Witam Was Kochani,

dziś przychodzę z postem typowo kosmetycznym, który będzie dotyczył mojej nowej bazy pod cienie, jaką nabyłam mniej więcej trzy tygodnie temu w drogerii Hebe. Mowa o Stay On Eyeshadow Base od marki Hean. Nie kupiłam tego produktu w ciemno, najpierw zaznajomiłam się z wieloma recenzjami na blogach, jak i również na Youtube’ie odnośnie tego produktu.

Może coś nowego?

Dlaczego poszukiwałam nowej bazy? Z prostej przyczyny – moja stara „I love stage” od Essence się skończyła i szczerze mówiąc – kupiłabym ją ponownie, ale ostatnio z jej dostępnością było bardzo słabo. Nigdzie nie mogłam jej znaleźć. Poza tym była dobra, ale bez szału – cienie po dłuższym czasie i tak ulegały ważeniu, dlatego postanowiłam szukać dalej.

Zawiodłam się na Color Tattoo

Jako bazy używałam także Color Tattoo od Maybelline w odcieniach Creme de Nude oraz  Cream de Rose, ale niestety przestały mi służyć. O ile na początku sprawdzały się jako tako, o tyle po dłuższym czasie używania – zaczęły mi się ważyć i to już po kilku godzinach. Nie podobało mi się to bardzo i zaprzestałam ich używania, tym bardziej, że doszło nawet do tego, że cienie nałożone na „gołą” powiekę lepiej się trzymały niż, gdybym zaaplikowała je na któryś z tych Color Tatoo. Nie mam pojęcia czemu ten produkt przestał mi służyć… Może moje powieki zrobiły się bardziej tłuste? Kiedyś był to jeden z moich ukochanych produktów. Zresztą odsyłam Was do starego wpisu na temat baz pod cienie, który opublikowałam prawie rok temu:

Megly poleca: bazy pod cienie

Nietrafiona baza

Muszę w tym miejscu zaznaczyć, że nie jest to wina cieni – używam zazwyczaj dobrych jakościowo produktów – głównie palet czekoladowych od Too Faced, które mają naprawdę świetne cienie, zarówno pod względem pigmentacji, jak i jakości w ogóle. Wina musiała leżeć w samej bazie, która przestała spełniać moje oczekiwania.

W dobrej cenie najlepiej poproszę!

Dlatego od dłuższego czasu poszukiwałam jakiegoś dobrego zamiennika, który poradziłby sobie z moim problemem i wreszcie odzyskałabym radość z noszenia cieni na powiekach. A przy okazji – z racji, że moje powieki są tłuste i ciężko mi dobrać odpowiedni dla nich produkt – nie chciałam od razu kupować czegoś bardzo drogiego, czego działanie mogłoby mnie rozczarować i miałabym poczucie, że wyrzuciłam sporo pieniędzy w błoto.

Niedroga i dobrze oceniana

Najwięcej pozytywnych opinii w przystępnej kategorii cenowej miała baza Hean Stay On. Postanowiłam, że dam jej szansę. Wybrałam się do Hebe, bo dowiedziałam się, że tam właśnie mogę dostać produkty marki Hean i miałam to szczęście, że akurat baza była dostępna. Koszt to 15,99 zł za 14 g opakowanie. Chyba nieco przepłaciłam, bo podobno można ją zakupić już za 12,99 zł. Jednak sieciowe drogerie mają to do siebie, że ceny czasem są zawyżone, trudno.

Czemu nie?

Jeszcze tego samego dnia zabrałam się za jej testowanie. Mam obecnie bardzo tłuste powieki (choć nie zawsze tak było) i jeśli nie nałożę żadnej bazy pod cienie albo nałożę tego wstręciucha Collor Tattoo to już po 3-4 godzinach moje cienie wyglądają koszmarnie, bo zbierają się w załamaniu. Pełna optymizmu postanowiłam zatem przetestować tę bazę i to na dość ważne wydarzenie, a mianowicie na wieczorną rodzinną imprezę! 😉

Dobre zabezpieczenie i niehigieniczna aplikacja

Już przy samym otwieraniu produktu byłam mile zaskoczona, że zwiera element zabezpieczający, który daje nam pewność, że nikt przed nami jej nie używał i swojego palucha tam nie wkładał. Trzeba przyznać, że nie przepadam za aplikacją, która wymusza na nasz poniekąd albo posiadanie dodatkowo specjalnego aplikatora albo nakładanie bazy palcem. Jednak ta baza dobrze się rozprowadza, więc powiedzmy, że jej to wybaczam. Niemniej jednak minus za niehigieniczną aplikację.

Wyczuwalna na powiekach?

