Witam Was serdecznie,

dzisiaj przychodzę do Was z postem kosmetycznym, w którym przedstawię Wam moje dwa ulubione korektory pod oczy, które sprawdzają się u mnie świetnie. Przedstawię Wam dwie recenzje. Pierwsza z nich będzie dotyczyła Liquid Camuflage od Catrice, a druga Anti-Age Effect Concealer „Der Löscher” Auge od Maybelline. Oba produkty sprawdzają się u mnie rewelacyjnie. Pierwszy z nich to moje niedawne odkrycie, drugi natomiast znam od lat i nie wiem nawet sama które z kolei to moje opakowanie tego kosmetyku.

Najpierw zacznę od moich wymagań co do korektora pod oczy. Przede wszystkim na on ukrywać cienie pod oczami i wyrównywać koloryt tych okolic. Dobrze też, gdyby był rozświetlający i odrobiną jaśniejszy niż kolor podkładu, cery. Bardzo zależy mi także, aby nie wysuszał okolic oczu i aby nie wycierał się w ciągu dnia. Ma zatem dobrze kryć, lekko rozświetlać i sprawiać, że skóra wokół moich oczu nie będzie za jego sprawą przesuszona. Czy moje wymagania są wysokie? Być może. Jednak sama metodą prób i błędów dochodziłam do tego, aby znaleźć korektor, który będzie spełniał te kryteria. Przychodzę dziś zatem do Was z moją opinią na temat produktów, które mi najbardziej przypadły do gustu.

1. Catrice, Liquid Camouflage High Coverage Concealer – korektor w płynie wodoodporny, 5 ml, 15,99 zł

Pamiętam jak ten korektor pojawił się na rynku. Wszyscy chcieli go mieć, a najjaśniejsze odcienie były wyprzedane niemal w każdej drogerii. Zachwycona klasycznym kamuflażem od Catrice postanowiłam poszukać też tego w płynie, pod oczy, żeby przekonać się czy jest się czym zachwycać.

Wybrałam najjaśniejszy odcień 010 Porcelain, który jest naprawdę delikatny. Bardzo cieszy mnie fakt, że korektor nie ciemnieje po nałożeniu. Sam odcień jest neutralny i nie wpada ani w pomarańcz, ani w róż, nie ma też oliwkowych pigmentów. Ot, jasny beżowy odcień. Dla mnie to wielki plus, bo nieraz miałam problemy z dobraniem koloru korektora. Jeśli by ciemniał lub był po prostu niewystarczająco jasny – nasze spojrzenie będzie wyglądało na zmęczone, a przecież nie takiego efektu oczekujemy.

Ten korektor jest po prostu dobry i nie widzę żadnych uchybień, które mogłabym mu wypunktować. Bardzo ładnie rozjaśnia i rozświetla skórę w okolicach pod oczami ponadto super. Kilkakrotnie użyłam go też jako bazy na powieki, bo akurat nie miałam typowej bazy pod ręką, a potrzebowałam wyrównać koloryt powiek – również spisał się bez zarzutu. Ma fajny aplikator, wygodny aplikator.

Nie używałam go punktowo na niedoskonałości, gdyż wydaje mi się nieco za jasny w stosunku do odcienia mojego podkładu, a ponadto mam do tego osobne kosmetyki.  Jednak jako produkt do użytku w okolicy oczu – sprawdza się super. Co do przesuszana okolic oczu – gdybym użyła go zapomniawszy o nałożeniu uprzednio solidnej dawki pielęgnacji nawilżającej – najprawdopodobniej przesuszyłby mi moją wrażliwą skórę. Jednak nie dopuszczam do tego.

Nałożony po wchłonięciu się pielęgnacji – nie przesusza moich hiperwrażliwych i skłonnych do podrażnień okolic oczu. Przypudrowany utrzymuje się w stanie niemalże nienagannym cały dzień, a dodatkowym jego akutem jest fakt, że nie wchodzi w zmarszczki i się nie zbiera (oczywiście przy nałożeniu odpowiednio cienkiej warstewki).
Dla mnie hit!

2. Meybelline, Instant Anti-Age Effekt Der Löscher Concealer – wykręcany korektor z gąbeczką, 6,8 ml, około 40 zł

To również mój wielki ulubieniec. Świadczyć o tym może chociażby fakt, że używam go od lat (z przerwami) i cięgle do niego wracam. Jednak na wstępie muszę mu wytknąć już jeden mankament – nie dotyczy on jednak samego działania korektora, ale… jego dostępności. W stacjonarnej drogerii raczej go nie uświadczycie. Jest dostępny za granicą (np. w drogeriach DM) lub w sklepach internetowych z kosmetykami.

Kolor, jaki używam to 01 Light. Jest on odrobinę ciemniejszy niż korektor z Catrice, ale również jasny, tyle, że według mnie przeważają w nim ciepłe tony. Dla mnie to rewelacja, bo mam ciepły odcień karnacji. Dla osób bardzo, bardzo bladych – ten najjaśniejszy odcień i tak może być odrobinę zbyt ciemny.
Korektor nie ciemnieje jednak po nałożeniu.

