Dzień dobry,

niejednokrotnie poruszałam już tematy wrogich social mediów, które promują chudość, sztuczność i bezosobowość. Byle by tylko bardziej upodabniać się do siebie. To jest trendy. To się klika i to się sprzedaje. Na szczęście nie każdy musi decydować się na ślepe podążanie za takimi hitami sieci. Dziś modny jest trening siłowy i wysportowane ciało, kilka lat temu przesadna, wręcz anorektyczna chudość. Co będzie kolejne? Dlaczego wiele osób chce się zmieniać, dlatego, aby podążać za modą. Zmiany te dotyczą naszego ciała. Czy naprawdę nie należy mu się odrobina szacunku? Ciało zostało nam dane raz na całe życie. Czy nie ono jest ważniejsze niż kolejne trendy na bycie idealnym? Zrobione piersi, napompowane usta, wychudzenie, przesadne umięśnienie… co będzie kolejne?

Trenujmy nasze ciało, niech się zmieści w niewidzialne ramy

Czy nasze ciało nie miało nam służyć do całkiem innych celów? Czy ono faktycznie musi tylko dobrze wyglądać i co gorsza, czy większość osób naprawdę musi brać to jako pewnik? Troszkę tego nie rozumiem, choć socjologicznie wiem, jak działa ten mechanizm. Sama, podświadomie, gdy widzę kolejne trendy czuję impuls pchający mnie w tym kierunku. Oczywiście, gdybym do sprawy podchodziła bezrefleksyjnie – pewnie gnałabym za kolejnymi modami, z jednego trendu w drugi… i była, raz gruba, raz chuda, raz wysportowana, raz gibka, raz nie wiadomo jeszcze jaka… Przecież nowe trendy na wyglądanie w określony sposób ciągle się tworzą.

Nie tren ujesz? A powinnaś

Nie twierdzę w tym miejscu, że ruch i aktywność fizyczna to coś złego… Każdy powinien mieć świadomość, że jest on potrzebny, ważny i zdrowy. Ale czy dla każdego jest siłownia? Czy intensywne treningi faktycznie wpływają dobrze na nasze zdrowie, a nie przyczyniają się przypadkiem do stresowania organizmu? Obecnie, gdy obserwuję osoby promujące styl życia związany z intensywnym trenowaniem – widzę, że większość guru poleca dni treningowe, gdzie „robimy” poszczególne partie ciała i… nie ma zmiłuj. A przecież nasze ciało czasem się buntuje. Ma prawo być w gorszej formie. Mamy prawo źle się czuć! Ale przecież fitnessowo-siłowniane trenerki grzmią do nas: „Czy robiłaś dziś już trening?”. Jak nie ćwiczyłaś, czuj się gorsza, leniwa świnko.

Nie masz prawa do odpoczynku jak nie jesteś szczupła

To wzmaga wrogość i negatywne nastawienie pomiędzy osobami, które wzięły się za siebie, a tymi, które np. świadomie nie wybierają siłowni czy są po prostu grubsze. No bo jak to? Ja się męczę codziennie na siłowni, wylewam siódme poty, a ta kulka spokojnie siedzi sobie nad książką całe popołudnie i zagryza te błogie chwile ciastkami. Muszę dać jej do zrozumienia, że ma przestać żreć i wziąć się w garść, ruszyć tyłek z fotela w końcu! To nic, że może siłownia nie jest dla niej. To nic, że może po prostu ona ma ochotę siedzieć w tym fotelu, czytać i nie czuje presji przenoszenia żelastwa na siłowni. To nic, że każdy – gruby czy chudy – ma prawo do odpoczynku i robienia ze swoim życiem co mu się podoba.

Sukces zbudowany na pupie

Nikt nie ma prawa do oceniania innych na podstawie ich wyglądu… i niech sobie będzie nawet internetowym guru fitnessu czy siłownianym freakiem. Nie mam nic do Ewy Chodakowskiej (niezwykle życzliwej, kochanej, pomocnej, ale też epatującą na prawo i lewo seksualnością w sieci) czy kogokolwiek innego promującego aktywny styl życia. Te osoby dzięki temu także zarabiają, więc nie mnie się mieszać do ich biznesów, choć nie wszystko musi mi się podobać. Zawsze mogę przestać obserwować daną osobę i po problemie. Jednak czasem treść jest fajna, a – według mnie – niemalże nagie ciało dodane do tego tekstu, już niekoniecznie jest potrzebne. Doceniam pracę ludzi chcących zachęć do aktywności fizycznej, ale osobiście gdy z każdej strony zalewają mnie ich niemalże nagie pupy mam mieszane uczucia.

