Witam Was Kochani,

dziś przychodzę do Was z postem dotyczącym zdrowego trybu życia. Sama od Nowego Roku takowy prowadzę i zobaczyłam tak wiele pozytywów płynących z przejścia na „zdrową” stronę mocy, że po prostu musiałam się nimi z Wami podzielić.

Przede wszystkim po raz pierwszy od dawna zaczęłam przywiązywać sporą wagę do regularności posiłków i tego, co jem. Koniec z posiłkami jedzonymi w biegu, byle gdzie, byle jak i co najgorsze – byle co!

Chociażby nie wiem co staram się przygotowywać posiłki w domu i nawet, gdy przewiduję, że nie będzie mnie w domu przez długi czas – staram to sobie jakoś fajnie rozplanować i przygotować wszystko wcześniej. Idealnie  sprawdzają się u mnie jaglanki na słodko, które można ugotować w większej ilości na przykład na dwa najbliższe dni.

Nie mówię, że łatwo było mi przejść na zdrową dietę. Pierwsze dwa tygodnie były najgorsze. Jadłam dużo i zdrowo, ale po głowie ciągle krążyły mi batoniki, czekolady i cukierki. To właśnie detoks od białego cukru okazał się ciężką dla mnie próbą, którą jednak dzielnie przetrzymałam. Teraz mogę w ogóle nie patrzeć na słodycze i nie brakuje mi ich. Jeśli już jednak mam ochotę na coś słodkiego – wybieram przekąski bez cukru – zakochałam się w batonikach daktylowych i w tego typu podobnych przekąskach.

Byłam uzależniona od cukru – zobaczyłam to dopiero z perspektywy czasu. Nie umiałam sobie odmówić czekoladki, a czasem zdarzało się, że miałam „napad” na słodycze i potrafiłam pochłonąć ich naraz zdecydowanie zbyt duże ilości. Czułam się wtedy ociężale. Co z tego, że ćwiczyłam (choć też nieregularnie), kiedy zdarzały mi się takie szkodliwe dla mojego organizmu rzeczy. Słodkie grzeszki zamieniałam na sałatki. To mój świadomy wybór.

Dla mnie kluczowe okazało się – zwyczajnie – wytrwanie w swoich postanowieniach minimum 2,5 tygodnia. Po tym okresie bowiem zaczynają zmieniać się nawyki żywieniowe i to, co dla nas było trudną nowością, z czasem staje się zdrowym, lubianym przyzwyczajeniem. Na początku liczyłam kalorie i makroskładniki za pomocą specjalnej aplikacji Fitatu, aby… nie jeść za mało. Teraz tak polubiłam tę aplikację, że korzystam z niej do dziś.

Wiele dały mi także regularne treningi. Postanowiłam wybrać ćwiczenia funkcjonalne. Najbardziej polubiłam zajęcia na taśmach TRX oraz zajęcia z obciążeniem – Kettlebell. Czasem chodzę także na trening obwodowy.

TRX-y z początku były dla mnie bardzo wymagające. Na treningach niezwykle się męczyłam i miałam wrażenie, że już nie dam rady wytrzymać do końca. Moja kondycja była bardzo słaba, a mięśnie męczyły się z zawrotną prędkością.

Z boku wydawać by się mogło, że to nic trudnego. W końcu ćwiczy się tylko z ciężarem własnego ciała, ale nic z tych rzeczy – TRX-y potrafią naprawdę zmęczyć. A po treningu dawka pozytywnej energii jest gwarantowana!

Kettlebell – to trening z obciążeniami – a mianowicie kulkami (ciężarem) z uchwytem.

Taki trening poprawia koordynację, gibkość i wydolność, a przy tym wzmacnia także siłę mięśni. W czasie kilkuminutowych serii wykonuje się kila ćwiczeń angażujących wiele mięśni jednocześnie. To nic trudnego – wystarczy pójść na pierwsze zajęcia, a dowiemy się o co chodzi. To męczące treningi, ale efekty naprawdę są widoczne.

Z początku nie musimy inwestować w drogi sprzęt i ubrania sportowe. Wystarczy zwykły top i wygodne legginsy, buty sportowe. Gdy wciągną nas treningi, warto pokusić się o zakup lepszego obuwia. Kiedyś nawet zamieszczałam tekst na temat jego doboru, link pozostawiam Wam tutaj, może akurat komuś się przyda:

Jak dobrać obuwie sportowe?

Jeśli planujecie zakup ubrań sportowych zachęcam do skorzystania z kodów rabatowych do Nike oraz Zalando.

