Dzień dobry,

dla mnie największym szokiem było nagłe pojawienie się chłodnej jesieni, podczas gdy całkiem dobrze było mi w tym sierpniowym, ciepłym, wakacyjnym klimacie. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, pogoda we wrześniu początkiem miesiąca znacznie się załamała. Kiedyś bym się tym przejmowała, a teraz… przyjęłam wszystko jako dobrą monetę. Z pozytywnym nastawieniem wszystko wydaje się piękniejsze, a gdy pada – zabieram na spacer kalosze oraz parasol! Świat jesienią także jest piękny!

W tym miesiącu nastąpiła prawdziwa klęska urodzaju jeśli chodzi o dobre kosmetyki. Większość nowości, które wdrożyłam do mojej pielęgnacji okazało się hitami! Zatem oto i jestem! Mam zaszczyt przedstawić Państwu prawdziwych ulubieńców, idealnych niemalże w każdym calu:

1. Oillan Med+, Dermatologiczny balsam nawilżająco-natłuszczający z mocznikiem, 150 ml

Suche łokcie, przesuszona skóra? Nie ma problemu! Dla tego balsamu chyba nawet najbardziej zrogowaciały naskórek nie stanowiłby żadnej przeszkody. Nigdy nie miałam niczego równie silnie odżywczego dla suchej skóry. Balsam ten jest bardzo gęsty, treściwy i tłusty, jednak działa jak marzenie! Wsmarowuje się go w skórę dość ciężko, jednak dobrze wklepany od razu „bierze się do rzeczy”.

Nie nadaje się jednak do całego ciała. Ze względu na swoją bogatą konsystencję, która wymusza używanie większej ilości produktu, szybko by się skończył. Na przesuszone miejsca jest jednak idealny. Odżywia, regeneruje, zmiękcza, wygładza, a przy tym nie podrażnia, nie uczula, daje skórze komfort. Co więcej, jest też wskazany dla skór wrażliwych, zatem jeśli wszystkie suche, podrażnione, swędzące czy nadmiernie zrogowaciałe miejsca można z powodzeniem nim traktować! Mój hit!

2. Eveline, Luksusowe serum liftingujące do biustu, 250 ml, około 25 zł

Niezależnie od wieku, o biust trzeba dbać. Co prawda nie wierzę w te wszystkie zapewnienia o natychmiastowym „push-upie”, ale fakt, faktem – to serum naprawdę jest dobre i działa! Jeśli oczekujemy od niego sprężystej, nawilżonej skóry – nie zawiedziemy się. Jeśli jednak mamy ochotę na lifting biustu za pomocą zwykłego kosmetyku, możemy się rozczarować.

Co prawda nie widzę tu tych drobinek 24-karatowego złota, którymi sygnowany jest produkt. Jednak naprawdę nie tego oczekiwałam. Serum jest bardzo bogate i pozostawia lepki film. Nie wiem czy to za sprawą mikrosiateczki liftingującej czy za sprawą jakiś innych równie dobrych składników tego produktu (może to kolagen, hialuron i peptydy w jednym?) serum naprawdę daje pożądane efekty.

Zazwyczaj traktowałam swoje piersi zwykłym balsamem, ale chcę dbać o nie odpowiednio, dlatego też z przyjemnością używam produktu, który daje mi nawilżenie i wpływa na sprężystość biustu – przy długotrwałym stosowaniu oczywiście. Używam go od początku września i jestem bardzo zadowolona.

3. Bionigree Odżywka nawilżająca do włosów Basic_03, 200 ml, 64 zł

Kosmetyki Bionigree pokochałam już dawno temu. Pierwszym hitem, który testowałam okazało się serum z czarną porzeczką. Odżywka jednak również mnie zachwyciła! Sam pomysł produktu odżywczego do używania bezpośrednio na skórę głowy wydał mi się bardzo ciekawy! 1 pompka odżywki na skalp u mnie w zupełności wystarcza.

Kosmetyk wzmacnia włosy i ich cebulki oraz zapobiega elektryzowaniu. Moja fryzura mniej się przetłuszcza. Odżywka nie powoduje pieczenia czy swędzenia, a sam moment, gdy mam ją na skórze głowy jest bardzo przyjemny i odprężający. Moja skóra głowy stała się miej skłonna do swędzenia. Włosy nie plączą się, nie motają, nie są matowe.

Uwielbiam takie bomby odżywcze, które działają już u nasady! Naprawdę z ogromną przyjemnością używam produktów Bionigree, a ta odżywka szczególnie przypadła mi do gustu!

4. Lumene, Deep Clean Purifying Mask, 75 ml, 194 zł

Podaję Wam cenę pełnej pojemności tej maseczki. Ja akurat otrzymałam próbkę na Festiwalu See Bloggers. Niemniej jednak moje 15 ml tego produkty wystarczyło, aby mnie absolutnie oczarował. Moja cera ostatnio płata mi figle i część pielęgnacji, która jest jej absolutnie niezbędna zdecydowanie obejmuje oczyszczanie.

Maseczka do twarzy głęboko oczyszczająca to coś, czego było trzeba mojej skórze. Jest to rewelacyjny produkt, który świetnie odblokowuje pory i radzi sobie z zaskórnikami. Po nałożeniu maseczki cera jest odświeżona i widocznie gładsza.

