Witam.

Dzisiaj chciałam zaprezentować wpis będący dotyczył tego w jaki sposób można się zmotywować to regularnego ruchu. Sama od czterech miesięcy regularnie ćwiczę. Chodzę na siłownię oraz ćwiczę w domu. Odkąd zaczęłam ćwiczyć nie tylko poprawiła mi się kondycja, wygląd cery i sprężystość ciała. Mam też więcej energii i optymizmu, więcej mi się chce. Wypoczynek nie kojarzy mi się już jedynie z biernym leżeniem na kanapie z laptopem na brzuchu. Zauważyłam, że świetnie się regeneruję jeżdżąc chociażby na rowerku (mam to szczęście, że posiadam w domu rowerek stacjonarny).

Powiem Wam od razu, że w ćwiczeniach wcale najgorsze nie są zakwasy, najgorsze nie są też ciężkie ćwiczenia czy pot na siłowni. Najgorzej jest zacząć, zacząć i wytrwać. Sama już niejednokrotnie zabierałam się do ćwiczeń, szłam nawet na siłownię. Pochodziłam dwa dni i mi się odechciewało. Wmawiałam sobie, że jestem zbyt zmęczona, mam za mało czasu, koniec końców jest dobrze tak jak jest i nie są mi potrzebne żadne ćwiczenia. Ale były, jak bardzo były mi potrzebne zauważyłam dopiero, gdy poprawiła się moja kondycja. Wreszcie wychodzę pod górkę bez zadyszki, pokonuję dystans wchodzenia po schodach na trzecie piętro bez palpitacji serca i nie dojeżdżam wszędzie samochodem i tramwajem, a mam siłę i energię, a co najważniejsze ochotę, żeby pokonywać te trasy pieszo.

Jak ja to zrobiłam? To tak się w ogóle da?

Dla mnie kluczowe w wytrwaniu w postanowieniu ćwiczeń okazało się jedno słowo: nawyk!

Przemogłam siebie i niejako na siłę postanowiłam sobie, że choćby nie wiem co wytrwam na tej siłowni dwa tygodnie, a potem mogę to rzucić w cholerę. Było ciężko, zaciskałam zęby, mięśnie bolały, miałam zakwasy. Ale co dziwne dzień za dniem mijał, a ja nigdy nie żałowałam tego, że poszłam na siłownię, chociaż bym nie wiem jak była zmęczona i nie wiem jak bardzo by mi się nie chciało. Minęły dwa tygodnie. Mogłam zrezygnować – taki sobie przecież dałam minimalny próg. Ale żal mi się zrobiło tych wszystkich już spędzonych godzin na siłowni, minimálních efektów, jakie osiągnęłam, swojej motywacji, czasu, świetnych instruktorów, ludzi z pasją, jakich poznałam

Następnego dnia znowu byłam na siłowni. Wiedziałam, że złapałam już bakcyla i teraz nie zrezygnuję z byle widzimisie. To była moja decyzja, wymagała ona ode mnie pewnej odpowiedzialności i samozaparcia. Ale nie aż tak dużego, jak wypawało mi się na początku. Sport zaczął sprawiać mi frajdę. A dlaczego miałabym rezygnować z czegoś, co mnie cieszy? Nie zrezygnowałam.

Czas i tak upłynie. To tylko od nas zależy jak go wykorzystamy. Radziłabym też nie zrażać się drobnymi potknięciami. Jeśli jeden trening nam wypadnie nie odpuszczajmy kolejnych. Warto zacząć na początku ćwiczyć cokolwiek, nawet rzadko, ale żeby robić to regularnie. Kondycja nie weźmie nam się z powietrza. A małymi kroczkami też można dojść do celu. Ważne jest, aby nie rezygnować.