Grubas z problemami i chudy anorektyk

Poza tym nie oceniajmy innych, bo nie znamy podłoża czyich problemów z wagą, niezależnie od tego czy jest gruby czy chudy. Za otyłością mogą kryć się olbrzymie problemy zdrowotne, a za szczupłością – chociażby anoreksja czy bulimia. Poza tym nasze ciało jest naszą świątynią i nikomu nic do tego. Jest różnica pomiędzy szczerą rozmową z bliską osobą na ten temat, a wpychaniem się obcych ludzi w nasze życie. Nieproszonych, z buciorami i swoimi opiniami, o które nikt ich nie prosił. 

Czym jest body positivity?

Na szczęście, nie każdy daje się złapać w tą pułapkę doskonałości. Istnieją nawet ruchy związane z opozycją dla dążenia do coraz to nowych ideałów związanych z naszym ciałem. Może ktoś słyszał o Body Positivity? To idea propagująca myślenie o drugim człowieku z życzliwością, sympatią i bez uprzedzeń, nie ważne jak wygląda i czy wpisuje się w obecne – jakże krótkotrwałe – kanony piękna. Przecież nie ma żadnego jednego, uniwersalnego wzorca na to, jak mamy wyglądać. Nie mamy wpływu na swój wzrost czy numer buta, nie mamy też wpływu na swoją budową, uwarunkowania genetyczne. Owszem, możemy schudnąć lub przytyć, a nawet nabrać nieco więcej masy mięśniowej, ale… czy to ma stanowić o tym jakim człowiekiem jesteśmy?

Zapatrzone w lustro i przednią kamerę aparatu

Czy takie przesadne wielbienie swojego pięknego, wpisującego się w obecne trendy, ciała nie jest narcyzmem? Co daje taka fascynacja swoją osobą? Naprawdę lajki i komentarze podbijają ego tych ładnych dziewcząt skupiających swoje pontonowane usta do przedniej kamery aparatu? Nie wiem. Cały czas mnie to zastanawia. Jestem daleka od piętnowania kogokolwiek. Nawet rozumiem, że jeśli daną osobę tak wiele kosztowało dążenie do określonego wyglądu, to teraz chce, aby inni to docenili. Tylko po co? Czy taki ma być nasz cel? Czy to wszystko nie jest strasznie puste?

Kobieca fizyczność przede wszystkim?

Body positive z kolei daje przyzwolenie na to, aby każda kobieta mogła poczuć się piękna atrakcyjna i szczęśliwa. Przecież nie trzeba robić formy na lato, aby wyjść na plażę i czuć się na niej rewelacyjnie. Nawet z cellulitem i boczkiem wystającym poza linię stroju kąpielowego. Nikt nam nie odbierze tych chwil, które spędzimy w domu na użalaniu się nad tym, że nie nadajemy się na plażę. Nikogo też nie będzie raził nasz boczek jak szumnie próbują nam wmówić niektóre trenerki fitness. Po ulicach nie chodzą same ideały. One znajdują się w social mediach. Każdy ma prawo czuć się pięknie, a nawet wrzucić zdjęcie swojego ciała do sieci. Nawet w bikini i w rozmiarze 44. Fajnie więc, że zwraca się na to uwagę dzięki takim ruchom jak body positivity. Jednak martwi mnie, że nadal wszystko kręci się wokół kobiecej fizyczności, jakby to naprawę miało stanowić o wartości człowieka.

Co sądzicie o trendach na określony wygląd naszego ciała?

Madzia

77 komentarzy

  1. Dawniej bardzo mnie martwiło to jak wyglądam – a to zbyt szerokie biodra, a to za dużo tu czy tam… Później nauczyłam się akceptowac siebie i nie dążyć za wszelką cenę do ideału jaki narzuca telewizja i prasa. Jestem przez to szczęśliwsza 🙂

  2. potrzeba uznania tkwi w każdym z nas, wygląd mówi coś o człowieku ale czy definiuje jako człowieka, znajomego, partnera? Niestety tak. Niestety są ludzie dla których wygląd jest najwyższą wartością i czy da sie to zmienić? Nie wiem. Positivity to fajna idea

