Dzień dobry,

dziś kolejna porcja wspaniałych kosmetyków. Tym razem zrecenzuję kilka produktów kolorowych, jakie otrzymałam dzięki udziałowi w Konferencji Meet Beauty. Dzisiaj jednak nie będę skupiała się na pielęgnacji, tylko na produktach do makijażu.

Otrzymałam naprawdę sporo fantastycznych kosmetyków, które są warte zrecenzowania! Zatem ostro wzięłam się do pracy i po ponad miesięcznym okresie recenzowania przychodzę z moimi opiniami na temat konkretnych produktów.

Jako, że pielęgnacja to mój absolutny „konik” i jestem na jej punkcie zakręcona – zdecydowanie z większą ochotą wzięłam pod lupę właśnie produkty pielęgnujące. Jednak i kolorówka mnie zachwyciła. Rzadko robię rewolucje, jeśli chodzi o kosmetyki kolorowe, których używam na co dzień. Raczej wybieram sprawdzone zestawy. Jednak tym razem naprawdę ze szczerą niecierpliwością przystąpiłam do testów, tym bardziej, że wiele z tych kosmetyków to dla mnie nowości!

1. Cienie mineralne do powiek Annabelle Minerals w odcieniach Vanilla i Chocolate, 3g, 29,90 zł

Od zawsze marzyłam o przetestowaniu cieni mineralnych. Dotychczas jednak nie decydowałam się na ich zakup, bo paletek z cieniami mam naprawdę sporo i staram się nie zakupować nowych produktów tego typu, aby nie generować namiaru kosmetyków.

Cienie otrzymałam w ramach Konferencji Meet Beauty i bardzo się ciesze, że mogę się z nimi zapoznać. Markę Anabelle Minerals znam od jakiegoś czasu ze słyszenia i… bardzo dobrych opinii w blogosferze.
Cienie mnie zachwyciły!

Jako pierwszy zaczęłam testować odcień Vanilla. Bardzo przypadł mi do gustu. Cień jest trwały, nie podrażnia, ma neutralny zapach. Przyjemnie się z nim pracuje. Jest idealnie satynowy i rozświetlający. Świetnie sprawdza się na całej powiece lub w kąciku dla rozświetlenia.

Kolejny cień to Chocolate. Również mi się spodobał. Posiada prześliczne połyskujące drobionki. Cień również jest trwały, nie podrażnia i ma neutralny zapach. Dobrze się blenduje. Jest przepiękny. Łatwo stworzyć dzięki niemu na powiece efekt głębi. Świetnie sprawdza się na powiece ruchomej. Efekt można nabudowywać, więc może być delikatnym beżem lub ciemną czekoladą.

Cienie oryginalnie są zabezpieczone, więc mamy pewność, że nikt ich przed nami nie używał. Aplikacja jest wygodna, a dzięki przesuwnemu elementowi zakrywającemu dziurki przez które wydostaje się produkt, możemy być spokojni, że nam się nie rozsypie. Tymi dwoma cieniami spokojnie możemy wykonać pełny makijaż oka.

2. Pierre Rene Professional, pomadka w odcieniu H07 Hydra Elegance

Bardzo fajna, lekko nawilżająca pomadka. Nie ma mowy, że będzie utrzymywała nam się na ustach cały dzień. Jednak jest to dobra opcja do poprawek w ciągu dnia, bo efekt jaki daje jest na tyle naturalny, że nawet bez lusterka damy sobie radę z aplikacją.

Zapach jest delikatny, typowo pomadkowy, ale przyjemny – słabo wyczuwalny. Konsystencja dość masełkowa, w żadnym razie nie tępa. Kolor przyjemny, typowo letnia czerwień.

Jestem zadowolona z tej pomadki. Ostatnio towarzyszy mi codziennie. Pomimo upałów, nie ulega roztopieniu. Nie jest to mój wielki ulubieniec, ale na tyle przyjemnie mi się jej używa, że póki co – nie planuję jej zamienić na nic innego…

3. GOSH, CCC Stick 3w1, wielofunkcyjny sztyf do twarzy 4,4g, 39,90 zł

Mnie ten wielofunkcyjny sztyf służy przede wszystkim jako uniwersalny rozświetlacz. Zawsze byłam fanką sypkich produktów rozświetlających, ale obecnie przekonałam się do tego kosmetyku, bo nakłada się go szybko, trudno zrobić nim sobie krzywdę, gdyż niezwykle łatwo stapia się z podkładem. Na kościach policzkowych wygląda prześlicznie!

