Dzień dobry!

Jakiś czas temu powróciłam na siłownię z czego bardzo się cieszę. Nie trenuję już indywidualnie. Zdecydowanie bardziej cieszy mnie chodzenie na zajęcia zorganizowane i ćwiczenie z grupie. Na zajęcia chodzę z przyjemnością,  bo można się tam wzajemnie motywować, panuje miła atmosfera i nie ma mowy o obijaniu!

Na nowo odkryłam ostatnio różne formy zajęć grupowych i chcę zarekomendować Wam te, które najbardziej przypadły mi do gustu:

1. Bosu

Od zawsze widziałam te śmieszne przyrządy na sali, ale jakoś nigdy specjalnie nie przywiązywałam do nich wagi. Owszem, były wykorzystywane podczas jednych czy drugich ćwiczeń, ale to by było na tyle.

Jednak pełne zajęcia z tą śmieszną, jakby przeciętą 1/3 częścią kuli potrafią dać popalić! Bosu to taka „piłka” do ćwiczeń, ale i step w jednym. Ćwiczeń z jej wykorzystaniem jest całe mnóstwo. Ostatnio byłam na zajęciach, gdzie akurat robiliśmy 12 ćwiczeń po 1 minucie każde, a potem przerwa i kolejna seria. Na zmianę ćwiczenia mieliśmy tylko 5 sekund. Oj, ostro dało nam to w kość! Ja byłam po treningu czerwona jak burak, ale i tak postanowiłam sobie, że gdy tylko nadarzy się okazja – znów się wybiorę na zajęcia z bosu w roli głównej. Oprócz tego, że dzięki nim można kształtować swoją sylwetkę i wzmacniać wytrzymałość to jeszcze zdecydowanie ułatwiają pracę nad koordynacją ruchową i refleksem, a także równowagą ciała.

2. TRX

O taśmach TRX pisałam już na blogu. Pomimo, że podczas tego treningu nie używamy żadnego obciążenia zewnętrznego, można się nieźle zmęczyć. Jest to bowiem bardzo angażujący trening funkcjonalny. Ćwiczymy z ciężarem własnego ciała przy pomocy specjalnych taśm.

Co ciekawe – ten system został stworzony dla żołnierzy przebywających w naprawdę ekstremalnych  warunkach na długotrwałych misjach. Taśmy są bowiem leciutkie, mieszczą się w małym woreczku, są też łatwe w transporcie. Wcale to jednak nie umniejsza treningom, jakie z ich pomocą można wykonać. Ćwiczymy całe ciało!

Na siłowni zajęcia zorganizowane z TRX-ami są bardzo fajne. Każdy ma swoją taśmę. Ćwiczy się zwykle kilka serii ćwiczeń, które dotyczą poszczególnych partii mięśniowych. Zwykle potem następuje też krótkie cardio.

3. Kettlebell

Jednego katelka nawet mam w domu, ale nie jestem stworzona do tak zwanych treningów dywanowych. Najlepiej się motywuję, gdy wybieram się poza cztery ściany mojego lokum. Dlatego chodzę od czasu do czasu na zajęcia zorganizowane „kettlebell” na siłowni.

Każdy może dowolnie dobrać obciążenie. Kettle mają unikalny kształt, dzięki czemu nasza aktywność i efektywność może być maksymalna, zdecydowanie większa niż w przypadku zwyczajnych hantli. Do pracy angażuje się wiele partii mięśniowych naraz. Ćwiczeń z wykorzystaniem kettli jest całe mnóstwo, a dobry trener sam ustali takie najbardziej optymalne.

4. Stretching

Kiedyś zupełnie nie przywiązywałam do niego wagi, a teraz nie wyobrażam sobie, żeby przynajmniej raz w tygodniu nie iść na godzinne zajęcia rozciągające (oprócz każdorazowanego rozciągania po i przed treningiem).

Stretching to nie tylko rozciąganie, ale też rozluźnianie i oddychanie. Dla rozluźnienia moich spiętych mięśni to rewelacyjna opcja. Na stretchingu często do czynienia mamy z podstawowymi asanami z klasycznej jogi oraz elementami pilatesu.

