Dzień dobry,

wczoraj wieczorem wraz z chłopakiem wybraliśmy się do kina. Nie jestem wielką zwolenniczką polskich, mainstreamowych produkcji. W sumie nie miałam jakiegoś specjalnego parcia, aby na „Botoks” iść. Jednak fakt, że w kilka dni miał milionową widownię – nie powiem – zachęcił mnie. Poza tym o filmie zrobiło się naprawdę głośno, a ja chciałam wiedzieć czy słusznie jest się czym zachwycać. Poza tym… miałam darmowe bilety. 😉

Doborowa obsada

Obsada wydawała się wręcz rewelacyjna. Sami znani aktorzy: Agnieszka Dygant, Olga Bołądź, Katarzynka Warnke, Grażyna Szapołowska, Piotr Stramowski, Sebastian Fabijański. Wydawałoby się same gwiazdy. Część osób znana jest już z poprzednich filmów Vegi – dwóch części „Pitbulla”. Nie powiem, że gdy w obsadzie widzi się tyle znanych nazwisk to ma się tym większą ochotę zobaczyć taki film.

Niesmacznie

Zatem pełna nadziei szłam do kina. To, co zobaczyłam od pierwszych minut filmu, napawało mnie obrzydzeniem. Podczas seansu czułam wstyd, że w ogóle w czymś takim przyszło mi brać udział. Mam dużą wytrzymałość na drastyczne sceny, ale zdaję sobie sprawę, że niektórych film mógł doprowadzić niemalże do wymiotów. Nie jestem fanką wychodzenia z kina w połowie filmu, ale przyznam szczerze, że i takie myśli przeszły mi przez głowę. Dlaczego? Był po prostu obrazoburczy, niesmaczny, pełen przesady, zbytniej dosadności, a przy tym dość rubaszny i pełny czarnego, zgniłego humoru.

Przerysowane zło i zepsucie

Nie każdy ma ochotę na ekranie oglądać noworodki po aborcji, które czekają na śmierć. Nie każdy chce widzieć wątki seksu z psem, aluzje do seksu ze zmarłą czy częściowo sparaliżowną osobą. O ile jeszcze mogłabym zrozumieć trudną tematykę aborcyjną, o tyle bardzo niesmacznym wydaje mi się przeplatanie jej z rubasznym humorem. To się nie klei. Człowiek ma wrażenie, że okrucieństwo zostało w filmie ukazane na pokaz, nie jest się w stanie wgłębić w sedno problemu, bo ktoś z niego urządził pastisz. 

Trudne tematy i zgniły humor

W filmie ukazany jest też problem służby zdrowia – skorumpowanej, bez kręgosłupa moralnego. Dotknięty został również temat wielkich koncernów farmaceutycznych, którzy „mają lekarzy w kieszeni”. Zepsuty świat, brak poszanowania ludzkiego życia, brak współczujących instynktów, empatii, szacunku. Poza tym cały ten problem został tak karykaturalnie przerysowany, że mamy wrażenie, że oglądamy wydumaną wizję reżysera na tenże temat. Choć samo sedno sprawy nie jest oderwane od rzeczywistości, bo korupcja, pijaństwo czy nadużywanie władzy lekarzy zdarza się w polskich szpitalach, oglądając film Vegi odnosi się wrażenie, że każde lekarz to nieczuły, koncentrujący się jedynie na pieniądzach osobnik, każdy pacjent traktowany jest jak śmieć, życie ludzkie nie ma żadnej wartości, sumienie nie istnieje, a koncerny farmaceutyczne złamią niemalże każdego człowieka, który jest im potrzebny.


Określony reżyser, ale…

Trzeba przyznać, że Vega kręci filmy określone. Nie można mu odmówić, że nie mają one charakteru, są nijakie, bezbarwne czy przechodzą bez echa… Nawet, gdyby to echo miało być skrajnie negatywne i odbijać się potem czkawką. Jest to kino z osobowością... i o ile przy „Pitbullach” ta osobowość była dla mnie jeszcze do zaakceptowania (choć na granicy), o tyle w przypadku „Botoksu” owa granica została przekroczona. Film mnie zniesmaczył, odraził, a przejaskrawione sceny wprawiły w konsternację. Poza tym ukazał załamanie wartości, jakiego – na szczęście – nie zauważam na co dzień (na pewno nie w takim stopniu).

Czysta komercja?