Co pomaga? Ja na przykład obserwuje na Instagramie, Facebooku i Snapchacie mnóstwo motywujących osób, które ćwiczą regularnie. Wrzucają swoje jadłospisy, plany treningowe, motywujące fotki, sportowe inspiracje. Takie rzeczy nieustannie przypominają mi o sporcie i o tym, że każdy z nas jest człowiekiem, niejednokrotnie innym też się nie chce, mają gorsy dzień. Ale walczą ze sobą, ze swoimi słabościami . Jeśli innym się udaje, to czemu mi się ma nie udać?

Nie oszukujmy się też, że jak sobie nakupimy sportowych ubrań i gadżetów to nagle od razu zaczniemy ćwiczyć. Motywacja musi znaleźć się w nas samych. Gadżety owszem, pomagają, motywują. Fajnie jest mieć ładne, modne rzeczy na sobie ćwicząc na siłowni. Ale szczerze? Ja zaczynałam w zwykłych legginach i topie. Nie miałam nawet stanika sportowego ani porządnych butów do ćwiczeń. Miałam za to silne postanowienie i się na nim skupiłam.

Nie trzeba też od razu zapisać się na siłownię. Choć nie ukrywam, że wykupienie karnetu pomaga. Dodatkowo motywuje nas w tym przypadku też kwota, jaką wydaliśmy na karnet. Jeśli nie będziemy ćwiczyć – te pieniądze się zmarnują. Jednak ćwiczenia można robić też przed ekranem monitora. Wystarczy puścić jakiś program Ewy Chodakowskiej czy Mel B. Nie jestem zwolenniczką ćwiczenia w domu, choć czasem oczywiście to robię. Wolę chodzić na siłownię. Tam jestem maksymalnie skupiona, obserwują mnie inni ludzie, więc to dodatkowy bodziec, aby dać z siebie wszystko. Poza tym na siłowni można poznać fantastycznych ludzi, sportowych zapaleńców i wiele innych ciekawych osobowości, z którymi możemy się wzajemnie wymieniać doświadczeniami, motywować, wspierać.

Jak się zmotywowac do regularnej aktywnosci fizycznej

Nie mam wielu swoich zdjęć z siłowni. Gdy tam idę skupiam się na celu, jakim jest danie z siebie wszystkiego, a nie robienie fotek. Ale akurat takie zdjęcie znalazłam – ćwiczyłam w domu na macie z dywanika łazienkowego 😉 Wtedy jeszcze nawet nie dorobiłam się maty do ćwiczeń.

A jak to jest u Was z aktywnością fizyczną? Ćwiczycie coś? Macie zamiar zacząć? 🙂

 

44 komentarze

  1. Uwielbiam ruch i nie wyobrażam sobie już bez tego życia. Masz rację najtrudniej jest zacząć. Ale naprawdę warto 🙂

  2. Ja bardzo lubię ćwiczyć ale teraz na razie nie mogę bo mam chore kolano cóż , a to za sprawą ćwiczeń przeciążyłam

    • Czuję, że mam obecnie podobny problem. Póki co to tylko przeciążone kolano (z własnej głupoty zresztą). Mam nadzieję, że mi minie szybko. A Tobie szybkiego powrotu do pełni zdrówka życzę 🙂

  3. Tak, najtrudniej jest zacząć i się zmotywować. Ale nie mniej ważne jest znaleźć chęci, nie zrazić się po kilku pierwszych próbach.

  4. Mi też bardzo ciężko jest zmotywować się do ćwiczeń. Na szczęście wbiłam sobie do głowy, ze to dla mojego zdrowia i 2 tydzień nie mam przerwy w planie treningowym. U mnie najgorsze jest też to, że miesiączka wyklucza mnie z ćwiczeń na tydzień – potem ciężko jest się zebrać i wrócić :C

    • Jeśli ktoś ma ciężkie miesiączki to faktycznie może to być duży problem. Ja na szczęście obecnie mogę ćwiczyć także podczas okresu, bo nie daje mi bardzo w kość. Ale gratuluję Ci, że tyle wytrwałaś i życzę samych dalszych sukcesów w przełamywaniu swoich słabości 🙂

  5. Hmmm szczególnie po zimie trudno,, się za siebie zabrać,, 😉 Na siłkę nie chodzę ale lubię rower, dość długie dystanse 🙂 pozdrawiam!

