Dzień dobry,

przybywam z obiecanym foodhaulem. Dzisiaj przedstawię Wam wszystkie pyszności, jakie zakupiłam w Austrii. Nie byłabym sobą, gdybym nie odwiedziła tamtejszych sklepów spożywczych. Przede wszystkim jestem pod ważeniem ilości produktów BIO, które znajdują się niemalże w każdym supermarkecie i wcale nie są dużo tańsze od zwykłych artykułów. Bio-pomidorki, bio-suszone owoce, bio-morele. Wow! Byłam pod wrażeniem! U nas bio produkty można kupić jedynie w niektórych supermarketach, lecz ich ilość i wybór pozostawia wiele do życzenia… Podobnie jak cena zresztą. Gdybym żyła w Austrii już nie musiałabym szukać stacjonarnych sklepów ze zdrową żywnością czy bazarków, aby zakupić ekologiczną sałatę.

Najbardziej znanymi marketami w Austrii jest chyba Hofer, Lidl i Merkur. Lidla nie będę Wam opisywała. Jest bardzo podobny do tych, które są w Polsce. Hofer natomiast to taka lokalna Biedronka. Jest tam naprawdę tanio. Sklep ma duży asortyment, wiele promocji oraz sprawdzonych produktów. Można też właśnie tam znaleźć przeróżne bio przysmaki. Tam właśnie zrobiłam zapasy orzechów, które były tańsze niż w Polsce.

Na koniec zostawiłam sobie Merkura! Ach, co to jest za sklep! Można tam zakupić przerozmaite produkty z całego świata. Dostaniecie tam wszystko, co tylko Wam się zamarzy. Asortyment z owocami i warzywami jest tak bogaty, że dostać tam można niemalże wszystko – od pitaji, przez świeże figi aż po liczi czy inne różności. Oprócz tego występuje tam istny „american dream”. Wiele produktów zza oceanu (i nie tylko), o których w Polsce można tylko pomarzyć, jest dostępne właśnie w Merkurze. Włoska oliwa? Proszę bardzo? Kultowe amerykańskie batony? Nie ma sprawy? Rosyjskie alkohole? Żaden problem. Ceny, co prawda też są wyższe niż w przypadku dyskontów. Ale za asortyment premium i delikatesową jakość się płaci.

Ach, mogłabym w nieskończoność pisać o tych sklepach, bo zrobiły na mnie wrażenie. Zwłaszcza sklepy Hofer i Merkur chciałabym mieć gdzieś w pobliżu na terenie Polski. Przejdź zatem do samych przysmaków, które nabyłam. Pokaże Wam, co absolutnie warto kupić, będąc w Austrii:

1. Snack Fun, Cashews – Nerkowce, zakupione w Hoferze po 2,65 euro za 200 g

Życzyłabym sobie takich cen nerkowców w Polsce. Za nieco ponad 10 zł niemożliwym jest dostać tu 200 g tych przepysznych (moich ukochanych) orzechów. W Polsce zawsze szukam na nie promocji, a tutaj – mogłam kupować do woli! Dlatego nawet nie pytajcie ile opakowań leży teraz w mojej szafce. Zapasy zostały poczynione… i to solidne zapasy!

2. Clif Bar, Blueberry Crisp – baton energetyczny, 68 g, 2,40 euro

Zgadzam się, że ten baton był bardzo drogi, ale nie mogłam się mu oprzeć. Już nawet miałam sprowadzać go z iHerba, a tu proszę – znajdował się przy kasach w Merkurze. Smak? Doskonały! Nie do odpisania, choć może pokuszę się o recenzję na blogu. Ten przysmak jest tego warty.

3. Snack Fun, Macadamia – Orzechy macadamia, 150 g, cena – nie pamiętam, jednak gwarantuję, że była znośna

Kolejne zakupy z Hofera. Orzechom macadamia nie umiem się oprzeć! Toż to najlepszy smak na świecie! Te, pomimo, że solone – są przepyszne. Jedną paczkę zjadłam na wyjeździe, druga przyjechała ze mną do Polski. Przed zjedzeniem namaczam je, aby były jeszcze bardziej rozpływające się w ustach i mniej słone.

4. Happy Harvest, Soft-Feigen – Suszone figi, 250 g, coś około 2 euro

Gdzie w Polsce można dostać suszone figi za 10 zł/250 g? No właśnie. Jeszcze ich nie jadłam, ale patrzyłam na skład – jest bez żadnych dodatków, same figi. Zatem jest to bardzo kusząca opcja. Mniam, mniam. Będzie jak znalazł do koktajli!

5. Snack Fun, Nuss Party – solony mix orzeszków, 150 g, około 2 euro

Kiedyś miałam już okazję jeść te orzeszki. O jeju! Jakie one są smaczne. Nerkowce, orzechy pekan, arachidy… Jak nie przepadam za solonymi propozycjami, tak te wcinam ze smakiem. Nie mogę się doczekać kiedy otworzę tę paczuszkę. Hofer po raz kolejny pozytywnie zaskoczył niską ceną.