  3. Nie zastanawiam się nad , jestem taka jaka jestem , wazże ,że nmój facet mnie lubi taką jaka jestem i to się liczy, a nie moda…
    Pozdrawiam deszczowo 🙂

  4. Tak jak mówisz, trendy sie zmieniają i jeśli nie zaakceptujemy siebie, nie pogodzimy sie z pewnymi faktami lub będziemy postępować wbrew sobie, nigdy nie poczujemy sie szczęśliwe.
    Znam przesympatyczne i piękne „grubaski”, znam nieznośne i mrukowate piękności.
    Wszystko trzeba chyba dopasować do siebie, bo wszystko jest w głowie, a nie w lustrze…

  5. Jeśli człowiek nauczy się akceptować siebie i nie zwracać uwagi na docinki, doczepki itp. będzie szczęśliwszy…. wiem, że wymaga to czasu i pracy, ale nie jest to niemożliwe 😉

  6. Czytałam kiedyś książkę mądrego – jak sądzę – lekarza. Pisał, że tak naprawdę dla zdrowia wskazany jest codzienny półgodzinny energiczny spacer i nic ponadto. To by się zgadzało z innymi informacjami, że zbyt intensywny trening może przyspieszyć przebieg jakiejś choroby. Siłownie, bieganie i ćwiczenia są teraz modne, ale czy dobre dla nas? Chyba każdy powinien posłuchać, co mówi jego ciało. Czy ono jest zadowolone czy zbyt zmęczone. Pozdrawiam serdecznie.

    • Czasem zbyt intensywne treningi mogę tylko „stresować” organizm, a przymus siłowni też nie daje pozytywnych efektów czasami… zwłaszcza dla psychiki…

  7. dla mnie zawsze ważniejsza była treść a jeżeli chodzi o osoby to co samym sobą reprezentują. A nie to jak wygląda. Sama mimo że nie jestem doskonała do siebie akceptuję nawet jeżeli komuś by się coś w moim wyglądzie nie podobało to już jego sprawa 😛 gołej pupy nigdy nie pokaże 😀 szczerze mówiąc nawet jak widzę osoby fIT to owszem są takie osoby inspirujące ale na mnie to nie działa jakoś motywująco 🙂 chyba nie jestem podatna. Wygląd to tylko otoczka i nic poza tym

    • No i super! Przynajmniej zajmujesz się swoim życiem, własnymi priorytetami i byle „guru” z sieci nie ma wpływu na Twoje życie, decyzje, wybory 🙂

  8. Oby jak najwięcej takich osób jak Ty i jak najwięcej takich tekstów! Widzę w Tobie dużą zmianę mentalną na przestrzeni tego czasu, przez który Cię czytam. Zmianę na plus 🙂

    Ostatnio kolejny raz przekonałam się, że te wszystkie fit guru są wręcz szkodliwe. Jak można nazwać minimalny poziom tłuszczu, który ma Ewa Chodakowska, zdrowym? Jak można wmawiać innym, że ma się „rest day”, a chodzi się kilka godzin po mieszkaniu z krokomierzem, żeby nabić 30 tys. kroków? Serio? To ja wolę na spacer iść, z psem się pobawić czy liście pograbić – bez myśli o spalonych kaloriach.
    Sama wpadłam w fit pułapkę, ale z niej wychodzę. I nie chodzi o to, że teraz zaczynam się obżerać czekoladą i nie ruszam tyłka z kanapy. Ale nie oznacza to, że muszę codziennie katować się intensywnymi treningami i restrykcyjnie jeść, by zasłużyć na bycie człowiekiem. Bo o byciu człowiekiem nie świadczy wyrzeźbiona pupa czy brzuch…

    • Jejku! Nawet nie wiesz jak miło słyszeć takie słowa.
      Sama zauważyłam swoją zmianę, jest mi z nią dobrze i wiem w jakim kierunku chciałabym podążać. 🙂

      Ludzie gubią w tym wszystkim zdrowy rozsądek i jeszcze sobie wmawiają, że tak trzeba, bo „fit guru” przecież coś zalecają… A tak naprawdę mogą być to kompletnie bezsensowne praktyki, które tylko „stresują” nasz organizm…

      Też kiedyś byłam w fit pułapce… liczyłam kalorie, makroskładniki i chodziłam na siłownię, nawet jak nie miałam siły czy ochoty – byle by wykonać normę tygodniową…

      Bardzo mi się podoba Twoje ostatnie zdanie! 🙂

  9. Należę do ludzi, którzy w ogóle nie zwracają uwagi na wygląd innych osób. Jeśli ktoś jest fajnym człowiekiem, to będzie taki bez względu na to, ile waży.