Oczywiście każdy z nas metodą prób i błędów może wybrać najodpowiedniejszy sport dla siebie. Być może nie od razu będziemy wiedzieli, co stanie się naszą pasją. Nie zmuszajmy się do treningów, których „nie czujemy” i nie sprawiają nam frajdy.

Przez dwa miesiące od wprowadzenia zdrowej diety i ćwiczeń (5-6 razy w tygodniu) zauważyłam kolosalną różnicę w swoim samopoczuciu i wyglądzie.

Przede wszystkim:

Przez 18 dni wykonałam 15 treningów. W tym czasie ilość mojej tkanki tłuszczowej spadła o 0,4 kg, a ilość moich mięśni zwiększyła się aż o 1,1 kg!

Stałam się smuklejsza na twarzy (gdy jadłam słodycze cały czas wyglądałam jak „pączek w maśle)

Moje ciało jest twardsze i jędrniejsze

Nie męczę się tak szybko – bez trudu wchodzę na 5 piętro, podczas, gdy kiedyś miałabym potworną zadyszkę, a sprint do tramwaju nie sprawia mi żadnego problemu.

Dołączyłam do grona fantastycznych ludzi na siłowni, którzy pomagają mi motywować się do regularnych ćwiczeń.

Nie wydaję już pieniędzy na słodycze i fast food’y.

Moja cera się poprawiła. Jej stan jest o niebo lepszy. Mam zdecydowanie mniej niedoskonałości.

Po raz pierwszy zobaczyłam, że jednak nie jestem pozbawiona bicepsów!

Jestem bardziej zorganizowana, muszę robić sobie posiłki z wyprzedzeniem i znajdować czas na codzienną wizytę na siłowni, ale dzięki temu nauczyłam się zabijać w sobie wewnętrznego lenia.

Włosy mniej mi wypadają.

Lepiej czuję się także pod względem psychicznym. Jestem bardziej poukładana, wyciszona i mniej nerwowa. Treningi pozwalają mi na danie upustu złym emocjom.

Czas i tak upłynie! Dlatego weźmy się za siebie już dziś. Warto zadbać o swoje zdrowie, o siebie, o lepsze życie. Miejmy odwagę przejść na dobrą stronę mocy, odzyskać świetne samopoczucie, zrzucić zbędne kilogramy, poczuć się lepiej w swoim ciele. Każdy moment jest dobry, aby coś zmienić na lepsze!

Do wybrania takiej tematyki zachęcił mnie zespół Rabble.

Lubicie treningi? Wykonujecie je regularnie? 🙂

Pozdrawiam,

Madzia

62 komentarze

  1. Ciekawy pomysł na post. Cieszę się i gratuluję Ci tego co osiągnęłaś, że udało Ci się zmienić nawyki żywieniowe na te zdrowsze, że teraz czujesz się dobrze sama ze sobą. Wiele osiągnęłaś i jeszcze wiele osiągniesz 😉
    Miłego wieczoru 🙂

  2. Ja ze sportów-poza codziennym ruchem tylko jogę uprawiam, siłownia zdecydowanie nie dla mnie 🙂
    Ale zdrowe odżywianie to już tak 🙂

    • Najlepiej, aby każdy wybrał taką formę ruchu, jaka najbardziej do niego przemawia i w jakiej czuje się dobrze 🙂

  3. Dla mnie treningi to oprócz ich zdrowotnych właściwości także okazja do pozbycia się złych myśli czy negatywnego nastawienia. Mają one dla mnie moc oczyszczającą i dlatego tak chętnie do nich podchodzę, bo wiem jak dobry wpływ na mnie mają, kiedy jestem już po. Trochę gorzej jest w kwestii jedzenia, ale też staram się małymi krokami przejść na zdrową stronę. Powodzenia dla nas i wytrwałości 😉

    • To prawda, treningi mają właściwości oczyszczające – uwalniają od złych emocji, a wszystkie stresy i napięcia można pozostawić za sobą na siłowni.
      Co do diety – ważne jest, aby uświadomić sobie swoje błędy żywieniowe i starać się je niwelować 🙂 A potem nawyk zrobi swoje 🙂

  4. Bardzo motywujący wpis! Mam w planie również ograniczenie cukru, chciałabym nawet zrezygnować całkowicie, ale z racji tego że lubię piec, chyba nie będzie to takie łatwe;) Zdrowe zamienniki typu ksylitol itp nie do końca mnie przekonują. Ale ograniczę na pewno;)

    • Da się piec bez użycia białego cukru. Jest tyle świetnych zamienników jak na przykład erytrol, ksylitol. Nawet miodem można słodzić 🙂
      Warto ograniczyć cukier, a najlepiej zupełnie wyeliminować go z diety 🙂

    • Właśnie wbrew pozorom należy sporo jeść, ale dbać o to, żeby produkty te były zdrowe, a dieta zbilansowana 🙂 Spożywanie zbyt małych racji żywieniowych powoduje spowalnianie przemiany materii 🙂 Zwłaszcza jeśli nie dba się o ich regularność.