Baza pozostawia na powiece film, który jednak nie jest wyczuwalny. Bałam się, że sama w sobie jest tłusta, ale to nie jest owa tłustość, a po prostu coś w rodzaju lepkiej warstwy, dzięki czemu cienie łatwiej się rozprowadzają i są bardziej widoczne (co widać zwłaszcza na jasnych, satynowych odcieniach). Baza ma kolor biały, ale w ogóle nie widać jej na powiece. W pierwszej chwili skojarzyła mi się troszkę z wazeliną (choć nie jest tłusta).

Trwałość ok, ale…

Cienie utrzymują się na powiece w nienagannym stanie około 4 godzin. Dla mnie to zadowalający efekt, ale bez szału. Ostatnio w przypadku innej bazy już po 2 godzinach widziałam nieprzyjemne efekty w postaci zrolowanych cieni w załamaniach, więc póki co ta baza naprawdę mi posłużyła nieco lepiej i pięknie przedłużyła trwałość cieni. Nie był to jednak efekt spektakularny. Ach te tłuste powieki…

Generalnie jestem zadowolona

Nie wszystkie cienie równie dobrze się na niej jednak rozprowadzają. Muszę przyznać, że zdecydowanie satynowe, brokatowe propozycje piękniej na niej wyglądają, ale przy odrobienie wprawy również głębokie maty można dobrze rozprowadzić na powiece przygotowanej przez tę bazę. Wystarczy dobra umiejętność blendowania i odpowiedni pędzel. Niektóre barwy cieni są przez nią pięknie podbite (zwłaszcza kolory złote, miedziany, rosegold). Cienie dzięki niej się nie rolują ani nie osypują. Po około 5 godzinach na powiece możemy zauważyć maleńkie ubytki, ale do tego jestem przyzwyczajona. Żadna baza nie wytrzyma u mnie całego dnia w nienagannym stanie, chyba, że potraktujemy makijaż obficie fixerem.

Tak prezentują się cienie po 3 godzinach od nałożenia na tę bazę:

Przyzwoity efekt bez szaleństw

Generalnie jestem zadowolona z tego produktu (bo i tak nic lepszego nie znalazłam z tej półki cenowej). Baza jest bardzo kremowa, dobrze się rozprowadza, podbija kolor cieni i przedłuża ich trwałość (choć nie spektakularnie). Nadaje się nawet do używania przy bardzo tłustych powiekach, takich jak moje. Ostatnio używam jej każdego dnia. Nawet mi służy. Póki co nie widzę w niej ubytku, jednak testuję ją zbyt krótko, a abym mogła stwierdzić czy jest wydajna. Czytałam recenzje, które jednoznacznie wskazują, że można polegać na jej wydajności. Jednak najlepiej będzie jeśli sprawdzę to „na własnej skórze”. Jednak ja za tę cenę – jestem z niej i tak zadowolona i nie dziwię się, że zebrała tyle pozytywnych opinii. Nadal jednak szukam lepszej bazy do tłustych powiek.

Marka: Hean

Nazwa kosmetyku: Stay On Eyeshadow Base

Cena: 15,99 zł

Pojemność: 14 g

Dostępność: np. Hebe

Post nie jest sponsorowany

Znacie tę bazę od Hean?
Jaka jest Wasza ulubiona, niezawodna baza pod cienie?

Pozdrawiam

45 komentarzy

  1. ja mam 2 opakowanie Passe jak z pierwszego byłam mega zadowolona tak to drugie już ciężko się rozprowadza :/ ta Twoja baza wygląda ciekawie ale dla mnie 4h to za krótko 🙁 ja przy Passe po całym dniu pracy mam nadal nienaruszone cienie 🙂 ale to rozprowadzanie na powiekach doprowadzi mnie do szału :/
    pozdrawiam 🙂

  2. Dla mnie niestety jej działanie byłoby niesatysfakcjonujące. Od bazy wymagam całodziennego działania. Jeżeli masz problem z tłustymi powiekami to polecam Ci bazę pod cienie Too Faced, podobno równie dobra jest również baza w tubce Inglota 🙂

  3. Cieni nie używam, ale mam na uwadze, ze im droższe kosmetyki tym więcej w nich chemii, wiec nie szkodzi, ze podkład nie jest drogi 🙂

  4. Tej bazy nie znam, ale jeśli szukasz nadal to ja mogę Ci polecić Artdeco – używałam jej przez 10 lat;) i jest świetna. Druga również cudowna to baza Too Faced, ale ona oczywiście jest już droższa, ale za super wydajna. Mi nawet wersja mini wystarcza na kilka miesięcy – ok 4 przy codziennym używaniu, więc w sumie warto. Często te bazy są dorzucane do boxów z Sephory:).

