Dzień dobry!

Pomimo, że otrzymuję od Was mnóstwo komentarzy, że uśmiech to chyba nie schodzi mi z ust – też mam gorsze dni. Chyba każdy je miewa. Chociażbyśmy nie wiem jak pozytywnie byli nastawieni do świata i ludzi.

Ja sama obecnie staram się nie uzależniać swojego humoru od pogody za oknem. To naprawdę wiele daje. Jak jest deszcz – po prostu zabieram ze sobą parasol i kalosze, gdy z kolei świeci słońce – staram się cieszyć z jego promieni tak przyjemnie otulających moją twarz w październikowe dni.

Niemniej jednak każdy z nas ma chwile zwątpienia, gdy wydaje się, że nic mu nie wychodzi, a świat jest ponury, smutny i do niczego. Zdarza się tak, że zły nastrój zaczyna odbierać chęci od życia, a to bardzo zły znak. Póki możemy, powinniśmy się starać robić co w naszej mocy, aby tak się nie stało.

Oczywiście nie mówię tu o pojedynczym gorszym dniu – takie miewa każdy i czasem nawet zdrowo sobie na nie pozwolić. Mówię raczej o stanie mogącym być zaczątkiem jesiennej depresji. Taki trzeba jak najbardziej zwalczać. Jak to zrobić? Nie ma jednego, uniwersalnego rozwiązania sprawdzającego się u każdego z nas. Ja przedstawię Wam natomiast sposoby, które u mnie działają:

1. Spacer

Niezależnie od tego czy mamy lato czy jesień – spacer zawsze pomaga mi, gdy mam zły nastrój. Dawka świeżego powietrza, wyjście spoza „czterech ścian”, znalezienie czasu dla siebie – to od razu daje mi pozytywny przypływ endorfin. Staram się zawsze wybierać na spacer tam, gdzie mogę podziwiać przyrodę, raczej nie pcham się zatem w sam środek zatłoczonego, dusznego od spalin centrum. Koncentruję się przede wszystkim na takich spacerach na przyrodzie. Staram się doceniać i dostrzegać małe „cuda” natury.

2. Aktywność fizyczna

No nie powiem, że zawsze lecę na siłownie z uśmiechem na ustach. Czasami wręcz się muszę do tego zmuszać. Wydaje mi się, że siedzenie w domu (zwłaszcza w jesienne wieczory) to najlepsza opcja. Jednak, gdy spędzamy cały dzień w pracy/domu/na uczelni i prowadzimy raczej siedzący tryb życia – taka godzinka dla ciała, staje się też godzinką dla ducha! Pobudza się nasze krążenie, wydzielają się endorfiny, możemy skupić się na treningu, a nie na tym, co nas martwi. Jak dla mnie – to wariant, na który zawsze mogę liczyć!

3. Uśmiech i wdzięczność

Podobno jesteśmy tak skonstruowani, że gdy uśmiechamy się – do naszego mózgu są wysyłane sygnały, że mamy ku temu powody. On sam zaczyna nastawiać się więc na to, co dobre i pozytywne. Coś w tym jest! Jeśli nawet wydaje mi się, że mam kiepski dzień, boli mnie głowa i  zasadniczo nie mam na nic ochoty – staram się przemóc i podchodzić do spraw z uśmiechem. U mnie to działa i on razu mam lepszy nastrój. Poza tym od kiedy staram się być wdzięczna za różne – nawet małe – rzeczy, zaczęłam być bardziej szczęśliwa i pełna optymizmu. Zawsze jest coś, za co można być wdzięcznym, trzeba tylko umieć to dostrzec.

4. Obecność drugiego człowieka, rozmowa, przytulanie

Niezależnie od tego czy przytulamy się do chłopaka, męża, dziecka, mamy, przyjaciółki czy nawet pieska – to działa natychmiast! Warto też czasem po ludzku wygadać się drugiej osobie, mieć poczucie, że zostało się wysłuchanym. Duszenie problemów i obaw w sobie nie działa na naszą korzyść. Poza tym – co dwie głowy, to nie jedna – zawsze we dwójkę łatwiej znaleźć rozwiązanie na nurtujący nas problem. A szybko może okazać się, że wcale nie było czym się martwić? 😉

5. Wypoczynek

Czasem zły nastrój bierze się u nas po prostu z przemęczenia. Natłok obowiązków, stres… Chyba każdy z nas zna te problemy. Dajmy sobie czas, aby wypocząć. Niech to nawet będzie „odmóżdżające” leżenie przed telewizorem lub coś zupełnie niewymagającego naszej uwagi, myślenia. Może po prostu dajmy sobie czas na leżenie i spokój. Nie musimy dać się zwieść poczuciu, że ciągle musimy coś robić i być na 100% efektywni. Nasz organizm też czasem ma prawo się zbuntować.

