Dzień dobry!

Capsule wardrobe. Zetknęliście się już może z tym pojęciem? Szczerze mówiąc mi do niedawna było ono obce, choć na Youtube i w blogosferze zaczyna pojawiać się często. Co to takiego ta capsule wardrobe i po co ona ma nam służyć?

Co to jest capsule wardrobe?

Gdybyśmy mogli zdecydować się na wolne tłumaczenie „capsule wardrobe” można by przetłumaczyć jako szafę w kształcie kapsuły? 😉 Nie o to chodzi. Pojęcie to dotyczy bowiem garderoby w pigułce czyli stworzenie swojej szafy w oparciu o basicowe propozycje, klasyki, które łatwo nam będzie ze sobą zestawić, będą pasowały do siebie i nie będziemy mieli problemu z ich dopasowaniem. Dodatkowo zaleca się, aby w swojej szafie postawić na minimalizm – 10, 15 rzeczy, które pozwolą nam na zachowanie ładu, porządku i będziemy poukładania. W moim przypadku minimalizm to nie tylko 15 rzeczy. Nie zmieściłabym się w tej liczbie. Jest ich zdecydowanie więcej, ale jak na mnie – i tak mało! Ważne, że przeorganizowałam swoją garderobę i odrzuciłam to, co tylko powodowało bałagan, zamieszanie i chaos.

Szczerze mówiąc nie jest mi to obca idea. Od zawsze mama powtarzała mi, że lepiej mieć mniej, porządnych jakościowo rzeczy niż gromadzić starty ubrań, a jak przyjdzie co do czego rozłożyć ręce i „nie mieć się w co ubrać”. Oczywiście nie słuchałam mamy. W wieku nastoletnim kupowałam to, co akurat było modne i co mi się podobało, nie przywiązując dużej wagi do tego z czym to zestawię lub czy po prostu nie gromadzę kolejnego bubla, który po kilku praniach nie będzie się do niczego nadawał (jakość rzeczy z sieciówek).

Jak zaczęłam?

Dopiero na studiach, zainspirowana wprowadzeniem idei minimalizmu do swojego życia porządnie zaczęłam zastanawiać się nad sensem kupowania ubrań i gromadzenia ich. Przeszkadzało mi to, że mam w szafie wieczny chaos, a jak przyjdzie co do czego to trudno mi wybrać jakieś sensowne zestawienie.

Mniej znaczy więcej?

Wprawdzie wydawało mi się, że będę tęskniła za swoimi ubraniami, jednak definitywnie zmieniłam swoje zdanie na ten temat, gdy któregoś razu przyjechałam do domu rodzinnego i z powodu choroby zostałam tam na dłużej. Oczywiście nie byłam odpowiednie spakowana, musiałam korzystać z rzeczy (nie swoich ulubionych nowości), które akurat miałam pod ręką. Spokojnie udało mi się tak funkcjonować 3 tygodnie i byłam bardzo zadowolona z tego, że wszystko mam pod ręką i nie ma wśród moich ubrań nadmiaru, chaosu.

Porządki czas zacząć!

Postanowiłam zrobić porządny przegląd swoich rzeczy. Skutkował on sporą selekcją. Wybrałam tylko te najbardziej potrzebne ubrania, basicowe propozycje, klasyki dobre na każdą okazję i pozostawiłam kilka ulubionych ubrań. Zdecydowanie wygodniej mi z taką minimalistyczną garderobą. Nie oznacza to jednak, że mam dwie bluzki na krzyż. Świadomie odrzuciłam nadmiar i zdecydowałam się pozostać przy tym, co wygodne, poręczne, klasyczne, dobre na każdą okazję.

Skończyć z bezmyślnymi zakupami…

Warto zacząć od sporządzenia planu swoich ubrań. Najlepiej odpowiedzieć sobie na pytanie o nasz własny styl. Być może gromadzimy w szafie wiele ubrań, które kompletnie do niego nie pasują (a zostały zakupione na przykład pod wpływem złego humoru, jako lekarstwo na chandrę w galerii handlowej). Jeśli lubimy stonowane kolory, a mamy w szafie wiele wzorzystych propozycji, w których nie chodzimy od dłuższego czasu, łudząc się, że jeszcze nastąpi idealna okazja do ich założenie – odrzućmy złudzenia. Takie ubrania tylko niepotrzebnie się kurzą nieużywane.