  10. Nie zwracam uwagi jak inni wyglądają, mam różnych znajomych z różnymi figurami i co tam ich wygląd, grunt, że się dogadujemy i jest miło. Jeśli chodzi o mnie, to zawsze ciężko było mi się zaakceptować, zawsze znajduję coś co mi się nie podoba. Walczę z tym, tak samo jak z moją figurą, ale i wiek robi swoje i dzieci i niektórych rzeczy nie da się po prostu przeskoczyć, mimo tego iż o siebie bardzo dbamy 🙂

    • Otóż to! Ważne, żeby się rozumieć, dogadywać – być człowiekiem.
      Empatia czy dobre serca są ważniejsze niż zgrabna pupa…

  11. bardzo potrzebny wpis, moja droga. mnie osobiście najbardziej rozwala to, że tak jak napisałaś – wszędzie słychać głosy „ćwicz leniwa świnko”. i pokutuje przekonanie, że osoby przy kości są leniwe, że to obiboki, które nie mają prawa być zmęczeni. to totalna paranoja. bez względu na tuszę, każdy z nas potrzebuje odpoczynku. ja mam pracę siedzącą i ostatnia rzecz, o której marzę to trening o godz. 19. nie wiem czy to jest takie dziwne. staram się dużo spacerować, bo organizm domaga się ruchu – to naturalne, ale na pewno nie popadnę w paranoję i nie będę biegała codziennie na siłownię. pozdrawiam Cię ciepło :*

    • Sama kiedyś dałam się w taką paranoję wkręcić… Masakra…
      Trening po męczącym dniu za wszelką cenę? Już tego nie praktykuję…
      Stop z paranoją, którą napędzają media…

  12. Kiedyś miałam bardzo dużo kompleksów na punkcie tego, jak wygląda moje ciało, szczególnie po tym, kiedy nabrałam kobiecych kształtów. Z wiekiem na szczęście zaczyna mi to przechodzić. Moim zdaniem każde ciało jest piękne, dopóki nie manifestuje choroby – nie jestem ani za anoreksją, ani za otyłością 🙂

  13. Ja również na jestem za anoreksją ani za otyłością, lubię się ruszać w miarę swoich możliwości. Kiedy waga skacze w górę, zaczynam jeść co trzy godziny i to mi wystarczy, żeby nie tyć. Każda z nas jest inna i niech tak zostanie 🙂

  14. umiar we wszystkim jest najważniejszy, nie można się obżerać i doprowadzić do otyłości ale z drugiej strony obsesyjne myślenie żeby schudnąć też jest zł

    Pozdrawiam,
    ANRU 🙂

  15. Madziu ten ruch jest naprawdę świetny i mam nadzieję, że coraz więcej dziewczyn/kobiet będzie myśleć w ten sposób.
    Przez wiele lat poddawałam się kompleksom, głodziłam, tyłam chudłam, dołowałam… dzieci mnie tego oduczyły :D. Olbrzymi ciążowy brzuch był piękny, potem, gdy w połogu miałam nadwagę, mimo wszystko czułam się piękną mamą małej dzidzi… blog trochę mi w tym pomógł. Pozytywne komentarze, miłe słowa, no cóż to jednak ważne :D!!!

    Teraz…Ćwiczę…:) Zachęciła mnie do tego Chodakowska i choć teraz robię inne treningi, to ona uświadomiła mi, że nie muszę wychodzić na siłownie, jeśli chcę się trochę poruszać. Sama jestem sobie trenerką :), a aktywność fizyczna stała się częścią mojego życia.
    Myślę, że jeśli robisz coś z przyjemnością, to musi być dobre :)!!!

