Dzień dobry,

nie mogę uwierzyć, że to już jutro jest 27 sierpnia. Moje 23 urodziny. Nie wiem kiedy to zleciało. A podobno czas do 30 wlecze się niemiłosiernie długo. Nie mnie. Mam wrażenie, że mentalnie zatrzymałam się gdzieś w okolicach 20 roku życia i tkwię sobie tam w najlepsze. Co prawda praca zawodowa, niemalże ukończone studia, wyprowadzka z domu rodzinnego, odpowiedzialność za siebie i ogarnianie swoich maleńkich wynajmowanych czterech kątów wcale nie sugerowałyby, że nadal zatrzymałam się gdzieś tam, daleko mniej więcej między osiemnastym, a dwudziestym rokiem życia. Na swoje 23 jednak się nie czuję. Zresztą według mnie wiek to wcale nie metryka, a raczej podejście do życia, do świata, otwartość umysłu, tzw. „duch”. Bardzo często też wyglądamy na tyle lat, na ile się czujemy.

Make a wish

Czego chciałabym sobie życzyć w te 23 urodziny? Jeśli chodzi o prezenty, zupełnie przestały mnie cieszyć rzeczy materialne. Wiążę się to między innymi z ideą minimalizmu, w którą się wkręciłam i która wiele zmieniła w moim życiu. Jeśli już miałabym czegoś pragnąć do „kolekcji” to zdecydowanie postawiłabym raczej na kolekcję pięknych chwil, wspomnień, przeżyć, a nie na posiadanie czegoś namacalnego. Choć z tych częściowo namacalnych rzeczy zdecydowanie chciałabym życzyłabym sobie zdrowia, wewnętrznego spokoju i nadal tak wspaniałych ludzi wokół siebie.

 

Refleksja

Chyba jeszcze nie miałam takich urodzin (pomijając te nieświadome z racji na młody wiek), których nie przeżyłabym refleksyjnie. Tak już mam, że zawsze ten szczególny dla mnie, sierpniowy dzień skłania mnie do przemyśleń. W tym roku chciałam wyznaczyć sobie jakieś moje cele na najbliższy rok, które chciałabym zrealizować. Oczywiście bez zbędnej wewnętrznej presji. Jednak, gdy nie ustalamy sobie nowych celów, nie zapiszemy ich i nie przemyślimy, a jedynie pojawią się w naszej głowie spontanicznie – bardzo często, nic z nich nie wychodzi. A tak to będę tu miała małą ściągę, o!

23 cele Megly na najbliższy rok:

1. Nauczyć się jogi. A przynajmniej iść na kilka lekcji i zobaczyć czy to dla mnie. (kiedyś ćwiczyłam, ale wtedy jeszcze byłam młodziutka i gibka, więc się nie liczy)

2. Całkiem wyeliminować z diety produkty przetworzone. Brzmi jak wyzwanie nie do podjęcia, ale jest wykonalne! Znam osoby, którym się to udało. Może i mnie się uda?

3. Zostać weganką na 30 dni. Głównie dla zdrowia. Chcę zobaczyć czy taka dieta by mi służyła. Od dawna planowałam ten eksperyment.

4. Odwiedzić Zakopane. Bardzo dawno tam nie byłam, a tak tęskno mi do naszych Tart!

5. Przeczytać przynajmniej jedną książkę o zdrowiu na miesiąc! Obowiązkowo. Póki co w tematach prozdrowotnych siedzę głównie na Youtube’ie, ale chciałabym przyswajać więcej książek o tej tematyce.

6. Obronić magistra. Póki co ostatni rok studiów przede mną, ale jak wszystko dobrze pójdzie – planuję się bronić w najbliższe wakacje 2018.

7. Porozumiewać się w języku angielskim bez problemów. Póki co idzie mi dobrze, ale… zawsze może być lepiej. Wszystko zależy ode mnie.

8. Naprawić swoje złote łańcuszki! + Naprawić/kupić zegarek. Co do łańcuszków – mam ich 2 i w żadnym nie chodzę, bo się poplątały lub przerwały i nie umiem dać sobie z tym rady sama! Jeśli chodzi o zegarek, nie posiadam takiego urządzenia, a przydałoby się czasami.

