Dzień dobry,

niby pojawiam się tu regularnie, a jednak mam wrażenie, że nie wszystko, o czym chciałabym Wam powiedzieć zostało tu, na blogu, poruszone. Jakiś czas temu odkryłam bowiem piękną muzykę, która z pewnością jest godna polecenia. Wiem jednak, że gusta muzyczne to dość grząski grunt… Sama nie przepadam, gdy ktoś mnie namawia do słuchania czegoś, czego po prostu nie czuję. Ja w żadnym razie nie chcę Wam polecać rzeczy na siłę. Niemniej jednak wiem, jak wielu wrażliwych Czytelników posiadam. W wielu kwestiach mamy podobne zdanie. Jeśli stopień tej emocjonalności rozciąga się także na muzykę – muszę, po prostu muszę, zarekomendować Wam coś, co wdarło się do mojej głowy, do mojego serca, do mojej świadomości.

Emocje…

Mowa o muzyce Korteza. Dotychczas, owszem, miałam świadomość, że taki muzyk istnieje. Kojarzył mi się jednak – nie wiedzieć dlaczego – z jakimś polskim raperem? Zupełnie nie wgłębiłam się z jego twórczość. Po raz pierwszy usłyszałam jego utwór około trzech tygodni temu i… po prostu oniemiałam. Ten człowiek potrafi tak budować emocje… Być może dlatego tak dugo zwlekałam z tym wpisem… dlatego, że ciężko pisze się o prawdziwych wzruszeniach, o czymś co dotyka niemalże naszej duszy. Ciężko obnażyć się przed kimś ze swoją emocjonalnością.

Muzykę czuć sercem…

Niemniej jednak uważam, że muzyka Korteza jest tego warta. Jest warta, aby przyznawać się do swoich wzruszeń. Chciałabym w tym miejscu wychwalać ją pod względem stylistyki, spójności czy niebywałych walorów artystycznych. Jednak… gdy zaczynałam się w nią wgłębiać nie miałam o tym pojęcia. Czułam sercem i to mi wystarczało. Niemniej jednak warto zaznaczyć, że płyty Korteza mają bardzo entuzjastyczne przyjęcia przez recenzentów.

Szczerość opowiadania o własnych doświadczeniach

Płyty Korteza są niezwykłe szczere. Wyraża w nich wszystko to, co czuł oraz to, co było przedmiotem jego rozterek emocjonalnych. Są to wyznania człowieka, który przeżył rozstanie z osobą, którą bardzo kochał. Teksty są prawdziwe, bliskie sercom każdego z nas. Nie dotyczą oczywiście tylko rozstań, chociaż tak naprawdę to wokół nich obraca się większość utworów.

Koncert

Miałam też okazję być na koncercie Korteza. Tak się złożyło, że wykupiłam ostatni bilet w całym Krakowie! Byłam z tego powodu niezwykle szczęśliwa – pomimo, że na koncert wybrałam się sama. Może to i lepiej? Być może takie emocje lepiej konsumować w samotności i przepuszczać je przez siebie? Koncert był niezwykły. Bardzo emocjonalny. Atmosfera była magiczna. Oczywiście się wzruszyłam… Przy piosence „Dla mamy” chyba nie sposób się nie popłakać. Na koncercie nawet mężczyznom zdarzyło się uronić łzę. Wspaniałe przeżycie – każdemu polecam wybrać się na taki koncert.

Refleksyjnie

Szczerze mówiąc, nawet ciężko mi Wam polecać tego typu muzykę. Wiem, że być może nie jest ona dla każdego. Jednak – zachęcam do zapoznania się z tą muzyką, jest naprawdę niezwykła, a sam Kortez potrafi czarować głosem. Jest wielu polskich, wspaniałych artystów i według mnie właśnie takiego Wam polecam. Potrafił trafić do mojego serca, mojej emocjonalności. Jego teksty są niezwykle prawdziwe i zahaczają także o moje osobiste przemyślenia. Pięknie zetknąć się z takim ładunkiem emocjonalnej twórczości, wobec której nie umiałabym przejść obojętnie. To wspaniałe, że mężczyzna tak szczerze mówi o swoich uczuciach… a to wszystko zamyka na swojej płycie… Właściwie dwóch płytach. Zarówno „Bumerang”, jak i „Mój dom” szczerze polecam.

Znacie twórczość Korteza?
Jacy są Wasi ulubieni polscy muzycy młodszego pokolenia?

Madzia

38 komentarzy

  1. Nigdy nie słyszałam o tym muzyku i nie słyszałam ani jednego utworu ale chętnie posłucham i się w nią zagłębię. Zacznę od kawałków, które wrzuciłaś na blog 🙂

  2. Po raz pierwszy słyszę o tym wykonawcy Po wysłuchaniu jego utworu muszę przyznać , że podoba mi się jego głos oraz styl muzyczny 🙂

  3. Kocham Korteza! Choć kiedyś miałam podobne skojarzenia do Twoich 🙂
    Ale w końcu poznałam i się zakochałam. Mam kilka jego piosenek na telefonie i słucham nieustannie <3

  4. To jest taki gatunek muzyczny, który bierze za bary, rzuca o emocjonalną ścianę i sprawia, że człowiek rozsypuje się na kilkanaście kawałków. A potem weź tu się poskładaj…
    A na serio, czasem lubię posłuchać…
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

  5. Kilka tygodni temu wpadłam na jego muzykę i zwróciła ona moją uwagę. Nie mialam jednak chwili na głębsze wsłuchanie się co koniecznie muszę nadrobić jutro!
    Dzięki za przypomnienie! :*

  6. Przesłucham i jak mam być szczera to nie moje klimaty w połowie wyłączyłam pierwszy z utworów bo nie mogłam słuchać 😛 reszta taka że mogę słuchać ale raczej niechętnie 😉

  7. Słyszałam o tym muzyku i słyszałam jego piosenki, na żywo nie miałam okazji, chociaż chyba warto by było 😉

  8. Lubię tego typu klimatyczną muzykę – refleksyjną, intymną… Do tego grona zaliczam Fismolla i Bon Ivera. Rewelacyjni. Korteza nie znam, a właściwie to… poznałam za pomocą Twojego InstaStory. Świetny i będę się zagłębiać – wieczór, delikatne światło i muzyka 🙂

  9. Przyznaję się bez bicia, że no nie znam, ale na pewno przesłucham i może mi się spodoba 😉 Bardzo mnie się podoba jak ludzie piszą o muzyce <3 Chyba właśnie przez te emocje 🙂

  10. Gdzieś go słyszałam, ale ogólnie mnie nie interesuje. Nie przemawia do mnie, choć teksty całkiem dobre i ciekawe.

  11. Kochana ! Od kiedy napisałaś te post za każdym razem, gdy słucham Kortez myslę o Tobie i o wszystkim co tutaj napisałaś. I ze wstydem przyznaję, długo mi zeszło, aby spokojnie siąść i wsłuchać się w tekst. Dzisiaj po raz kolejny sobie o Tobie przypomniałam, usiadłam, włączyłam nocną lampkę i zatopiłam się w słowach i muzyce Kortez….Wooooow! <3 Dziękuję!

Skomentuj