Dzień dobry!

Zauważyłam u siebie ciekawą zależność. Gdy nadchodzą piękne miesiące wiosenno-letnie ze zdwojoną mocą ciągnie mnie do seriali. Z kolei, gdy panowała sroga zima mogłam je omijać szerokim łukiem. Na usprawiedliwienie powiem, że za „Broadchurch” wzięłam się, gdy akurat panowała poświąteczna dżdżysta aura i padał akurat śnieg z deszczem. Wymarzona pogoda na serial. Akurat byłam nienasycona w tej kwestii i mój apetyt był zaostrzony po „Belfrze”. Szukałam czegoś dobrego, kryminalnego i kompletnego (abym na kolejne odcinki nie musiała czekać z tygodnia na tydzień – nie znoszę tego). Przeglądając listę top 100 seriali na Filmwebie natrafiłam na ciekawy tytuł „Broadchurch”. Nikt dotychczas nie polecał mi tego serialu, jednak krótki opis mnie skusił niemal od razu.

Spokojne miasteczko, nagle wydarza się zbrodnia pełna tajemnic. Coś Wam to przypomina? Czyżby nie klasyk klasyków „… Twinpeaks”?
Ginie młody chłopiec, został zabity. Upozorowano samobójstwo. Do miasta przyjeżdża detektyw o niezbyt miłej powierzchowności i wraz z lokalną policjantką (której poniekąd podebrał „stołek”) muszą stawić czoła tej sprawie, pomimo, że nie przypadli sobie do gustu.

W miasteczku panuje niemałe poruszenie. Rodzina jest załamana. Co więcej ojciec chłopca nie ma alibi. Nie jest w tym osamotniony. Podejrzanych jest wielu. Na dodatek lokalne media nie dają za wygraną i bardzo nagłaśniają tę okrutną tragedię. Policja i gazety chcą się prześcigać się w wynajdywaniu kolejnych faktów i poszlak dotyczących zamordowanego Danny’ego Latimera.

Napięcie wokół wątku głównego jest naprawdę spore. Serial wciąga od pierwszego odcinka. Bez dwóch zdań jest to moje ostatnie odkrycie. Myślałam, że serial będzie pełen tandetnych intryg i bohaterów bez osobowości. Bardzo się myliłam. Detektyw Alec Hardy (David Tennant) od pierwszych chwil wygląda na postać intrygującą. Jest słabego zdrowia, szybko się denerwuje, a na domiar złego ukrywa jakąś pokrętną tajemnicę. Jego partnerka, z którą prowadzi sprawę lokalna policjantka Ellie Miller (Olivia Colman) od początku zdaje się go nie znosić. Jest przeciwieństwem Aleca. Bardzo emocjonalna, ciepła, rodzinna, a przy tym związana z miasteczkiem i ze sprawą – bo zamordowany chłopiec to syn jej sąsiadów i kolega jej syna. Duet tych dwojga jest ciekawy i bardzo dobrze się go ogląda.

W serialu jest coś jeszcze, bo mnie samą urzekło od pierwszych scen. Niesamowity klimat! Zdjęcia są po prostu fantastyczne, a sama okolica bardzo malownicza (klify, morskie fale, polany zieleni, małe urocze domki). A przy tym jednak momentami oddany jest w całości klimat grozy, strachu i tajemniczości tych pięknych miejsc. Leniwe miasteczko położone nad morzem nagle staje się centrum kryminalnych zagadek. Nie wiadomo kto zabił. Podejrzani są niezwykle intrygujący – stara samotna kobieta mieszkająca niedaleko miejsca zbrodni, ojciec chłopaka, który nie ma alibi, jego współpracownik, który zdaje się kłamać czy w końcu tajemniczy ksiądz.

Tego serialu nie da się przerwać, bo każdy odcinek tylko podsyca nasz apetyt na więcej. A kiedy już wydaje się, że mamy jakiś trop, dochodzą kolejne fakty, które jeszcze bardziej intrygują i wprowadzają chaos.

