Dzień dobry,

sama się zastanawiam czy obecny wpis mogę nazwać food haulem. Co prawda, owszem, całość zamówienia zrobiłam przez stronę sklepu ze zdrową żywnością – w tym przypadku Biogo – jednak większość produktów nie można nazwać typowym pożywieniem.

W dzisiejszym wpisie będzie za to kilka zdrowych, naturalnych sumplementów, na które czaiłam się od dłuższego czasu. A z racji, że stacjonarnie niezwykle ciężko byłoby skompletować całe takie zamówienie w jednym miejscu – zdecydowałam się na zakupy internetowe.

Sami zobaczcie:

1. Olej z czarnuszki z czarnego kminu tłoczony na zimno nierafinowany 100ml BIOOIL, 19,98 zł

O tym dlaczego warto wybierać oleje naturalne, tłoczone na zimno i nierafinowane – chyba nie muszę już nikogo informować. Jeśli chcemy korzystać z pełni bogactwa danego olejku – należałoby decydować się właśnie na takie. Stąd też mój wybór. Wolę nieco więcej zapłacić, ale jeśli olejek ma mi służyć, mam go spożywać i cieszyć się pełnią jego właściwości – nie ma innej opcji jak wybór właśnie takiego wariantu.

Dlaczego olejek z czarnuszki? Jest to doskonałe źródło kwasów omega-6, omega-9 i omega-3 w proporcjach około 60-25-1. Olej z czarnuszki jest także bogaty w witaminę E, beta-karoten, sterole, biotynę, liczne mikroelementy oraz przeciwutleniacze. Tymochinon zawarty w olejku eterycznym nasion czarnuszki ma silne działanie przeciwzapalne.

Sama zakupiłam go ze względu na właściwości mające związek z regulacją problemów układu pokarmowego i łagodzeniem dolegliwości żołądkowych. Sama od czasu do czasu się z takimi zmagam i nie ukrywam, że bardzo by mi się przydał taki olejek, aby naturalnie walczyć z tym problem.

Co do stosowania, planuję używać go po 1 łyżeczce 2 razy dziennie przed posiłkiem. Zobaczymy jak się sprawdzi i czy będę widziała efekty jego stosowania.

2. Ashwagandha 400mg 200 tab. AURA HERBALS, 25,99 zł

Nie przepadam za łykaniem tabletek. Szczerze mówiąc poszukiwałam nawet aswagandhy w proszku, ale niezwykle ciężko było taką dostać. Dlatego koniec końców zdecydowałam się na tę w tabletkach. Skusiła mnie także w miarę niska cena.

Odkąd zaczęłam się interesować ziołolecznictwem i naturalną medycyną, wiele takich „potęg” roślinnych wpadło mi w oko. Ashwagandha zainteresowała mnie już jakiś czas temu. To w medycynie ajurwedyskiej jedno z najważniejszych ziół.

Przede wszystkim zalecana jest ona osobom, które żyją w stresie, zwłaszcza przewlekłym lub mają problemy (często wiążące się właśnie ze stresem) związane z tzw. „zmęczeniem nadnerczy”. Sama jestem osobą emocjonalną, wrażliwą o typowej naturze perfekcjonistki, więc stres na co dzień nie jest mi obcy. Chociaż walczę z nim jak umiem, postanowiłam się wspomóc właśnie ashwagandą, która wspomaga układ nerwowy i działa jak naturalny środek antystresowy, pomaga także w sytuacjach napięcia nerwowego.

To nie jedyne jej prozdrowotne właściwości. Ponadto pozytywnie wpływa także na funkcjonowanie układu immunologicznego, działa odmładzająco, reguluje pracę tarczycy, ma działanie przeciwcukrzycowe, pomaga w leczeniu astmy i alergii, wspomaga pracę nerek, wątroby i trzustki, sprawia, że sód szybciej wydalany jest z organizmu. Lista jej prozdrowotnych właściwości jej długa. Jednak należy pamiętać, że należy do roślin psiankowatych, więc dla osób, które z jakiś powodów wykluczają je z diety nie będzie wskazana.

Ja pokładam z niej nadzieję ze względu na pomoc w odstresowaniu się na co dzień. Od dzisiaj zaczynam ją stosować. Na początek jedną tabletkę 400 mg w trakcie posiłku.

3. Ziemia okrzemkowa Diatomit FSF 1000g Natvita, 36,44zł

Przede wszystkim – byłam w szoku, gdy zobaczyłam moją paczkę z Biogo. Była taka ogromna… a przecież nie zamawiałam wielu produktów. To za sprawą ziemi okrzemkowej moja paczka była taka duża! Zamówiłam 1 kg, stąd niebotyczne rozmiary wiaderka z produktem.

Po co mi ziemia okrzemkowa? Przede wszystkim zainteresowałam się nią ze względu na właściwości związane z oczyszczaniem organizmu i pozytywny wpływ na włosy i paznokcie.