    Buziole :*

    • W życiu bym nie powiedziała, że borykałaś się z takimi problemami…
      Według mnie masz wsapniałą figurę.
      …super, że ćwiczysz dla siebie! 🙂 …dla przyjemności 🙂

  16. Ze swoim ciałem masz czuć się dobrze i tyle w temacie, bo nie wygląd najważniejszy. Guru wpędza w kompleksy, mody zmieniają się, a każdy ma jedno życie, więc niech stara się przejść przez niego z uśmiechem szczęścia.
    Serdecznie pozdrawiam

  17. Ja to ogólnie jestem zdania, że wszystko co w nadmiarze jest nkedobre. Można powiedzieć, ze brak ruchu jest niezdrowy, ale i nadmiar niszczy organizm (przykład woelu sportowcow w wieku 40 lat). Miewam czasami kłopot z zaakceptowaniem czegoś u siebie, ale staraklm się z ttm walczyć i na pewno nje będę trenować 7 razy w tygodniu 😀 Wybjeram taką aktywność jaką lubię.

    • Jak to się mówi „żadna skrajność nie jest dobra”.
      Pokochaj siebie taką, jaka jesteś.
      Dopiero to może być motorem do pozytywnych zmian 🙂

  18. każda jest piękna, w tym,że jest inna od drugiej 😉 Umiar jest najlepszy we wszystkim. Smucą mnie ludzie, którzy liczą każdą kalorię…

  19. Przede wszystkim zdrowy rozsądek i nie popadanie w paranoje 😀 Czasami lubię poćwiczyć, dać sobie wycisk widocznie tego potrzebuje, ale są też dni leniuszka za które się nie katuje są i już 😀

  20. Wiesz co, dla mnie przesadne eksponowanie ciała tylko dlatego, że „jest fit” już niejeden raz ocierało się o pornografię w mediach społecznościowych. I prawie każda fit trenerka ma takie zdjęcia „na sumieniu” 😉 Po prostu nie lubię tego. Ćwiczę dla siebie, wiem że nigdy kaloryfera na brzuchu się nie dorobię i… lata mi to koło nosa. Bo trening jest dla mnie i mojego zdrowia a nie dla jakiejś oceniającej obcej baby, której i tak nie znam, i której opinia mi po prostu wisi i powiewa 🙂 Bo to niestety same kobiety bezlitośnie się wzajemnie oceniają. I to jest smutne 🙁

    • Też mam podobne skojarzenia. Niby profil jakiejś fit trenerki, a niemalże zakrawa na pornografię…
      Super, że ćwiczysz dla siebie – to jest zdrowe podejście.
      🙂

  21. Ja planuję schudnąć odstawiając alkohol i słodycze. Ale do ćwiczeń jestem leniusz. Za to często spaceruję 🙂

  22. Idee, które przyświecają Body Positiv stosuję od dawna. Nie przeszkadzają mi na plaży ludzie o nieprzeciętnych rozmiarach, choć niestety wiem, że jest wiele osób, które mają odmienne ode mnie zdanie i wpędzają innych w coraz większe kompleksy 🙁

  23. Marcepanowy Kącik Odpowiedz

    Nie każdy osiągnie sylwetkę ”modelki” . Znam osoby, które mimo, ze ćwiczą -niestety. Twarz szczupła a nogi , no cóż. To też zależy od genów. Sama mam w show biznesie swoje faworytki i takie, których nie cierpię. Nie lubię sztuczności, nadmuchanych ust i cycków.

  24. Ludzie mają kompleksy, a ktoś to wykorzystuje, aby się wzbogacić. Wszędzie chodzi o pieniądze. Dlatego trzeba być mądrym i nie dać się nabrać. Ćwiczysz? Ćwicz dla siebie, a nie dlatego, że to jest modne. Chcesz fryzurę na boba? Zrób sobie, bo ci się podoba, a nie dlatego, że wszystkie kobiety się teraz tak ścinają. Można wymieniać i wymieniać. Kluczem jest akceptacja siebie, jak siebie akceptujemy to nie damy się wciągnąć w to szaleństwo.

    • Otóż to – teraz wszystko się robi pod publiczkę…
      A tu przecież chodzi o to, abyśmy my byli szczęśliwi, a nie wmawiali sobie, że potrzebujemy nieustannej atencji i podziwu obcych ludzi…

  25. Madziu świetny post. I bardzo na czasie. Ja kiedyś sama się borykałam z problemem akceptacji siebie i tego jak wyglądam, często katowałam swój organizm jakimiś dietami. Ale to było dawno i cieszę się, że nauczyłam się akceptować siebie. Trzeba po prostu się pokochać a wszystkie problemy znikną. Waga spadła a ja się czuję świetnie. Zdrowo się odżywiam, jem to co lubię i robię to co kocham. Życzę wszystkim tego samego. A ten trend – no cóż ja się pod nim nigdy nie podpisze, dla mnie to chore.