9. Ustalić sobie codzienne, regularne godziny pracy. Praca z domu jest fenomenalna, ale czasem wytracają mnie z niej jakieś głupoty i potem brakuje mi czasu na relaks, bo siedzę zakopana w deadline’ach. Planuję narzucić sobie pod tym względem więcej regularności.

10. Nie omijać ustalonej aktywności fizycznej w ciągu tygodnia. Ostatnio coraz częściej mi się to zdarza. A gdy mniej ćwiczę, czuję się gorzej – psychicznie i fizycznie.

11. Wyzbyć się perfekcjonizmu. Całkowicie się nie da, ale pracuję nad tym.

12. Odwiedzać minimum raz w miesiącu jakieś nowe miejsce. Obowiązkowo!

13. Znów pojechać do stolicy! Tyle jeszcze jest tam miejsc, w których nie byłam, a które chciałabym odwiedzić.

14. Blogować. Nie muszę sobie tego zakładać, bo to moja wielka pasja. Ale… nie mogła się nie znaleźć w moich celach.

15. Przynajmniej raz w tygodniu kupować świeże kwiaty. Bardzo dobrze na mnie to działa, a dodatkowo pięknie dekoruje wnętrze.

16. Oszczędzać, a raczej planować wydatki. Odkąd sympatyzuję z minimalizmem i tak jestem w tej kwestii o niebo lepsza niż kiedyś, ale marzy mi się spisywanie wydatków, a póki co wmawiam sobie, że brakuje mi na to czasu.

17. Zgłębić idee medycyny naturalnej i ajurwedyjskiej. Póki co świetnie mi idzie, ale chciałabym wiedzieć więcej i więcej na ten temat.

18. Ograniczyć stres i nerwy w swoim życiu. Temat rzeka. Jak na razie to work in progess.

19. Rozwinąć bloga i jego social media. Jak? Na pewno nie dzięki dzikim trikom, a jedynie poprzez regularność i szczerość, bo to jest dla mnie najważniejsze.

20. Częściej czyścić samochód! Kto ma czarne auto, ten wie, jak się sprawy mają.

21. Ścielić łóżko zaraz po wstaniu i nie pakować się do niego w ciągu dnia! A pokusa jest…

22. Pisać dziennik, pamiętnik lub przynajmniej podsumowania dnia. Kiedyś coś takiego pisałam i świetnie jest do tego wrócić po latach.

23. Każdego dnia próbować zrobić dla kogoś coś dobrego i rozliczać się z tego, a wieczorem robić podsumowania wdzięczności. Żyjemy szybko, za mało jest czasu na dostrzeganie piękna, wdzięczność – muszę wdrożyć pewną regularność, aby żyło się jeszcze lepiej.

To już całość moich urodzinowych celów. Pewnie wszystkich nie zrealizuję, ale dobrze mieć gdzie wracać, jakbym zupełnie zbiła się z pantałyku i odeszła od nich zbyt daleko. Ja dzisiaj będę z pewnością świętowała. Odkąd pamiętam obchodzę urodziny i w tym roku nie będzie inaczej.

 

Czy czujecie się na swój wiek?
Jakie są Wasze marzenia/życzenia, które chcielibyście zrealizować?

Madzia

74 komentarze

  1. Życzę Ci droga Magdalenko aby te wszystkie cele i życzenia się spełniły. Pięknie napisałaś o tej metryce – podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami :)Powiem Ci w tajemnicy, że mam o trzydzieści lat więcej a większość Twoich celów jest także celami moimi 🙂 Bo pewne pragnienia się w życiu nie zmieniają pomimo upływających lat. Tylko chyba ilośc ich trzeba zwiększyć o 30 🙂 Musze pomyśleć, w sumie niedawno miałam urodziny, może też sobie taką listę zrobię? Ważne chyba , by nam z wiekiem planów nie ubywało – prawda? A ja mam ich całkiem sporo. Buziaczek zatem urodzinowy na jutro zostawiam i życzę samych wspaniałości.