Sam w sobie jest bardzo ciekawy za sprawą aplikacji. Aby wydobyć produkt wystarczy go przekręcić, a na końcu specjalnej gąbeczki pojawi się nasz korektor, który będziemy mogli aplikować z jej pomocą. Ja jednak nie korzystam z tej aplikacji. Gąbeczkę ściągam od razu i używam korektora bez niej, wykręcam produkt i rozprowadzam palcem, tak jak najbardziej lubię.

Dlaczego jest moim hitem? Dlatego, że kryje naprawdę rewelacyjnie (porównywalnie jak Catrice, jeśli nie lepiej), a przy tym nawet w najmniejszym stopniu nie wysusza naszej skóry pod oczami, nawet po całym dniu. Trzyma się rewelacyjnie, nawet bez przypudrowania – choć ja i tak z przyzwyczajenia utrwalam go pudrem.

Jak możecie zauważyć jest to korektor z serii anti-aging. Posiada w składzie silnie zagęszczoną odżywkę, która wspiera wytrzymałość i elastyczność skóry, podczas gdy inne składniki aktywne, takie jak witamina C i ekstrakt goji działają jak dodatkowa pielęgnacja. Ja jednak pomimo tych elementów dodatkowych i tak nie pokusiłabym się o nakładanie go bezpośrednio na skórę pod oczami bez wcześniejszej aplikacji serum i kremu pod oczy.

Moja okolica oczu nie jest skrajnie podrażniona, ale zdarzają mi się ciemne cienie, z którymi ten korektor radzi sobie bardzo dobrze. Dodatkowo rozświetla spojrzenie, jednak w sposób subtelny i naturalny. Krycie jest więcej niż wystarczające. Biorąc pod uwagę, że jest tak kryjący i dodatkowo nie przesusza okolic oczu – jestem na tak! Od lat!

A oto różnice w odcieniach korektorów:

Od góry – korektor z Maybelline, poniżej – Catrice.

Kochani, mam nadzieję, że mój post odnośnie ulubionych korektorów pod oczy okaże się Wam przydatny. Wybrałam te, które dobrze kryją, pięknie rozświetlają i nie powodują przesuszenia skóry pod oczami. To dla mnie najważniejsze kryteria, którymi się kieruję przy wyborze korektora.

Post nie jest sponsorowany.

Znacie może przedstawione przeze mnie produkty. Jaki jest Wasz ulubiony korektor pod oczy?

Pozdrawiam,

Madzia

71 komentarzy

  1. Ten od Catrice całkiem fajny, może też wypróbuję ;). Używam bardzo jasnych, a te jasne właśnie szybko znikają ;D. Hmm, używam z Wibo, z Sensique i z My Secret, nie przywiązałam się do żadnego z nich, także można powiedzieć, że szukam dalej ideału ;D. Z Wibo w kompakcie podobno ma dobre recenzje, ja kupiłam w kredce, na niedoskonałości, nie pod oczy. Z Essence też kiedyś miałam w sztyfcie, ale nie polecam tego akurat.
    Miłego wieczoru życzę! 😉

  2. nie używałam żadnego z nich
    ja nie znoszę jak korektor pod oczy sie roluje w ciągu dnia, ehh i potem wygląda to nieestetycznie , ostatnio jakoś nie miałam potrzeby sięgania po korektory
    ale teraz bawię się paletką Bell gdzie pod oczy idealnie pasuje róż, czasem nieco żółtego

  3. Post od razu wysłałam mojej młodszej siostrze a zaraz dam mamie do przeczytania. Obie używaja korektorów do twarzy, więc to bardzo przydatna recenzja ;)Dziękuję 😉
    Życzę miłego i spokojnego wieczoru a także dużo siły aby stawiać czoła wyzwaniom jakie niesie z sobą każdy dzień 🙂

    • Z wieloma takimi opiniami i ja się spotkałam – zarówno w blogosferze, jak i wśród moich koleżanek 🙂

  4. moje wymagania co do korektorów są identyczne 🙂 ogólnie bardzo trudno mi znaleźć kosmetyk, który w pełni mnie zadowoli, więc jak już jakiś znajdę to trzymam się go kurczowo 😀 przy następnych zakupach rozglądnę się za tym Catrice 🙂

  5. Ten drugi wygląda ciekawie, szkoda tylko,że jest tak słabo z jego dostępnością :/. Ja używam z Meybelinne (czy to sie tak pisze hahh?) i w sumie to chyba jestem z nego zadowolona 😉

  6. Nie mam swojego ulubieńca jeżeli mowa o korektorach. Ciągle mi coś w nich przeszkadza. Chcę w końcu wypróbować Catrice. Może się polubimy 😉