Maseczka u mnie na twarzy pozostaje około 15 minut. Następnie zmywam ją jak peeling mechaniczny, gdyż jej drobinki doskonale się do tego nadają. Przy okazji mam dodatkowe delikatne złuszczenie w gratisie. Nie podrażnia mojej wrażliwej skóry, co jest wielkim plusem.

5. Eveline, Facemed +, Maseczka oczyszczająco-detoksykująca z aktywnym węglem, dwie saszetki po 5 ml, około 4 zł

Ostatnio zakochałam się w produktach oczyszczających z aktywnym węglem. Ta maseczka również mnie zachwyciła. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że moja skóra w strefie T mniej się przetłuszcza.

Odkąd polubiłam się z maseczkami zawierającymi glinki, moja cera wygląda zdecydowanie lepiej. Kiedyś myślałam, że nadprodukcja sebum to po prostu „taki urok cery” i nic się z tym zrobić nie da, a tu proszę – jednak!

Plusem takich saszetkowych maseczek jest fakt, że nie zasychają. 5 ml wystarcza do pokrycia całej twarzy. Nie musimy się martwić czy pozostała reszta produktu nam nie wyschnie. Mnie aktywny węgiel w pielęgnacji bardzo przekonuje!

6. Marion, Peeling do twarzy z aktywnym węglem bambusowym, 75 ml, 8,80 zł

Skoro już jesteśmy w temacie oczyszczania i peelingów… ten przyjemniaczek już pojawiał się na blogu. Bardzo przypadł mi do gustu. Ostatnio zdecydowanie bardziej wolałam łagodne peelingi enzymatyczne, bo obawiałam się nadmiernego zdzierania naskórka tymi mechanicznymi. Ten jednak jest naprawdę subtelny jeśli chodzi o działanie.

Pozostawia skórę odświeżoną, idealnie gładką i miękką w dotyku. Co prawda jego kolor jest szarawy, ale nie brudzi umywalki. Kosmetyk zawiera także białą glinkę Kaolin, która posiada właściwości ściągające, odżywcze i regenerujące.

Jeśli miałabym polecić dobry peeling mechaniczny jeśli chodzi o półkę drogeryjną, nie zawahałabym się postawić na tę propozycję marki Marion. Bardzo go polubiłam, a fakt, że jest dostępny w przystępnej cenie jest tylko jego zaletą.

Tak prezentują się wszyscy moi wrześniowi ulubieńcy:

Znacie któryś z przedstawionych przeze mnie produktów?
Jaki kosmetyk uprzyjemniał Wam pielęgnację we wrześniu?

Madzia

67 komentarzy

  1. Nie znam żadnego produktu, ale ta maseczka Lumene brzmi super 🙂 Mój wrzesień był wolny od kosmetycznych eksperymentów, bo dotychczasowa pielęgnacja sprawdza się rewelacyjnie.

  2. Peelingi bardzo lubię i ten z aktywnym węglem bardzo mnie zaciekawił. Kupię go, bo cena nie jest wielka, a jestem bardzo ciekawa jak u mnie się spisze 🙂

  3. Madziu, nie znam żadnego produktu,ale wygladają zachęcająco. O węglu bambusowym słyszę pierwszy raz w życiu.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  4. Bardzo lubię konkretniejsze nawilżacze do ciała w okresie jesienno-zimowym. Otulają skórę i robią jej bardzo dobrze 🙂 a do twarzy produkty z węglem przez cały rok 🙂

  5. Kupiłam ostatnio tę maseczkę z Eveline i w weekend będę testować. Moim zdecydowanym ulubieńcem września jest nowa szczotka do masażu ciała z Rossmana 🙂

  6. Wśród Twoich ulubieńców znalazłam kilka kosmetyków, które i ja bardzo lubię 🙂 Oilan bardzo pomógł mi podczas przechodzenia choroby skóry jaką był łupież różowy Gilberta. To bardzo rzadka choroba, rzadka do tego stopnia, że nikt nie wymyślił na nią żadnego lekarstwa. Najpierw skórę obsypały mi czerwone plamy a później zaczęły się łuszczyć. Ten proces łuszczenia bardzo swędział a tradycyjne kosmetyki bardzo ją podrażniały. Oilan i Oilatum bardzo mi wtedy pomogło.
    Polubiłam się również z całą bambusową linią Marion. Jeśli lubisz peeling, koniecznie wypróbuj żel do mycia twarzy – jest rewelacyjny 🙂

    • Nie miałam nawet pojęcia, że taka przypadłość istnieje.
      Super, że trafiłaś na produkty, które Ci pomogły 🙂

  7. Ten balsam z mocznikiem jest boski dla mojej skóry 🙂 Lubię też maseczkę oczyszczającą 🙂 Zainteresował mnie ten peeling do twarzy. Marion to bardzo dobra firma. Najbardziej lubię ich fioletowe szampony 🙂 Pozdrawiam ciepło 🙂

  8. Zastanawiam się nad wypróbowaniem maseczek z aktywnym węglem. Wrzesień w tym roku nie był zbyt ładny, jeśli chodzi o pogodę. Przyzwyczaiłam się do tego, że na początku wrzesień taki ciepły jeszcze jest, a tu klapa w tym roku. Pozdrawiam. 😉

  9. Marcepanowy Kącik Odpowiedz

    Najbardziej zainteresował mnie balsam z mocznikiem.Słyszałam o dużych jego zaletach.

Skomentuj