  2. Cele masz fajne i mam nadzieję, ze wszystkie uda Ci się zrealizować – życzę Ci tego z całego serducha, a że jutro Twoje urodzinki to przyjmij ode mnie najserdeczniejsze życzenia.
    Wszystkiego co najlepsze, najwspanialsze i najpiękniejsze 🙂
    Dużo szczęścia, smutków żadnych, zdrówka, radości i samych wspaniałości 🙂 :*
    Sto lat Madziu! 🙂

  3. Ja też mam kilku zepsutych łańcuszków, czas i ja bym się za nie wzięła 🙂
    Powodzenia w osiągnięciu celów 🙂
    pozdrowienia ciepłe 🙂

  4. O matko, ile tego? jeśli zrealizujesz nawet połowę to będzie wielki sukces. Życzę więc, byś zrealizowała największe marzenia, może nie wszystkie, bo jeszcze długie życie przed Tobą i jeszcze zdrowia, bo ono do tego jest niezbędne:-)

  5. Bardzo mądre i ambitne cele – powodzenia w ich realzacji. Z okazji urodzin życzę Ci wszystkiego najlepszego – długiego życia w zdrowiu i w szczęściu 😉

  6. Jesteś fantastyczna i wyjątkowa.
    Życzę Ci abyś była taka jaka jesteś do końca życia 🙂
    Wszystkiego najlepszego !!!
    Przeczytałam cały wpis dokładnie.
    Jaka ty jesteś jeszcze młoda a jednocześnie mądra i ładna . Podziwiam 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Jejku, dziękuję za tyle wspaniałych słów i życzonka.
      Zawsze masz dla mnie jakieś dobre słowo, aż człowiekowi milej na sercu.
      Pozdrawiam, Krysiu! 🙂

  7. W takim wypadku życzę spełnienia tych celów, ale również spełnienia marzeń 🙂 żebyś zawsze była uśmiechnięta i na prawdę nie miała wiele nerwów. Bądź sobą i żyj długo i szczęśliwie 🙂

  8. Życzę ci aby wszystkie twoje cele i marzenia się spełniły. Aby zdrowie dopisywało, żebyś przez życie szła z uśmiechem, była dalej tak sympatyczna i życzliwa. A co najważniejsze abyś była zdrowa i szczęśliwa!

  9. Urodziny masz 27, ale już dziś chciałabym życzyć Tobie wszystkiego co piękne, najpiękniejsze i najlepsze… tego abyś się rozwijała, mogła spełniać marzenia, cele… robiła to co kochasz a na swojej drodze spotykała życzliwych i uprzejmych ludzi 🙂 Jak najwiecej uśmiechu, radosnych chwil, abyś wiecznie czuła się młoda… i oczywiście tego aby wszystkie Twoje cele i marzenia się spełniły… może będzie na to trzeba trochę czasu, ale nie ma co się śpieszyć, tylko powoli odkrywać radosć i satysfakcje z realizowania ich. To uczy, pozwala skupić się na tym co jest wazne, odkryć uroki a także to czego z pozoru nei widać. Nie ma co się śpieszyć – pośpiech nie jest wskazany, bo wtedy umykają nam cudowne chwile 🙂

    PS Z jogą chciałabym spróbować 🙂 Produkty przetworzone? Masz na myśli również warzywa z puszki? 🙂 Góry…. również je kocham i tęsknię za nimi… zbyt dawno nie byłam.
    A z weganizmem chyba dobrze Ci idzie? Kto wie? Może to będzie nie tylko 30 dni a dłużej? 🙂

    Trzymam kciuki za wszystkie Twoje cele. Uda Ci się 🙂 Powodzenia ♥

    • Dziękuję serdecznie za prześliczne życzonka i wiele ciepłych słów – jak zawsze zresztą. Uwielbiam Twoje podejście do życia i jest bardzo bliskie do mojego.

      Codo przetworzonych produktów – już wyeliminowałam je z diety. Póki co unikam puszek, choć zjadam też zapasy, które poczyniłam wcześniej (np. mleka kokosowe w puszce). Czasem zdarzy mi się teraz kupić też mleko roślinne w kartonie – bo wyeliminowałam z diety nabiał -, a jednak zupełnie bez mleczka – choćby roślinnego – jest ciężko) 😉

      Póki co taka dieta idzie mi całkiem dobrze, choć niektórych produktów mi brakuje (np. właśnie nabiału) 🙂
      Buziaki! 🙂