  5. Madziu, ja od 4 lat ćwiczę regularnie w domu. You Tube daje mi wiele możliwości :). Przed pojawieniem się dziewczynek biegałam, chodziłam na fitness i jogę. Ach… przez ponad rok graliśmy też w siatkę na hali… ale ekipa nam się wykruszyła :). Uwielbiam sport. Gorzej z dietą. Kiedyś przez kilka lat w ogóle nie jadłam słodyczy i pieczywa. Teraz nadrabiam te zaległości ;).

    • Super! Sport to zdrowie. Świetnie, że to tego tak podchodzisz. Widać po Tobie, że uprawiasz sport. Masz świetną figurę 🙂
      Zupełna rezygnacja ze słodyczy i pieczywa? Podziwiam 🙂

  6. Podziwiam, ja od stycznia nie mogę się zabrać za siebie, niby jem zdrowo ale i podjadam a i słodycze też wpadają. Ale najgorsze są ćwiczenia. Teraz nie mam weny do biegania (jestem pewna że tylko poczuję wiosnę i znowu wyruszę na trasy biegowe) chciałabym zacząć ćwiczyć w domu i nawet chwilę przed przeczytaniem Twojej notki szukałam na YT filmików z ćwiczeniami:) Jutro musi być mój start. Wiem, że zaczynanie „od jutra” czy od 1 dnia miesiąca to takie trochę wymówki ale czuję, że marzec będzie treningowo udany i pod koniec będę tak zadowolona z siebie jak Ty dzisiaj:) pozdrawiam!

    • Cieszę się, że choć troszkę mogłam się przyczynić do zmotywowania Ciebie 🙂
      Ja w domu ćwiczyć nie umiem, dlatego wybrałam właśnie siłownię. W domu szybko się zniechęcam i nie chce mi się dotrwać do końca treningu. Natomiast jak idę na zajęcia zorganizowane jest inaczej – ćwiczę z większą chęcią i zapałem. Ale każdy jest inny – coś, co jest idealne dla mnie, niekoniecznie może sprawdzić się u Ciebie. Znajdź swoją drogę do zdrowia i dobrego samopoczucia 🙂

  7. Treningi kocham! Łączę pracę z przyjemnością 😀 Pięknie u Ciebie! Pysznie, kolorowo i sportowo 🙂 Ja uwielbiam TRX-y 😀 Choć najbardziej odprężają mnie HIITy i moje ukochane Tae Bo. Od pewnego czasu szlifuję przysiady oraz martwy ciąg – pośladki po nich są mega! 😀 I proszę Cię, nie ma jutro, bo tak można przekładać w nieskończoność. Powiedz dzisiaj! I oczywiście zachowaj regularność 🙂 Ja niestety teraz jestem chora, a choruję jeszcze bardziej, bo nie mogę iść na trening, eh… Pozdrawiam ciepło :*

    • To prawda, liczy się teraźniejszość! To, co dzieje się obecnie. Zmiany możemy zacząć choćby od zaraz!
      Nie dziwię Ci się, że TRX-y tak Ci się spodobały. Ja sama je uwielbiam! 🙂
      Martwe ciągi też robię, tyle, że na zajęciach Kettlebell. Miałam problemy z bólami w lędźwiach, więc z „martwym” jestem ostrożna i wolę go robić pod okiem specjalisty 🙂

  8. Z aktywnością fizyczną to u mnie jest problem. Nigdy nie lubiłam ćwiczyć, a do tego jeszcze teraz dochodzi zakaz wysiłku fizycznego od lekarza. Pozostaje mi szybki marsz i spacery. W tym roku spróbuje swoich sił na rowerze.
    Natomiast co do jedzenia typowych słodyczy aż tak często nie jem ale uwielbiam pić colę i zajadać się słonymi przekąskami.
    Do tego wszystkiego słyszę od męża odchudzamy się (we dwoje zawsze raźniej) niestety na gadaniu się kończy.