Poza tym bardzo dobre sprawdza się też jako… cień do powiek. Zwłaszcza, gdy robię makijaż w biegu i chcę pokryć całą powiekę jednym odcieniem. Rewelacja. Wygoda przede wszystkim!

4. Gosh, Pędzel do podkładu, Foundation Brush, włosie syntetyczne, 35 zł

Ostatnimi czasy byłam wierna gąbeczkom do makijażu. Niemalże zupełnie zapomniałam o istnieniu pędzli (w celu nakładania podkładu, rzecz jasna). Troszkę chciałam sama siebie sprawdzić czy nie wyszłam z wprawy i czy dalej umiem radzić sobie z podkładem przy pomocy takiego oto narzędzia.

Okazało się, że tak! Baaa, na tyle fajnie mi to szło, że obecnie nakładam pokład właśnie takim pędzelkiem i jest to bardzo, ale to bardzo wygodna sprawa!

Włosie jest syntetyczne, miękkie, bardzo przyjazne i miłe w kontakcie ze skórą. Pędzlem pracuje się naprawdę dobrze i szybko. Dzięki niemy można uzyskać efekt ładnie, równomiernie rozprowadzonego fluidu. Polecam miłośniczkom nakładania podkładu pędzem!

5. Bielenda, Make-up Academie Pearl Base – nawilżająca baza pod makijaż poprawiająca koloryt, 30 g, 29,99 zł

Odkąd zobaczyłam po raz pierwszy ten produkt – stwierdziłam, że jest przeuroczy. Czyż te maleńkie perłowe kuleczki nie wyglądają pięknie? Jednak nie tylko dlatego ta baza mi się spodobała. Jak szybko się przekonałam – jej działanie również jest zadowalające.

Sama w sobie ma dość wodnistą konsystencje, łatwo są rozprowadzić na twarzy. Wchłania się około 2 minut, pozostawia jednak lekki, przyjemny film. Cera po jej użyciu jest przygotowana do nałożenia podkładu – nawilżona, rozświetlona i pełna blasku. Pokład fajnie się na niej rozprowadza, nie roluje i przypudrowany – utrzymuje naprawdę długo. W ciągu dnia nie ma uczucia ściągnięcia czy przesuszenia cery. Jestem zadowolona, gdyż to naprawdę fajny, wygodny (z pompką ;)) produkt, który jest potrzebnym krokiem pielęgnacyjnym.

6. Lirene, Perfect Tone, Fluid dopasowujący się do koloru cery, odcień 120, 30 ml, 35 zł

Obawiałam się, że ten podkład może być ciut za ciepły dla mojej cery. Na szczęście przejmowałam się na wyrost. Troszkę już się opaliłam, moja cera zatem nie potrzebuje bardzo bladych podkładów.

Nie jest to fluid ekstremalnie kryjący, ale dość lekki, nie tworzący efektu maski, ale jednocześnie wyrównujący koloryt oraz kryjący drobne niedoskonałości. Taka delikatna propozycja na lato.

Co do dopasowywania się do koloru skóry – nie mam zdania. Odcień odpowiada mojej karnacji, więc jest po prostu dobrze dobrany. Nie wiem jakby to było w innym przypadku i czy faktycznie by się dopasował. Jeśli jednak szukacie czegoś niepodrażniającego, lekkiego, co nie będzie się ważyło nawet podczas letnich upałów – sądzę, że to będzie dobry wybór. Tym bardziej, że nie jest to idealnie matowy produkt. Daje subtelne, lekkie rozświetlenie, jednak na tyle delikatne, że nie ma mowy o efekcie pełnego glow. Idealna propozycja na co dzień, zwłaszcza w wakacje.