    • Marzenko, jesteś wspaniałą, ciepłą kobietą – emanujesz pozytywnymi emocjami.
      Nie uwierzyłabym, że możesz mieć kompleksy…
      Zdrowe odżywianie, ruch – to najlepszy sposób na brak samoakceptacji…
      Super, że nigdy nie dałaś się wkręcić w taki trend!

  26. Uwielbiam Cię jeszcze bardziej za ten post! Doskonale wiem o czym mówisz, bo sama obracam się w świecie modelingu i czasem doprawdy nie wierze jak wiele dziewczyny mogłyby zrobić za „idealne ciało”. Gdy pytam co znaczy idealne ciało słyszę odpowiedź „takie jak ze zdjęć, z kont instagramowych itd.” Jak gdyby chudość czy upodabnianie się do wysportowanych dziewczyn było wskaźnikiem wartości danej osoby. Nie mam nic przeciwko intensywnym treningom i dążeniu do osiągnięcia sylwetki, w której będziemy czuły się dobrze. Jakkolwiek istnieje granica. Tym samym trzeba dac sobie trochę luzu, pozagryzać czekoladą, pochrupać chipsy i polubić siebie w danym rozmiarze.
    Brawa za ten wpis! 😉

    • Widzisz… Ty to wszystko pewnie znasz, jak to się mówi, „ze swojego podwórka”. To bardzo smutne, że ten kult ciała przybiera tak na mocy, a przez to wiele osób nie czuje się ze sobą komfortowo… To straszne…
      A każdemu przecież ten luz jest potrzebny…

  27. „Jak nie ćwiczyłaś, czuj się gorsza, leniwa świnko.” to zdanie wyraża więcej niż tysiąc słów 😉 Niestety od jakiegoś czasu jest tak jak opisujesz w swoim poście i na dniach się to nie zmieni. Jako społeczeństwo mamy tendencję do skrajności, więc mimo, że generalnie jakos fizjo propagujemy aktywność fizyczną to czasem przybiera ten trend niepokojące rozmiary.

    • Zgadzam się… ale… wiele w Waszych rękach, skoro profesjonalnie zajmujecie się fizjoterapią… wiele możecie dobrego zdziałać także w obszarze czyjejś samoakceptacji 🙂

  28. Każdy człowiek jest inny i każdy na swój sposób piękny. Trendy na fit? Zgodzę się z tym aby promować zdrowy styl życia, bo prawie połowa Polaków cierpi na nadwagę lub otyłość, ale nie dążmy do ideałów. Sama jestem trenerką personalną, kocham sport i kocham jeść 🙂 Wszystko jest dla ludzi <3 Niestety Internet bombarduje nas nagością i pięknymi sylwetkami, które często są tylko efektem dobrej obróbki graficznej 😉 Widzę dziewczyny, które przychodzą na siłownię tylko po to, aby zrobić sobie zdjęcie i nie daj boże się spocić! 😉 Nie każdy może mieć figurę modelki, ważne aby być zdrowym i cieszyć się życiem, bo inaczej popadniemy w paranoję i wszyscy będziemy tacy sami. A różnorodność sama w sobie jest piękna <3 Ciepło pozdrawaim 🙂

    • Ta nagość w Internecie na każdym kroku jest przerażająca… aż się czasami chciałoby odwrócić wzrok…
      Ważne, aby być szczęśliwym, a nie łudzić się, że ciało ma się po to, aby epatować nagością 🙂

  29. Mama z różową torebką Odpowiedz

    „Po ulicach nie chodzą same ideały. One znajdują się w social mediach.” Nie tu też nie, jak dla mnie to raczej karykatury, tak dążące do ideału, że już patrzeć na nie nie można :/

  30. Poruszasz bardzo ważny temat 😉 Fajnie to opisałaś, mam identyczne zdanie.
    Zawsze jest mi przykro, gdy widzę, że z kobiet robi się przedmioty, które mają wyglądać i spełniać jakieś tam wyśrubowane oczekiwania. Ale czyje są to oczekiwania? Społeczeństwa, samych mężczyzn czy innych kobiet? Niestety teraz promuje się nienaturalność. Operacja piersi, nosa stała się tak naturalna jak aparat ortodontyczny. Mało jest kobiet, które posiadając rozmiar większy niż 36 potrafią sobie powiedzieć, że wyglądają pięknie. To bardzo smutne ;(

Skomentuj