      • Nie ma za co 🙂 Osobiście uważam, że nie ma co przejmować się tym na co nie mamy wpływu, bo to nic nie da – trzeba cieszyć się z tego co mamy, co przynosi nam każdy dzień… sama wiesz, że radość z drobnych rzeczy, chwil i skrawków życia, przynosi ogromną radość i cieszę się, że udało Ci się, że nam się udało to osiągnąć 🙂

        Wiadomo – zapasy trzeba wyjeść 😉
        Nie wiem, czy już zauważyłaś, czy dopiero to zauważysz, ale takie suche nasiona strączków po ugotowaniu smakują o wiele lepiej i mają lepszą konsystencję 🙂 Już pominę fakt, że wychodzi taniej i ekonomicznej – można ugotować więcej i zamrozić 🙂
        Jeśli chodzi o mleko, to chyba najtrudniej jest jeśli chodzi o słodkie owsianki, bo tych wytrawnych nie wyobrażam sobie z mlekiem. Ja to owsianki wolę wytrawne, ale weź tu zjedz mizerię bez jogurtu/śmietany… jadłam z roślinnym, ale to jednak nie to samo 😉

        Mam nadzieję i życzę Ci aby dieta, którą wybrałaś jak najlepiej Ci służyła.. może z czasem ta ochota przejdzie a może jeśli raz na jakiś czas zjesz twarożek to nic się nie stanie? Ważne aby żyć w zgodzie ze sobą i swoim ciałem 🙂
        Zdrówka 😉

        • Właśnie o tym mówię – Twoje podejście do świata bardzo przypomina moje. Staram się jak mogę cieszyć się z drobnostek, małych rzeczy, momentów. Doceniać je, obserwować i łapać się na obecności w teraźniejszości.

          Co do zapasów – wyjadam powoli. Strączki są o niebo lepsze gotowane świeżo, a nie z puszki. Na przykład taka ciecierzyca – palce lizać. Właśnie będę moczyła ją, aby się potem krócej gotowała. No i wychodzi taniej, to też ważne. 🙂

          Jeśli chodzi o słodkie owsianki, już od dawna jem je na wodzie, ale jak mam mleko roślinne – zwłaszcza waniliowe czy jakieś orzechowe – smakują lepiej. 🙂

          Póki co jestem na diecie eliminacyjnej ze względów zdrowotnych, dlatego trzymam się zasad bez odstępstw, ale kiedyś zapewne moja dieta będzie mniej restrykcyjna. Teraz np. unikam cukru całkowicie, a kiedyś będę pewnie dopuszczała produkty, które mają jego małe ilości 🙂

          Pozdrawiam 🙂

          • I słusznie 🙂 Moja Mama chwali takie podejście do życia, ale mówi, że sama nie jest w stanie tak żyć – jeszcze nie na tym etapie. Jednak wierzę, że jeszcze się tego nauczy – to jest możliwe 😉

            Zbieg okoliczności? Ja dzisiaj na noc również zalewam ciecierzycę. Zauważyłam, ze u mnie gotuje sie ok. 20-30 minut a nie 40-50 tak jak jest napisane na opakowaniu. A gotowana fasola? Ta z puszki smakuje całkiem inaczej 🙂

            Zdrowie najważniejsze – jeśli coś nam nie służy to powinno się to wyeliminować z diety, ewentualnie bardzo ograniczyć, jeśli objawy nie są zbyt poważne. Jesteś mądrą dziewczyną i wiesz jak postępować by czuć się zdrowo i dobrze a jednocześnie nie popaść w przesadę 🙂 Mocno trzymam za Ciebie kciuki. Powodzenia i jeszcze raz dużo, dużo zdrowia 😉

          • To jest piękne, że w młodym wieku byłaś w stanie przewartościować swoje życie i jeszcze dać przykład Mamie. Jeśli człowiek pracuje nam sobą, ćwiczy swoją świadomość – to nawet rzeczy, które z pozoru wydawały się niemożliwe, wchodzą w krew, stają się nawykiem i sami nie wiemy kiedy zaczynamy świadomie sięgać po istotę szczęścia. 🙂

            Właśnie też to zauważyłam. Namaczając wcześniej ciecierzycę, gotuje się o wiele krócej 🙂 Gotowana fasola z puszki jest o wiele gorsza. Nigdy za nią nie przepadałam, bo dobrze znałam smak tej gotowanej, z domu 🙂