  7. Ja się do tej pory za często nie malowałam, ale jak już to robiłam, to nakładam niezmiennie korektor Rimmel Match Perfection. Świetnie rozświetla cienie pod oczami, dając naturalny, niepudrowy efekt. Genialnie się rozprowadza i nie zbiera w załamaniach. Nie tworzy efektu pandy i ładnie wtapia się w skórę, nie odznaczając przy tym. Na punktowe wypryski jest dla mnie za ciemny odrobinkę, ale poza tym – rewelacja 🙂

  8. Oba według mnie nie nadają się pod oczy – Catrice, bo strasznie przesusza i można nabawić się zmarszczek w młodym wieku, a Maybelline, ponieważ podkreśla istniejące zmarszczki i jest okropnie pomarańczowy 😉

    • U mnie Catrice przy bogatej pielęgnacji – nie przesusza. A w najjaśniejszym odcienie Maybelline, jakbym nie patrzyła – nie odnajduję pomarańczowych tonów 😉

  9. Markę Maybelline uwielbiam już od lat i szczerze powiedziawszy ich kosmetyki jeszcze chyba nigdy mnie nie zawiodły. Tego korektora nie znam, ale koniecznie muszę się mu bliżej przyjrzeć 🙂 Pozdrawiam

  10. O tym korektorze z Catrice,słyszałam wiele niezbyt pochlebnych opini,chociaż sama go jeszcze nie używałam.Natomiast o tym drugim nie słyszałam,bardzo pomysłowa ta gąbeczka:)szkoda,że nie ma jaśniejszych odcieni.

    • U mnie korektor z Catrice zdaje egzamin, więc na podstawię swoich doświadczeń z tym produktem mogę wystawić pozytywną opinię 🙂

  11. ja tez zadnego nie używałam 😀 w ogóle rzadko kiedy stosuję korektor pod oczy. moja skóra potrzebuje odpowiedniego nawilżenia, wiec pakuję tam tylko kojące kremy pod oczy i tyle. 🙂
    Udanego tygodnia! 🙂

  12. Z meybelline nie miałam natomiast np u mnie Catrice na początku się sprawdzał natomiast po czasie nie ładnie wyglądał pod oczami 🙁 mi podkreślał drobne zmarszczki i wysuszał 🙁

  13. nie mam cieni pod oczami, nie potrzebuję korektora, więc na tę okolicę czasem nanoszę odrobinę bazy z benefit Pore, sprawdza się u mnie idealnie

  14. Ja jakiś czas temu stwierdziłam, że moje podkrążone oczy są integralną częścią mojej osoby i nie potrzebuję żadnych korektorów. Ludziom, którym to mówię dziwnie się na mnie patrzą. Ale tuszując moje cienie po prostu nie byłam sobą.

    • Nie rozumiem dziwnych spojrzeń ludzi w związku z Twoją decyzją. To Twój wygląd i najważniejsze, że czujesz się dobrze ze sobą 🙂

  15. muszę się przyznać że nie używam korektorów, czasem maznę delikatnie buzię kremem bb z garniera szczególnie jak pokaże się jakaś plamka czy krostka a tak ogólnie to jedynym c nakładam na skórę jest krem do twarzy. Aczkolwiek przydałby mi się korektor na jakieś wyjścia- chociażby wypad do znajomych czy na miasto gdy wszystkie znajome wymalowane a ja jak ta szara myszka jednie z mascarą xD Wtedy można się trochę porasować ale wybrałabym ten pierwszy catrice bo jakoś do maybelline nie mam wielkiego przekonania.
    Pozdrawiam!

    • Masz piękną, naturalną urodę. Jeśli nie musisz się malować – super! Przecież nie jest powiedziane, że każda kobieta powinna nakładać korektor. Używamy tego, co wydaje nam się potrzebne, w czym czujemy się lepiej 🙂

  16. Mam Catrice, ale stosuję jako bazę na powieki, pod oczy używam L’oreal 🙂 też jest dobry 🙂 jak dla mnie 😉

  17. Catrice jest bardzo popularny, więc coś w nim musi być:) Ja mam ten słoiczkowy, ale nie pod oczy;) Natomiast pod oczy używam Revlon Photoready i myślę, że by Ci się spodobał:)

  18. Korektor z Catrice to zdecydowanie jeden z moich ulubieńców 🙂 Niestety nie wiem co mnie ostatnio podkusiło i kupiłam korektor z Lirene, który okazał się kompletną pomyłką w moim przypadku 🙁 Niestety dopiero po fakcie znalazłam opinie na jego temat [url=https://idealna.pl/kosmetyki/makijaz/korektory/lirene-no-dark-circles-rozswietlajacy-korektor-pod-oczy/]tutaj[/url] i jak się okazało nie tylko u mnie się nie sprawdził. Także jak już znalazłyście swojego ulubieńca to bądźcie mu wierne 🙂

Skomentuj