Byłabym hipokrytką, gdybym napisała, że listopad zleciał mi w mgnieniu oka. Nie. O dziwo, całkim mi się dłużył. Jednak, pomimo, że do czynienia mieliśmy z typowo jesienną pogodą, doskonale odnalazłam się w tej aurze. Baaa, nawet bardzo polubiłam listopad. Z wielu względów. Ogrom wspaniałych emocji, wrażeń i odczuć spotkał mnie tej jesieni. Szczerze, nawet z tego względu nieco zaniedbałam bloga. Starałam się jednak, abyście nie odczuli tego tu, na blogu.

Co do ulubieńców kosmetycznych, także piszę ich tak troszkę naprędce. Szczerze mówiąc, nie znalazłam wielu zachwycających kosmetyków w tym miesiącu… ale za to te, które znalazłam. Ach, istny majstersztyk. Muszę się z Wami podzielić opinią na ich temat.

1. Carolina Herrera, Good Girl – perfumy + balsam

Moja nowa perfumowa miłość… Absolutnie się zakochałam. Typowo wieczorowy zapach. Intensywny, nabiera rumieńców przy kontakcie ze skórą. Przeważają tu nuty orientalno – kwiatowe, jednak na tyle niebanalne, że magię tych perfum wyczuwa się już z daleka.

Perfumy zdecydowanie dla kobiet z charakterem. Miła odmiana dla tych słodkich, dziewczęcych zapachów, które preferowałam do tej pory… ale człowiek zmienia się całe życie.

Ekstremalnie mocny, trwały… z początku nieco zaczepny. Później staje się nieco bardziej łagodny, ale nadal drapieżny. Według mnie to typowy zapach wieczorowy. Słodki, mocny, kobiecy… A może nawet seksowy? Na pewno odważny. Omamia. Czaruje.

O samym flakoniku nawet nie wspomnę. Z pewnością jest niebanalny. Ekstremalnie wysoka szpilka… Jak to stwierdziła jedna z moich koleżanek – równie dobrze mogłabym sam flakon potraktować jako broń…

Do tego, na specjalne okazje w pakiecie był także balsam do ciała, także o tym samym zapachu. Nie jest ekstremalnie nawilżający, za to jeśli chodzi o eskalację tych pięknych nut… Jest niesamowita.

2. Holika Holika, Aloe 99% Soothing Gel, Żel aloesowy, 250 ml

Jestem tym żelem aloesowym po prostu zachwycona. Jest rewelacyjny. Dużo lepszy niż jego poprzednik w mojej kosmetyczce czyli żel od Gorvity. Ten zdecydowanie lepiej nawilża, dobrze łagodzi… Ma delikatny zapach, jest wydajny, wielofunkcyjny… Jego używanie jest samą przyjemnością.

A to opakowanie! Po prostu rewelacja. Na pewno niebawem pojawi się na jego temat obszerniejsze recenzja na blogu. Po prostu mnie oczarował swoim działaniem! Nie żałuję, że go zakupiłam.

3. CLINIQUE, Moisture Surge, Beztłuszczowy krem intensywnie nawilżający

Idealny pod makijaż. Co prawda póki co korzystam jeszcze z próbek, które otrzymałam przy okazji zakupów w Sephorze, ale… coś mi się wydaje, że niebawem zaopatrzę się w pełnowymiarowe opakowanie tego kremu.

Na pewno trzeb a mu przyznać, że ma bardzo delikatną konsystencję, a przy tym świetnie nawilża… i to nawilżenie jest wyczuwalne niemal od razu. Nie zawiera alkoholu, koi, nawilża. Nie pozostawia tłustego filmu na twarzy. Nie jest też zupełnie niewyczuwalny. Według mnie naprawdę świetny produkt.

Ciekawa jestem jak byłoby z wydajnością… Póki co miałam okazję mieć do czynienia z niepełnowymiarowymi pojemnościami. Ktoś używał?

To już wszyscy moi listopadowi ulubieńcy.

Znacie któryś z przedstawionych przeze mnie kosmetyków?

Madzia

47 komentarzy

  1. NIe znam tych kosmetyków 😉

    PS Ostatnio tak sobie pomyślałam :)Twój blog jest różnotematyczny co bardzo mi się podoba… zaczął się już grudzień, wiec może napiszesz jakiś post o swoich grudniowych przyjemnościach? 🙂

  2. Mi listopad przeleciał jak strzała, bo byłam na urlopie 😉 Krem z Clinique kiedyś miałam, starczył mi na ok 5 miesięcy.

  3. Perfum miałam okazję wąchać i jest bajeczny 🙂 Próbkę tego kremu miałam i jestem mega zadowolona – teraz poluje na produkt pełnowymiarowy 🙂

  4. do zakupu tego aloesowego cuda przymierzam się od jakiegoś czasu. I nadal nie wiem, dlaczego jeszcze tego nie zrobiłam :p

  5. A ja swego żelu aloesowego Holika Holika ciągle jeszcze nie zaczęłam, najpierw muszę zdenkować to, co już otwarte. Teraz jestem jeszcze bardziej ciekawa efektów 🙂

  6. Ja miałam pełną wersję tego różowego kremu z clinique i byłam bardzo zadowolona, co prawda używałam go latem bo był bardzo delikatny więc nie wiem jak będzie działać nieco zimniejszą porą roku.
    Dzięki niemu ładnie wyrównała mi się cera, nie miałam żadnych podrażnień ani ‚różowej skóry’ co często u mnie bywało. A jako baza pod makijaż sprawdzał się idealnie 🙂

  7. Na początku myślałam,że ta szpilka to jest na pudełku wydrukowana 😀 W życiu nie powiedziałabym, że to perfumy. Robią wrażenie 😉 Pierwszy raz je widzę, ale WOW!
    A ten produkt aloesowy widziałam i właśnie byłam ciekawa 🙂
    Nie używałam, ale widziałam już gdzieś to opakowanie 😉

  8. Nie znam produktów kompletnie, ale nawte sobie nie wyobrażasz jak długo zeszło mi zrozumienie, że ten pierwszy but t wcale nie but haha ale chwilę sięprzyglądałam i kminiłam jak się w tym niby chodzi :DDD

Skomentuj