Dzień dobry!

Niezależnie od tego czy tegoroczne lato będzie nas rozpieszczało piękną pogodą, czy może wręcz przeciwnie – będzie szaro i deszczowo; postanowiłam, że postaram się zrobić wszystko, aby było jeszcze piękniejsze. Warto się rozwijać, stawiać sobie nowe cele i sięgać po to, co pozwoli nam wzrastać.

Tylko nie coaching.

Tak naprawdę nigdy nie zastanawiałam się w tych kategoriach nad rozwojem osobistym (nie znoszę tego słowa, bo kojarzy mi się z coachingiem, który obecnie za sprawą zbytniej popularyzacji stracił na wartości). Jednak – nazywajmy to jak chcemy – warto dawać sobie nowe cele, które pomogą nam w szczęśliwszym życiu, po prostu.

Postanowienia nie tylko „noworoczne”

Myślałam, że to nieosiągalne. Niby co roku przy okazji Sylwestra zastanawiałam się nad zmianą jakiś złych nawyków, ale nigdy nie wytrwałam w swoich postanowieniach dłużej niż tydzień. W tym roku jednak coś się zmieniło. Mamy czerwiec, a ja mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wywiązałam się z postanowień, jakie sobie dałam.

Nawyk.

Noo, może nie ze wszystkich, bo nie do wszystkich podeszłam jednakowo poważnie, ale… z tymi najważniejszymi i najistotniejszymi dla mnie udało mi się poradzić… i to… bez większego trudu. Kluczem okazało się solidne przemyślenie moich pobudek do zmian, racjonalne przesłanki i… nawyk! To właśnie od niego bardzo dużo zależy!

Nowe może stać się stylem życia.

Ja odniosłam swój niemały sukces, z którego jestem dumna… i dobrze mi z tym. Udowodniłam sobie, że chcieć… to móc. Jednak kluczem okazało się tu właściwe podejście, determinacja i szczera chęć zmiany. Uporałam się z czymś, co przeszkadzało mi przez ostatnich kilka lat. Mówię tutaj o zmianach nawyków żywieniowych. Od stycznia nie używam cukru, jem zdrowo i czuję się świetnie. Ponadto regularnie się ruszam i pokochałam siłownię na dobre. Zmieniłam styl życia; wypracowałam nowy. A to o wiele więcej niż zmiana samych nawyków czy postanowienia.

Każdemu zdarzają się niepowodzenia.

Jednak jest jeszcze kilka kwestii, które chciałabym sobie wziąć za kolejny cel. W końcu kto powiedział, że postanowienia mamy robić tylko raz w roku? Jeśli coś ma poprawić jakość naszego życia, to po co czekać? Warto się zastanowić nad zmianą już dziś… i nie zrażać się niepowodzeniami. Zdarzają się każdemu. Jednak nie można się nimi załamywać, poddawać. Trzeba z podniesioną głową, kolejnymi nadziejami zaczynać od nowa. To od nas zależy czy zmienimy to, co nam przeszkadza.

Nie porzucaj nadziei.

Zresztą nawet przypomniał mi się taki znany wiersz Jana Kochanowskiego (chyba omawiany jeszcze w gimnazjum, ale z racji, że uczyliśmy się go na pamięć, został ze mną do dzisiaj):

Nie porzucaj nadzieje,

Jakoć się kolwiek dzieje:

Bo nie już słońce ostatnie zachodzi,

A po złej chwili piękny dzień przychodzi…

Jan Kochanowski, XVI wiek – odkrywał prawdy, które dziś nazywane są wynalazkami coachingu

Dlatego niezależnie od tego, czy zdarzają nam się niepowodzenia, warto mieć marzenia, nowe cele i wdrażać do swojego życia nawyki, które sprawią, że nasze życie zostanie skierowane na tory, których zawsze oczekiwaliśmy. Bardzo wiele zależy od nas samych. Dlatego dzisiaj, u progu pięknego lata znów robię postanowienia, a właściwie – wyzwania! Letnie wyzwania.