Według mnie jednak nie jest to film dobry, pomimo, że głośny i szokujący. Z pewnością długo jeszcze się będzie o nim mówiło. Być może właśnie taki miał być cel? „Nieważne jak mówią, byleby mówili”? Może to po prostu miała być zwyczajna komercja? Zgniła, odrealniona, obrzydliwa, ale za to głośna i dochodowa produkcja?

Zdjęcia: Filmweb

Jestem ciekawa czy ktoś z Was widział ten film. Co o nim sądzicie?

Madzia

57 komentarzy

  1. Nie oglądałam i nie pójdę po takiej recenzji na pewno, bo nie lubię takich filmów, o których głośno się mówi z powodu zgnilizny…brrr…Nie lubię szokujących…
    Pozdrawiam!

  2. Matko kochana… aż tak? Po zwiastunie widzianym w kinie już wiedziałam, że na to „dziełko” nie pójdę, ale naprawdę aż tak? Chociaż w sumie Sfilmowani uznali ten film za szkodliwy społecznie, więc co się dziwić 😉
    Zrelaksuj się i idź na „Photon” albo „Vincenta”. Podobno są super 🙂

    • Kusi mnie „To”. Dobry horror będzie pestką przy tych scenach, które wczoraj widziałam 😉
      Dziękuję za polecenia 🙂

  3. Nie widziałam jeszcze tego filmu, aczkolwiek mnie ciekawi. Wiem, że zbiera wiele negatywnych recenzji i chciałabym sprawdzić sama, czy faktycznie na nie zasługuje, więc pewnie go obejrzę, tym bardziej, że obsada jak sama piszesz jest świetna.

  4. Mieszkam dwa kroki od kina, dosłownie. Na ten film waliły tłumy i zastanawiałam sie dlaczego, może ludzie lubią takie drastyczne sceny? Może część poszła z podobnych pobudek i tez wychodziła zniesmaczona? Po twojej recenzji raczej nie mam ochoty…

    • Z tego co ja widziałam po sensie… wiele osób wyrażało podobne opinie do moich. Rozczarowanie to nawet zbyt delikatne słowo…

  5. Ale przyznaję, coś w tym jest, jakiś mechanizm jednak działa – po tak okropnej recenzji człowiek ma ochotę pójść i osobiście się przekonać, co to za skandal…

  6. głośno o tym filmie, jednak nie jest to jakiś obraz który strasznie chciałabym zobaczyć. Pitbulle to oglądałam w nadziej że zobaczę psiaka ulubionej rasy, no i Grabowskiego lubię:)

  7. Aż bałam się tutaj zajrzeć, po przeczytaniu tytułu posta i po obejrzeniu fragmentów reklamujących film. Potwierdziłaś te wszystkie opinie, które gdzieś tam już do mnie docierały. Czy to znaczy ,że jakie czasy – takie dzieła? W takim razie przyszło nam żyć w tragicznych czasach. 🙁

  8. Kiedy film miał trafić na ekrany, robił się wokół niego szum. Nawet miałam chęć go zobaczyć. Ale z czasem kiedy informacji na jego temat przybywało, coraz mniej miałam ochotę pójść. Teraz po tym Twoim opisie jestem pewna, że nie chcę takiego filmu oglądać. Zbyt drastyczny. Wolę się jednak zrelaksować w kinie a nie dobijać.
    Dzięki Madziu, za Twoją szczerą i wyczerpującą recenzję.
    Miłego weekendu 🙂

    • Krysiu, nie polecam. Drastyczny, przerysowany i obrazoburczy…
      Zdecydowanie nie jest to przyjemny i „bezbolesny” relaks w kinie.
      Pozdrawiam!

  9. Nie sądzę żebym miała go zobaczyć – to raczej nie dla mnie i nawet jak miałabym w głowie taki pomysł żeby obejrzeć to dzięki Twojej recenzji już wiem, że to nie dla mnie 🙂

  10. Słyszałam już o tym filmie trochę, ponieważ moje koleżanki z klasy były na nim i opowiedziały mi parę scen. Tak jak napisałaś – dość niesmacznie.
    Nie przepadam za bardzo za filmami Vegi. Są pełne brutalności, a nie lubię jej oglądać na filmach, zwłaszcza, że wiem, co się dzieje na świecie.
    Z tego, co wiem to sceny miały pokazać to co się naprawdę dzieję u Nas w szpitalach. Sceny nie każdemu mogły się spodobać, lecz niestety ponoć są rzeczywistością:(

