Dzień dobry Kochani,

czyżbym wyczuwała nadchodzący grudzień? Niemożliwe! Jak to się mogło stać? Gdzie podział się listopad? Co go wcięło? Wam też te dni lecą tak szybko. Ja sama nie wiem co się dzieje. Mam wrażenie, że to jakiś żart. Dopiero rozpoczynał się listopad. Pamiętam jak dziś, potem Święto Niepodległości i już z prędkością światła dotarliśmy niemalże do grudnia. Jak to się stało? Nie wiem. Chyba jakaś tajemnicza machina. W sumie to niespecjalnie przejmuję się faktem, że listopad tak szybko nam zleciał. Nigdy specjalnie nie przepadłam za tym miesiącem. Szary, bury i ponury. Grudzień sam w sobie jest bardziej optymistyczny. Okres adwentu, wielkie wyczekiwanie na święta Bożego Narodzenia. Kto z nas tego nie lubi… Ja od zawsze uwielbiałam ten czas. W radiu coraz częściej pojawia się Last Christmas, pojawiają się Mikołajki, zastanawiamy się czym też obdarować naszych kochanych najbliższych na Gwiazdkę. Dużo w tym radości, wyczekiwania, przyjemności. Dlatego niesamowicie lubię grudzień. Nie przeszkadza mi wtedy nawet kapryśna pogoda, ani krótkie dni. Poza tym zawsze jak coś idzie nie tak, mamy gorszy dzień można powiedzieć „byle do świąt”…

Także dla mnie kończący się listopad wcale nie jest czymś wyjątkowo nieprzyjemnym. Z chęcią wkroczę w grudzień. Optymistyczna i pełna nadziei na dni, które dopiero nadejdą. Na czas, którego warto wyczekiwać.

Wracając jeszcze do listopada. Był dla mnie oczywiście szybki, niezwykle intensywny i wcale nie dał mi tak w kość jak przypuszczałam. Nawet z pogodą jakoś sobie poradziłam, choć bywała różna. W tym miesiącu poza tym stawiałam na szczególną pielęgnację mojego ciała, cery, włosów. Jak wiadomo okres grzewczy mało komu sprzyja. Aby nie dopuszczać do ściągnięcia skóry, przesuszeń, elektryzujących włosów, robiłam, co mogłam w kwestii zabezpieczenia się przed tymi zjawiskami. Towarzyszyły mi różne kosmetyki, jedne gorsze, inne lepsze. Dziś przedstawię Wam te, których w listopadzie używałam i które niniejszym mi się skończyły.

kosmetyczny_projekt_denko_listopad_2016-img_5283

1. Shiseido, Ultimune, Power Infusing Concentrate – serum/koncentrat, 50 ml

Używałam tego kosmetyku niemalże z namaszczeniem. Głównie dlatego, że był szalenie drogi i działał fenomenalnie. Ceny w perfumeriach za tę pojemność produktu wahają się w granicach oscylujących między 300, a 350 złotych. Ja akurat kosmetyk ten dostałam na prezent, ale miałam świadomość jego ceny. Używałam pompkę (góra 1,5 pompki) jedynie na noc jako pierwszy etap pielęgnacji. Cieszyłam się jego działaniem. Był rewelacyjny – wygładzał, sprawiał, że cera była jędrna, promienista. Po prostu zdrowa, z blaskiem, mięciutka. W kwestii redukcji zmarszczek też podobno działa świetnie, lecz póki co ciężko mi się na ten temat wypowiadać, bo z racji wieku nie mam ich zbyt wiele. Lekka konsystencja, przyjemny zapach, szybkie wchłanianie, przyjazna pompka, elegankie opakowanie. Zalet mogłabym wymieniać wiele. Byłam bardzo zadowolona z tego serum. Czy kupię je ponownie? Ze względu na cenę – póki co nie planuję, jednak gdyby było tańsze już stałoby u mnie w kolejce na półce kolejne.