Oto i moje wyzwania:

1. Książki i wiersze

– nie warto odbierać sobie budujących przyjemności

Kiedy czytam, żyję dwa razy. Nie tylko ja zapewne mam takie odczucia. Uwielbiam wpijać się w ten książkowy świat, chłonąć fabułę z każdą literką i przenosić do miejsc, osób tak niezwykłych, a zarazem tak bliskich, jakbym znała je w świecie realnym. Poezja!

Brak czasu wynika z jego trwonienia?

Zatem dlaczego czytam wciąż za mało? Pomimo, że pochłaniam średnio jedną książkę tygodniowo (czasem na dwa tygodnie) nadal jest to dla mnie zbyt mało i czuję się nienasycona. Wiem, że tyle jeszcze mogę i tak wiele mi to daje… a jednak… tracę czas gdzieś pomiędzy Facebookiem, Instagramem, a kiepską organizacją.

Wiersze moje ukochane. Cząstka duszy.

Podobnie mam z wierszami – uwielbiam je czytać. Od liceum. Podczas wzmożonych fakultetów z języka polskiego obudziła się we mnie chęć poznania wierszy. Pewnie moje zainteresowanie nimi przyszło wraz z nabytymi umiejętnościami ich interpretacji. Jednak lubię to do dzisiaj – to takie rozgryzanie czyjejś duszy – kawałek, po kawałku i przetrawianie jej przez swoje emocje. Wiersze obecnie czytam z doskoku – jednak także chciałabym mieć czas, aby robić to częściej. Musi mi się udać.

To nie tylko pasja. To sposób na pobudzanie wrażliwości.

Wiem, jak wiele dają mi książki i wiersze, jak mnie ubogacają, wyciszają i skłaniają do – tak potrzebnych – refleksji. Dzięki nim (oczywiście mówię o wartościowych pozycjach) łatwiej odnaleźć się w tym świecie. Łatwiej sprzeciwić wszechobecnej konsumpcjonistycznej manipulacji. Łatwiej być sobą i doceniać to, co ważne. Prawdziwie ważne.

Nie tylko sztuka, ale też fachowa wiedza.

Oczywiście książek poradnikowych też chciałabym czytać jeszcze więcej. Zwłaszcza, że zachęcona ostatnio pochłoniętymi „Ukrytymi Terapiami” Jerzego Zięby naprawdę mój apetyt na tego typu wartościowe publikację urósł niesamowicie. Może możecie polecić mi coś podobnego?
Skoro zdrowy styl życia stał się moją pasją, chcę dowiedzieć się o zdrowiu jak najwięcej.

Grunt to znaleźć czas.

Wiem, że moje czytelnicze i wierszomaniackie postanowienia mogę realizować z jeszcze większym zaangażowaniem właśnie w wakacje, gdyż odpadają mi tematy związane ze studiami i właśnie w to miejsce chciałabym włożyć moje pasje, bez zbędnego trwonienia czasu na głupoty. Uda się!

2. Organizacja

„Systematyczność i organizacja” należały do jednych z moich postanowień noworocznych. W jakiejś mierze je zrealizowałam, ale…

…no właśnie „ale”. Z moją organizacją jest tak, że potrafię być świetnie zorganizowana, gdy planuję i o tym intensywnie myślę. A potem… znów wracam do starych nawyków, zwłaszcza, gdy dużo się dzieję i nie mam czasu poświęcać się planom.

Bullet journal czy jakkolwiek się to zwie.

A gdy wszystko biegnie bez planowania, ciężko o dobrą organizację. Dlatego znów chcę powrócić do swojego codziennego organizera, który gdzieś tam zarzuciłam i obecnie leży nietknięty. Niech on się nazywa jak chce, może być po prostu „organizerem” lub „bullet journal” – żeby było bardziej trendy. Ważne, żeby pomógł mi okiełznać moje obowiązki i abym miała więcej czasu na przyjemności, pasje, które przecież dają tyle swojej satysfakcji.

