Dzień dobry!

Nieee… Kiedy to zleciało? Mamy koniec września… Jak to? Jeszcze miesiąc temu chełpiłam się ile to mam czasu do rozpoczęcia roku akademickiego, a tu proszę… Właściwie to on już za chwilę nastanie. Ale nie będę wybiegała w przyszłość do wydarzeń do których wcale jakoś specjalnie mi się nie spieszy… Teraz mamy jeszcze końcówkę jesiennego września. Kalendarzowa jesień już rozpoczęta. Zresztą za oknami także prawdziwa jesień. Wcale ona jednak mnie jakoś szczególnie nie boli – tym bardziej, że póki co dni wcale nie są jeszcze bardzo krótkie.

Niemniej jednak – koniec miesiąca zawsze na moim blogu obfituje w podsumowania. Dziś również do takiego podsumowania się zabrałam. Przedstawię Wam kilka kosmetycznych produktów, które zużyłam w tym miesiącu. Oto i one:

1. The Body Shop, masełko Jagoda Blueberry, 200 ml, około 40 zł

Podobno pierwsze masło do ciała The Body Shop zostało wypuszczone w 1992 roku. Wow! Nie było mnie wtedy jeszcze na świecie… Nic dziwnego, że produkty utrzymujące się tyle lat na rynku, stały się hitami. Zresztą… ja także szczerze je pokochałam! Olejki, masło shea i masło kakaowe dominują w składach tych produktów. To się po prostu czuje. Doskonale nawilżają i odżywiają skórę, pozostawiając delikatny film i wspaniały zapach.

Są gęste, zbite i nie najłatwiej rozprowadza się je na skórze. Jednak dla takiego efektu warto się pomęczyć z aplikacją. Masełko to zakupiłam w wakacje i zużyłabym je szybciej, gdyby nie moje uczulenie i konieczność odstawienia na jakiś czas wszystkich silnie pachnących produktów. Niemniej jednak – dałam mu radę!

2. Pharmaceris, H, Sebopurin, Specjalistyczny szampon normalizujący do skóry łojotokowej, 250 ml, 28 zł

Ten szampon pojawiał się już na moim blogu kilkukrotnie. Bardzo się z nim polubiłam. Jestem z jego działania bardzo zadowolonaNie podrażnia wrażliwej skóry głowy, oczyszcza włosy i skalp. Nie podrażnia, nie powoduje zaczerwienień, nie przesusza. Ładnie pachnie, dobrze się pieni. Czego chcieć więcej? Zwłaszcza, że można go zakupić nawet za 19 zł w promocji. Na pewno powrócę do tych szamponów od Pharmaceris. Może nie konkretnie do tego wariantu, ale z pewnością do któregoś z tej serii H.

3. Oillan, Bioaktywny balsam kojąco–ochronny, 200 ml, około 16 zł

Ten kosmetyk pojawił się już nawet w ulubieńcach. Ubolewam, że się skończył, bo działał fajnie. Zwłaszcza, gdy ktoś, tak jak ja, miał skórę maksymalnie podrażnioną i skłonną do zaczerwienień. Na szczęście problem w dużej mierze się wyciszył.

Balsam jest idealny do używania, gdy już osuszymy ciało po prysznicu. Dość szybko się wchłania, przyjemnie się rozprowadza. Nawilża skórę, nie podrażnia jej. Nie jest to co prawda jakiś ultraodżywczy balsam, ale do codziennego użytku – naprawdę świetny. Bardzo delikatny!

4. Alverde Aroma Pflegeol – olejek do ciała BIO-KOKOS, 100 ml, około 16 zł

Te olejki przywożę sobie z drogerii DM, raz lub dwa razy w roku i robię ich spory zapas. Są rewelacyjne. Idealne dla leniuszków, którym nie chcę się po prysznicu czy kąpieli wsmarowywać w ciało balsamów lub masełek. Wystarczy niewielką ilość takiego olejku zaaplikować na jeszcze mokre ciało… i gotowe! Aplikacja jest bardzo przyjemna, bo posiada wygodną pompkę. Nawilżenie zapewnione przy minimum zachodu.