Odsyłam Was też do recenzji tego serum sprzed kilku miesięcy. Podpisuję się w dalszym ciągu pod tym, co pisałam o nim kilka tygodni po zakupie. A oto recenzja:

Shiseido Ultimune Concentrate czyli serum-koncentrat idealny

kosmetyczny_projekt_denko_listopad_2016-img_5286

2. Avon, Big & Multiplied – pogrubiająco – rozdzielający tusz do rzęs, 10 ml

Jak dobrze, że ten produkt wreszcie się skończył. Kupiłam go za sprawą youtuberki urodowej Szusz, która się nim zachwyciła. Doprawdy do dziś nie mam pojęcia czym ten produkt ją zauroczył. Mnie – absolutnie niczym. Zacznę może od tego, że gdy tylko tusz do mnie dotarł, przy pierwszy użyciu miałam wrażenie, że jest mniej więcej na etapie wysychania. Był suchawy. Gdy nałożyło się go zbyt dużo kleił rzęsy i nie rozprowadzał się równomiernie, co dawało kiepski efekt. W ogóle nie da się z jego pomocą uzyskać efektu rzęs długich i pogrubionych. Brudził mi skórę nad powieką w trakcie dnia, co było szalenie upierdliwe i musiałam w pracy kontrolować się, żeby nie wyglądać komicznie. Po połowie dnia zdarzało się, że się kruszył i osypywał (tak jakby był wyschnięty, a kupiłam nowy produkt). To jest jakaś masakra ewidentna. Nikomu nie polecam tego produktu. W oryginalnej cenie kosztuje 39,90 zł, ja kupiłam go za 19,90 w promocji, ale i tak żałuję tych pieniędzy. Męczyłam się z nim przez miesiąc. Teraz zasechł już totalnie.

kosmetyczny_projekt_denko_listopad_2016-img_5284

3. Rimmel Lasting Finish 25HR Powder Foundation – podkład w kompakcie 001 Light Porcelain, 7 ml

Mogę zdradzać ten produkt z innymi, jednak są to niezwykle krótkie romanse. Potem zawsze powracam do niego. Dlaczego? Po prostu jak dla mnie jest najlepszy. Nie dość, że świetnie matuje to jeszcze delikatnie kryje, wtapia się w skórę, powoduje, że efekt świecenia jest zredukowany do minimum. Oprócz samego produktu w opakowaniu mamy także lustereczko i gąbkę do aplikacji (która jest świetna, jednak z czasem przybiera nieciekawy kolorek, którego nie da się pozbyć). Nie zapycha porów, ma praktycznie niewyczuwalny zapach. Używam go dzień w dzień i takie opakowanie wystarcza mi na około 3 miesiące. Noszę też w torebce do drobnych poprawek w ciągu dnia. Jeśli szukacie czegoś świetnie kryjącego, co długotrwale matuje – skierujcie swoje kroki do drogerii po ten produkt. Cena: około 30 zł, ale jak wiecie okazji do zakupienia go taniej jest sporo (choćby promocje w Rossmannie).

kosmetyczny_projekt_denko_listopad_2016-img_5282

4. Flos-lek Winter Care – krem zimowy do rąk i paznokci, 30 ml

Zima dopiero przed nami, a ja już skończyłam krem zimowy. Jak to? W jaki sposób? A no zwyczajnie – kupiłam go w aptece w połowie września, używałam namiętnie no i mam – denko. Cena około 5 zł. Sporo jak na tak mały produkt, ale został nabyty za sprawą mojego zapominalstwa. Po prostu nie zapakowałam do torebki sowjego ulubionego kremu do rąk, a moje dłonie były wyjątkowo spierzchnięte i potrzebowały nawilżenia. Miałam w perspektywie cały długi dzień poza domem. Szybko kupiłam więc coś taniego na szybko w aptece. Padło na ten kremik z Flos-leku. Uratował wtedy moje dłonie. Całkiem przyjemnie mi się go używało przez ten czas. Chronił, nawilżał. Wchłaniał się dość opornie i pozostawiał przez jakiś czas tłusty film, ale dało się to przeżyć. Zapach tak sobie, dość specyficzny. Na szczęście szybko nie było po nim śladu. Nie jest to może mój ulubiony krem do rąk. Jednak oceniam go dość pozytywnie. Na jesień był ok, jednak czy dałby pełnię ochrony także w zimowe, mroźne dni? Obawiam się, że mógłby nie podołać…