Jest dobrze, ale może być jeszcze lepiej.

Czasem wydaje mi się, że to takie wymaganie od siebie. Być może nawet za dużo od siebie wymagam? Niektórzy twierdzą, że jestem świetnie zorganizowana i poukładana. Jednak skoro, ja widzę, że mogłabym jeszcze lepiej – czemu by nad sobą nie pracować? W końcu idąc za słowami Wielkiego Jana Pawała II: „Wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali”.

3. Oszczędzanie

Minimalizm pomaga.

Właściwie nie mam się czego czepiać. Odkąd sympatyzuję z ideami minimalizmu – jestem i tak dużo bardziej oszczędna, niż kiedyś. Nie wydaję na głupoty, mniej kupuję, zapomniałam co to bezcelowe chodzenia po centrach handlowych. Nie poprawiam sobie też humoru zakupami. Nie tracę na nie czasu. Lubię kupować tylko to, co jest mi potrzebne i dobrze mi z takim podejściem.

Analizowanie wydatków i oszczędzanie na marzenia.

Jednak chciałabym nauczyć się jeszcze bardziej planować swoje wydatki, a także poddawać je analizie – abym efektowniej mogła oszczędzać na to, co akurat jest moim marzeniem (np. wakacyjny wyjazd). A nie, żeby pieniądze rozchodziły się na jakieś – niby – drobnostki, ale gdy zsumuje się te drobiazgi do siebie – można by tę kwotę przeznaczyć na coś znacznie bardziej wartościowego!

To by było na tyle. Czy dużo, czy mało – trudno powiedzieć. Staram się nie stawiać za cel rzeczy niewykonalnych na obecny moment. Zauważyłam też, że gdy zbyt wiele od siebie wymagam, stresuje mnie to dodatkowo. A przecież nie o to chodzi… Chodzi o to, aby było lepiej. Zatem powoli, małymi kroczkami warto brać sobie nowe cele i do nich dążyć. Bez napięcia – to nie wyścigi. Przecież robimy to dla siebie – zatem warto wybrać najbardziej optymalną dla siebie ścieżkę do celów, marzeń i szczęścia.

A jaki Wy macie sposób na realizowanie swoich celów?
Jaki jest Wasz pomysł na lepszą organizację?

Madzia

38 komentarzy

  1. Moim zdaniem to duże wyzwania , zwłaszcza w czasach gdy tak łatwo odwrócić naszą uwagę od ważnych spraw. Niestety winę za to ponosi ogólno- dostępny zasięg do mediów które skutecznie odciągają nas od realności :-/ Jak do tej pory dużo dokonałaś Magdaleno, podziwiam Twój upór 🙂

  2. pozostaje mi życzyć udnaych wakacji i osiągnięcia wszystkich celów ;D też by mi sie przydało coś przyoszczędzić i zorganizować 😀 ale będę miała tak zawalone wakacje wszystkim, że chyba nie znajde na nic czasu a chcąc nie chcąc będę musiała się zorganizować :DDD

  3. Bardzo cieszę się, że udało Ci się i udaje Ci sie realizować swoje postanowienia, cele, marzenia.. dobrze, że sie nie zniechęcasz i nie poddajesz i mówisz o tym. Warto, warto dążyć bo każdy sukces motywuje do dalszej pracy, dodaje sił. A porażka? Ona też dodaje determinacji: „nie udało mi się tym razem, to pokaże że uda mi się następnym” 😉