    • Megly Odpowiedz

      Spokojnie, na początku bywało ciężko, ale teraz nie ma takiej opcji 😀

  6. zgadzam się, że najtrudniej jest zacząć i zgadzam się, że jak się już zacznie to energii i dobrego samopoczucia bardzo szybko przybywa

    • Megly Odpowiedz

      Prawda? Można by zrobić taki wykres jak wraz ze wzrostem aktywności, wzrasta też dobre samopoczucie i zapał 🙂

  7. Przyznaję się, że przez zimę zaniedbałam trochę ćwiczenia. Ruszam się, ale nie tak regularnie jak w lecie. Mam nadzieje, że uda mi się to zmienić i wrócić do regularnej aktywności, bo już widzę pierwsze efekty tych zaniedbań 🙂

    • Megly Odpowiedz

      Zimą ogólnie jest mniej ruchu, ale namawiam do powrotu do aktywności, to samo zdrowie i dobry nastrój 🙂

  8. Najbardziej pod słońcem lubię biegać, a inne rodzaje aktywności wchodzą do gry dopiero wtedy, kiedy pogoda mnie uwiezi w domu. Mimo szczerych chęci biegania przez okrągły rok, zawsze zdrowie stawało mi na przeszkodzie (alergia albo zatoki, sama już nie wiem, lekarze wątpią, a mi po prostu puchnie śluzówka w nosie) i wtedy ćwiczę na siłowni albo w domu ale bez większej pasji. Po prostu robię co powinnam i to w dodatku niesystematycznie. Na szczęście wkrotce znów zaczynam biegać, ciekawa jestem do kiedy wytrwam tym razem :-/ Motywuje mnie wzrost kondycji i spadek wagi 🙂

    • Tak – spadek wagi i wzrost kondycji to jak najbardziej dobre motywatory. Też bardzo lubię biegi lub marszobiegi 🙂

  9. Ah, chciałabym chciała, ale leniwiec ze mnie tak wielki, że aż mnie to wkurza! Mam nadzieję, że dojrzeję kiedyś do takiej decyzji, zrobię coś raz, drugi i piąty, z czasem wyrobię w sobie nawyk, który może też zmieni się w nałóg! Chciałabym chciała!

  10. Gratuluję zmotywowania i samozaparcia 🙂 Ćwiczyłam w domu, ale na dobre mi to nie wyszło. Teraz czekam na wizytę u neurologa po skierowanie na rezonans.

  11. Grunt to dobra motywacja to fakt, a o nią nie ciężko bo zewsząd jesteśmy atakowani artykułami na tematy ,,fit” 😀

  12. Mnie nikt do siłowni nie musiał przekonywać. Zaczęłam chodzić ponad rok temu i od tego momentu chodzę regularnie 4-5 razy w tygodniu. Jasne, że nie było łatwo, było cholernie trudno, masa wylanego potu, na początku zakwasy towarzyszące mi po każdym treningu (teraz za nimi tęsknię). Ćwiczę typowo siłowo, (jak facet) tylko z odpowiednim obciążeniem. Jednak dużo gorsza jest diet, liczę kalorie pilnuje dokładnie białka tłuszczy węglowodanów. To jest trudne ale już się przyzwyczaiłam i nie wyobrażam sobie innego świata 🙂
    Czas i tak upłynie a siłownia to moja wielka miłość.
    Warto naprawdę.

    • Megly Odpowiedz

      Podoba mi się takie podejście. Skrupulatnie i krok po kroku dążysz do celu i go osiągasz! Brawo 🙂 Gdy siłownia staje się pasją to ćwiczenia są samą przyjemnością 🙂

Skomentuj