  5. No cóż ja nie używam tego typu produktów więc wypowiedzieć się nie mogę, ale zachwyciła mnie Twoja perfekcyjna kreska:)

  6. O i to jest artykuł dla mnie 😉 Nie używam cieni bo nie cierpię tego rolowania, ale marzy mi się ten głęboki fiolet, który czeka w kosmetyczce 😉
    Czyli mówisz, ze Essence najlepsza 🙂

  7. Oby Ci się udao znaleźć idealną bazę. Szkoda, że ta z Essence jest tak trudno dostępna, jednak sprawdzona to sprawdzona.
    Ja używam zwykłej bazy z Avon, niestety nie wiem jak się nazywa i cienie np. ze Sleek utrzymują się przez cały dzień,ale to pewnie też zależy od powiek, moje nie są wymagąjace.

  8. Strasznie jestem do tyłu z kosmetykami, nie wiedziałam, że jest coś takiego jak baza pod cienie 😀 Czasami używam śliwkowego cienia na powieki, ale bardzo delikatnie 🙂 Pozdrawiam Madziu 🙂

  9. Nie znałam. Używam czasem kosmetyków z Essence, lubię ich tusze do rzęs i lakiery do paznokci.

  10. Nie używam do makijażu cieni, więc nie potrzebuję takiego produktu 🙂 Ale o firmie Hean słyszałam wieeele dobrego. Ciekawa jestem, ile by wytrzymała na mojej powiece.

  11. Mam baaardzo tłuste powieki i ta baza totalnie się u mnie nie sprawdziła. Polecam Ci wypróbować w następnej kolejności Inglota (ok. 50 zł, ale nie da jej się zużyć przez zalecane 9 mies.). Teraz na % w Sephorze kupiłam bazę Urban Decay, ale jeszcze czeka na pierwsze użycie:)

  12. Nigdy nie używałam bazy pod cieni. Dopiero zaprzyjaźniam się z cieniami, więc o wielu rzeczach nie wiem 🙂
    Szkoda, że nie mogłaś znaleźć swojej dawnej 🙁
    Ta natomiast wydaje się ciekawa. Cienie wyglądają naprawdę ciekawie 🙂
    Myślę, że przetestowałabym, chociażby ze względu na brokatowe cienie, które na czystej powiece u mnie wyglądają koszmarnie!

  13. Dużo czytałam kiedyś o bazie i opinie były bardzo pozytywne, podobnie jak artdeco. I choć wtedy zdecydowałam się na tą drugą to nie byłam całkowicie z niej zadowolona. W moim odczuciu, a podobnie jak Ty mam bardzo tłuste powieki, najlepsze bazy to te z UD oraz Too Faced 🙂

  14. Masz pięknie zrobione oko Madziu. Perfekcyjnie 🙂
    Ja nie używam bazy pod cienie, bo nie mam takiej potrzeby. Ale kupiłam ostatnio bazę pod podkład. I teraz ją testuję.
    Miłego weekendu Madziu 🙂

  15. To chyba tylko ja jeszcze nie używam bazy pod cienie…ale poważnie zastanawiam się nad zakupem!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

  16. Mama z różową torebką Odpowiedz

    Nie miałam, ale ja ciągle nie mogę się przekonać do baz, choć powinnam bo moja powieka też jest tłusta :/

  17. Ja bazy pod cienie nie używam, czasem nakładam taką pod podkład, gdy chcę, żeby makijaż lepiej się trzymał. Na co dzień jednak nie mam takie potrzeby i… chyba trochę czasu na to też.

  18. Nie znam tej bazy.
    Obecnie stosuję bazę z Artdeco i jest ok, choć czasami nie daje rady – nie wiem od czego to zależy. Wcześniej używałam bazy z Catrice – i była baaardzo zadowolona. Zużyłam 2 lub 3 opakowania, ale zachciało mi się zmian;p i teraz różnie bywa.

  19. Moją ulubioną bazą jest ta z Artdeco (trwałość całodniowa), więc o jakości innych nie mogę się wypowiedzieć, bo ich nie znam;).

  20. Mam tę bazę i jestem w miarę zadowolona. Cienie utrzymują się u mnie cały dzień od świtu do później nocy ale kiedyś gdy skończyła mi się poprzednia baza używałam starego korektora Manhattan, który zrobił się już trochę zbyt lepki na przebarwienia i również cały dzień trzymał kolor bez rolowania. wydaje mi się że trwałość zależy również od jakości cieni – ja ostatnio jestem bardzo zadowolona z paletek Makeup Revolution.

Skomentuj