    • Właśnie zauważyłam, że ludzie dzielą się na takich, którzy mają ciągotki do słodyczy lub właśnie słonych przekąsek (niekoniecznie zdrowych).
      A męża zmotywuj! 🙂 Może wspólna siłownia? Razem zawsze raźniej. Teraz wielu mężczyzn chodzi na zajęcia zorganizowane (na TRX czy Kettlebell jest ich coraz więcej). 🙂

  9. Podziwiam Cię, ja nie mam zupełnie silnej woli.
    Nie mogę się oprzeć pysznemu, niezdrowemu jedzeniu, które miałabym wymienić na sałatę ;p

    • Sałatka też może być pyszna. A zdrowe jedzenie – daje po prostu lepsze samopoczucie 🙂 Spróbuj przeprowadzić taką dietę testowo, dla próby 🙂 A może akurat ją pokochasz?

  10. Wykonuję 3-4 treningi siłowe w tygodniu, a w pozostałe dni – lżejsze ćwiczenia, z obciążeniem własnego ciała, jak pilates czy joga. W ramach wf mam siłownię – wczoraj wykonałam tak świetny trening, że jestem cała w endorfinach i czuję zakwasy – zwłaszcza na plecach, co mnie bardzo cieszy, bo na nich chcę się skupić 😀 Na tyle podobał mi się wczorajszy trening na siłowni, że w poniedziałek idę sama na siłownię (bo wiem, że będę musiała opuścić wtorkowe zajęcia). Też zauważyłam, że odkąd zaczęłam jeść lepiej, moja cera lepiej wygląda – mniej niedoskonałości, a przede wszystkim… zniknęły wągry!!! Cud! 😀 Stan włosów poprawił mi się, odkąd jem więcej orzechów i pestek. Mała zmiana o kolosalnym znaczeniu. Czasem pozwolę sobie na niezdrową słodycz, ale w rozsądnych ilościach (nie więcej niż 100 kcal – a i to zdarza się rzadko), bo zdrowe jedzenie, wypieki i słodycze mi smakują oraz sprawiają frajdę. Trzeba być zorganizowanym, żeby sobie przygotować wszystko, ale jest to warte zachodu 🙂

    • Ja na kalorię nie patrzę aż tak bardzo.
      Fajnie, że ćwiczysz i pokochałaś siłownię. Też się chcę w większej mierze skupiać na aktywowaniu pleców podczas treningów. Na szczęście na plecach szybko widać efekty, co mnie cieszy i motywuję 🙂
      Na nie mówię, że też nie pozwalam sobie na słodycze. Jednak robię to tak raz na 1,5 miesiąca, jednak chyba zupełnie zrezygnuję z takich słodkich niezdrowych cheat mealów, bo gorzej się po nich czuję potem.

  11. uwielbiam TRXY! 😀 To naprawdę tak niepozornie wygląda, ze masakra a na następny dzień boli WSZYSTKO 😀 Fajny post 😀 bardzo motywujący 😀 ja próbuję zmienić te moje nawyki i próbuję 😀 czasem jest lepiej czasem gorzej, ale przynajmniej regularnie zaczęłam chodzić na siłownie! Mam nadzieje ze potrwa to dłużej niż tydzien 😀
    Buziaki! 😀

    • Regularne chodzenie na siłownię jest przefajne, a potem motywują już chociażby same efekty jak na przykład coraz to jędrniejsze pośladki 😉

  12. U mnie jedyną zmorą są słodycze ale teraz zaczęłam je sama robić lub wybierać te w formie zdrowych batoników 🙂 z siłownią jest ciężko ponieważ większość dnia spędzam w pracy, u mnie siłowni nie ma a dojazd busami mam ograniczony..

    • Zdrowe batoniki (np. raw z daktyli) są rewelacyjne, no i ten skład – same pyszne naturalne kompozycje 🙂

  13. Ja ćwiczę 2,3 razy w tygodniu, teraz w domu z Mel B,ale niedlugo wrócę do biegania☺ też tak mam z planowaniem posiłków,myślę tez, czy nie skorzystać z podobnej aplikacji,wiele osób sobie chwali☺

  14. Piękny i bardzo zachęcający post 🙂 Przyznam szczerze , że ciężko zmotywować mi sie aby robić tego typu ćwiczenia. Znalazłam inne rozwiązanie:codziennie pokonuję ok 600 schodów w drodze na cytadelę w moim mieście. Coraz mniej sie przy tym męczę a nagrodą jest niesamowity widok z tej wysokiej góry 🙂

    • Ważne, że znalazłaś rozwiązanie dla siebie. Sport to zdrowie i warto znaleźć na niego czas w swoim grafiku. Super, że łapiesz lepszą kondycję 🙂

  15. Czasem tak jest blog Odpowiedz

    Próbowałam w ubiegłym roku trenować, jednak nie wytrwałam. Zbiegło się to w czasie z czymś zupełnie innym i pewnie dlatego, ale zdrowe nawyki żywieniowe wprowadziłam. Jedyne kawy nie umiem sobie odmówić.

