Witam serdecznie.

Dzisiejszy wpis będzie zdecydowanie skierowany dla fanek makijażu. Ale nie tylko. Chcę Wam zaprezentować moje ulubione bazy pod cienie i co nieco o nich napisać. Ale przede wszystkim co w ogóle daje baza pod cienie i czy konieczne jest jej używanie? Według mnie zdecydowanie tak. Przede wszystkim, pierwszym głównym zastosowaniem dobrej bazy pod cienie jest znaczne przedłużenie trwałości cieni do powiek. Nie jestem posiadaczką powiek wybitnie suchych, ani też tłustych. Makijaż na nich bez bazy też dość ładnie się utrzymuje. Chociaż to oczywiście zależy od samych cieni. Bez bazy niejednokrotnie po dłuższym czasie cień mi się zrolował, wyblakł, zebrał w załamaniu. Przy dobrej bazie o takim efekcie nie może być mowy. W momencie, gdy używam podczas makijażu oczu najpierw bazy pod cienie jestem pewna, że efekt, jaki osiągnęłam na powiece przetrwa nawet szaloną noc na imprezie czy ciężki dzień, gdy w domu nie ma mnie nawet przez 12 godzin.

Megly_poleca_bazy_pod_cienieIMG_3358

Innym argumentem, na który pragnę się powołać rekomendując Wam używanie cieni do powiek jest zwyczajnie przyjemność ich nakładania. Dla mnie – chociażby nie wiem jak kremowy cień by był – sama aplikacja na „gołą” powiekę jest jakaś nieprzyjemna. Baza daje nam za to świetną, delikatną, gładką powierzchnię, po której zwyczajnie cienie rozprowadzają się bajecznie. Co więcej baza to też swego rodzaju tarcza ochronna, która może zapobiec uczuleniom, nadmiernemu wysuszeniu się powiek czy podrażnieniom spowodowanym choćby na skutek użycia cieni, które nie do końca są dobre dla naszej skóry. Dobra baza zatem to swoiste zabezpieczenie i ochrona dla skóry wokół i na powiekach. A przecież jak powszechnie wiadomo są to miejsca bardzo delikatne i podatne na podrażnienia. Nie muszę chyba mówić, że baza dając minimalny kolor zakrywa minimalne żyłki, przebarwienia, zasinienia na powiekach, ujednolica koloryt, niejednokrotnie rozświetla. Ponadto doskonale podbija i wydobywa kolory cieni. Nawet jeśli posiadamy cienie nie najlepszej jakości, które są słabo napigmentowane to z bazą będą wyglądały o niebo lepiej. W dodatku aplikacja cieni na bazie jest zdecydowanie przyjemniejsza. Łatwiej się je nanosi, rozciera, blenduje i łączy. Dla kogoś, kto dopiero uczy się sztuki makijażu z bazą poradzi sobie o wiele szybciej i bez większych problemów.

Sama przetestowałam już kilka baz pod cienie. Większość produktów, z jakimi miałam do czynienia było niezwykle wydajne. Testowałam też kilka baz górnopółkowych, głównie używając próbek. Powiem Wam szczerze, że niektóre bazy drogeryjne radzą sobie równie świetnie, co te znacznie droższe. Dlatego też chcę Wam dziś zaprezentować dwie, jakie obecnie mam w swoim zbiorze kosmetycznym, używam i sprawdzają mi się bardzo dobrze. Zacznę od najtańszej:

1.Essence I Love Stage

Megly_poleca_bazy_pod_cienieIMG_3359

Nietypowo zaczną od ceny. Za 10 ml tego produktu w drogerii zapłacimy mniej niż 15 zł. W porównaniu z produktami tego typu dostępnymi w perfumeriach ta cena tego produktu stanowi może 1/10 ceny tamtych kosmetyków. Zatem przeskok cenowy jest naprawdę ogromny. A co ciekawe różnica – naprawdę niewielka. Kosmetyk otrzymujemy w formie płynnego korektora z wygodnym aplikatorem. Producent wskazuje, że kosmetyk może być używany dwojako: albo jako baza pod korektor, albo jako cień (baza) do powiek. Ja używałam go zawsze tylko jako bazy. Ma on kremową konsystencję. W żadnym razie nie osadza się w załamaniach powieki. Dzięki temu cienie ładnie się trzymają i nie rolują. Zostają też na powiece przez naprawdę długi czas. U mnie cienie spokojnie przez cały dzień utrzymują się na miejscu i nie płowieją w ciągu dnia. Nie zbierają się też w załamaniach. Prawie każdy cień współgra z tą delikatną konsystencją. Jednak jeśli szukamy baza, która nieco zatuszuje nam zasinienia czy przebarwienia na powiekach to ten produkt raczej nam takiego efektu nie zagwarantuje, gdyż sam jego kolor i lekkość sprawiają, że owszem, pozostawia na powiece swoje właściwości, ale o kolorze nie można tego powiedzieć. Co do samego koloru właśnie to jest on beżowo – cielisty, lekko wpada w pomarańcz. Dla osób bardzo bladych jednak nawet ten delikatny kolorek może być irytujący. Gdy nałożymy go na powiekę i rozetrzemy jest niemalże bezbarwny. Jest to produkt prawie bezzapachowy. Czego chcieć więcej za 15 zł? Jak dla mnie kosmetyk super się nadaje jako pierwsza baza dla osób, które do tej pory nie miały do czynienia z tego typu produktami. Tani, spełnia swoje zadania. Polecam.