kosmetyczny_projekt_denko_listopad_2016-img_5285

5. Schwarzkopf BC Bonacure Hairtherapy Moisture Kick – dwufazowa odżywka w sprayu, 200 ml

Niesamowicie wydajny produkt. Mam go już chyba od roku. Spryskuję włosy po każdym myciu. Już dosłownie 3 pryśnięcia pomagają w rozczesaniu włosów. Produkt jest dwufazowy, więc należy go wstrząsnąć przed użyciem. Jestem nim oczarowana i na pewno kupię kolejne opakowanie. Jest stosunkowo niedorogi (około 20 zł), bardzo wydajny. Nie obciąża włosów w ogóle, dzięki nim z łatwością rozczeszemy nawet największego kołtuna. Szczotka sunie po nich gładko i bezproblemowo. Naprawdę jest to dla mnie olbrzymia zaleta, bo zwłaszcza zimą narzekam na przesuszone włosy, które łatwo się plączą i motają, a to strasznie męczące. Jednak to nie jedyna zaleta tego produktu! Sprawia on też, że włosy są pięknie nawilżone i wygładzone. Co ciekawa działanie jest widoczne natychmiastowo! To taka moja mała rutyna. Gdy włosy lekko przeschną po myciu, obowiązkowo używam kilka pryśnięć tej odżywki. Szczerze polecam ją każdemu, kto boryka się z plączącymi, niesfornymi włosami, pozbawionymi blasku. Kiedyś nie wierzyłam, że odżywki w sprayu działają, a dzięki temu produktowi jestem pewna, że działają i to jeszcze jak…!

kosmetyczny_projekt_denko_listopad_2016-img_5287

6. Dove, Advanced Hair Series, Oxygen & Moisture – odżywka do włosów dodająca objętości, 250 ml

Na ten produkt polowałam, odkąd tylko seria „Oxygen” pojawiła się w drogeriach. Producent zapewnia, że to luksusowa linia, niemalże dla profesjonalistów. Oczywiście wybrałam wersję na zwiększoną objętość. Troszkę zdziwiła mnie cena, bo 20 zł za 250 ml odżywki to dość sporo, jeśli mamy do czynienia z drogeryjnym produktem. Jednak skusiłam się. Oczywiście tylko na odżywkę, bo szampony mam swoje ulubione i niechętnie kuszę się na coś innego. Jak szybko okazało się odżywka jest całkiem fajna, ma lekką formułę, wystarczy potrzymać ją chwilkę na włosach, aby uzyskać pożądany efekt nawilżenia (jest więc idealna pod prysznic). Nie obciąża włosów, przyjemnie pachnie. Jednak wcale nie sprawdza się jakoś szczególniej niż standardowe odżywki od Dove (znacznie tańsze). Mały minusik za problemy związane z wyciśnięciem resztek produktów z opakowania.

Moi Kochani, to już całe moje listopadowe denko. Bardzo żałuję, że moje ukochane serum z Shiseido się skończyło. Działało fenomenalnie i po raz kolejny firma Shiseido podbiła moje serce. W tym denku szczególnie chcę także docenić odżywkę do włosów w sprayu ze Schwarzkopfa. Sprawdziła się u mnie niezwykle dobrze, była wydajna i wreszcie pozbyłam się dzięki niej problemów z rozczesywaniem włosów po myciu. Kolejnym kosmetykiem rewelacyjnym jest poder w kompacie z Rimmela. Już mam kolejne opakowanie. Dla mnie idealny!
Do produktów dobrych zaliczyłabym z pewnością odżywkę z Dove i krem z Flos-leku. Natomiast wielkim bublem okazał się tusz do rzęs z Avonu. Nikomu go nie polecam. Nie warto wydawać na niego nawet złotówki.

kosmetyczny_projekt_denko_listopad_2016-img_5288

A może Wy macie mi do polecenia jakiś dobry tusz lub świetne serum do twarzy? Zwłaszcza prosiłabym o polecenie dobrego serum, bo ciągle szukam zamiennika dla tego Shisedio.