    Wspomniałaś o książkach i poezji… Pojawią się jakieś recenzje na blogu? Osobiście z przyjemnością bym je przeczytała 🙂 Jaką poezję czytasz, lubisz czytać (poza ks. Janem Twardowskim)? 😉 Pamiętam, że kiedyś chyba coś wspominałaś, ale mi to umknęło ;/ Może Szymborska?
    Mnie do poezji i książek ciągnęło od najmłodszych lat – nikt nie musiał mnie do tego zachęcać 🙂 Pamiętam jak kiedyś na lekcji języka polskiego omawialiśmy „Niepewnosć” A.Mickiewicza. Nauczycielka puściła nam nagranie z utworem śpiewanym Marka Grechuty. Klasa usłyszała to po raz pierwszy a ja znałam na pamięć 🙂

  4. Meg, zawstydzasz mnie xD. Nie mogę się zmobilizować, choć ostatnio sporo myślę o zrealizowaniu swoich celów, nawet zaczęłam przeglądać różne ćwiczenia i myślę o ponownym bieganiu, no i zaczęłam oglądać filmiki z nauką włoskiego, ale co z tego wyniknie to nadal nie wiem. Miałam też nie siedzieć do tak późna i wcześniej wstawać, ale to chyba będzie najtrudniej zrealizować ;D.
    Powodzenia! 😉

  5. Uwielbiam stawiać sobie cele i wyzwania, to one sprawiają że możemy się rozwijać i spełniać się zarówno w pray jak osobiście.
    Oj tak social media zżerają nasz czas, ale dobrze, że to zauważasz, bo możesz nad tym popracować. Ja kiedyś narzekałam na brak czasu, a później okazalo sie ze czas jest, tylko ja źle niz gospodaruje siedząc bezczynnie na facebooku. U mnie ładnie sprawdził się dzień bez internetu raz w tygodniu, oj jaka ja wtedy byłam produktywna i miałam cza na wszystko 🙂

    Z książek tematyki zdrowia polecam książki Tombak Michał, co prawda na razie czytałam tylko jedną ‚Jak żyć długo i zdrowo’, ale mysle ze inne ksiazki tego autora tez sa wartosciowe.

  6. Zrealizowane postanowienia to najlepszy bodziec napędowy do dalszego działania. Podziwiam za tyle planów zwłaszcza w okresie letnim. Mnie ten czas nieco rozleniwia, ale też dla własnej równowagi staram się nieco mniej brać na siebie. 😉

    Też chciałabym więcej czytać, choć myślę, że nie jest w tej kwestii źle. Ale jest tyle książek, które chciałabym przeczytać, że gdzieś chciałoby się więcej. 😉

    Powodzenia!

  7. Ja jestem dość zorganizowaną osobą, ale teraz czekają mnie nowe wyzwania, więc zobaczymy, jak moje zorganizowanie przetrwa zderzenie się z nimi 😉
    W wakacje będę robić praktyki i postanowiłam, że ten czas w pracy wykorzystam na 100% – nie chcę tylko przesiedzieć na tyłku dwa miesiące. Chcę nabyć nowe umiejętności i zdobyć nowe kontakty. W weekendy zamierzam zwiedzać Warszawę (najpiękniejsza jest latem!), a zacznę od koncertów Chopinowskich w Łazienkach 🙂 W sierpniu lecę do Pragi z mamą i bratem na 3 dni i też zamierzam próbować nowych, regionalnych potraw oraz chłonąć atmosferę miasta i duuuuużo zwiedzać – oderwać się całkowicie od mojej rzeczywistości. To uwielbiam w podróżach. I jadę na ukochane AirShow 🙂

    Swoją drogą, jak przeczytałam o Twoich książkowych planach, to się zawstydziłam – bardzo mało czytam książek, ale też dlatego, że ciężko mi znaleźć taką, która by mnie pochłonęła. Pamiętam, że jako dziecko i nastolatka uwielbiałam czytać książki – najpierw przygodowe (uwielbiam „Szatana z siódmej klasy”!), a potem romansidła. W zeszłe wakacje pochłonęłam trylogię Igrzyska Śmierci (świetna!), a także „Zanim się pojawiłeś” Jojo Moyes. Uwielbiam też poradniki o zdrowym stylu życia (ale nie takie mainstreamowe, tylko rzeczowe i merytoryczne) i książki podróżnicze. Masz jakieś tytuły do polecenia? 🙂