    • Kluczem jest tu słowo „ponoć”.
      Poza tym, fakt, że coś się zdarza nie oznacza, że dzieje się nagminnie… Jak ukazane jest w filmie. Rozumiem, że zamysł reżysera polegał na uwypukleniu problemu, ale zostało to zrobione w sposób bardzo przerysowany…

  11. Nie lubię przerysowanych filmów, nie chcę się stresować w kinie, wolę lekkie produkcje, dlatego nie pójdę na film. Jednak czytając wiele recezji mam świadomość, że film ukazuje wiele przerysowanej ale niestety prawdy, dotyczącej firm farmaceutycznych i służby zdrowia.

  12. Nie spodziewałam się ,że tyle sławnych osób będzie grało w takim filmie. Obejrzę go z ciekawości jak kiedyś mi się napatoczy 😉 Członkowie mojej rodziny nie zawsze mieli dobre doświadczenia z lekarzami i uważam że temat o lekarzach bez uczuć oraz ich zawodowych pomyłkach powinno się drążyć. Niestety w naszym kraju traktuje się ich ciągle jak bogów a od niektórych powinno się po prostu uciekać 😉

  13. Ja strasznie nie chce iść na ten film Do kina natomiast mój mnie ciągnie, Tłumaczę mu że jest beznadziejny że tylko słyszę i czytam złe opinie. Ale ty dalej swoje, Osobiście uważam że głupota jest chodzić na polskie filmy do kina… Zresztą dla mnie wszystkie polskie filmy są tandetne… Już wolałabym chyba siedzieć w domu nie dziś na tego typu produkcję do kina.

  14. Po Twojej recenzji poczułam się zniesmaczona – wiem też, że to nie jest film dla mnie i to nie tylko ze wzgledu na drastyczność. Rozumiem – reżyser chciał pokazać realia szpitali, lekarzy, pielęgniarki itp. itp ale z tego co opisałaś, to pokazał wszystkich w tym samym „złym” świetle a przecież to nie jest prawda. Sama wielokrotnie spotkałam lekarzy, którzy do pacjenta podchodzili z sercem i wrażliwością – nie traktowali go jak „zywe mięso” do pokrojenia, czy kolejnego „ludzika” do odhaczenia. Według mnie w takich filmach powinien zostać zachowany realizm i umiar.

    • To jedno – takie filmy czasem przekłamują rzeczywistość. Rozumiem, reżyserowi zależało na uwypukleniu wad służby zdrowia, ale zrobił to w dość specyficzny sposób. Nie każdy ma ochotę oglądać tak drastyczne sceny…

  15. O tym, że farmaceuci żądzą lekarzami to już było dawno wiadomo. Choćby przykład cukrzycy nabytej. Kiedyś nie było dostępu do insuliny, a cukrzycę leczono odpowiednią dietą…Jestem ciekawa dla kogo ten film jest stworzony i na czyje potrzeby?…

  16. byłam na tym filmie. szokująca tematyka, nie ma co mówić bo temat aborcji jest w Polsce nadal głosnym tematem no i o tym gangu farmaceutów.
    moim zdaniem jest to film zrobiony w zamyśle byleby było głośno, no ale kto tam wie jakie reżyser miał w tym widzimisię
    pozdrawiam!

  17. Ja generalnie filmów nie oglądam, a jak chodzę do kina, to głównie na kreskówki. Nazwa tego filmu obiła mi się o uszy, ale po tym, co napisałaś wiem, że go nie obejrzę…

  18. Hmm, nie byłam, ale czytałam wiele niepochlebnych opinii. Nie mam okazji nawet go zobaczyć, bo jestem za granicą, ale nie rozumiem jednej rzeczy, a mianowicie jaki był cel tej produkcji? Bo raczej nie otwarcie ludziom oczu na to co MOŻE się dziać w naszym kraju za plecami, bo myślę, że wywoła jedynie jeden wielki brak zaufania. Jestem zniesmaczona :/ ale być nie może nie powinnam wydawać takiej opinii dopóki go nie obejrzę, ale najzwyczajniej w świecie nie mam na to ochoty!

  19. Nie wiem czy pójdę, z jednej strony po recenzjach mi się odechciało, z drugiej chętnie bym zobaczyła 🙂

Skomentuj