Dzień dobry,

ostatni weekend spędziłam w Łodzi. To miasto, które od dawna mnie kusiło i w końcu się tam wybrałam. Czas, który tam spędziliśmy był wspaniały. Muzeum, Piotrkowska, OFF. Było co robić! Interesującym punktem naszej weekendowej wyprawy były też różne restauracje, które odwiedzaliśmy podczas pobytu w Łodzi. Koniecznie muszę Wam je opisać. Nigdzie nie wybraliśmy się „w ciemno”. Każde miejsce było przeze mnie dokładnie sprawdzone przed odwiedzeniem. Dopiero, gdy miałam pewność, że dane miejsce naprawdę jest doskonałe, planowałam, że właśnie tam zjemy. Pierwszą z takich „top of the top” restauracji na mojej liście było…

1. Vapiano, al. Politechniki 1, Łódź

W poszukiwaniu Vapiano

Jeśli mam być szczera – nie zależało mi na konkretnym łódzkim Vapiano. Ogólnie chciałam odwiedzić tę restaurację już od dawna, jednak w południowej Polsce nie miałam takiej możliwości. Dlatego bardzo się ucieszyłam, że Vapiano jest w Łodzi. Specjalnie z tej okazji odwiedziliśmy galerię handlową Sukcesja, bo tam właśnie umiejscowiona jest owa restauracja.

Włoska kuchnia

Vapiano to restauracja, która specjalizuje się we włoskiej kuchni. Jeśli się nie mylę ma swoje korzenie w Niemczech. Tam jest ulokowane jest najwięcej jej lokali. W Polsce jednak jest ich jedynie kilka – jeden w Łodzi i bodajże 3 w Warszawie.

Wystrój, klimat i nietypowe karty do zamawiania dań

Restauracja posiada przyjemny „ogródek” przed wejściem, jednak z uwagi na wietrzystą pogodę postanowiliśmy zjeść w środku. Wystrój jest piękny – dużo drewna, zieleni i nowoczesności. Wybrałam stolik z wysokimi krzesłami a’la bar. Przy każdym stoliku znajdują się przyprawy, oliwy, w tym także moja ulubione – peperoncino. Przy wejściu odbiera się specjalne karty i menu. Po wybraniu potraw udajemy się w specjalnie oznaczone miejsca i zamawiamy potrawy. Jeśli chodzi o pizzę – dostaliśmy minutnik, który zadzwonił, gdy była już gotowa. Troszkę z tym było zabawy, ale koniec końców szybko ogarnęliśmy, że aby zamówić danie trzeba po prostu przyłożyć kartę w odpowiednie miejsce i dzięki temu naliczy nam się na nią odpowiednia kwota.

Chłodnik i idealna pizza

Ja zamówiłam jedno danie sezonowe – wspaniały chłodnik! Otrzymałam go „od ręki”. Był naprawdę pyszny i jako przystawka sprawdził się genialnie. Mój chłopak zrezygnował z przystawek i zamówił pizzę z sosem pomidorowym, mozarellą, rukolą, grana padano i szynką parmeńską. Spróbowałam kawałek i…tak dobrej pizzy nie jadłam już dawno! Idealne włoskie ciasto – cienkie, lekko chrupiące. Perfekcyjnie skomponowane dodatki. Smak – genialny!

Risotto z krewetkami

Ja jako danie głównie zamówiłam z kolei kremowe risotto z krewetkami, świeżym szpinakiem, dodatkiem pesto bazyliowego i pomidorkami cherry. Bardzo szybko zostało mi przyniesione przez kelnerkę. Również zakochałam się w tym smaku. Dawno nie jadłam tak aksamitnego dania. Dominowała śmietankowość z nutami bazylii. Szpinak doskonale dopełniał całości. Rewelacja!

Nawet zioła smakują tam inaczej

Jako napój zdecydowałam się na rumianek. Był aromatyczny. Naprawdę nie żałowano suszonych rumianów, aby przyrządzić ten napar.

Ceny

Ceny? Jak na tak piękne miejsce i pyszne jedzenie były całkiem w porządku, choć nie należały do niskich. Za całość zapłaciliśmy nieco ponad 100 zł. Jednak była to uczta, którą będę pamiętała jeszcze przez długi czas. To jeszcze bardziej wzbudza we mnie smutek, że Vapiano nie ma w Krakowie.

2. The mexican, ul. Piotrkowska 67, Łódź

Klimat

Nasz pierwszy wieczór w Łodzi postanowiliśmy spędzić przy meksykańskich smakach. Wybraliśmy przeuroczą restaurację The Mexican, która znajduje się przy głównej, łódzkiej ulicy – Piotrkowskiej. Tak bardzo urzekł nas jej wystrój, że po prostu zakochaliśmy się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia. Mała fontanna, mnóstwo zieleni, świec, lampek i typowo meksykański wystrój. Nawet kelnerzy nosili sombrera i „pistolety” za pasem! Kelnerki z kolei były ubrane tak, jakby właśnie zeszły z parkietu po maratonie tańca flamenco! Niesamowity klimat.

