Witam Was Kochani!

Osobiście nie wyobrażam sobie wiosny bez promiennej, lekko zaróżowionej cery.
Dlatego dziś postanowiłam zrecenzować róż, który wygrałam w konkursie na blogu Angeliki Niedźwiedzkiej. Sama do kosmetyków marki MAC od zawsze miałam sentyment, jednak – przyznam szczerze – nie jestem ich absolutną fanką i z racji, że wolę inwestować w pielęgnacje aniżeli kolorówkę – nie byłam bardzo częstą klientką salonów MAC’a.

Jednak o ich różach do policzków słyszałam naprawdę bardzo wiele dobrego. Dlatego z chęcią wzięłam udział w konkursie na blogu Angeliki. Tak się fajnie złożyło, że akurat udało mi się ten konkurs wygrać. Nie mogłam się doczekać aż przesyłka do mnie dotrze. Byłam ciekawa czy swatche w Internecie będą zgadzały się z kolorem, który otrzymam.

Na szczęście okazało się, że róż jest po prostu dla mnie stworzony. Ma prześliczny ciepły odcień, delikatne drobinki. Jest idealnie ceglasty. Po prostu – hit na wiosnę, w którym zakochałam się od pierwszego użycia. Dlatego postanowiłam czym prędzej przybyć do Was z recenzją.

Zacznijmy może od samego opakowania. Róż otrzymujemy w kartonowym pudełeczku z okienkiem przez które możemy ujrzeć nasz produkt. Sam róż umieszczony jest w plastikowym opakowaniu, dość solidnym. Można kupować do niego wkłady. Opakowanie jest pozbawione lusterka. Nie ma też żadnego pędzelka. To akurat jest dla mnie na plus, bo i tak nigdy nie używam tych prowizorycznych pędzelków dołączonych do róży.
Samo opakowanie nazwałabym je minimalistycznym – czarne, okrągłe, plastikowe z przezroczystą szybką bez udziwnień. Charakterystyczne dla kosmetyków MAC’a.

Z tyłu znajduje się informacja o samym kolorze i wykończeniu. Mój kosmetyk to MAC POWDER BLUSH  odcień STYLE, wykończenie FROST. Piękny, intensywny, ciepły odcień, wpadający z ceglaste tony. Posiada delikatne drobinki, jednak na tyle subtelne, że nie widać ich gołym okiem. Tworzą jednak efekt delikatnego glow, trójwymiarowości. Pięknie połyskują w słońcu.

Przejdźmy do rozprowadzania kosmetyku. Tutaj w przypadku wielu produktów, które miałam – pojawiały się problemy. Ten róż nakłada się łatwo i przyjemnie, bez trudności. Nie kruszy się, nie osypuje. Wystarczy delikatnie dotknąć go pędzlem, aby się na niego nałożył.

Wielkim plusem jak dla mnie jest fakt, że rozciera równomiernie i nie tworzy plam. Aplikuje się go łatwo, nie trzeba mieć nawet specjalnych umiejętności, aby dobrze go rozetrzeć na kościach policzkowych. Jednak jest on mocno napigmentowany i trzeba pamiętać, aby nakładać go w niewielkich ilościach, bo łatwo z nim przesadzić i uzyskać teatralny efekt – robiąc sobie krzywdę. A z uwagi, że jest to produkt trwały – ciężko potem złagodzić taki efekt.

No właśnie – trwałość. Jak to z nią jest w przypadku tego kosmetyku? Moim zdaniem – rewelacyjnie. Róż nie ściera się na twarzy przez bardzo długi czas. Jest idealny na „większe wyjście”, gdy chcemy, aby ładnie utrzymywał się nam przez dobrych kilka godzin. Na mojej cerze, która w okolicach policzków spokojnie można określić jako normalną – utrzymuje się przez około 5-6 h w stanie nienagannym. Po prostu wygląda bardzo dobrze, naturalnie, jakbym go przed sekundą nałożyła. W miarę upływu kolejnych godzin utrzymuje się nawet do 9 (tyle najdłużej miałam go na sobie). Jednak wymaga wtedy już drobnych poprawek. Jednak zdecydowanie zalicza się i tak do jednego z trwalszych róży, jakie miałam okazje stosować!

Kolejną jego zaletą jest fakt, że można go pięknie stopniować. Nie musimy od razu decydować się na mocny, widoczny róż (pomimo, że nasz odcień sugerowałby, że taki efekt chcemy uzyskać). MAC w odcieniu Style Frost daje nam komfort stopniowania efektu – od naprawdę delikatnego podkreślenia kości policzkowych, do mocnego rumieńca – co kto lubi.

Swatch na dłoni:

Wielkim plusem jak dla mnie jest też fakt, że nie podrażnia mnie i nie powoduje wysypu. Bardzo wiele róży (za sprawą pigmentu) powoduje pojawianie się niechcianych krostek w okolicach, w których je nakładam. Nie znoszę tego i od razu taki kosmetyk jest u mnie zdyskalifikowany. Zauważyłam bardzo częsty „wysyp” właśnie po różach z ceglastym pigmentem. W przypadku tego kosmetyku – nie powstała mi ani jedna krostka od początku, odkąd go użytkuje. Dla mnie to wielki plus!