Najbardziej sprawdza się u mnie ten wariant zapachowy. Uwielbiam kokos. Jedyną wadą produktu jest fakt, że nie jest on stacjonarnie dostępny w Polsce.

5. Polfarmex, Novoxidyl, Szampon przeciw wypadaniu włosów, 200 ml, 28 zł

W przeciwieństwie do większości aptecznych szamponów przeciw wypadaniu włosów – bardzo ładnie pachniał! Jednak jakoś opornie mi szło jego zużywanie. Miałam go dobrych kilka miesięcy. Używałam głównie do zmywania olejów, bo świetnie się sprawdzał jako dobry oczyszczacz.

Mogę właściwie uznać go za przyzwoity kosmetyk, bo szampon naprawdę świetnie się pienił, dobrze rozprowadzał, nie potrzeba go było wiele (a przez to był bardzo wydajny). Nie podrażniał skóry głowy, a włosy po myciu wyglądały ładnie. Czy włosy przestały po jego używaniu wypadać? Nie. Jednak nie stosowałam go regularnie, więc nawet nie mogłam tego od niego oczekiwać.

6. Ecocera, Puder ryżowy prasowany, 10 g, 14,99 zł

Nie zdążyłam nawet zrecenzować tego produktu, a już uległ destrukcji. Mój chłopak niefortunnie go strącił z mojego biurka i z pudru zostały tylko okruszki w dywanie.

Miałam co do niego mieszane uczucia. Nie kupiłabym go ponownie. Bardzo wgryzał się w pory, przez co cera nie wyglądała najlepiej. Matowił dobrze, ale z większymi problemami z sebum sobie nie radził. Pozostawiał białe ślady. Jednak generalnie nie był zły i miał przyzwoity skład, a przy tym aplikacja była wygodna, posiadał lusterko. Jednak nie żałuję jakoś specjalnie, że tak szybko musiałam się z nim rozstać.

Oto i całe moje denko. Większość hitów, choć i zdarzały się średniaki.

Post nie jest sponsorowany.

Znacie któryś z tych produktów?
A może polecicie mi jakiś dobry puder naturalny (może być ryżowy/bambusowy – ale nie Paese, bo te już nam)?

Madzia

65 komentarzy

  1. A nie mów mi nic o powrocie na studia, ech… Koniec laby 🙁

    Chyba poproszę o takie masełko z The Body Shop pod choinkę 😀 I olejek Alverde na pewno by mnie uwiódł. Żadnych naturalnych pudrów nie używałam, więc nic nie polecę, niestety 🙁

  2. Aaaaaa, nawet coś znam z tej Twojej pustaczkowej gromadki 😀
    Szampon Pharmaceris, też go lubiłam, choć było to chyba 100 lat temu.
    I jagodowe masełko TBS! Pyszotka! <3

  3. Ciekawa jestem czy przy regularnym stosowaniu szampon przeciw wypadania włosów by skutkował. Zaczynam uważnie przyglądać się takim produktom, bo sezon na moje wypadanie włosów niebawem się zacznie.

  4. Z tych produktów co wymieniłaś to miałąm masełko z body shop, ale inne zapachy bo zieloną herbatę, masło shea i o zapachu różanym, ale jakoś mi nie przypasowały, boo wciąż je mam, a w tamtym roku dostałam od przyjaciółki na urodziny.

  5. Oj też nie mogę uwierzyć, że to już koniec września. Nadchodzi październik, a w moim przypadku 18naste urodziny. Nie ukrywam, że trochę się tego wszystkiego boję, ale mam nadzieję, że tak źle nie będzie 🙂
    No na szczęście dni nie są jeszcze krótkie, aczkolwiek kończąc szkołę codziennie o 16 to nic się potem nie chcę, eh…
    3 i 4 punkt idealne dla mnie 🙂 Też kocham kokos!

  6. Szampony z Pharmaceris H bardzo lubię 😉 Miałam już wersję (nie pamiętam nazw a kolory XD) czerwony, żółty i biały 😉 Zawsze byłam zadowolona.
    Puder w Ecocery sprawdza mi się świetnie do matowienia jedynie strefy T 😉
    Ten olejek z Alverde muszę kupić 😉 Zwłaszcza, że DM mam na miejscu 😉

Skomentuj