Przystawki i czekadełko

Wybraliśmy uroczy stolik pod „palmą”. Obsługiwał nas przemiły kelner Włodek, który naprawdę starał się, aby wszystko nam smakowało i abyśmy czuli się komfortowo. Na przystawkę zamówiliśmy tacos. Oczywiście z awokado. Aby nie dłużył nam się czas oczekiwania, dostaliśmy też czekadełko w postaci nachosów z sosem pomidorowym.

Drinki jak marzenie

Muszę też przyznać, że drinki w The Mexican są rewelacyjne. Mój chłopak zdecydował się na ciasteczkowo-śmietankowe szaleństwo (rewelacyjny drink). Ja z kolei postawiłam na mojito (również było doskonałe).

Danie główne

Nasze tacosy jedliśmy na uroczych talerzach w kształcie gwiazdki.

na stół wjechało danie główne czyli przepyszne FAJITAS (marynowane kawałki mięsa, smażone z cebulą i papryką, serwowane na gorącej patelni – z trzema pszennymi tortillami i sosami: ranchera oraz crema blanca). Moje danie było w wersji łagodnej. Mój chłopak zamówił z kolei pikantny wariant, który bardziej przypadł mi do gustu, gdy potem spróbowałam jego dania. Wyrazistszy smak. Całość była bardzo dobra, iście meksykańska i sycąca.

Meksykańska margarita!

Nie przeszkodziło nam to jednak w zamówieniu jeszcze dwóch drinków – tym razem mój chłopak zdecydował się na jakiś melonowy wariant, a ja wybrałam charakterystyczną dla Meksyku margeritę! Była obłędnie truskawkowa, ogromna i przepyszna!

Wzorowo pod każdym względem

Wyszliśmy najedzeni, zadowoleni, wzorowo obsłużeni i szczęśliwi. W międzyczasie pojawił się także pan sprzedający róże i zostałam obdarowana piękną różową sztuką tego najszlachetniejszego z kwiatów. Ach, chwilo trwaj! Mexicana będzie mi się bardzo dobrze kojarzyła.

Ceny

Ceny? Podobne jak w Vapiano. Nie najniższe, ale i porcje są naprawdę ogromne, więc moim zdaniem warto!

3. Spółdzielnia, OFF Piotrkowska, ul. Piotrkowska 138/140

OFF to legenda

O tej restauracji na łódzkim OFFie słyszłam już od dawna, pomimo, że nie jestem Łodzianką. To miejsce ma klimat! Mnóstwo młodych ludzi, tłoczno, gwarno i offowo właśnie. Wokół wszędzie pełno małych kanjpek, przyjaznej atmosfery, graffiti i całkowitego luzu.

Śniadanie

Pomimo, że mieliśmy okazję podziwiać OFFa wieczorową porą, aby coś tam zjeść, wybraliśmy się dopiero drugiego dnia rano. Spółdzielnia słynie z pysznych śniadań.

Charakterystyczny wystrój robi wrażenie

Na zewnątrz niemalże każdy stolik ma w bonusie kwiatek na stole. To przeuroczo wygląda i tworzy niezapomniany klimacik. Jednak rano było jeszcze chłodno, więc udaliśmy się na śniadanie do środka. Ach, jak tam jest wspaniale! Stary piec, neony, drewniane stoliki i kwiaty. Magiczne miejsce warte odwiedzenia.

Nie tylko zielony koktajl

Ja zamówiłam jedynie zielony koktajl, a mój chłopak skusił się na pełny zestaw śniadaniowy czyli ciemne pieczywo z jajkiem, warzywami, łososiem i dobrym sosem, a także kawą w gratisie. Całość była smaczna, ciepła i dość treściwa. Zresztą mój szpinakowy koktajl też był niczego sobie.

Menu i ceny

Wielka szkoda, że nie mieliśmy okazji skorzystać ze standardowego menu Spółdzielni. Jednak oferta śniadaniowa również była na wysokim poziomie. Można było dokonać wyboru spośród kilku opcji. Ceny – całkiem przyzwoite.

4. Hot Spoon, ul. Drewnowska 58

Tajskie klimaty

Tajska restauracja w Łodzi na rynku Manufaktury. Chodziło za mną tajskie jedzonko, więc przed wyjazdem z Łodzi udaliśmy się jeszcze do tej restauracji. Wystrój średnio mi się podobał, bo w środku było dość ciemno. Wnętrze przypominało mi nieco chińskie restauracje nie najwyższych lotów, jednak sądzę, że to zamierzony efekt. Widocznie tajskie restauracje utrzymane są w takim klimacie.

Tym razem w środku

Nie zdecydowaliśmy się, pomimo ładnej pogody na zjedzenie obiadu na zewnątrz, bo na terenie Manufaktury odbywał się jakiś plażowy projekt i było tam naprawdę bardzo głośno.

