Witajcie Kochani!

Jakiś czas temu przychodziłam do Was z recenzją naprawdę dobrych batoników ze świetnym składem od Dobrej Kalorii. Dla przypomnienia wpis możecie znaleźć tu:

Naturalne batoniki DOBRA KALORIA – Megly uwielbia

Tak mi posmakowały, że postanowiłam poszukać innych tego typu słodkości. Wyśmienity skład, mało kalorii, pyszne smaki – przekąską idealna. W tym momencie przypomniało mi się jak wiele z moich ukochanych blogerek – recenzentek przysmaków i łakoci takich jak dziewczyny z Candy Pandas, Olga z Livingonmyown czy Natalia z Rankiemwszystkolepsze (a może i inne których teraz przypomnieć sobie nie mogę) nieraz wspominały o pewnych batonach o ciekawym designie opakowań, intrygujących nazwach… Ach tak, przypomniałam sobie – Mauro i Malaika! Postanowiłam zatem przetestować te zdrowe pyszności.

Mauro_i_Malaika_Oho_recenzja_raw_batonow_ktore_urzekaa_smakiem IMG_4265

Innych batonów może nie skojarzyłabym z taką łatwością. Te jednak zapadły mi w pamięć nie tylko bowiem za sprawą tego, że mają dobry skład. Powód mojego zapamiętania owych batonów leży zgoła gdzie indziej – mianowicie w ich wyglądzie.

Mauro_i_Malaika_Oho_recenzja_raw_batonow_ktore_urzekaa_smakiem IMG_4267

Mauro_i_Malaika_Oho_recenzja_raw_batonow_ktore_urzekaa_smakiem IMG_4266

Wcale nie mam tu na myśli wyglądu samych produktów, a ich opakowań. Jestem wzrokowcem, więc od razu te nieco etniczne, orientalne szaty graficzne od razu wryły mi się w pamięć. Ktoś, kto je projektował znał się na rzeczy, a przede wszystkim wiedział jak skusić konsumenta już od „pierwszego wejrzenia”.

Zdobyłam więc w końcu Maura i Malaikę, gdyż chęć spróbowania kolejnych zdrowych słodkości, piękny design opakowań, wiele przeczytanych na ich temat recenzji i ogólna ciekawość dała za wygraną. Teraz zatem przychodzę do Was z moją opinią. Zacznijmy od…

„MAURO”

Mauro_i_Malaika_Oho_recenzja_raw_batonow_ktore_urzekaa_smakiem IMG_4277

Ten kakaowy batonik poszedł na pierwszy ogień. Nie wiem dlaczego. Może skusiła mnie ta egzotyka na opakowaniu? Szata graficzna jest tak orientalna, nietypowa i składa się na spójną całość. Mam wrażenie, iż do czynienia mam nie z raw batonem, a jakimś dalekowschodnim, niezwykłym, tajemnym produktem mającym nieziemskie moce. Biel, żywe kolory, odrobina egzotyki… Nawet jakby baton okazał się kompletną klapą to i tak z zewnątrz zrobiłby na mnie wrażenie.

Mauro_i_Malaika_Oho_recenzja_raw_batonow_ktore_urzekaa_smakiem IMG_4270

Niemniej jednak musiałam zniszczyć to dzieło i dobrać się do zawartości. Zanim jednak to zrobiłam zerknęłam na skład. Samo dobro! Naturalne, nieprzetworzone składniki. Bardzo cieszę się, że to właśnie suszone owoce są tu słodzikiem. Cóż więcej można powiedzieć o Mauro? Jest na dodatek wegetariański, wegański i bezglutenowy. Bomba! Baton to jedynie daktyle, figi, rodzynki, słonecznik, orzechy laskowe, migdały oraz kakao. Koniec. Jestem ukontentowana, skład świetny.

2mauro_i_Malaika_Oho_recenzja_raw_batonow_ktore_urzekaa_smakiem IMG_4279.JPG

Dobra, dłużej niż czekać nie mogłam – w końcu dorwałam Mauro. Moim oczom ukazał się batonik o standardowym dla takich produktów kształcie, prostokątnym, lekko opływowym. Z racji, że jest to raw bar kakaowy nie dziwi mnie więc jego intensywny brązowy kolor. W przekroju widać natomiast najwyraźniej orzechy i inne drobnozmielone części składowe batona. Prezentuje się całkiem apetycznie. Wiadomo, że raw batony nie będą wyglądały jak te sklepowe równiutkie, piękniutkie do granic możliwości przetworzone słodycze. Nawet lubię to, że raw batony są takie nieidealne. Nie wyglądają jak sztuczny twór, tylko przyjemna porcja naturalności.

Mauro_i_Malaika_Oho_recenzja_raw_batonow_ktore_urzekaa_smakiem IMG_4283

Przejdźmy teraz do samego smaku. Po pierwszym kęsie baton pozytywnie mnie zaskoczył. Jest dość twardy jak na raw batonika, mało plastyczny pod palcami. W smaku przyjemnie kakaowy, nienachalny. Wyraźnie wyczuwamy tu orzeszki, które nawet gdzieniegdzie przyjemnie pochrupują. Nie potrafiłabym jednak wyczuć poszczególnych owoców w składzie. Daktyle, może i owszem, ale reszta? Coś przyjemnego, słodkiego, co z trudem mogę wyodrębnić. Oprócz orzechów wyraźnie pod zębami też czuć coś co śmiesznie skrzypi, strzelam, że to pestki fig. W przekroju nie widziałam też większych kawałków suszonych owoców, ale są one wyraźnie wyczuwalne w buzi.