Tak róż prezentuje się po nałożeniu:

Nie dziwię się, że jest to niemalże legendarny produkt, który głównie za sprawą swojej hiper-trwałości stał się hitem! Jest naprawdę dobry. Ma w sobie to „coś”. Ponadto na plus przemawia także naprawdę ogromna gama odcieni, w jakich jest dostępny i wiele wykończeń do wyboru – od matowych po połyskujące. Obecnie towarzyszy mi codziennie w moim makijażu i nadaje się świetnie zarówno do lekkiego, dziennego podkreślania urody, ale też na większe wyjście, wieczorną imprezę czy sesję zdjęciową. Cieszę się, że dołączył do moich kosmetyków. Z czystym sumieniem mogę go Wam polecić!

Producent: MAC

Odcień: Style

Wykończenie: Frost

Pojemność:  6g

Dostępność: salony MAC

Cena: 80 zł

Post nie jest sponsorowany.

Jakie odcienie różu należą do Waszych ulubionych? Czy używałyście jakiś kosmetyków marki MAC, które byłyby godne polecenia?

Pozdrawiam,

Madzia

55 komentarzy

  1. Piękny, ciepły odcień 🙂 Ja preferuję bardziej chłodne odcienie, ale może dla odmiany skuszę się na taki 🙂
    Miłego weekendu 🙂

  2. w kwestii różu to ja zielona jestem 😉 Nie używam, bo mam jasną cerę i moje naturalne rumieńce są wystarczające 😉

  3. Kiedyś oglądałam więcej filmików urodowych na YT i wtedy zamarzył mi się róż z MACa 🙂 Nigdy żadnego nie miałam, ale myślę, że jak dojrzeję do wzbogacenia mojego makijażu w róż, to postawię na tę firmę 🙂 Tym bardziej, że nie ma od niego wysypu, daje ładny efekt i jest baaaaardzo trwały oraz wydajny 🙂

  4. Ładny on jest. Jeden z bardziej popularnych odcieni w MAC 🙂

    A Kochana, taka mała podpowiedź. Róż zwie się Style. Frost to nazwa wykończenia, a A36 to batch kod mówiący o dacie produkcji (w tym przypadku marzec 2016) 🙂

    • Dziękuję Kochana! Jesteś prawdziwą specjalistką jeśli chodzi o produkty marek luksusowych 🙂
      Nie posiadam wielu kosmetyków MAC-a, stąd moje błędne rozumowanie 😉

  5. Piękny odcień, mam prawie identyczny ale z Sephory. Z Mac nic nie miałam ale coraz bardziej kuszą mnie produkty z tej firmy 😉

  6. Szczerze mówiąc gdzieś raz czy dwa o uszy obiła mi się nazwa tej firmy, ale jakoś się nią specjalnie nie zainteresowałam. Co do różu to właściwie nie używam, ale ładnie wygląda na Twojej twarzy. 😉

  7. Mimo iż nie używam kosmetyków, lubię czytać Twoje recenzję… bardzo ładnie i ciekawie wszystko opisujesz 😉
    Miłego dnia 🙂

  8. ja różu używam od pewnego czasu i stwierdzam, że uwielbiam ;d tego jeszcze nie miałam, ale planuję zakup jak tylko skończa mi się obecne róże 🙂

  9. Nigdy nie miałam różu z Maca. W sumie to tak jak Ty nie inwestuje tak bardzo w kolorówkę. Choć przyznam, że ten róż prezentuje się bardzo ciekawie. Przede wszystkim podoba mi się jego kolor. Na wiosnę przydałby mi się jakiś nowy odcień różu, bo bardzo lubię zaróżowione policzki. Muszę przemyśleć dokładnie ten zakup. 🙂

    Pozdrawiam! 🙂

  10. Nigdy nie miałam kosmetyków firmy MAC, ale bardzo mnie ciekawią – w sumie od lat są słynne w blogosferze 😀 Niedługo otwierają u mnie salon tej marki, więc może w końcu się na coś zdecyduję 😀 Bardzo pasuje Ci ten odcień różu 🙂

  11. Pingback: Kosmetyczni ulubieńcy marca 2017 według Megly – megly.pl

  12. No i super! Dzięki tej bardzo szczegółowe recenzji kupiłam i Uf mogę odsapnąć mam swój kolor. Odkąd z sephory usunęli serie różu firmy sephora blush me zastępując ja seria coral nie mogłam odnaleźć swojego koloru. Wszelskie próby kończyły się fiaskiem począwszy od zakupu różu firmy clarens poprzez to facet i inne jest ten idealny ! Mac piękny z ceglanym odcieniem polecam ! Sprawdza się

Skomentuj