Tajska zupa

Zamówiłam pikantną zupę tajską Tom Yum z mlekiem kokosowym, krewetkami, pieczarkami i świeżą kolendrą. Była naprawdę dobra, ale czy warta 20 zł? Nie powiedziałabym. Jednak chęć wypróbowania nowych smaków była silniejsza.

Danie główne

Danie główne, na jakie się zdecydowaliśmy to wieprzowina z woka z grzybami fungus w sosie mongolskim. Zdziwiło mnie nieco, że danie kosztuje ponad 30 zł i nie ma w zestawie makaronu czy ryżu. Mogliśmy go zamówić oddzielnie.

A może Pad Thai?

Owszem, całość była bardzo dobra. Sos mongolski bardzo mi smakował – przypominał w smaku teryiaki. Jednak chyba bardzo wysoko zawiesiliśmy poprzeczkę i Hot Spoon nie zrobiło swoimi daniami na nas piorunującego wrażenia. Żałowałam troszkę później, że nie zamówiłam Pad Thaia. Może kiedyś w innej tajskiej restauracji się skuszę.

Ceny?

Cenowo Hot Spoon było porównywalne z Vapiano czy The Mexicanem, ale pod względem jakości, czasu oczekiwania (dość długiego), wystroju i wielkości porcji – zdecydowanie wypadło słabiej.

SZLAKIEM ŁÓDZKICH RESTAURACJI

To już cała moja relacja z wizyt w łódzkich restauracjach. Było smacznie, syto, klimatycznie, a chwilami nawet magicznie. Łódź pod względem kulinarnym, będzie mi się bardzo dobrze kojarzyła. Bez wahania mogę Wam polecić Vapiano i The Mexican! Rewelacyjne miejsca. Spółdzielnia także wypadła świetnie. A Hot Spoon? Nie mam mu wiele do zarzucenia, ale przy takich perełkach, jak wcześniej wymienione restauracje, zostaje nieco w tyle.

Znacie któreś z tych miejsc?
A może polecicie inne miejsce na mapie najlepszych restauracji Łodzi?

Madzia

47 komentarzy

  1. Świetne jedzenie i fajnie ,że tak pozwiedzaliście miejsca apetyczne tym razem…
    Bardzo ciekawa jestem smaków, ale przez Internet nie da rady jeszcze tego pokazać :-)))
    Pozdrawia serdecznie !

  2. Vapiano faktycznie jest w Warszawie, ale nigdy tam nie byłam, bo moim zdaniem ceny są naprawdę wysokie i trochę nie na mój budżet. Najchętniej poszłabym do tej restauracji meksykańskiej 🙂 Ale dobroci jadłaś!

    • Ceny może i wysokie, ale są i nie aż tak drogie dania.
      Warto się tam wybrać, bo według mnie smaki – rewelacja 🙂

  3. Dobrze, ze czytałam po śniadaniu, wygląda to wszystko pysznie i obficie, jak dla mnie to nawet zbyt obficie…
    U nas była świetna włoska restauracja, ale zmieniła właściciela i teraz jest tam ukraińska kuchnia, ale jeszcze nie byłam…

  4. Magda – jesteś okropna! Właśnie zrobiłam się głodna 😛
    Już wiem, gdzie zjeść, jeżeli wybiorę się kiedyś do Łodzi

  5. Dobry przewodnik dla planujących zwiedzić Łódź i nie tylko – czasem ktoś mieszka w danym mieście a nie wie o wszystkich wartych polecenia restauracjach 🙂

  6. Kochana ! :* Gdzieś Ty to wszystko zmieściłaś jak Ty taka szczupła ?? ::* Super kochana post 🙂 Przyda się 😀 Może i kiedyś do Łodzi zawitam 😀

  7. Trudno mi coś napisać, bo w Łodzi nie byłam i na mieście nie jadam, bo niespecjalnie lubię. Wolę swoje, przygotowane w domu. Nie moje smaki też, aczkolwiek jakbym miała wybierać z tych trzech, to The Mexicano, te drinki tak pięknie się prezentują! 😉

  8. uhuhuhu to widzę że brzuszki były pełne ten słodki drink wygląda przepysznie 🙂 sama mogłabym się na takiego skusić zresztą nie tylko na to 🙂

  9. Tez lubię czasem pójść do jakiejś restauracji z kuchnia z innego kraju. Lubię włoskie, azjatyckie, meksykańskie. Piotrkowska tez lubię. W Vapiano byłam w Warszawie wiele lat temu, ale nie wyszliśmy specjalnie zachwyceni. Dobrze, ze się tam tak poprawiło – może znów się wybiorę 🙂

  10. Nie byłam w tych miejscach, a z Łodzią najbardziej kojarzy mi się Papuvege ;)) Oprócz tego chodziłam do kilku restauracji wegańskich – m.in Porcji i Zielonej, więcej nazw nie pamiętam na obecną chwilę.

Skomentuj