6. Joya, Cashew Reis – mleczko z nerkowców, 1 l, około 2,50 euro

Mleczko nerkowcowe zakupiłam z drogerii Dm na dziele ze zdrową żywnością. Skusiło mnie, bo jeszcze nigdy nie miałam okazji pić takiego przysmaku i byłam go ciekawa. Czy mi zasmakuje? Nie wiem. Póki co czeka na swoją kolej.

7. Seeberger, Pinienkerne – Orzechy piniowe, 60 g, około 5 euroTe orzeszki totalnie nie przypadły mi pod względem smaku do gustu. A myślałam, że jestem totalny orzechowym świrem? Owszem, zjem je, ale bez specjalnej przyjemności i uderzających doznań smakowych. Ponadto tą maleńką paczuszkę zakupiłam w Merkurze i zapłaciłam za nią aż 5 euro. Luksus, moim zdaniem niewart swojej ceny.

8. Natur aktiv, Bio mango, 100 g, około 2 euro

Jestem totalną maniaczką jeśli chodzi o mango! Moje smaki! Surowe mogłabym wcinać niemal codziennie. Suszonego jeszcze nie próbowałam, ale właśnie mam okazję. Hofer po raz kolejny zaplusował.

9. Snack Fun, Pistazien – orzechy pistacjowe, 250 g, około 3,50 euro

Pistacje akurat nie były jakoś szczególnie intrantym zakupem, ale skoro już zdecydowałam się na orzechowe szaleństwo, czemu nie miałabym go kontynuować? No właśnie! Pistacje wylądowały w hoferowym koszyku. Będzie zapasik. Na pewno się nie zmarnują.

10. Monini, Aglio e Peperoncino oliwa z czosnkiem i ostrą papryką, 250 g, 5,50 euro

Na tę oliwę narobiła mi ochoty Szusz już jakiś czas temu. Zawsze przywoziła ją z Włoch. Nie mogłam w Polsce dostać tego specjału, więc gdy tylko zobaczyłam ją na dziale z olejami w Merkurze, szybko podjęłam decyzję o zakupie. Kocham włoskie smaki, także te nieco bardziej pikantne. Coś czuję, że to będzie przepyszny dodatek do sałatek i nie tylko.

Kochani, to już całość moich zakupów. Odkryłam wiele wspaniałych smaków. Niektóre produkty kupiłam wyjątkowo korzystnie. Miałam okazję być w bardzo ciekawych marketach, których nie ma w Polsce. Ich asortyment bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Na pewno moimi wielkimi hitami, z których się przogromnie ciesze jest ta oliwa Peperoncino, baton Clif czy zapasy orzechów i suszonych owoców. „Mleka” z nerkowców też chętnie spróbuję.

Podobają Wam się moje zakupy?
Czy któryś z produktów jest Wam znany?
Mieliście okazję kiedyś być w Hoferze czy Merkurze?

Madzia

56 komentarzy

  1. Ciekawa jestem tego mleka z nerkowców 😀 Orzeszków pini nigdy nie jadłam, ale jak widać – nie mam czego żałować 😛 I faktycznie – baaaardzo orzechowy ten haul 😀 W Austrii nigdy nie byłam, więc nie znam tych sklepów 🙂

    • Ja właśnie też już w końcu muszę otworzyć to mleko z nerkowców, bo kusi mnie niemiłosiernie 😀

  2. Zaszalałaś z tymi zakupami 🙂 We Francji również na każdym kroku można spotkać produkty bio, ciekawe czy duże sklepy w Polsce też pójdą w tym kierunku.

  3. Oj, akurat ja orzeszki pinii uwielbiam. Są drogie ale kiedy tylko mogę wcinam. Jak każde inne orzechy których fanką jestem straszliwą! Ale kalorii to mają,maja … 😀 Miłego wszystkiego 🙂

  4. Ależ narobiłaś mi apetytu na orzechy, w najbliższym sklepie rzucę się na jakieś przekąski…

  5. Za każdym razem jak Szusz przywozi oliwę z Włoch to mi tak smutno, że ciężko u nas dostać coś dobrego 😀 Tyle cudowności – orzechy uwielbiam i jadłabym z wielką chęcią :3

  6. Nie wiem o co chodzi z tą modą na BIO żywność. To faktycznie jest lepsze? Pod jakim względem? Może jak się tym interesujesz to zrobisz kiedyś jakiś artykuł o tym? Chętnie poczytam ☺️ Koniecznie daj znać co z tym mlekiem z nerkowców, jestem bardzo ciekawa

    • Owoce i warzywa ze standardowych upraw są spryskiwane środkami ochrony roślin, takimi jak chociażby glifosat. Są one toksyczne i rośliny, które rosną w takich uprawach, siłą rzeczy posiadają te chemikalia…

  7. Madzia, ale smaka narobiłaś na te wszystkie rzeczy… w sierpniu wybieram się do Wiednia, ciekawe czy uda mi się znaleźć tyle ciekawych rzeczy <3

  8. Bardzo lubię orzechy, a pistacjowe należą do moich ulubionych :)Mleko z nerkowców nie zaciekawiło i chętnie wypróbuję 🙂

  9. Same ciekawe produkty ;D. Ten Merkur to cudo jakieś. W jednym sklepie wszystko z różnych krajów – świetna sprawa!
    Pozdrawiam wieczorową porą, a właściwie już nocą. 😉

Skomentuj