Dzień dobry!

Kontynuuję moją blogową serię, którą rozpoczęłam w ubiegłym miesiącu. Fascynacje miesiąca mają na celu polecenie Wam tych książek i seriali (a także innych inspirujących mnie rzeczy), które umilały mi dany miesiąc, przyjemnie wypełniały wolny czas i zwyczajnie uznałam je za godne polecenia.

Sama uwielbiam takie blogowe serie, więc z wielką chęcią polecę Wam moje sierpniowe hity. Seriale w tym miesiącu będą dwa, a to sporo, gdyż pogoda generalnie nas rozpieszczała i czas spędzany w domu i tak kurczył się do minimum. Niemniej jednak coś udało mi się obejrzeć. Zresztą, zobaczcie sami!

Seriale:

1. Bloodline, sezon 3

Najlepiej oglądać ten serial od pierwszego sezonu, aby lepiej wczuć się w sieć intryg, niedomówień i dokładniej poznać rysy psychologiczne bohaterów. Trzeci sezon rozpoczyna się od zabójstwa policjanta, jakiego dopuścił się jeden z członków rodziny Rayburnów. Wszystko wskazuje na to, że uda mu się zatuszować tę zbrodnię, obciążając winą byłego więźnia karanego za drobne występki. Jednak tuszowanie tej zbrodni będzie go sporo kosztowało. Osoba, która mu w tym pomaga nie ma czystego sumienia i będzie chciała coś w zamian. Być może pociągnie całą rodzinę Rayburnów na dno. A może jednak prawdziwy morderca zostanie wydany?

O tym wszystkim przekonacie się oglądając trzeci sezon Bloodline, który jest naprawdę dobry. Pełen mrocznych tajemnic, zwrotów akcji, napięcia i niewiadomych. Ogląda się go z zaciekawieniem. Chętnie czeka się na więcej.

2. Riverdale, sezon 1

Moim zdaniem tak powinien właśnie wyglądać idealny serial. Oczywiście patrzyłam na niego przez swoje kryteria. Historia wciągała od pierwszego odcinka. Tajemnicze morderstwo nastolatka z bogatego domu, mnóstwo podejrzanych, tajemnic, zagadek. W małym miasteczku zaraz po zabójstwie pojawiają się też nowi mieszkańcy. Głównymi bohaterami tego sezonu są nastolatkowie. Uwielbiam takie licealne klimaty. W niecodzienne wydarzenia uwikłanych jest kilka rodzin. A nawet te z pozoru idealne, mają swoje tajemnice.

Serial oglądałam z przyjemnością. Jest dostępny na Netflixie. Żałuję tylko, że jak dotychczas powstał tylko jeden sezon. Jednak skończył się on w taki sposób, że przypuszczam iż kolejna odsłona tego serialu pojawi się już niebawem.

Książka:

3. Jp Delaney, Lokatorka

Futurystyczne mieszkanie przyszłości. Minimalistyczny styl, wszelkie udogodnienia. Typowy inteligentny dom. Ma on jednak swoją mroczną historię.

Książkę rozpoczynamy od relacji Emmy, którą spotkały przykre doświadczenia. Została napadnięta we własnym domu i okradziona. W związku z tym, wraz z Simonem, swoim chłopakiem poszukują nowego lokum. Nie stać ich jednak na wynajem czegoś sensowego. Decydują się więc iść za poradą agenta nieruchomości i ubiegać się o możliwość zamieszkania przy Folgate Street 1. Jednak, aby móc wynająć ten dom (za śmieszne pieniądze), trzeba spełnić wiele kryteriów szalonego architekta Edwarda.

Równorzędnie obserwujemy podobną sytuację. Tym razem ma ona miejsce rok później. Jane, również kobieta po przejściach, ubiega się o możliwość zamieszkania przy Folgate Street. Udaje jej się. Jednak szybko okazuje się, że dom ma mnóstwo tajemnic. Poprzednia lokatorka – Emma – zginęła w tajemniczych okolicznościach. Na domiar złego Jane nawiązuje romans z architektem domu. Czy będzie bezpieczna?

Książka pełna zwrotów akcji, zaskoczeń, gęstej atmosfery i zagrożeń, które zdają się czaić na każdym kroku. W dodatku razem z bohaterkami rozwiązujemy mroczną tajemnicę.

To już całość moich ulubieńców „kulturalnych” w tym miesiącu. Obecnie czytam jeszcze bardzo ciekawą książkę, ale pewnie skończę ją już we wrześniu, więc póki co nie pretendowała do miana fascynacji sierpnia.

A co ciekawego Wy oglądaliście/czytaliście w ostatnim czasie?
Jakiś kryminał godny polecenia?

Madzia

64 komentarze

  1. Ciekawie brzmi ten Riverdale! Jak dobrze, że wrzesień mam całkowicie wolny, to będę mogła oddać się serialom 🙂

    Czytam teraz „Za zamkniętymi drzwiami” i choć koncept generalnie brzmiał ciekawie, język jest fajny i szybko się czyta – to zbyt prosta i naiwna jest ta książka. Skończę ją, bo jestem ciekawa, jak autorka poprowadzi dalej akcję i co wymyśliła, ale zbyt przewidywalna i momentami „głupiutka” jest to akcja.