„MALAIKA”

Mauro_i_Malaika_Oho_recenzja_raw_batonow_ktore_urzekaa_smakiem IMG_4278

Znów zaczynamy od szaty graficznej? Czemu nie – z przyjemnością. Jest tak jak w poprzedniku – dopracowana w każdym calu. Nietypowa, egzotyczna i po prostu piękna. Przykuwa uwagę. Sentyment mam także do tego ptaka umieszczonego w prawym dolnym rogu. Jako dziecko je uwielbiałam – to chyba tukany. Całość skąpana jest w pięknych, żywych kolorach i przenosi nas na nieznane lądy, ciekawe czy smak również podbije moje serce?

Mauro_i_Malaika_Oho_recenzja_raw_batonow_ktore_urzekaa_smakiem IMG_4280

Z racji, że baton nie ma w sobie tym razem orzechów, oprócz tego, że jest wegetariański, wegański i bezglutenowy, można go też polecać osobom na orzechy uczulone. W jego skład wchodzą daktyle, rodzynki, figi, słonecznik, jagody goji, wiórka kokosowe oraz nasiona chia. Jedyne czego się niego obawiałam w tym batonie to jagody goji. Jakoś za nimi nie przepadam. Mają dziwny posmaczek, który do najprzyjemniejszych nie należy. Zatem z jednej strony byłam pełna obaw, a z drugiej przepełniona dziwną pewnością i spokojem, że wszystko będzie dobrze, bowiem Mauro w żadnym razie mnie nie rozczarował, więc dlaczego tak miałoby być z jego koleżanką?

Mauro_i_Malaika_Oho_recenzja_raw_batonow_ktore_urzekaa_smakiem IMG_4281

Otworzyłam to piękne opakowanie. Moim oczom ukazał się batonik znacznie jaśniejszy od poprzednika. Bez trudu dotrzegłam w nim mnóstwo zmielonych owoców, pestek i innych tego typu różności. Wzięłam się więc czym prędzej do degustacji. Pierwszy kęs i od razu coś bardzo przyjemnego. Chrupiąca słodycz z nutką kokosa w tle. Całość delikatnie chrupała, ale i rozpływała się pozostawiając na języku osad, który na dłużej pozwalał się cieszyć posmakiem batona. Czuć także przyjemne chrupanie wynikające z obecności chia. Nie wyczułam też tej charakterystycznej nuty jagód goji, co mnie ucieszyło, bo niezbyt je lubię. Nie zepsuły mi zatem smaku Malaiki, która koniec końców pomimo obaw o te nieszczęsne goji – okazała się niemal tak samo pyszna jak Mauro.

 

Oba batony oceniam jednak bardzo wysoko. Mają fantastyczne składy, są smaczne, składniki dobrze się uzupełniają tworząc coś naprawdę dobrego. Przekąska zdrowa, smaczna, nietucząca. No i te szaty graficzne opakowań – rozpływam się! Takie raw przekąski mogę śmiało polecić wszystkim i będę one silną konkurencją dla tak lubianych przeze mnie jak dotąd batoników z Dobrej Kalorii.

Producent: OHO

Nazwa: Mauro/Malaika

Cena: 5,50 zł

Gramatura jednego batona: 60 g

Dostępność: sklepy ze zdrową Żywnością, w Krakowie dostępne na przykład w Bio Marketach

Lubicie raw batony? Próbowaliście już może Malaikę lub Maura?

Pozdrawiam,

Megly

59 komentarzy

  1. Mi chyba bardziej spodobał się jednak kakaowy – wolę coś, co ma w składzie orzechy, a do tego batony kojarzą mi się właśnie z kakao i czekoladą 😀 Bardzo podoba mi się szata graficzna opakowań 🙂 Rzeczywiście wyglądają orientalnie, ale spójnie 🙂

  2. Kupiłaś je w dość niskiej cenie. W wegańskiej Wrocławskiej restauracji sprzedają je po ok 9 zł!
    Do tej pory jadłyśmy tylko tego pierwszego i również bardzo nam smakował. Cieszymy się, że nasze recenzje zostają Ci gdzieś w myślach na dłużej 😀 :*

  3. Ich opakowania są przepiękne!! Chyba nawet z tego względu się na nie skuszę 🙂 Tym bardziej jeśli skład mają tak dobry, to czemu nie! Ja uwielbiam jeść więc degustowanie takich balonów to by byla dla mnie czysta przyjemność 🙂 buziaki 🙂

    • Są pyszne, nie mają tylu kalorii co klasyczne batony i na dodatek mamy poczucie, że nie szkodzimy zdrowiu 🙂

  4. Pingback: Batony warzywne? Jak to? Aria i Niko, Oho – recenzja Megly | megly.pl - Witaj w moim świecie pełnym smaków, zapachów, kolorów i szeroko pojętej mody :)

  5. Rzeczywiście te batoniki są pyszne, szczególnie Mauro <3 I do tego zdrowe, więc jak mam ochotę na słodycze to tylko takie dobre kalorie wrzucam na ząb 🙂

Skomentuj