Gdy nadmierna ekstrawagancja dominuje w szafie…

Ja ze swojej szafy wyeliminowałam wiele ekstrawaganckich propozycji, które same w sobie były piękne, jednak nosiłam je tak rzadko, że szkoda było trzymać je na specjalną okazję. Moja szafa w tym momencie to wiele podstawowych kolorów (biel, szarość, czerń), klasycznych fasonów, wygodnych krojów i dobrych jakościowo materiałów. No i dużo pasków! 🙂

Selekcja i uwolnienie od chaosu

Zrobiłam selekcję i wszystkie ubrania, z których chciałam zrezygnować podzieliłam na: rzeczy do wyrzucenia – zniszczone, zużyte, wytarte trzymane w szafie z sentymentu. Kilka bluzek przerobiłam na ścierki i przydały się idealnie przy zmywaniu okien wiosną. Kolejna kategorią jeśli chodzi o odłożone ubrania były rzeczy do oddania (zdecydowana większość) – ciągle w dobrym stanie, ale z różnych względów niepasujące mi. Czasem za małe/za duże, źle leżące, zbyt wzorzyste lub takie, które mi się znudziły. Wiele z nich oddałam osobom niepełnosprawnym (akurat miałam taką możliwość). Dobrą opcją jest też podzielenie się takimi ubraniami z koleżankami, znajomymi, rodziną. Może akurat komuś jeszcze posłużą. Można też oddać je podczas specjalnych zbiórek odzieży (bardzo często wcześniej ogłaszanych). Jeśli ktoś ma duszą handlowca i czas – może także wystawić swoje ubrania na przykład na Allegro czy innym portalu i jeszcze na nich zarobić. Opcji jest wiele.

Ile to trwa?

Przeorganizowanie garderoby jest czasochłonne. Mnie zajęło 2 dni. Jednak efekt był bardzo zadowalający. Zwolniło mi się sporo miejsca w szafkach i wreszcie wiedziałam co, gdzie mam. Resztę ubrań popakowałam do sporych kartonów i przygotowałam do rozdania.

Lista obowiązkowa

Najlepiej jest stworzyć swoją listę ubrań, które posłużą nam jako baza do stworzenia różnorodnych codziennych zestawów. Dzięki temu będzie nam łatwo się odnaleźć w swojej szafie. Wiedząc, co do czego pasuje bez problemu rano znajdziemy zestaw dzienny. U mnie taka baza kolorystycznie składa się głównie z odcieni czerni, szarości brązu i bieli i granatu. Są to głównie ciuchy klasyczne, ponadczasowe no i przede wszystkim – dobre jakościowo. Do tego pozostawiłam w szafie też kilka ulubionych rzeczy na większe okazje, kilka bardziej ekstrawaganckich propozycji, które w połączeniu z klasyką – dają fajny efekt. Nie uwierzycie ile zestawów można stworzyć przy pomocy klasycznych propozycji.

Według swoich potrzeb

Moja capsule wardrobe nie składa się z 15 elementów, jest nieco obszerniejsza. Jednak ta idea skłoniła mnie do selekcji ubrań i dzięki niej mam większy porządek w szafie, jestem poukładana i bez trudu znajduję tam to, czego szukam. Polecam serdecznie. To świetna metoda na pozbycie się chaosu (nie tylko wśród ubrań).

Znacie ideę capsule wardrobe? Stosujecie ją?

Madzia

59 komentarzy

  1. Wszystko już było, każde nowe pokolenie odkrywa „capsule wardrobe” na swój użytek tylko pod inną nazwą…
    I bardzo dobrze, bo to jest akurat bardzo użyteczne zjawisko 😉
    Pozdrawiam ciepło i bezburzowo 🙂

  2. Szczerze mówiąc pierwszy raz słyszę o takim zjawisku. W kwestiach modowych jestem totalnie zielona. Noszę to w czym czuję się dobrze, w stonowanych kolorach – czerni, szarości, bieli.

