Dzień dobry Kochani,

dzisiaj przychodzę do Was z kosmetycznym denkiem z marca. Tak się złożyło, że marzec był dla mnie wyjątkowo łaskawy jeśli chodzi o naprawdę dobre produkty i większość produktów, które Wam dziś przedstawię to prawdziwe hity. Przeważa jak zwykle u mnie – pielęgnacja, ale nietypowo – zacznę od kolorówki… i to od podkładów. Zatem zapraszam:

1. Rimmel, Lasting Finish Nude 25HR Foundation – długotrwały podkład do twarzy z SPF 20, koloe 010 Light Porcelain, 30 ml, około 30 zł

Jedna z moich ulubionych serii od marki Rimmel. Mam też ich puder w kompakcie i nie wiem które opakowanie obecnie zużywam. Fenomenalny produkt. Ten podkład także nie ma sobie równych jeśli chodzi o tę kategorię cenową. Ma świetne krycie (mocne), a przy tym nie przesusza skóry, nie ściąga jej i jest lekki. Kluczem w jego aplikacji jest dobre utrwalenie (przypudrowanie), bo bez tego z trwałością nie jest najlepiej. Jednak z pudrem wytrzymuje cały dzień w dobrym stanie. Jedyne co mu można zarzucić to dość płaskie wykończenie – nie ma tu mowy o lekkich glow. Mamy za to matowe wykończenie. Niektórym osobom taki właśnie efekt odpowiada najbardziej.

Ja z uwagi, że dobrałam ciut za jasny odcień – mieszałam go z innym, ciemniejszym podkładem. Swoją drogą – według mnie odcień 010 jest naprawdę bardzo jasny i dobry nawet dla osób o bladej cerze.
Plusem jest też ochrona SPF 20.
Minus z kolei to nieporęczne opakowanie (produkt może wycieknąć przy nieodpowiednim dokręceniu) i brak pompki.

2. Eveline, Ideal Cover Full HD SPF 15 – podkład matująco kryjący, 30 ml, 25 zł, w kolorze 204 nude

Ten odcień z kolei był dla mnie na zimę nieco zbyt ciemny, dlatego mieszałam go z podkładem z Rimmela. Razem tworzyły świetny duet. Jednak sam podkład z Eveline był jak dla mnie średniakiem. Krycie oceniłabym jako średnie minus. Nie jest w stanie zakryć widocznych przebarwień czy niedoskonałości. Wykończenie jest satynowe, mokre, a nie tak jak zapewnia producent – matowe. Konsystencja dość gęsta, podkład nie ma zapachu. Trudno stapia się ze skórą i żeby uzyskać naturalny efekt trzeba się naprawdę sporo napracować gąbeczką, aby równomiernie go rozblendować.
Z odcienia byłam zadowolona (w miesiącach, gdy miałam bardziej widoczną opaleniznę). Jednak nie kupię go ponownie.

3. Garnier, Fructis, Cudowny olejek z olejkiem z kamelii „Odżywienie i blask”, 150 ml, około 24 zł

Jeden z moich ukochanych olejków do włosów. Choćbym nawet przesadziła z jego ilością – nigdy nie obciążył mi fryzury. Do tego naprawdę fajnie chroni końcówki i dociąża włosy. Można stosować go na jeszcze wilgotne włosy po myciu. Pięknie pachnie, cena jest przystępna, a produkt ogólnie dostępny i często są na niego promocje w drogeriach. Na pewno kupię ponownie, bo póki co nie znalazłam dla niego lepszego drogeryjnego zamiennika.

4. Balea Enzym Peeling – enzymatyczny peeling do twarzy, 50 ml, około 4 zł

Relacja jakości do ceny w przypadku tego produktu nie jest wprost proporcjonalna, bo za śmieszne pieniądze otrzymujemy naprawdę fantastyczny peeling enzymatyczny (jeden z niewielu, który mnie nie uczula ani nie podrażnia). Działa łagodnie, ale uzyskujemy dzięki niemu wspaniały efekt gładkiej i miękkiej w dotyku cery. Nawet gdy raz przesadziłam z długością trzymania go na twarzy – nie zrobił mi krzywdy. Dodatkowym atutem jest piękny, delikatny zapach. Z chęcią zakupię go ponownie.