  8. No kochana, zawstydzasz mnie, taka zmotywowana i zorganizowana, aż miło się czyta. Najbardziej zazdroszczę tej rezygnacji z cukru, jakoś nie potrafię, choć staram sie ograniczać. Rozrzutna nie jestem, ale czytam za mało, bo jednak blogi, artykuły to nie to samo.
    Ale chyba w moim wieku nie muszę być doskonała 😉

  9. Pięknie masz to wszystko przemyślane…
    Spod jakiego znaku jesteś ?
    Nie wyznaczam sobie takich zmian zbyt dużo,
    ale jeden cel na jeden raz , ale za to bardzo duży.
    Udało mi się zrealizować wszystkie cele w życiu.
    Teraz wyznaczam następne.
    Działam małymi krokami , raz dwa do przodu jeden do tyłu albo działam za wolno,
    ale konsekwentnie.
    Dużo dały mi szkolenia z zakresu ,który potrzebowałam.
    I potem przeczytanie książki z tego tematu.
    Mogłabym napisać więcej, ale za dużo by tutaj wyszło :-)))
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  10. Ja tak jak ty pozwoli małymi kroczkami do celów 🙂 ale wszystko w granicach rozsądku i nic na siłę. Generalnie mam drobne cele i jeden duży a raczej marzenie ale do tego aby je spełnic potrzebuje sporo czasu 🙂

  11. Podoba mi się takie podejście. Nie można się zniechęcać, każda porażka powinna być nauką. 🙂
    Przy okazji, jeśli będziesz miała chwilę, bardzo proszę o wypełnienie krótkiej ankiety na moim blogu – każde sugestie i wskazówki są dla mnie cenne. 🙂 Pozdrawiam!

  12. Dobrze, że masz plany i postanowienia, to naprawdę motywuje do działania, ale z tym ostatnim może być kłopot, w końcu są wakacje 🙂
    Uściski serdeczne.

  13. Ja właśnie biorę się – to już kolejne podejście, do tworzenia swojego BuJo. Teraz mam trochę inne podejście, bo wcześniej dbałam aby wszystko ładnie wyglądało kosztem tego, czy moje zapiski są praktyczne. Lepsza organizacja czasu – nad tym muszę właśnie popracować 🙂

  14. Kochana, tym razem jestem zadowolona, bo też mam swój mały plan – zwiększyłam pakiet na siłownię;) i będę chodzić częściej niż 2 razy w tygodniu;) Fajnie:)
    A Tobie życzę wielu ciekawych lektur do odkrycia:)

  15. Też kocham czytać książki. Dla mnie najgorsze jest to, że jest tyle genialnych książek do przeczytania, ale też mnóstwo takich, do których chętnie bym wróciła.
    A co do planowania, to ja obecnie wyznaję całkiem inną zasadę. Wcześniej się spinałam, że muszę spędzać czas konstruktywnie i go nie marnować, teraz pozwalam sobie na taki zwyczajny luz. Mam z tyłu głowy najważniejsze rzeczy do zrobienia, ale nawet jak mam małą obsuwę, to staram się tym nie stresować. I naprawdę mi z tym dobrze.

  16. Świetne postanowienia. Ja w ciągu roku starałam się czytać sporo książek, ale maj i czerwiec pochłonęła nauka – sięgałam tylko po naukowe pozycje, chociaż i je powinnam liczyć, bo to w końcu książki jak każde inne 😛 Chciałabym też zacząć lepiej organizować swój czas, by nie trwonić tego wolnego, którego i tak mam ostatnio niewiele. Oby Twoje plany wypaliły!

Skomentuj