Dzień dobry!

Stres – kto z nas go nie doświadczał? Definicji stresu jest wiele. Każdy jednak wie, o co w gruncie rzeczy chodzi. Stres jest reakcją organizmu na wydarzenia, które zakłócają naszą równowagę. Niektórzy z nas stresują się bardziej, inni mniej. Ja od zawsze zdecydowanie należałam do tej pierwszej grupy. Potrafiłam stresować się absolutnie wszystkim. Nie mam pojęcia stąd to się wzięło. Po części pewnie z mojego perfekcjonizmu i wiecznego dążenia do ideału.

Stresowałam się więc nie tylko w sytuacjach, które faktycznie mogły ten stres powodować u większości osób. Potrafiłam niepotrzebnie denerwować się „na zapas”. Kreować czarne scenariusze, z którymi będę musiała sobie w razie czego poradzić. A większość z nich i tak nigdy nie następowała. Wolałam być jednak przygotowana… Taką postawą tak naprawdę zatruwałam sobie życie przez wiele, wiele lat. Ciągle chodziłam spięta, gotowa na najgorsze, na najtrudniejsze scenariusze. Nie potrafiłam sobie realnie tłumaczyć, że nie ma się o co martwić.

Taka postawa na dłuższą metę szalenie męczy. Nie daje wytchnienia, odpoczynku. Dopiero książki motywacyjne, ciekawe filmiki na Youtube o tej tematyce, z jakimi się zapoznawałam uświadomiły mi jak wiele traciłam i jak wiele zależy od naszego nastawienia, pozytywnego myślenia. Zdecydowanie więcej jesteśmy w stanie osiągnąć, gdy mierzymy wysoko i – owszem – mamy świadomość ewentualnego niepowodzenia – ale nie skupiamy się na nim.

Cały czas nad sobą pracuję. Pracuję więc nad tym, aby się nie stresować, aby nauczyć się myśleć pozytywnie. W ostatnim czasie naprawdę nieźle mi to wychodzi. Chciałam zatem podzielić się moimi przemyśleniami na ten temat i wnioskami, jakie wcielam w życie. Być może wielu z Was nie ma problemów z nadmiernym, czasem bezsensownym stresem. Jednak jeśli trafię choćby do jednej osoby i jej pomogę – już będę poczytywała to jako swój mały sukces. Wiem bowiem jak ciężko jest walczyć ze stresem i jak trudno jest przestawić swoje myślenie, aby już się nie stresować.

Złota zasada

Zasadnym jest przejmowanie się rzeczami na które mamy wpływ, wszystkie inne – pozostaw samymi sobie.
Co to da, że będziesz zamartwiać się problemami, z którymi i tak nie możesz nic zrobić, bo zwyczajnie nie masz na nie wpływu? Nic. Będziesz tylko trafić swój czas i energię (którą możesz zdecydowanie lepiej spożytkować) na stres.
Jeśli masz na coś wpływ zrób tyle, ile możesz, aby osiągnąć cel. Jednak w przeciwnym razie – nie martw się, bo takie zamartwianie tylko Cię sfrustruje!
Gdy uświadomisz sobie na co realnie masz wpływ, Twój stres zmaleje.

Umiejętność odpuszczania

Jestem perfekcjonistką – jeśli już sobie coś wezmę za cel – bardzo często mi odpuścić. A czasem taka umiejętność odpuszczania jest konieczna, aby nie zwariować. Nie da się zrobić wszystkiego na 100%, nie zawsze da się osiągnąć wszystkie swoje założenia. Niekiedy sytuacje losowe nam nie sprzyjają, innym razem – jesteśmy zwyczajnie zbyt zmęczeni, „to nie jest nas dzień”. Warto uświadomić sobie, że jesteśmy tylko ludźmi i zdarza nam się czasem gorzej czuć, nie mieć ochoty dawać z siebie wszystkiego. To normalne. Trzeba umieć to zaakceptować. Nie można stresować się czymś, co jest naturalną koleją rzeczy. Warto pozwolić sobie czasem na relaks, odpoczynek, aby wrócić do swoich obowiązków zregenerowanym i bardziej efektywnym.