5. Lactacyd Femina – emulsja do higieny intymnej, 200 ml, około 14 zł

Jedyny produkt do higieny intymnej, który nigdy mnie nie zawiódł i który wybieram najczęściej. Nawet, gdy skuszę się na jakiś inny produkt i tak koniec końców powracam do Lactacydu. Jest delikatny, posiada naturalny kwas mlekowy, chroni, zapewnia komfort i świeżość. Wiem, że teraz powstały także wersje z pompką, dlatego z chęcią się w taką zaopatrzę. Dodatkowa wygodna w użytkowaniu zawsze mile widziana.

6. Mazidła, Olej z nasion truskawki, 10 g, 8,50 zł

Olejek w wersji nieratyfikowanej, tłoczony na zimno. Bogaty w kwasy omega-3, omega-6 i omega-9, bogaty w witaminę E, maksymalnie odżywczy. Odmienił i zrewolucjonizował moją pielęgnację cery. Genialnie sprawdzał się w ochronie wrażliwej skóry okolic oczu (zwłaszcza, że trzymałam go w lodówce i jego zimna temperatura fantastycznie wpływała na odprężenie tych – bardzo wrażliwych u mnie – okolic). Do tego jest niesamowicie wydajny. Zastąpiłam go obecnie olejkiem z nasion malin, ale niewykluczone, że powrócę do tego mojego wielkiego ulubieńca pielęgnacyjnego. Obszerniejsza recenzja na temat tego produktu znajduje się tutaj:

Pielęgnacja cery: Olejek truskawkowy Mazidła

6. Esent, Olej z avocado, 50 ml, około 29 zł

Używałam go głównie do pielęgnacji skóry, zamiennie z olejkiem z nasion truskawki. Naprawdę świetnie odżywiał skórę i dostarczał jej 7 najbardziej istotnych witamin: A, B, D, E, H ,K i PP. Fajnie nawilżał i działał przeciwzmarszczkowo. Dobrze odprężał zmęczoną cerę po ciężkim dniu, dlatego uwielbiałam stosować go w pielęgnacji wieczornej. W oleju zawarty jest też skwalen, który ma właściwości antyzapalnie i antygrzybicze, dlatego stosowany miejscowo na wypryski naprawdę pomagał. Kilkakrotnie olejowałam nim też skalp głowy, jednak z uwagi na małą pojemność zaniechałam tego. Szkoda, bo podobno działa świetnie w walce z wypadaniem włosów. Być może kiedyś powrócę do olejowania skóry głowy olejkiem z awokado.

To już wszystkie zdenkowane produkty w tym miesiącu (wyłączając żele pod prysznic, bo ich opakowania zostały niechybnie wyrzucone). Oprócz podkładu z Eveline, który zaliczyłabym do średniaków, pozostałe produkty sprawdziły mi się świetnie i byłam z nich naprawdę bardzo zadowolona. Prędzej czy później na pewno sięgnę po nie ponownie. Rzadko zdarzają mi się takie fajne denka bez odrobiny bubli.

Znacie któryś z przedstawionych przeze mnie produktów? Co sądzicie o włączeniu naturalnych olejów do pielęgnacji cery?

Pozdrawiam,

Madzia

PS: Z ostatniej chwili! Dziś rano dostałam zaproszenie na konferencję Meet Beauty 2017, która odbywać 20-21 maja 2017! Niesamowicie się cieszę. To możliwość poznania wielu wspaniałych blogerek, moc inspiracji, ciekawe warsztaty! Wow! Nie mogę się doczekać!
Kto jeszcze wybiera się na Meet Beauty? Z kim się widzę?

87 komentarzy

  1. Znam podkład z Eveline, który u mnie sprawdza się całkiem nieźle, ale ja za to mam trochę za jasny odcień i muszę go mieszać z ciemniejszymi podkładami 😉
    Też będę na Meet Beauty 🙂

  2. Muszę wrócić do tego podkładu z Rimmela… miałam dwa opakowania pod rząd. Skuszona promocją wzięłam inny i… żałuje. Tragedii nie ma, ale… cierpię trochę 😀 A chce obecny zużyć do końca najpierw.