To już koniec! Pokazałam Wam mnóstwo samych fajnych produktów, które naprawdę są warte uwagi!
Sama nie maluję się na co dzień, zwłaszcza latem często daję skórze oddychać. Jednak dobre kosmetyki kolorowe warto mieć pod ręką i wiedzieć, że można na nich polegać.

Dzięki Meet Beauty mogłam po raz pierwszy zetknąć się „na własnej skórze” z takimi markami jak Gosh czy Anabelle Mirenals. Jestem bardzo zadowolona z bliższego poznania tych, nowych mi marek. Pozostałe firmy również zaprezentowały świetne kosmetyki, które przypadły mi do gustu.

A jakie są Wasze ostatnio ulubione kosmetyki kolorowe?
Miałyście okazję używać produktów którejś z zaprezentowanych przeze mnie dzisiaj marek?

Madzia

98 komentarzy

  1. Szminka ma śliczny kolorek – podoba mi się 🙂 Sztyft niedługo mi się kończy i będę się rozglądać za nowym, więc wezmę ten pod uwagę 🙂 Baza pod makijaż bardzo mnie ciekawi – te perełki są cudne 🙂

  2. Ja mam nawilżającą bazę pod makijaż z Bielendy i bardzo przypadła mi do gustu 🙂
    Pozdrawiam.

  3. Anabelle Minerals kusi mnie od dawna i bardzo chciałabym mieć podkład oraz cienie i róż z tej firmy 🙂

    Jeśli chodzi o moje ulubione kosmetyki ostatnimi czasy – to zdecydowanie króluje marka Bell. Kupiłam sobie krem BB z tej firmy (na specjalne okazje) i świetnie ujednolica koloryt twarzy, wyglądając przy tym bardzo naturalnie 🙂

  4. Fajne kosmetyki, muszę przetestować bazę z Bielendy, bo czytam o niej dużo dobrego, ale trochę się boję, że będę się świecić, bo mam mieszaną cerę. A kredkę z Gosha też mam i bardzo ją lubię, ale nie wpadłam na to, żeby używać jej też jako cienia do powiek – wypróbuję 😉

  5. Właśnie zamówiłam próbki podkładów z Annabelle – cienie też mnie kuszą ;)Jeśli miałabym wybierać to postawiłabym na kolor Vanilla i Chocolate właśnie 😉

  6. Moja twarz teraz ma wakacje 🙂 Odpoczywa, nigdy nie potrafiłam używać pędzelka do podkładu, chociaż powinnam. Chyba czas się nauczyć

  7. Ja z Anabelle Minerals mam ochotę spróbować podkładów, ale ciągle sięgam po płynne wersje. Zaskoczyłaś mnie, że łatwo się blenduje te cienie. Pomadka zaś ma bardzo ładny, letni kolor 🙂

  8. Wanilia i czekolada to jest świetne połączenie! Ta czerwona pomadka też mi się podoba. Lubię czerwone. 😉
    Pozdrawiam!

  9. zdecydowanie ta szminka to mój ulubieniec wpisu! 😀
    ile dobroci zgarnełaś! <3 taki zapas komsteyków to ja rozumiem <3 😀
    Pozdrawiam!

  10. powiem Ci że zaczęłam się szczerze zastanawiać nad tym pędzlem. Ogólnie ja osobiście nigdy jakoś nie byłam do pędzli przekonana; jeśli mówimy o nakładaniu podkładu. Zazwyczaj robiłam to palcami albo gąbeczką; tyle że niestety gąbeczka mocno wchłania w siebie. Będzie trzeba coś pomyśleć!

  11. Annabelle Minerals bardzo kiedyś zachwalała Jemerced, muszę się kiedyś na nie skusić..choć na ogół nie używam takich rzeczy;/
    A co do Bielemdy to tak jak wspomniałam na fb- bardzo pozytywnie mnie zaskakuje!<3

    http://www.justcleo.pl

  12. Nie znam żadnego z tych kosmetyków 😉 Ale ostatnio zakochałam się w minerałach, więc pewnie za jakiś czas ofertą Anabelle Minerals się zainteresuję 😉
    Baza z Bielendy wygląda zachęcająco, zastanawiałam się nad nią, ale ostatecznie się nie zdecydowałam 😀

Skomentuj