Zdrowa dieta, aktywność fizyczna i higieniczny tryb życia

Czasem tak bardzo wkręcimy się w wir obowiązków, naszych celów i dążeń, że zapominamy o tym, co najważniejsze i nasz organizm odmawia posłuszeństwa. Działanie pod presją, zbyt długie godziny spędzone w pracy, brak ruchu – to nie sprzyja naszemu wypoczynkowi, regeneracji i radzeniu sobie w stresowych sytuacjach. Dlatego pamiętaj o zdrowej diecie bogatej w magnez, witaminy B6 i B12 oraz kwas foliowy. Jedz posiłki regularnie i pij dużo wody mineralnej.
Ruch też jest świetną metodą na radzenie sobie ze stresem. Pozwala rozładować napięcie, a złe emocje pozostawić na sali treningowej, basenie czy świeżym powietrzu. Pamiętaj o regularnym uprawianiu sportu.
Sen, wypoczynek – bez dwóch zdań sprzyja naszemu organizmowi. Pozwólmy sobie na wytchnienie. Praca, nasze cele są ważne, jednak warto pamiętać o work-life-balance!

Wyeliminuj pośpiech!

Stresowi bardzo sprzyja życie w biegu, pośpiech. Daj sobie czas. Dobrze organizuj i planuj swoje dni, bo to pomaga uniknąć niepotrzebnych nerwów.
Ja na przykład nie znoszę się spóźniać. Dlatego zawsze staram się dzień wcześniej przygotować wszystko przed wyjściem do pracy czy na uczelnię, aby rano nie denerwować się, gdy coś idzie nie po mojej myśli. Warto mieć zapas czasu, aby się niepotrzebnie nie stresować.

Policz do 10!

Zasada stara jak świat. Jednak działa! Ilekroć przydarzyło Ci się, że otrzymałeś wiadomość, która nagle Cię zdenerwowała i sprawiła, że usunął Ci się bezpieczny grunt pod nogami. Zamiast panikować i się denerwować (a przy tym niszczyć swoje zdrowie). Warto dać sobie chwilę, aby ochłonąć i aby dotarło do Ciebie co tak naprawdę się wydarzyło. Popatrz na sytuację na chłodno, nie wyolbrzymiaj problemu, nie ma powodu, aby dopisywać najgorsze scenariusze i własne interpretacje. Zaakceptuj rzeczywistość i szukaj rozwiązania na spokojnie.

To najcenniejsze rady, jakie pozwoliły mi nieco zminimalizować mój stres. Przede wszystkim staram się nie uprawiać już czarnowidztwa i nie martwić się na zapas. Fajną metodą na stres jest też… czytanie książek. Na chwile bowiem przenosimy się do innej rzeczywistości, innych problemów i nie absorbujemy tak bardzo tym, co nas dotyka w tym momencie. Czasem gdy wracam do problemu po kilku godzinach i patrzę na niego z dystansu – nie wydaje mi się już on taki poważny.

Post nie jest sponsorowany.

A jakie są Wasze sposoby na radzenie sobie ze stresem?

Madzia

58 komentarzy

  1. U mnie na stres najlepiej robi porcja jogi-jak jestem w domu,albo w biurze sama 😉 A cóż, czasem po prostu idę na spacer, przewietrzam głowę. A ze stresującymi myślami nie walczę, nie skupiam się na nich, o dziwo wtedy znikają szybko;)

  2. Świetny wpis, idealny dla mnie, bo ja też przez wiele lat zmagałam się z negatywny stresem, bo jest jeszcze ten pozytywny, który motywuje, ale mnie zjadał zawsze ten zły. Szukałam w sieci wszelkich sposobów, nieraz kończyłam u lekarza z jakimiś dolegliwościami zdrowotnymi i w sumie nic poważnego się nie działo i słyszałam: ,,to przez stres”. I znowu byłam pozostawiona sama sobie. Niefajne doświadczenie. Pomagał mi sport, liczenie, pomagało mi robienie tego, co lubię, ale nadal nie potrafiłam pozytywnie myśleć, przejmowałam się, spieszyłam, bo trzeba było nieraz zrobić dużo zadań. Gdzieś tam nawet znalazłam jakieś ćwiczenia na oddech. Perfekcjonizm też mnie dotyczy, ale odpuściłam. Po prostu nie muszę być idealna i najlepsza. Dobrze jest to zrozumieć. 😉
    Pozdrawiam. 😉

    • Jakbym słyszała o sobie. Też mnie zjadał (czasem nadal zjada) ten zły stres.
      Sport naprawdę potrafi pomóc.
      Zwłaszcza perfekcjoniści bardzo często mają problem ze stresem… Bycie najlepszym jest okupione sporą ceną…

  3. Na mnie najlepiej działa liczenie do 10, ale każdy musi sam znaleźć złoty środek 😉
    Stres to paskudztwo – zwłaszcza długotrwały…