            Co do tej eliminacji – na początku było ciężko, bo przyzwyczajenia robią swoje. Teraz dobrze się czuję i jakoś to oswoiłam 🙂
            Co do tej mądrości pod względem odżywiania (i nie tylko) – również mogłabym kierować takie słowa w Twoją stronę! 🙂 Zdecydowanie! :*

          • Uważam, ze tak jak rodzice są wsparciem dla córki i syna, tak dzieci powinny być wsparciem dla swoich rodziców 🙂
            Powtarzam do samo mamie – codziennie 🙂 Wierze, ze z czasem i Ona się tego nauczy, ale czasem, kiedy życie dało tak bardzo w kość jest ciężko. Jednak jak to mówią „nie ma rzeczy nie możliwych” – trzeba chcieć i wierzyć, ze sie uda 😉

            Kiedyś kupowałam fasolę z puszki, ale tylko tę czerwoną – jeszcze miała smak, bo ta biała to w ogóle. Ale od kiedy zaczęłam gotować na te z puszki nawet nie patrze – tak jak mówisz bez smaku i jeszcze słone ;/

            Przyzwyczajenia i nawyki można zmienić, tak jak odzwyczaić się od używania soli – potrzeba tylko czasu i silnej woli człowieka 🙂 Ciesze się, że już się z tym oswoiłaś i ze lepiej sobie radzisz – zobaczysz, ze teraz będzie coraz łatwiej i jak napisałaś wyżej to samo wejdzie Ci w nawyk 🙂
            Dziękuję – to bardzo miłe, jednak człowiek uczy się przez całe zycie 😉

  10. Wszystkiego, co najlepsze, Magdalenko! 😉 Oby Twoje cele się spełniły, wytrwałości w tych postanowieniach przede wszystkim. Piękne chwile, które można wspominać to cenny prezent. Ja obecnie mam 23 lata i mówią mi, że na tyle nie wyglądam. Jakoś też specjalnie nie przywiązuję wagi do swojego wieku. Mam, ile mam i tyle. Pozdrawiam. 😉

    • Nie przywiązuję wagi do wieku, choć w urodziny jakoś samoistnie taka refleksja człowieka nachodzi.
      Dziękuję za piękne życzonka 🙂

  11. Kochana! W takim razie życzę Ci najpierw wszystkiego co najlepsze, dużo zdrówka, szczęścia i spełnienia wszystkich marzeń! Mam nadzieję,że dojdzisz do każdego celu!

  12. Madziu! Życzę Ci dużo zdrówka z okazji urodzin. Żebyś miała siłę do realizacji tych i innych celów w przyszłości. Żebyś zawsze była radosna i tworzyła inspirujące wpisy na blogu 🙂 Wszystkiego najlepszego!

    Część celów nam się zgadza (te o książkach dot. zdrowia czy perfekcjonizmie i wyzbywaniu się stresu) 🙂

  13. Z okazji urodzin życzę Ci spełnienia marzeń. Obyś zrealizowała jak najwięcej punktów ze swojej listy – niekoniecznie wszystkie, bo przecież warto zawsze mieć przed sobą jakieś cele i marzenia.

  14. Spełnienia wszystkich marzeń i realizacji tych wspaniałych 23 celi które sobie wyznaczyłaś, naprawdę genialny pomysł i jaki motywujący 🙂

  15. więc wszystkiego najlepszego… ale z Ciebie smarkacz 🙂 a wiesz – ja też miałam poplątany łańcuszek. i oddałam go… na WOśP.

  16. Wszystkiego co najlepsze a przede wszystkim zdrowia. Realizuj się w tym co sprawia ci przyjemność, prężnie rozwijającego się bloga i spełnienia marzeń.
    Pozdrowionka.

  17. Magdaleno, życzę ci żeby wszystkie twoje cele, plany, marzenia i postanowienia zostały osiągnięte:D A tych smutnych i trudnych dni było jak najmniej 😀 Buziole Ola 😀

  18. Życzę Ci aby wszystko się spełniło 🙂
    Ps ale od razu bez pokładania na łóżku w ciągu dnia…. ja bym sobie tego nie robiła! hihihi

Skomentuj