To tyle jeśli chodzi o moje ulubione zajęcia grupowe na siłowni. Bardzo często też chodzę na brzuchomanię czy fit ball. Uwielbiam te zajęcia. Za to nigdy nie mogłam odnaleźć się na przykład w zumbie, która wydawała mi się istnym koszmarem.

A jakie są Wasze ulubione zajęcia fitness?
Jakie formy sportu należą do Waszych ulubionych?

Madzia

71 komentarzy

  1. Ech, potrzebuje motywacji! Zapewne wrócę do tego posta, gdy już się zdecyduje, że się za siebie biorę. 🙂 Super post!

  2. Ja ze względu na juniora nie mogę sobie pozwolić na chodzenie do klubu fitness – zawsze jest problem, że ktoś musi z nim zostać. W domu ćwiczę za to Chodakowską i jogę. Te wszystkie urządzenia, o których napisałaś, wykorzystywałam kiedy jeszcze trenowałam z trenerem personalnym.

  3. Rzadko chodzę na zorganizowane zajęcia fitness. Na uczelni chodziłam na TBC – było ok, ale to nie moje klimaty. Lubię bardzo fitness na trampolinach i jogę, choć i tak najbardziej lubię indywidualny trening siłowy 🙂

  4. Madziu, jeśli chodzi o mnie,to wiesz, że najbardziej cenię sobie rozciąganie z Miranda Esmonde – White. Joga też nie jest zła, no i kalistenika. Te wszystkie ćwiczenia mogę wykonywać też w czasie moich wędrówek wśród natury,kiedy tylko chcę. Instruktorką zumby jest moja kuzynka, przesyłam Ci linka do niej. Kurczę, jest po 40-tce, a wyglada jak mlodziutka dziewuszka.Zobacz zresztą sama https://youtu.be/B2fMPfiiXRk
    Pozdrawiam serdecznie

    • Świetnie, że ćwiczysz wśród natury. Ja od wiosny może się zabiorę za taką formę treningów na świżym powietrzu.
      Rozciąganie to podstawa i super, że masz do tego takie podejście.
      Z chęcią zobaczę Twoją kuzynkę „w akcji”, choć zumba jakoś mnie nie porywa. 😉
      Pozdrawiam ciepło! 🙂

  5. Typowe ćwiczenia fitness wykonywałam (muszę do tego wrócić!) wyłącznie w domu, zaś wychodziłam wyłącznie na siłownię, siłownię. Teraz mam problemy z kręgosłupem i mi lekarka zabroniła uczęszczać na siłownię, więc może by się zapisać na fitness…

  6. Słyszałam, że streching wcale nie jest taki dobry. Lubię ćwiczyć siłowo, ale kurcze nie mogę, bo mnie kręgosłup boli. Za to jeżdżę na motion rowerze 6 razy w tygodniu po 10 km, które robię w tej chwili w 22 minuty. Oczywiście dążę do poniżej 20 minut…

  7. Z kettlami czasem ćwiczę, ale ogólnie za nimi nie przepadam. Bosu mnie zainteresowało już dawno, widziałam je już parę razy na siłowni, ale jakoś nie miałam odwagi spróbować 🙂

  8. Ja odkąd mam problemy z kręgosłupem uwielbiam jogę i basen, nie wolno mi wykonywać ćwiczeń obciążających plecy i z ciężarkami. Uwielbiam też rower, to moja nowa miłość odkąd nie mogę już biegać. Ale zawsze wolałam ćwiczenia w grupie niż w samotności, tak jest po prostu fajniej 🙂

  9. Chodzę już prawie dwa lata na siłownię – byłam już chyba na wszystkich zajęciach – nienawidzę tych tanecznych z układami. Uwielbiam pump – zaczynałam bez obciążenia z samym gryfem . Od tego czasu udało mi się zredukować wagę z 84 kg na 68 kg 🙂 nie rezygnując drastycznie z ulubionych potraw. Instruktorzy są ze mnie dumni 🙂

  10. Zajęcia kettlebell lubię tylko dlatego, że prowadząca daje tak strasznie popalić, że przez tydzień czuję wszystkie mięśnie! Dopisałabym jeszcze mobility (jako forma rozciągania i utrzymywania poprawnej postawy), a także TBC!