Z pozostałych sposobów na chandrę pomaga mi jeszcze dobra książka, świetny serial, domowa potrawa, wyjście do restauracji czy po prostu zakupy spożywcze zdrowej żywności (uwielbiam!).

A jakie są Wasze sposoby na obniżony nastrój?

Madzia

50 komentarzy

  1. W przeciwieństwie do mojej mamy, pogoda nigdy nie wpływała na to, ze jestem zła, smutna, przygnębiona 😉
    Uśmiech rodzi uśmiech 😉 Uśmiechasz się do kogoś i ta osoba uśmiecha się do Ciebie.. piękne i wiem, że pomaga poprawić czyjś nastrój a człowiek sam jest szczęśliwy, że uszczęśliwił kogoś 🙂

  2. Przydatne porady, mogą się zdecydowanie przydać, szczególnie właśnie o takiej porze. Pogoda w Polsce co raz bardziej nas nie rozpieszcza, warto więc zadbać o to by jakoś w inny spośób miło spędzić czas.

  3. U mnie pomaga czas dla mnie. Książka, blogi, kawa czy herbata i świeczki <3 jeśli jest gorzej to spacer po plaży, rozmowa z najbliższymi i coś słodkiego na ząb:)
    Podoba mi się to co napisałaś o uśmiechu i wdzięczności! <3

  4. Bo masz taki piękny uśmiech – dlatego wszyscy myślą, że nie schodzi Ci z twarzy 🙂
    4-nożne pupile niesamowicie potrafią poprawić humor 🙂 No i dobra komedia 🙂

  5. Każda z nas ma chyba swoje sposoby na te gorsze dni. Jakie by one nie były, najważniejsze by działały, a te gorsze dni nie zdarzały się zbyt często 🙂

  6. Ja zawsze idę do lasu. I wracam jak nowo narodzona. Mam to szczęście,że lasy zaczynają się tuż za moim domem.
    Pozdrawiam Madziu

  7. Fajne sposoby. Faktycznie życzliwość poprawia humor! Ja dodam, że jak nie mam humoru to wsiadam na mój motion rower i robię 10 km w zabójczym tępie! Nie mam już potem siły aby mieć chandrę

  8. Moje są podobne – dobra aktywność fizyczna, spacer z psem, rozmowa z mamą (i przytulanie :)), wyjście z rodziną lub ze znajomymi, oglądanie filmów na youtube, czytanie gazet i blogów… Także takie domowe spa robi swoje 🙂 A! I gotowanie.
    A najlepiej, jak wyjdzie trochę słoneczka – od razu mam więcej energii 🙂

  9. Fajne sposoby. Ja stosuję spacer, muzykę, herbatę i tabliczkę czekolady, dobrą książkę też, i bycie w samotności. Bo po co warczeć na innych i czuć się przez to jeszcze gorzej.
    Dobrego nastroju! 😉

  10. Twojej sposoby są niezawodne. Na mnie świetnie działa fitness, relaksująca kąpiel i dobra komedia:). Albo właśnie odpoczynek.

  11. Oj, przydadzą się takie rady 🙂
    Choć do spacerów chyba się nie przekonam 😀
    Jestem ogromnym zmarzluchem, więc przebywanie na dworze w takich temperaturach absolutnie nie poprawia mi humoru 😀

  12. Ja staram się nie nadawać za wygraną choćby nie wiem co 😀 mam gorsze momenty, ale u mnie to raczej w minutach można policzyć ;DDD najwazniejsze to apmiętać że zawsze będzie lepiej ;))

  13. U mnie ostatnio chandra króluje. Dwa miesiące temu straciłam swojego psiego przyjaciela i nie potrafię się z tym pogodzić…

  14. U mnie najlepiej sprawdzają się seriale – aktualnie Desperate Housewifes i GA, youtube oraz wycieczki do sklepów spożywczych – te rzeczy najlepiej mnie pocieszają 😀

  15. Wszystko się zgadza. Ja też mam gorsze dni. Co ja robię, żeby poprawić sobie nastrój? To zależy. Nie zawsze wszystko pomaga. Raz jest do dłuuuugi spacer. Kiedy miałam pieska to oczywiście z nim. Jeśli jest to do południa to wsiadam w auto i jadę do odległego parku i dużo spaceruję. A jeśli po południu, to zabieram męża i zaczynamy po obiedzie spacer już od samego domu. Na świeżym powietrzu dobrze się rozmawia i wszystkie złe nastroje pozostają w tyle… za nami.
    Ale często też po prostu zabieram się za pieczenie czegoś słodkiego, bo jak wiadomo słodkości poprawiają nastrój.
    Ale… najważniejszy jest uśmiech, uśmiech…. uśmiech.
    Madziu, cieplutko Cię pozdrawiam, dzisiaj w dobrym nastroju 🙂

  16. u mnie przede wszystkim działa wysiłek fizyczny oraz kawa z dobrą szarlotką w wybornym towarzystwie najlepszej przyjaciółki 🙂

Skomentuj