Ziemia okrzemkowa jest skałą. Aby móc ją spożywać, musi zostać oczyszczona w odpowiedni sposób. Zawiera ona 85% krzemionki, a ta z kolei jest źródłem naturalnego krzemu. Dzięki temu pozwala pozbyć się metali ciężkich, złogów pokarmowych, pestycydów czy pozostałości po lekach. Dlatego właśnie chciałam ją zakupić i rozpocząć jej stosowanie. Ponadto zwalcza także bakterie i pasożyty, przyspiesza metabolizm, normuje ciśnienie krwi, poprawia stan cery, włosów oraz paznokci (!), dobrze radzi sobie z  łuszczycą, przyśpiesza gojenie się ran i innych zmian skórnych, zmniejsza skłonność do zaparć, łagodzi, a nawet redukuje alergie pokarmowe, zapobiega osteoporozie.

Jestem bardzo ciekawa czy znajdzie u mnie zastosowanie. Zwłaszcza interesuje mnie jej działanie pod kątem usuwania metali ciężkich i pestycydów z organizmu, poprawy stanu włosów oraz redukcji alergii pokarmowych. Mam nadzieję, że świetnie uzupełni mi ewentualne niedobory krzemu w organizmie. Kurację ziemią okrzemkową planują zacząć od niewielkich dawek czyli około 1 łyżeczki (5g) dziennie. Maksymalnie nie będę dochodziła do więcej niż 3 łyżeczek tego naturalnego lekarstwa. Jednak dawkę będę zwiększała powoli. Zapewne będę ją rozpuszczała w małej ilości wody i wypijała.

Mam nadzieję, że moje zakupy może w jakiś sposób Was zainspirowały. Jeśli zmagacie się z jakimś opisanym przeze mnie problemem, warto sięgnąć do naturalnej siły leczenia, prosto z roślin. Sami nawet nie wiemy z jakim bogactwem mamy do czynienia.

Post nie jest sponsorowany.

Znacie któryś z przedstawionych przeze mnie produktów?
Może macie w związku z nim jakieś doświadczenia? Z chęcią poznam Wasze opinie.

Madzia

73 komentarze

  1. Ja również spróbowałabym tych tabletek i byłabym ciekawa efektu. Myślę, że to bardzo dobre rozwiązanie o ile będą działać 😉

  2. Nie znam tych tabletek, ale zdrowym odżywianiem się interesuje i to bardzo 🙂
    U nas była straszna burza w nocy…
    Pozdrawiam serdecznie 🙁

  3. Myślałam, że ziemia okrzemkowa to raczej do użytku zewnętrznego…pozostałych wynalazków też nie znałam. Skąd Ty to wszystko wiesz?

    • Ostatnimi czasy jestem bardzo rozczytana w przerozmaitej literaturze na tematy związane ze zdrową żywnością, naturą, ziołolecznictwem 🙂

  4. Zainteresowałaś mnie tą ziemią okrzemkową. Ciekawy produkt. Daj znać jak zmakuje :p Jak jest zjadliwa to może się na nią skuszę.

  5. Bardzo lubię czarnuszkę, ale nigdy nie spotkałam się z takim olejem. Nie ukrywam, że bardzo mnie zaciekawił i muszę go przetestować w mojej kuchni. Dzisiaj będę na niego polować 🙂
    Pozdrowionka weekendowe 🙂

  6. Bardzo zaciekawił mnie ten produkt na napięcie i stres, ja jestem bardzo nerwową osobą i bez przerwy czymś się stresuję 😉

  7. Najbardziej to mnie tą ziemią zaskoczyłaś 😉 kilogram!? Mega! Jest co jeść ;D Poważnie rzecz biorąc fajne właściwości, warto spróbować. Jak to się stosuje do wody i wypić…? Pozdrawiam 🙂

  8. sama zastanawiam sie nad olejem z czarnuszki, ale połowa mojej rodziny jej nie znosi.
    zastanawiam sie nad jego wykorzystaniem, tylko na surowo ma chyba sens?
    pozdrawiam cieplutko

  9. ASHWAGANDHA – wielokrotnie widziałam tę nazwę w Internecie. Nie wiedziałam o takich jej zastosowaniach. Będę musiała zakupić, bo też jestem osobą emocjonalną, żyję w stresie i mam naturę perfekcjonistki.

  10. Chyba o wszystkim tych rzeczach słyszę pierwszy raz. A o ziole ashwagandha to już w ogóle. Chyba też bym musiała sobie je załatwić. ;D Ziemi bym chyba w siebie nie wmusiła… Brzmi jak wyzwanie.
    Pozdrawiam. 😉

  11. Olej z czarnuszki znam, bo sama zażywałam. Moja cała rodzina również. Do smaku można się przyzwyczaić. Ale trzeba robić przerwę po 2 miesiącach.
    Zaciekawiłaś mnie tą ziemią okrzemkową. Ciekawa jestem jak na Ciebie podziała.
    Serdecznie Cię Madziu pozdrawiam 🙂

    • Właśnie rozpoczynam przygodę z ziemię okrzemkową – mam nadzieję, że się u mnie sprawdzi.
      A olej z czarnuszki ma specyficzny smak, niezbyt dobry, ale da się go znieść 🙂
      Pozdrawiam 🙂

  12. Pingback: Ziemia okrzemkowa - efekty po dwóch miesiącach stosowania - megly.pl

Skomentuj