  4. Jestem bardzo podatna na stres. Często potrafi mnie on sparaliżować, jednak muszę się z Tobą zgodzić, że w sytuacjach, na które mam wpływ, stres mobilizuje mnie do działania i zazwyczaj daję radę :). Nie znoszę niespodziewanych, stresujących sytuacji. Tu jest odwrotnie. Popadam wtedy w stan beznadziejnego otępienia. Nie cierpię tego!!!
    Jak sobie radzę. Chyba sen przynosi mi ulgę, samotne spacer… płacz, ach ja jestem strasznym płaczusiem :).
    Pozdrawiam Madziu :*

    • Czasem płacz świetnie oczyszcza, wyrzuca złe emocje. Jest potrzebny.
      A taki niespodziewany stres, gdy nie jesteśmy na niego przygotowani – może być naprawdę zły i destrukcyjny 🙁

  5. Przydatne rady 😉 Aktualnie nie mam dużo stresu, ale jestem osobą, która stresuje się wszystkim, więc najdrobniejsza zmiana w życiu przysparza mi nie lada zdenerwowania 😉 Mnie bardzo pomaga muzyka 😉 I wypłakanie się 😉 To naprawdę potrafi zdziałać cuda 😉

    • Muzyka potrafi faktycznie wiele zdziałać. Nie na każdego ma tak duży wpływ, ale warto się do niej uciekać w trudnych chwilach 🙂

  6. z tym przejmowaniem się wszystkim jesteśmy do siebie bardzo podobne- jak ja przeżywałam nie raz nawet 4 w szkole! Teraz mogę się z tego śmiać ale wtedy uprzykrzało mi t bardzo życie.
    Teraz też się stresuję, jasne, ale nauczyłam się iść na żywioł.
    Jeśli czeka mnie stresująca sytuacja-np rozmowa o pracę, patrzę tuż przed wejściem na nią na zegarek i mówię sobie- spokojnie, jest godzina 12.55, o 13.05 już będzie po stresie- a że obie wiemy, ze czas bardzo szybko leci- to to mnie uspokaja:) A przynajmniej uspokaja na tyle aby nie zemdleć lub nie dostać zawału:)

    • Skąd ja to znam. Też potrafiłam bardzo przeżywać gorszą ocenę w szkole (pomimo, że uczyłam się od zawsze dla siebie to jednak bardzo mnie to dotykało, gdy spędzałam ogrom czasu na nauce, a potem ocena nie była wymarzona).
      Wiadomo, z wiekiem człowiek mądrzeje, uczy się na błędach. Stres też czasem gdzieś sam umyka, bo stajemy się na niego coraz bardziej uodpornieni.
      Z tą wizualizacją sytuacji „po” to fajna sprawa! Muszę spróbować 🙂 Dziękuję za radę 🙂

  7. Ja się bardzo często stresuję, przez co wypadają mi włosy, czuję się osłabiona i nie dam rady spać 🙁 Teraz np tak mam… nie potrafię się nie martwić, a żeby jakoś odpocząć, to siedzę i słucham muzyki;)

  8. Ja raczej mam problemy z radzeniem sobie ze stresem. Jeszcze wszystko zależy od sytuacji, ale zwykle źle się czuję i długo to przeżywam.

  9. Ja nie mam problemu ze stresem wiadomo że są sytuacje kiedy się denerwuje ale to już takie bardziej ekstremalne. Zazwyczaj do wszystkiego podchodzę z dużą rezerwą i dystansem 🙂

  10. Walczę ze swoim perfekcjonizmem, więc mamy wspólną płaszczyznę porozumienia 😀 Staram się dystansować do swoich emocji i różnych sytuacji – „iść na galerię” 😉 – i chłodno je analizować. To pomaga. Przestałam martwić się pierdołami, które ode mnie nie zależą, ale dalej przejmuję się tym, co zależy ode mnie – że mogę coś skopać swoim działaniem. Ale właśnie – nie wszystko musi być na tip top, dlatego powoli uczę się odpuszczać i znaleźć balans. Myślę, że wszystkie rzeczy, o których napisałaś, warto wdrożyć w życie ze świadomością, że to długotrwały proces.

    • Oj tak – decydowanie jestem w stanie bardzo zrozumieć każdego perfekcjonistę, bo sama przez to przechodzę.
      Faktycznie dużo daje uświadomienie sobie, że coś od nas nie zależy, a tym samym, że przejmowanie się i fiksowanie na tym punkcie nic nie da.

  11. „Przestać przejmować się niepotrzebnymi rzeczami” i przestać się martwić na zapas… nie jest to łatwe ale też i nie możliwe… wymaga tylko naszej pracy. Pamiętam, że kiedy byłam zestresowana to pomagała mi rozmowa a właściwie monolog z moim królikiem Tuptusiem… głaskanie jego również. Teraz bardzo mi go brakuje i tego futerka….