  3. Uprzedziłam się do produktów z Eveline i z Garniera. Ale może jeszcze kiedyś dam im szansę. Co do reszty to interesujące produkty. Kiedyś myślałam o zakupie Lactacydu, tylko zastanawiałam się, czy warto.
    Pozdrawiam. 😉

    • Lactacyd polecam! 🙂
      Ja do produktów Eveline mam podejście nieco asekuracyjne, ale Garniera uwielbiam 🙂

  4. Znam płyn do higieny intymnej (kiedyś używałam razem z mamą) oraz olejek do włosów Garnier – widziałam w Naturze 😉 Kosmetyki z Eveline używa moja starsza siostra ale nie wiem jakich 😉

    Miłego wieczoru 🙂

  5. Sporo rzeczy wykonczyłaś. I dobrze że niemal wszystkie Ci się sprawdziły. Ja nie miałam ani jednego produktu z wymienionych tu przez Ciebie.

  6. olejek z truskawek? Super 🙂
    Lubię podkłady z Rimmela, chyba nigdy jeszcze mnie nie zawiódł żaden:)

  7. Olej z nasion truskawki? Oooo…muszę go mieć! 🙂
    Do zobaczenia na Meet Beauty i dziękuję za odwiedziny 🙂

  8. Lactacyd bardzo lubię opcja z pompką to dobry patent w końcu będzie wygodnie 🙂 olej z avocado miałam ale z Nacomi i nie ukrywam że bardzo go polubiłam w pielęgnacji skóry ciała i twarzy :0 bardzo ma fajne właściwości 🙂 gratuluję jeszcze raz! Ja akurat nie wysłałam zgłoszenia troszkę żałuję ale pewnie nie miałabym możliwości wzięcia kilku dni wolnego 🙁

    • Lactacyd z pompką muszę dorwać 🙂
      A olej z awokado to dla mnie naprawdę hit.
      Dzięki :*

  9. podkład Rimmel to absolutny faworyt mojej mamy i teraz sama zastanawiam się, czy nie zmienić mojego Affinitone na ten właśnie 😉 zbliżają się promocje w Rossmanie, więc może akurat uda mi się kupić 🙂
    bardzo zaciekawiałaś mnie tym olejem z pestek truskawki 🙂

  10. Super Ci poszło! Pustaczki moga polecieć do kosza i można odetchnąć z ulgą 🙂
    A w łazieneczce u mnie stoi właśnie ta emulsja Lactacyd. Bardzo fajna, zgadzam się 🙂

    • Ja sobie obiecałam, że nowych nie kupuję, póki stare nie będą zużyte do dna! 🙂

  11. Denko skromne, ale dużo ciekawych produktów! 🙂 Gratuluję, ja niestety jestem na liście rezerwowej 🙁

    • Ja miałam tylko emulsje, ale wiem, że jest też płyn ginekologiczny Lactacyd – widziałam w Rossmannie 🙂

      • No właśnie bo jak ten produkt wchodził to był tylko płynem albo emulsją,sama nie wiem,w każdym razie jak wchodził to wydaje mi się,że skład był łagodniejszy dla skóry.Bo takie produkt spokojnie można używać przy trądziku na twarz i na początku sobie lepiej z nim radził.

  12. Szampon wygląda obiecująco i te olejki też. Zainteresował mnie zwłaszcza ten z nasion truskawki 🙂

  13. Nie miałam nigdy olejku z avocado. Jestem ciekawa jakby sprawdził się u mnie. Ostatnio jestem zakochana w olejach do twarzy. Teraz mam takie serum z 7 olejów i jestem mega zadowolona 🙂

  14. Znam i używam płyn do higieny intymnej, firmę Eveline znam i czasami używam ich kosmetyków. A olejki – uważam, że warto ich używać w codziennej pielęgnacji 🙂 miłego weekendu Madziu 🙂

  15. Olejek z Garniera też mam, towarzyszy mi już bardzo długo, a nadal mam sporo 🙂

    PS. Też dostałam zaproszenie na konferencję Meet Beauty 2017, a z tego co się orientuję, to oni wybiorą ze zgłoszeń jakieś 300 osób i tylko one będą mogły pojawić się tam. Ja się nie zgłaszam 😉

Skomentuj