Bardzo lubię brytyjskie seriale i ten także mnie nie zawiódł. Oglądnęłam go z wielkim zainteresowaniem. Oglądnęłam nie tylko pierwszy sezon, ale też dwa kolejne (drugi wiąże się mocno z wydarzeniami z pierwszego sezonu, trzeci natomiast dotyczy zupełnie innego przestępstwa). Co więcej sezony te dosłownie pochłonęłam, a każdy wolny wieczór spędzałam z „Broadchurch” przeniknięta tym niesamowitym miastem, jego bohaterami, próbami odkrycia przez detektywów prawdy oraz przyciągającą jak magnes aurą tajemniczości.

Zakończenie pierwszego sezonu (jak i każdego kolejnego) moim zdaniem jest bardzo dobre. Nie zostawia oglądającego samemu sobie. Jest kompletne, zaskakujące, ale też pełne nadziei, że sprawiedliwość wygrywa (choć z tym w tym serialu bywa różnie).

Jeśli lubicie kryminalne klimaty, charakterystycznych bohaterów, mnóstwo tajemnic i zagadek, a przy tym po prostu wspaniałe zdjęcia, które przeniosą Was do małej, nadmorskiej mieściny – koniecznie zacznijcie swój romans serialowy z „Broadchurch”. Serial naprawdę mistrzowski. Dziwię się, że nie zdobył takiej popularności jak „Detektyw” czy jemu podobne topowe produkcje.

Post nie jest sponsorowany.
Zdjęcia: Filmweb

Lubicie seriale kryminalne? Może polecicie mi coś równie dobrego, czym mogłabym wypełnić pustkę po „Broadchurch”?

Madzia

40 komentarzy

  1. ojojo! I ja jeszcze nie słyszałam o tym serialu?! No niemożliwe, uwielbiam takie klimaty a do tego cudowny David Tennant (jeden z lepszych doctorów who!! ♥), już wiem za co zabiorę się w majówkę! Dzięki! ♥ Och no i wreszcie muszę się wziąć za Belfra i za Twinpeaks 😀

    • Twinpeaks to taki klasyk klasyków, ale ma nieziemski klimat i naprawdę warto go „ugryźć”.
      Belfra też serdecznie polecam.
      Fakt, David Tennant to fenomenalny aktor i w „Broadchurch” również nie zawodzi 🙂

  2. Nie oglądałam go, ale nie kuś takimi wpisami na chwilę przed sesją i zaliczeniami, haha 😀 Uwielbiam kryminalne seriale (oraz medyczne), a najbardziej Hawaii 5.0 (polecam!), CSI: NY i CSI: Miami, kiedyś Agenci NCIS, Bez Śladu i Dowody Zbrodni 🙂

    • Dziękuję za polecenia 🙂
      Wiem jak to jest – sesja nadchodzi wielkimi krokami, czasu będzie coraz mniej, a tu tyle by się jeszcze zobaczyło 😀

  3. Nie załapałam się na ten serial.:-)))
    Ostatnio oglądam Tutenchamona i nawet mi się podoba.
    Na TVP 1 w piątek o 20:30.Drugi odcinek..
    Pozdrawiam ciepło , bo u nas ciągle zimno 🙁

  4. Podoba mi się fabuła, nie słyszałam wcześniej o tym serialu. Tego aktora skądś kojarzę. ,,Pod kopułą” jest wciągającym serialem, ale to bardziej sci-fi. Myślę o czymś innym, ale nie przypominam sobie na razie, co mogłam oglądać w tym klimacie. ,,Kwarantannę” mogę jeszcze polecić, o epidemii, ale uprzedzam, że zrobili tylko jeden sezon.

  5. Nie znam niestety nie mam czasu na seriale czasami wieczorem w sobotę oglądne film a tak to po pracy jak wracam to padam na 4 łapy i tv nawet nie włączam 🙁

  6. Seriali o tematyce kryminalnej zbyt często nie oglądam, ale wydaje mi się, że ten mógłby przypaść mi do gustu! Na pewno obejrzę przynajmniej jeden odcinek, dzięki za rekomendacje!

    • Nie przepadam za czytaniem książek po obejrzeniu ekranizacji, ale… na Broadchurch bym się skusiła 🙂

Skomentuj