    • Oj tam – praca nad sobą jest bardzo ważna. Dzięki niej możemy osiągać zamierzone cele.
      Masz racje – przytulanie, kontakt ze zwierzątkami domowymi dobrze wycisza. Też to zauważyłam.

  12. Chyba każdy z nas miał do czynienia z takim stresem, który zżerał. Ja na szczęście, póki co, nie mam większych stresów, ale w mojej poprzedniej pracy (której nie lubiłam) stresowałam się w pewnym momencie każdego dnia. Aż mój organizm zaczął wariować.

    • Stresująca praca to ogromne zło, bo nie da się jej uniknąć i codziennie musimy mieć do czynienia z czynnikiem stresowym 🙁

  13. Ja wyładowuje stresy poprzez taniec i ćwiczenia. Po ciężkim dniu lubię sobie włączyć muzykę i po prostu poszaleć do niej. A to jest tak łatwo powiedzieć, policz do dziesięciu, wyeliminuj pośpiech, odpuść trochę… ciągle sobie to powtarzam, a słabo mi to wychodzi :/

  14. Temat bardzo na czasie, ja ze stresem mam styczność cały czas i nauczyłam sobie z nim radzić. Ćwiczę, chodzę na spacery, gotuje, realizuje swoje marzenia, robię to co kocham, często się uśmiechać i nauczyłam cieszyć się z najmniejszych rzeczy. Wiem, że stres potrafi zniszczyć życie, zdrowie, więc nie poddajmy się mu, nie pozwólmy rządzić.

    • No i to są bardzo przydatne porady pozwalające nie tylko na zminimalizowanie stresu, ale i poprawienie jakości życia! 🙂

  15. Ależ trafiłaś- za tydzień egzamin . Dawno się tak ne stresowałam, tyle uczyłam i tak martwiłam. Niby staram się pokazywać, że mnie to nie obchodzi, ale mimo wszystko… jestem słaba psychicznie :/

    • Rozumiem. pamiętam jak ja się stresowałam przed egzaminem na prawo jazdy… Chyba bardziej niż przed maturą!

  16. Mój sposób na stres, to szybkie rozwiązywanie sytuacji stresowych, aby ograniczyć ich wpływ na siebie (oczywiście w miarę możliwości), jak się stresuję słucham mocnej muzyki lub wyprowadzam psa wtedy jakoś tak lżej na duszy i łatwiej poradzić sobie z niektórymi sprawami.

    Wszystko zależy od sytuacji, raz biorę ją „na żywioł” i jak najszybciej, a innym razem na spokojnie szukając odpowiedniego wyjścia 😉

  17. W mojej pracy nie ma dnia bez stresu. Pomaga magnez, czasem melisa. Ja też przygotowuję wszystko wieczorem na rano, żeby łatwiej było ogarnąć towarzystwo 🙂

  18. Wpis idealny dla mnie 🙂 Straszny ze mnie nerwus, stres to dla mnie chleb powszedni. Wszystkim się przejmuję, za dużo myślę, wielu rzeczy się obawiam. Nie umiem sobie niestety z tym radzić i żadne sposoby na mnie nie działają – zaczynając od picia litrami melisy, przez sport, po muzykę, próby pozytywnego myślenia i odwracania uwagi od problemu 🙂

    • Stres to zło 🙂 Warto mieć nad nim kontrolę. Nie osiągniemy jej od razu, ale małymi kroczkami warto o nią walczyć 🙂

  19. Szkoda , że żaden z tych sposobów na mnie nie działa, jak mam większy stres, który na dodatek utrzymuje się przez kilka dni to łykam ziołowe tabletki, najczęściej bardzo dobry dla mnie nervomix control, uspokaja ale też nie czuję się po nim jakaś senna itp.

    • Rozumiem… Ciężko od razu jak ręką odjął wyeliminować stres.
      Metoda małych kroków jest bardzo przydatna…

  20. Czasem te rzeczy, o których piszesz nie pomagają niestety. Bo wiadomo sytuacje stresowe są różne mniejsze albo większe. Jednemu pomagają dwa głębokie wdechy i wydechy innemu joga. Mnie osobiście na stres pomaga słuchanie muzyki serca soundofsoul. To moja taka osobista muzyka, która mnie zwyczajnie relaksuje. To metoda jest znana na zachodzie , ale wydaje mi się, że i u nas będzie coraz bardziej popularna.

Skomentuj