    • Riverdale wciąga bez reszty i ten młodzieżowy klimat jest świetny! 🙂

      Co do książki – rozumiem. Też mi się zdarza czytać takie nie do końca w moim guście, ale jednak szkoda przerwać w połowie 😉

  2. ,,Lokatorka” bardzo mnie zainteresowała 🙂 Bardzo lubię takie książki i jestem pewna, że ta właśnie bardzo by mi przypadła do gustu 🙂 Zapisze ją sobie na listę książek do przeczytania i to na samą górę 😉

  3. Cieszę się na ten wpis – tak szczerze to wyczekiwałam go z niecierpliwością 😉
    Pierwszy serial znam z internetu, ale nie oglądałam…. wiem tyle co z opisu 😉
    Drugi kojarzę ze zdjęcia – gdzieś kiedys śmignęło mi przed oczami 😀

    Książka – widziałam ją w facebookowej grupie – z Twojego opisu wydaje sie być ciekawa i bardzo jestem ciekawa jaką książke teraz czytasz 🙂

    Mnie we wrześniu zachwycił Twardowski – klasyk ♥ Do tego zbiory poezji Grechuty i Gałczyńskiego. Przyjemną okazała się również książeczka z fragmentami wierszy Tuwima… ale tych książek było o wiele więcej 😉 Chyba żaden film mnie nie porwał – przynajmniej nic sobie nie przypominam 😉

    • Muszę się jeszcze wziąć za polecanie wierszy 🙂 Ale chciałabym wybrać coś naprawdę fajnego. Może przy następnej serii fascynacji za miesiąc.
      Miło mi bardzo, że czekałaś na ten wpis.
      Ach, Twardowski, Grechuta – to i moi ulubieńcy. Do Gałczyńskiego z chęcią powrócę i sobie go odświeżę.
      Wspaniale, że odkrywasz prawdziwe piękno sztuki. Ja ostatnio nieco odeszłam od jej czystej formy, a pochłonął mnie mainstream i rozrywka nieco pop-kulturalna, ale do klasyków warto powracać! 🙂

      • Koniecznie 🙂 Z niecierpliwością będę wyczekiwać takich postów – bardzo jestem ciekawa co polecisz 🙂 Mam nadzieję, że uda Ci się coś polecić 🙂
        Ostatnio miałam przyjemność zwiedzać Zamość szlakiem Leśmiana w ramach „Czwartki z Leśmianem”, które zorganizowało miasto. Można było dowiedzieć się wiele ciekawych informacji o Leśmianie (np. to, ze nie lubił swojej „łysiny” – dużo pieniędzy wydawał na ludzie, którzy rzekomo mieli sprawić, ze będzie miał włosy, mieli mu te włosy przeszczepić :D)
        Na blogu wspominałam, ze od dziecka „ciągnęło mnie” do poezji – tej pisanej i śpiewanej. Twardowskiego czytałam długo wcześniej… siostra kiedys kupiła tomik – jako dziecko nie za bardzo rozumiałam treść, ale podobała mi się 🙂 Lubiłam również wiersze umieszczane w podręcznikach szkolnych z przyjemnością je czytałam, uczyłam się na pamięć, jednak w LO i trochę po odeszłam od tego, bo brakowało mi czasu. Cieszę się, że mogłam do tego wrócić – teraz widze jak mi tego brakowało 🙂
        To o czym piszesz to również rodzaj sztuki – zagłębiając się w to człowiek poszerza horyzonty, rozwija się 🙂
        Mainstream? Mogłabyś wytłumaczyć to pojęcie? Nie spotkałam się z nim wcześniej 😉

        • Co do Leśmiana – uwielbiam jego poezję. Jest wspaniała. A ten „Malinowy chruśniak” to nieraz dźwięczy mi w uszach. 🙂
          Nie miałam pojęcia o jego kompleksach związanych z łysiną.

          Super! Ja od dziecka miałam sentyment do poezji, ale tak naprawdę odkryłam ją dopiero w liceum, na fakultetach z polskiego. Jak teraz nie powracam do poezji co jakiś czas, czuję się nieswojo. Warto znaleźć czas na swoje hobby. Jak czasem nie mam czasu jednak, a robię coś na komputerze – włączam sobie na Youtube’ie poezję „czytaną”. Czasem tam się w niej zasłucham i tak się wczuję, że aż mam ciarki. Wspaniałe doświadczenie – polecam.