    • Rozumiem – czasem tak właśnie jest, że wiele rzeczy naraz nam się „zwala” na głowę i po prostu nie mamy siły, motywacji, chęci, aby wytrwać w postanowieniach, szczególnie tych stosunkowo świeżych.
      Życzę powodzenia i kolejnej próby powrotu do treningów. Tym razem w 100% udanej! 🙂
      Ja kawy nie piję wcale, bo nie lubię, więc tutaj nie umiem pomóc.

  16. Ja nie lubię ćwiczyć, może dlatego, że nie znalazłam jeszcze odpowiedniej dyscypliny dla siebie. Co do cukru – ograniczam i nie dość, ze lepiej wyglądam to i lepiej się czuję 🙂

    • Cukier to zło. Warto to ograniczyć, a najlepiej wyeliminować 🙂
      Znam wiele osób, którym się to udało, więc… da się!
      Życzę, abyś odnalazła sport, który najbardziej będzie Ci służył 🙂

  17. Luty nie był jakiś szałowy pod względem treningów, ale końcówką miesiąca starałam się nadrobić.Na chwilkę wróciłam do ćwiczeń z Tracy Anderson, tyle że dodałam obciążenie na kostki i wreszcie czuję delikatne zakwasy 😉
    Też postawiłam sobie za cel – jeść superczysto. Czyli w moim przypadku – bez glutenu i słodyczy(sklepowych). Ostatnie przygody mnie do tego zmusiły 😉 Mam nadzieję, że wytrwam.

    • Ja właśnie zastanawiałam się jakiś czas temu nad zakupem obciążników na kostki, ale koniec końców zdecydowałam się na treningi poza domem.
      Życzę Ci dużo wytrwałości w podjętych postanowieniach! 🙂

  18. Chodzę na siłownię regularnie od 2 lat 🙂 Wcześniej było to sporadycznie.
    Od początku ciągnęło mnie na siłownię, a zajęcia fitness omijałam szerokim łukiem.
    To nie dla mnie 🙂
    Teraz trzeba tylko zrobić redukcję żeby móc pokazać efekty ciężkiej pracy latem 🙂

    • Ja póki co nawet nie myślę o redukcji, jem czysto i z delikatną nadwyżką kaloryczną 🙂
      Super, że jesteś taka wytrwała w swoich postanowieniach. Brawo! 🙂

  19. Podziwiam Cię. Odkąd przerwałam regularne treningi tak nie mogę do nich wrócić… Z jedzeniem o stałej porze, kiedy jestem na uczelni też nie wychodzi. A to ważne, obie te rzeczy. Ech, trzymam kciuki, żeby dalej Ci się wiodło w tej dziedzinie.
    Pozdrawiam. 😉

    • Ależ ja doskonale rozumiem stan, w jakim teraz tkwisz, bo też miałam w życiu efekt, gdy poszłam do pracy i z nadmiaru obowiązków, braku czasu (i chęci) przerwałam treningi. Bardzo trudno było mi do nich powrócić.
      Ja z kolei trzymam kciuki za Ciebie, abyś powróciła do ćwiczeń! 🙂

  20. Siłowo nie trenuję (choć mam hantle i nimi macham) ale biegam wiosna-lato-jesień ( zimę odpuszczam) regularnie 2-3 razy w tygodniu. moja zmora jest zdrowe odżywianie. Jem zdrowo miesiąc, dwa a w trzecim mi odbija…
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Ja kiedyś biegałam, ale problemy z kolanem wyeliminowały u mnie ten sport.
      Życzę Ci więcej wytrwałości w zdrowej diecie 🙂

  21. najtrudniejsze to zrobic pierwszy krok i zaczac zmieniac wlasne przyzwyczajenia. widze, ze Tobie super to idzie, co nie znaczy, że ciasteczka i czekoladki kusza, bo kusza kazdego. trzymam mocno kciuki

Skomentuj