Dzień dobry,

czy Was też tak irytuje, gdy jesteście długo na mieście i nie macie możliwości umycia rąk? Ja tego nie znoszę. Jeżdżąc środkami komunikacji miejskiej czy będąc w marketach przenosimy miliony bakterii, zarazków i wirusów. Nie sposób się przed tym uchronić. Zastanawialiście się kiedyś ile osób przed Wami dotykało przycisków bankomatu czy wózka na zakupy w sklepie? No właśnie.

Mycie rąk na mieście?

Nie bez powodu, już nawet bardzo małe dzieci uczy się, aby zaraz po przyjściu do domu dokładnie umyły ręce. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, abym po przyjściu do domu mogła nie umyć dokładnie rąk. Szczególnie ostrożnym też trzeba być w przypadku owoców i warzyw na wagę, które kupujemy w sklepach. Je również trzeba dokładnie wyczyścić przed spożyciem.

Zanieczyszczenia wpływające na cerę

Czasem nawet zmiany na naszej cerze również biorą się z nieodpowiedniej higieny. Tu wcale nie chodzi nawet o codzienny demakijaż. Wychodząc na zewnątrz nasza skóra ma nieustanny kontakt z bakteriami, zarazkami czy zanieczyszczonym powietrzem. Nawet, jeśli staramy się jej nie dotykać w ciągu dnia, gdy akurat załatwiamy na mieście jakieś sprawy – to i tak jest nieuniknione. A może powodować właśnie przenoszenie bakterii, które przyczyniają się do pogarszania stanu naszej skóry.

Przeciw bakteriom na dłoniach

Najlepiej byłoby zatem jak najczęściej myć ręce, nawet na mieście. Niestety nie zawsze jest to możliwe. Kiedyś używałam też specjalnych antybakteryjnych żeli. To akurat nie najgorsze rozwiązanie, choć i tak nie miałam poczucia w pełni czystych rąk po ich użyciu. Poza tym zawarty w nich alkohol przyczynia się do wysuszania skóry dłoni. Jednak i tak uważam, że jest to fajne rozwiązanie.

Chusteczki odświeżające

Ostatnio okryłam także chusteczki odświeżające. Wiadomo, że nie zastępują tradycyjnego mycia rąk wodą i mydłem, ale przynajmniej na chwilę możemy dzięki nim poczuć odświeżenie. Pozbywamy się też części bakterii z naszych dłoni. Oprócz tego, że skutecznie oczyszczają, to jeszcze nawilżają skórę, bo nie zawierają w składzie alkoholu. Zawierają aloes i witaminę E. Są też dostępne w wielu wersjach zapachowych: green tea (zielona herbaty), sea breeze (morska bryza), fruits (zapach owocowy), flower garden (kwiaty).

Moja ulubiona wersja to fruits. Bardzo orzeźwiający zapach. Istnieje też wersja chusteczek dla dzieci. Mnie także mama dawała takie do tornistra, jak jeszcze chodziłam do podstawówki. Teraz lubię nosić je w plecaku na co dzień.

Odświeżenie do torebki

Chusteczki są wilgotne, jedna sztuka spokojnie wystarczy, aby odświeżyć obie dłonie. Fajnie sprawdzają się też w podróży, gdy jesteśmy zmęczeni i chcemy zwilżyć twarz czy szyję. W jednym opakowaniu znajduje się ich 15 sztuk. Paczuszka idealnie mieści się w plecaku lub torebce. Opakowanie kosztuje około 2 zł, więc nie jest to spory wydatek. Firma Marion na w swojej ofercie bardzo przyjazne pod względem ceny i jakości produkty.

Co w naszej mocy

Przebywając przez długi czas na mieście nie da się w 100% uniknąć kontaktu z bakteriami, można go jednak zminimalizować. Wiadomo, lepiej robić cokolwiek niż nic. Ważne, żeby starać się unikać kontaktu nieumytej dłoni z twarzą czy ustami. Nawyk zatykania nosa podczas kichania czy obgryzania paznokci także jest niewskazany. Jeśli tylko możemy, unikajmy kontaktu z bakteriami, bo dzięki temu możemy uniknąć zakażeń, zatruć pokarmowych, przeziębień, pasożytów czy innych wirusów. Wiadomo, nie da się żyć w sterylnym środowisku, ale trzeba zrobić co w naszej mocy, aby dbać o higienę.

A jak Wy radzicie sobie z myciem rąk na mieście?
Macie jakieś sprawdzone, antybakteryjne metody do polecenia?

Madzia

54 komentarze

  1. mam żel zawsze w torebce do rąk, dla mnie trochę praktyczniejszy od chusteczek, mniejszy, i nie wysycha jak chusteczki 😉

  2. Całkowita sterylność nie jest dobra dla naszej odporności.Żeli i niektórych chusteczek nie lubię, nie mam po nich wrażenia czystości. Często w podróż zabieram po prostu wodę w butelce i ręczniki papierowe. Czasem marzę o tym, by w trakcie całodniowej wycieczki latem móc wziąć prysznic…

    • Hej,
      ja nie używam chusteczek.To za dużo chemii na mój gust. Mam zawsze przy sobie dezodorant/odświeżacz z liści dębu, który sama robię.Trzeba wziąć 10 liści dębowych, 150 ml wody, 1 łyżeczkę do herbaty sody oczyszczonej i 1/2 łyżeczki soli. Wszystko oprócz sody rozdrobnić w mikserze, wstawić na noc do lodówki, przecedzić i dodać sodę. Wlać do buteleczki z atomizerem. Można dodać kilka kropli naturalnego olejku eterycznego. Taki odświeżacz jest dobry tez na zmęczone stopy i naturalnie jako dezodorant.
      Pozdrawiam serdecznie – Agnieszka

    • Oczywiście, nikt nie mówi o całkowitej sterylności.
      Jednak będąc długo na mieście i tak nie unikniemy bakterii.
      A o takim prysznicu po całym dniu wędrówki każdy marzy. 🙂

  3. Dobra reklama, ale w rzeczywistości żele antybakteryjne są o wiele lepsze od chusteczek odświeżających. Zwłaszcza, że te z Marionu są tylko wilgotnymi chusteczkami i nie mają składników antybakteryjnych 🙂
    Ale do przemywania są spoko, zwłaszcza, że to taniocha 😀

    • Sama kiedyś używałam żelów antybakteryjnych, ale niestety bardzo mocno przesuszają dłonie i nie była to dobra dla mnie opcja, niestety 🙁

  4. Te chusteczki Marion miałam w podróży i sprawdziły się całkiem dobrze – może to nie to samo co umycie rąk, ale zawsze dłonie bardziej świeże 🙂

  5. Ja używam przeważnie żelu antybakteryjnego lub sięgam po chusteczki. Będąc na chodzie ciężko jest stosować inne metody chyba że mamy gdzieś dostęp do łazienki 🙂

  6. Bardzo lubię mieć przy sobie takie chusteczki. Czasem nie ma możliwości umyć rąk na mieście albo na wycieczce i tego typu chusteczki bardzo się przydają 🙂

  7. Co do punktu ,,ZANIECZYSZCZENIA WPŁYWAJĄCE NA CERĘ,, mnie już przeraża fakt, że zimą chodząc po mieście moje włosy po prostu wsiąkają smrod spalin i smogu 🙁 Ale w pełni zgadzam się ze stwierdzeniem ,,nie da się żyć w sterylnym środowisku, ale trzeba zrobić co w naszej mocy, aby dbać o higienę,, 🙂

    https://herbacere.blogspot.com/

Skomentuj