Pozdrawiam,

Madzia

110 komentarzy

  1. u mnie akcja „denko” nie przebiega tak sprawnie, ale się staram:) cierpliwie czekam na zużycie całej odżywki ( a nawet dwóch), kremów i pomadek. A tak kusi kupienie nowych;))

  2. Najlepszy tusz do rzęs jaki miałam to Erato, o którym pisałam na blogu kiedyś 🙂 Świetnie podkreślał rzęski, ale tez nie jest tani, więc szukam godnego zamiennika 🙂

  3. Ja prezenty świątecznhe mam już zapakowane i schowane głęboko w szafie(robię tak zawsze aby w grudniu się nie zrujnować). Produkty Shiseido są doskonałe, kupuję je wtedy gdy mają jakąś akcję połączoną z dużą ilością próbek 🙂

    • Aż mnie zmotywowałaś, abym się wzięła za te prezenty w tym roku wcześniej 🙂 Nie znoszę potem tego zgiełku w sklepach…

    • Właśnie przymierzam się do jakiś większych zakupów i nie ukrywam, że najlepiej byłoby wybrać właśnie Shiseido moje ukochane 🙂

  4. Spadłaś mi z nieba! Dziękuję za opinię na temat tuszu. Właśnie zastanawiałam się nad jego zamówieniem 🙂 Buziaki :* 🙂

  5. Muszę przyznać, że i ja nie ubolewam nad faktem, że listopad już się kończy. Zdecydowanie bardziej wolę grudzień i ten czas oczekiwania do świąt. Ach ta atmosfera jest po prostu wspaniała 🙂 Z Twojego denka najbardziej kusi mnie oczywiście serum z Shiseido. Wcześniej zastanawiałam się także nad odżywką do włosów z Dove, ale widzę, że nie do końca cena adekwatna do jakości. Myślę więc, że jeszcze czegoś poszukam 😉

    • Odżywka z Dove jest naprawdę dobra i nie mam się do czego przyczepić, ale wcale nie przewyższa jakością standardowej linii Dove, która jest znacznie tańsza 🙂

  6. Miałam puder z Rimmela, ale niestety w pośpiechu kupiłam za ciemny i musiałam go oddać siostrze z ciemniejszą karnacją. Dużo słyszałam o firmie Shiseido i pewnie już bym sprawdziła, czy mi też będzie pasował, ale niestety ta cena mnie przeraża…

    • Puder z Rimmela zawsze kupuję z najjaśniejszych odcieniach. Lubię, gdy puder jest nawet ciutkę jaśniejszy niż karnacja 🙂
      Co do Shiseido, jeśli jeszcze nic nie miałaś z tej firmy, a zastanawiasz się czy to warta swojej ceny inwestycja – warto przetestować próbki 🙂

  7. ja również cieszę się, że nadchodzi już grudzień 🙂 prawdę mówiąc dla mnie listopad to chyba najgorszy miesiąc w roku :/
    co do kosmetyków- większości niestety nie znam. Aczkolwiek mogę tylko powiedzieć, że mnie ogólnie tusze z AVON jakoś nieszczególnie służą,
    pozdrawiam
    http://zyciejakpomarancze.blogspot.com/

  8. nie miałam żadnego produktu ale takie serum też bym chętnie w prezencie dostała:):) ale sama nie wydałabym 300 pln na kosmetyk co to to nie. kiedyś też wstawiałam swoje denka ale często wracam do tych samych produktów i z czasem nie miałam już co wstawiać:) jedyne co zmieniam to żele pod prysznic i szampony:)
    cieszę się że listopad się kończy, czekam na grudzień i na śnieg, wtedy będzie trochę przyjemniej na zewnątrz:)

    • Mam dokładnie tak samo jak Ty! Widzę, że jeśli coś mi odpowiada to ponownie kupuję to samo, a ileż razy to samo może lądować w ulubieńcach czy denku na blogu… 😉

  9. Tusze z Avonu mi nie podchodzą, Dove kiedyś kochałam a teraz się przeniosłam do Ziaji. Mają naprawdę super kosmetyki 🙂 mi też zleciał ten listopad nie wiem kiedy 🙂 pozdrowionka kochana 🙂

  10. W Twoim projekcie denko spodobało mi się podsumowanie ;p Pozwolisz, że w następnym moim projekcie je od Ciebie ściągnę? 😛
    Dobrze wiedzieć, że z Avonu nie warto zwracać uwagi na ten tusz, za to mnie w Twoim projekcie najbardziej zainteresował puder z Rimmela 🙂

    • Ależ jasna sprawa, kopiuj śmiało taką formę podsumowania 🙂
      A puder z Rimmela mogę polecić gorąco! Już sam fakt, że to nie pierwsze moje zdenkowane opakowanie świadczy o tym, że ten produkt po prostu jest dla mnie ideałem 🙂