          Mainstreamem nazywam to, co popularne, można by zaliczyć do niego większość wytworów pop-kultury, kultury masowej. Anglicyzm mi się wkradł, powinnam ich unikać.;) 🙂

          • Ja w Leśmiana dopiero się zagłębiam 😉
            Sporo pieniedzy wydał na ludzi, którzy mieli mu przeszczepiać włosy z pewnej części ciała małpy (przewdonik nie powiedział jakiej ale się uśmiechał :P). Z innych ciekawostek: w Zamościu wytwarzano bardzo smaczne masło, jednak Leśmian jako, ze za Zamościem nie przepadał nie chciał tego masła kupować i jeść. Sprowadzał masło z Warszawy, bo podobno było smaczniejsze i lepszej jakosci. Żeby było zabawnie to było to samo masło – Warszawa sprowadzała masło z Zamościa a Leśmian to samo, do swojego domu. Upierał się przy tym, że to całkiem inny produkt 🙂
            Do pracy miał kilka kroków ale podjeżdżał dorożką z której nie było go widać, ponieważ był bardzo niski. Ludzie żartowali, że pod Centralkę (tam gdzie mieszkał w apartamencie) podjechała pusta dorożka i wysiadł z niej Leśmian 🙂

            Moja mama mówi, że człowiek się z tym rodzi. Zarówno Ciebie jak i mnie do tego ciągnęło, fascynowało to nas, gdyby nie to nie chciałybyśmy się dalej w to zagłębiać, poszerzać swoje horyzonty – to trzeba lubić 😉 Doskonale wiem o czym piszesz – sama nie raz tego doświadczyłam. Poezja rzeczywiście może i wywołuje przeróżne emocje: dreszcze, strach, smutek ale i może rozbawić do łez – uszczęśliwić. Kiedy czyta lub słucha się poezji, to trzeba to robić całym sobą. Czasem trzeba dwa, trzy razy aby zrozumieć, aby to poczuć… Przynajmniej ja tak uważam… bo wówczas można odkryć jej piękno i przesłanie 😉

            Dziękuję za wyjaśnienie 🙂

  4. Wstyd się przyznać, ale dawno nie czytałam żadnej książki i jakoś nie miałam czasu przejść się do kina, czy posiedzieć przez tv, a co mowa o oglądaniu seriali w Internecie.
    Czuję, że mam coraz bardziej mniej czasu…
    Pozdrawiam Cię serdecznie! 🙂

    • Oj ten czas – czasem się kurczy do minimum.
      Ja staram się jak mogę znaleźć choć chwilę na serial i książkę 🙂
      Pozdrawiam 🙂

  5. Nie oglądałam jeszcze tych seriali, książki też nie znam . Ostatnio z dobrych filmów oglądałam Mumię z Tomem Cruisem-jest świetna 🙂

  6. Riverdale brzmi zachęcająco i może zacznę oglądać 😉 Z seriali na Netflix oglądałam ostatnio „A Cook abroad” – każdy odcinek opowiada o kuchni z innego rejonu świata i wydał mi się ciekawy. Ale nic takiego wyjątkowego nie odkryłam chyba…

      • W takim razie polecam jeszcze „Cooked” – ten z kolei jest o tym, co dzieje się z żywnością podczas obróbki np. jak powietrze powoduje, że z mąki powstaje chleb, też ciekawy 😉

  7. Riverdale dosłownie pochłonęłam za jednym razem 😀 A w komenatzarach wyżej ktoś wspomniał o Westword, ale muszę podbić, bardzo polecany seria, a HBO chyba w 99% robi świetne seriale, więc nic tylko oglądać 😀 A tak dodatkowo to zachęcam do zerknięcia na 11.22.63 🙂

    http://herbacere.blogspot.com/

    • Kurczę, biorę się za Westword 😀
      Seriale HBO są genialne, trzeba przyznać.
      11.22.63 – nie słyszałam 😉

  8. W ostatnich latach rzadko czytam „czytadła” – brak czasu, ale teraz czytam jeszcze raz książki Frances Mayes o Toskanii i pierwszy raz także o Georgii. Polecam te o Toskanii 🙂

  9. W tym miesiącu zaczęłam czytać Desperację Kinga. Niestety nie znam nic z Twoich propozycji, ale nie wykluczam, że nie poznam 🙂 Pozdrawiam dziś słonecznie 🙂

  10. Żadnej z propozycji nie znam, ale muszę przyznać, że dwa seriale i książka to niezła statystyka 🙂 Ja właśnie skończyłam oglądać „The Defenders”, ale tego serialu raczej bym nie polecała 🙂

    • Rozumiem 🙂 Co do książek – było tego więcej, ale nie wszystko niestety jest godne nazwania „fascynacjami”, nawet takimi malutkimi 😉

  11. Zainspirowałaś mnie, muszę sobie znaleźć na jesienno-zimowe wieczory jakiś serial do oglądania :-)))
    Pozdrawiam serdecznie !

  12. Z książkami i serialami to jestem do tyłu, nie pamiętam nawet kiedy odpaliłam jakiś film.. RIVERDALE mogłabym oglądnąć może kiedyś nadrobię w sumie dobrze że nie ma więcej sezonów (jak narazie) bo by było za dużo do oglądania naraz 😛

Skomentuj