  3. Kiedyś miałam bardzo dużo ubrań teraz już nie ale i tak panuje w mojej szafie chaos bo akurat układać to ja ubrań nie potrafię. 😀

  4. ja tez ostatnio pozbyłam się wielu rzeczy z szafy. Podobnie jak Ty, na początku bałam się, że będę za nimi tęsknić, ale gdy usunęłam je z półek, prawdę mówiąc nawet nie odczułam ich braku… do takiej typowej „capsule wardrobe” daleko mi jeszcze, ale i tak jest już lepiej… a przede wszystkim przestałam bezmyślnie kupować…

  5. Wizja Capsule Wardrobe bardzo mi pasuje, ale wiem, że nie jest to rozwiązanie dla mnie. Lubię mieć wybór, a do tego prowadzę bardzo zróżnicowany tryb życia i potrzebuję zarówno ubrania codzienne, jak i eleganckie. Nie potrafiłabym ograniczyć się tylko do minimum. Mimo wszystko staram się podchodzić do ubrań rozsądnie i jeżeli coś już do mnie nie pasuje, zniszczyło się lub po prostu mi nie odpowiada to idzie do kosza lub w lepsze ręce. Nie lubię mieć zapchanej szafy, w której nic nie widać.

    • Rozumiem doskonale. Też lubię mieć wybór, ale kiedyś tego wyboru miałam tyle, że nigdy nie wiedziałam w co się ubrać 😉

  6. Bardzo ciekawy post ! Gratuluję stworzenia CW ! Obecnie mijają ponad 2 lata od kiedy powstała moja pierwsz Capsule Wardrobe. Obecnie nie wyobrażam sobie aby moja szafa wyglądała inaczej. Powodzenie w dążeniu do minimalizmu. Z niecierpliwością czekam na nowe posty o tej tematyce – pozdrawiam serdecznie 🙂

  7. Ja ostatnio robiłam przegląd ubrań wyobraź sobie że wywalilam aż 3 reklamówki, rzeczy które były zniszczone, przetarte jakieś odbarwione itp… Pozbyłam się wszystkiego zbędnego zaczynając od bielizny kończąc na kurtkach. Nie mam dużo teraz ale czuję taką wewnętrzną ulgę i mało tego nie kupiłam nic nowego 🙂

  8. Ja też bym się nie zmieściła w liczbie 15;) ale nie jestem minimalistką niestety… będę jednak zadowolona, kiedy po prostu rozsądniej będę kupowała nowe ubrania, choć ostatnio już tak właśnie staram się robić;)

  9. Nie słyszałam wcześniej o tym pojęciu, ale jest ciekawe, chociaż też bym się w 15 rzeczach nie zamknęła. 😉 Od czasu do czasu robię przesortowanie swoich ubrań i to, w czym nie chodzę wrzucam do kontenerów na odzież, żeby nie leżały w szafie, a i komuś może się jeszcze przydać.
    Pozdrawiam serdecznie! 😉

  10. To zdecydowanie nie dla mnie. Uwielbiam kolory, różne kroje, dlatego nie udałoby mi się zamknąć w tak małej liczbie rzeczy.

  11. Kiedyś próbowałam to zrobić z moją szafą ale ja jestem z tych co lubią miec dużo-więc mi nie wyszło 😉 Udanego weekendu kochana 🙂

  12. Nigdy nie słyszałam o pojęciu capsule wardrobe, ale sama definicja jest mi znana. Ja też staram się kupować bazowe rzeczy i ewentualnie jakieś bardziej ekstrawaganckie dodatki, ale robię to stopniowo, nie wyrzucam dobrych ubrań. Mam nadzieję, że w ciągu kilku najbliższych lat dojdę do tej wymarzonej szafy 😀

  13. Już od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem przeprowadzenia gruntownej czystki zwłaszcza, że ostatnio coraz bardziej doceniam dobre jakościowo, oddychające i wygodne ubrania 🙂 w sumie to mi przypomniałaś ze pora zabrać się za porządek

Skomentuj