  11. Shiseido <3 szkoda, że się skończyło 🙁
    Tusz Bg z Avonu miałąm w wersji czarnej z różową końcówką, gorszego dziadostwa nie znam 😉 Obecnie mam Loreal Volume Million Lashes (czerwony) i jestem bardzo zadowolona z efektów

    • Ja zauważyłam, że gdy odkryję coś super to potem nie chce mi się już testować nowości, tylko kupuję w kółko produkt, który mi służy, a co za tym idzie nie mam do zaprezentowania wielu nowości 🙂

  12. W przeszłości kiedy miałam długie włosy używałam tej samej dwufazowej odżywki i bardzo sobie ją chwaliłam. Obecnie mam long bob i nie mam takiej potrzeby, poza od prawie 2 lat staram się używać głównie naturalnych produktów do pielęgnacji włosów – bez sylikonów, SLS itd. W kwestii serum Shiseido – miałam jakiś czas temu próbkę i faktycznie byłam bardzo zadowolona z efektów już po kilku użyciach. Niestety cena jest wygórowana jak za tak niewielką ilość produktu… więc nie zamierzam zakupić tego produktu w przyszłości ponieważ jest wile równie dobrych i znacznie tańszych produktów innych japońskich czy koreańskich marek – pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Byłabym wdzięczna za polecenie jakiegoś równie dobrego pod względem jakości, działania serum do twarzy, bo jestem właśnie na etapie zakupu i nie wiem co wybrać 🙂

  13. A możesz coś polecić na elektryzujące się włosy? Mam z tym ogromny problem i nie ukrywam, że bardzo mnie to irytuje xd. Pozdrawiam Cię 🙂

  14. Bardzo się cieszę, że listopad już za nami – niezwykle cieszy mnie perspektywa grudniowego oczekiwania na ukochane święta. A potem Sylwester! Uwielbiam ten czas 🙂

    Jeśli chodzi o tusz, to ja uwielbiam Lancome Hypnose, a z niższej półki cenowej – Max Factor 2000 calories 🙂

    • Ja też uwielbiam ten czas 🙂 Choć przyznam szczerze, że po raz pierwszy pracuję na pełen etat i to już nie jest to samo, gdy ma się ograniczony czas spędzany w domu przed świętami 🙁

  15. Więc moim ulubionym tuszem był Makeup Forever, ale to wyższa pólka cenowa. Akurat ten podpasował mi najbardziej. Ze względu na fakt, że często chodziłam na basen wybrałam wersje wodoodporną.

    • Jestem troszkę sceptycznie nastawiona na tuszy do rzęs marek wysokopółkowych, jednak ostatnio trafiam na jakieś same koszmarki, więc chyba się w końcu zdecyduję na coś droższego…

  16. Żadnego z tych produktów nie używałam i nic ciekawego nie mogę polecić. A z tym przedstawionych przez Ciebie ciekawy wydaje mi się ten krem do rąk i paznokci na zimę :))

  17. Też się zastanawiam gdzie mi uciekł listopad…. strasznie szybko mija ostatnio czas ale bardzo się cieszę, że nadchodzi grudzień! Też uwielbiam okres wyczekiwania na święta 🙂 Ta odżywka w sprayu wydaje się być całkiem fajna… chyba się na nią skuszę 😉

  18. Odnośnie tuszy z Avonu: w pracy mam ich konsultantkę, to moja koleżanka i z grzeczności zawsze coś u niej kupuję, jednak coraz rzadziej kosmetyki. Tusze, ktore tam kupiłam były podsuszone, a lakiery do paznokci nie chciały twardnieć (już byle jaki lakier za 4 zł z Biedry szybciej stwardnieje). Kupiłam też wysuszoną pomadkę we flastrze. No koszmar jakiś po prostu. Moja teoria jest następująca: na te promocje rzucają stare produkty.

  19. Och, tak, leci ten czas. 😉 Zainteresowałaś mnie serią Oxygen z Dove oraz kremem z Flos lek.
    Pozdrawiam serdecznie. 😉

  20. Nie miałam żadnego, ale chyba muszę zainteresować się tym pudrem. Ostatnio zużyłam swój Rimmel Stay Matte. Lubiłam go, ale chciałam jeszcze poszukać czegoś innego, głównie czegoś co dawałoby lekkie krycie. Ten wydaje się być idealny 😉

Skomentuj