2. Maybelline Color Tattoo 24H

Megly_poleca_bazy_pod_cienieIMG_3360

Jego docelowe przeznaczenie to służenie jako kremowo-żelowy cień do powiek. W takim też celu codziennie go używam. Tyle, że z racji bardzo jasnego koloru, jaki wybrałam sprawdza się u mnie doskonale właśnie jako baza pod cienie. Nazwałabym to takim cieniem bazowym od którego zawsze (bez wyjątku) zaczynam makijaż oka. Mój aktualny odcień to 91 Creme de Rose. Delikatny, wpadający w beżowy róż kolor. Moim zdaniem idealny. Nakładam go na całą powiekę. Jest fenomenalnie kryjący. Żadna żyłka czy przebarwienie się spod niego nie odważy pokazać. To jest produkt, który faktycznie przedłuża cieni trwałość i wydobywa kolor. Sprawia, że się nie rolują i chociażby nie wiem co. Genialnie utrzymuje się na powiece. Do dziennych makijaży sam w sobie wygląda naprawdę super.

Megly_poleca_bazy_pod_cienieIMG_3361

Jest zupełnie matowy i świetnie się trzyma.Jego konsystencja to po prostu poezja. Ja nakładam go palcem, bo z racji, że jest dość gęsty ciężko poradzić sobie z aplikacją za pomocą pędzelka. Zmywa się bardzo łatwo. Cena bez promocji w drogeriach to około 26 zł za 4g produktu. Jednak z racji, że jest to produkt niesamowicie wydajny (używam pół roku bez przerwy, a zużycie jest śmiesznie niewielkie) cena moim zdaniem nie jest przesadzona. Z resztą drogerie często mają fajne promocje podczas których możemy go nabyć naprawdę sporo taniej. Ja dorwałam go jakieś pół roku temu razem z odcieniem Creme de Nude, bardziej waniliowym, również o matowym wykończeniu. Podobno jest to idealny zamiennik słynnego Paint Pota z MAC’a w kolorze soft ochre. Jednak najpierw otwarłam Creme de Rose i okazał się tak wydajny, że do dziś nie odważyłam się otworzyć Creme de Nude, zwyczajnie, z oszczędności, aby nie wysychał nieużywany. Dwóch naraz nie chcę otwierać.

Zarówno bazę z Essence jak i z Maybelline mogę serdecznie Wam polecić.

Post nie jest sponsorowany.

A może Wy możecie polecić jakieś dobre bazy pod cienie? 🙂 Czego aktualnie używacie?

Pozdrawiam.

41 komentarzy

  1. Ja mam z Maybelline, ale ciągle zapominam jej używać:) Używam rzadko,ale naprawdę jest super:)

    • Megly Odpowiedz

      Cienie dzięki niej dłużej się utrzymują i lepiej wyglądają 🙂

  2. Mam creme de rose z Maybelline Color Tattoo i jestem z niej bardzo zadowolona 🙂 Dzięki temu cieniowi wszystko trzyma mi się na powiekach dobre kilka godzin 🙂

  3. Ja do tej pory dorobiłam się tylko bazy z Avonu, ale zbyt rzadko jej używam, żeby wyrobić sobie o niej zdanie;)

  4. A ja akurat jestem na etapie poszukiwania dobrej bazy pod cienie, więc idealnie trafiłam, na pewno zakupię którąś z tych dwóch :))

  5. Ja używam bazy Kobo i jestem bardzo zadowolona. Również nie lubię nakładać cienie bezpośrednio na powieki, bo widzę, że niemal od razu rolują się, tworząc nieciekawy widok. Baza jest niczym aksamit, świetnie wygładza i ujednolica powiekę, a nałożone na nią cienie utrzymują się bardzo długo! Dla mnie to jeden z niezbędników w kosmetyczce!

    • Megly Odpowiedz

      Baza to zdecydowanie element obowiązkowy. Mam wielki sentyment do firmy Kobo 🙂

  6. Nigdy nie używałam bazy pod cienie, bo jeśli już cieni używam, to raczej na tyle delikatnych, że nawet jak coś tam się wytarło to niespecjalnie widać 😉 Ale jak już używam czegoś mocniejszego to bardzo mnie denerwuje zbieranie się cienia w załamaniu powieki, więc pewnie zaopatrzę się w którąś bazę 🙂 Przekonałaś mnie 😉

    • Megly Odpowiedz

      Ale nawet pod delikatne cienie baza sprawia, że dłużej się trzymają 🙂

    • Megly Odpowiedz

      Otóż to, baza działa zbawiennie – zwłaszcza jeśli chodzi o tłuste powieki 😉

  7. Pingback: Baza pod cienie Hean Stay On Eyeshadow - recenzja - megly.pl

Skomentuj