  11. Ja w tamtym roku chodziłam przez 3 miesiące na siłownię, ale tylko raz byłam na zajęciach: na zumbie. Niepewność tego, czy starczy na sali dla mnie miejsca oraz fakt, że wszyscy oprócz mnie znali się wzajemnie i znali też układy, których ja nie znałam zniechęciły mnie bardzo bardzo bardzo i obiecałam, że na zumbę nigdy więcej nie pójdę. Pomimo, że uwielbiam taniec to tam odkryłam, że nie mam koordynacji ruchowej 😀 Chociaż kiedyś tańczyłam hip-hop i miałam dwa zespoły taneczne ;p A na weselach kilka osób mi mówiło, że jestem zawodową tancerką 😀 Także albo wyjątkowo źle trafiłam, albo naprawdę zumba nie jest dla mnie 😀

    • Ja z kolei kiedyś tańczyłam taniec towarzyski (amatorsko) 😉
      Miałam też epizod z jazzem 😉
      A do zumby się nie przekonałam 😉

  12. Tak się u mnie porobiło, że aktualnie ulubioną aktywnością fizyczną pozostaje spacer, ale wiem jak ważny jest stretching i chciałabym znaleźć chociaż na to czas. Co nie oznacza, że jestem jakoś Bóg wie jak zarobiona, po prostu mam wrażenie, że wolniej się ruszam i stąd te dylematy 🙂 Zatem Energio przybywaj!

  13. Ja też uwielbiam zajęcia fitness, nie lubię ćwiczyć sama ani tym bardziej w domu;). Moje ukochane to stretching, pilates, body shape i zumba. Uwielbiam również kształtujący postawę Core Training. Ale tak naprawdę dużo zależy od osoby prowadzącej zajęcia. Najważniejsza jest zawsze instruktorka fitness:)

  14. Świetnie że tak bardzo lubisz ćwiczyć ,lepsze to niż być na jakiś ciągłych dietach. Ćwiczenia z Bosu to cos dla mnie, będę musiała je wypróbować 🙂

  15. Nie chodzę na fitness, Wystarczy mi że codziennie od poniedziałku włącznie w sobotę po 11 godzin pracuję latam po skrzynce (góra i dół) to się schylam to dźwigam ciężkie rzeczy, czasami nawet po 15 kg. Nie potrzebna mi jest siłownia nawet jak bym chciała iść to bym nie miał na nią siły 🙂

  16. Bosu! O jej, przypomniały mi się zajęcia z samoobrony. Ćwiczyliśmy na tym xD. Śmiesznie było.

  17. Lubię różne formy treningowe. Uważam, że każdy powinien się „ruszać” ale trzeba to robić systematycznie i z głową. Od zawsze uprawiałam sporty, gimnastykę…
    Potem już tylko w domu, mając w pamięci zestaw ćwiczeń jakie robiłam pod okiem wykwalifikowanych trenerów. Ale jak już napisałam, trzeba to robić systematycznie. Ja ćwiczyłam codziennie.
    Teraz trochę odpuściłam, ale nie zaprzestałam. Ćwiczę i chodzę do aquaparku. Chodziłam na siłownię niedaleko mojego domu. Moja nie była tak wyposażona jak Ty to pokazujesz.
    Madziu, takie sprzęty to już nie dla mnie. Kiedy czytam jakie nowinki są teraz na siłowniach, to żal mi że kiedyś takich nie było.
    Madziu, powodzenia i wytrwałości. To procentuje 🙂

    • Systematyczność jest bardzo ważna, Krysiu. Masz rację.
      Ja po przerwie byłam bardzo obolała i nie miałam tyle motywacji…
      Każdy znajdzie coś dla siebie 🙂
      Pozdrawiam 🙂

  18. Bosu uwielbiam! Jak będziesz kiedyś w Trójmieście, koniecznie musisz wpaść do mnie na trening! Wplatam w nie wszystko co wypisałaś, dodając jeszcze stepy, ovoballe, bodyball i hantle 😀

Skomentuj