Dzień dobry!

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzjami kolejnych sezonów seriali, które już jakiś czas temu skradły moje serce. Z niecierpliwością czekałam, aż nadejdzie wreszcie ten moment i będą dostępne kolejne odcinki moich ukochanych historii, które już nieraz wciągnęły mnie bez reszty.

Zwykle jednak tak bywało, że gdy już dostępne były odcinki z najnowszych sezonów, ja akurat nie miałam ani chwili, żeby siąść wygodnie przed ekranem laptopa. A to sesja, a to jakiś projekt związany z pracą. Niemniej jednak, w wolnych chwilach starałam się jednym oczkiem zerkać na swoje ulubione seriale. W ostatnim czasie obejrzałam: piąty sezon House of Cards, piąty sezon Orange is the new black oraz trzeci sezon Fargo.

1. House of Cards – sezon piąty

Czy Francis Underwood zostanie znowu prezydentem? Co na to Claire? Trzeba przyznać, że Frank to naprawdę jeden z okrutniejszych, zimnych i wyrachowanych czarnych charakterów, jakie można spotkać w historii kina. Jest zdolny do wszystkiego. Nie ma dla tego rzeczy niemożliwych. W tym sezonie przekonamy się do czego jest zdolny, aby dopiąć swego. A może cała polityczna mistyfikacja to jego z góry założony plan? Czy aby na pewno? Co na to jego żona Claire? Czy stała się taka sama jak on? Do czego jest zdolna.

Nie każdy przepada za serialami z polityką na pierwszym planie, ale House of Cards jest wyjątkiem, który nie przypomina podobnych formatów. Pomimo, że piąty sezon nie jest aż tak wciągający jak początkowe odcinki, nadal trzyma poziom. Polecam.

2. Orange is the new black – sezon piąty

Nigdy specjalnie nie zastanawiałam się nad losem kobiet osadzonych w więzieniach. Do czasu aż nie natknęłam się na ten serial. Brutalnie prawdziwy, dosadny, ale też momentami wzruszający, rozbawiający i nieprzewidywalny.

W piątym sezonie w osadzone organizują bunt. Śmierć jednej z osadzonych, którą spowodował strażnik została nieodpowiednio uszanowana. Osadzone są traktowane przedmiotowo. To wszystko powoduje, że dochodzi do buntu. Jedna z dziewczyn przejmuje broń, którą nielegalnie wniósł strażnik. Dochodzi do dantejskich scen.

Sezon, pomimo, że nieprzewidywalny i mało realistyczny jest naprawdę dobry. Ogląda się go z zapartym tchem. Po raz kolejny jestem pod wrażeniem rysów psychologicznych bohaterek. Jeśli macie chwilę czasu, „Orange is the new black” jest godzien uwagi.

3. Fargo, sezon trzeci

O ile sezon pierwszy Fargo był prawdziwym majstersztykiem, o tyle mam wrażenie, że każdy kolejny jest o kapkę gorszy, niemniej jednak i tak wciągający. Ten nieco irracjonalny klimat, przerysowane postaci i dziwne zbiegi okoliczności sprawiają, że chce się zobaczyć jeszcze jeden odcinek. Tym sposobem obejrzałam cały trzeci sezon Fargo.

Wielkim plusem jest fakt, że aby zacząć oglądać któryś z sezonów tego serialu, nie trzeba być zaznajomionym z poprzednimi, bo historie prawie wcale nie łączą się ze sobą.

Tutaj mamy do czynienia z pokłóconą rodziną. Jeden z braci dorobił się majątku, drugi zaś nie radzi sobie tak dobrze. Chciałby odzyskać, coś do należy do niego i jest zdolny niemalże do wszystkiego. Bogatszy z braci popada też w niespodziewane tarapaty. Jak to się skończy? Zobaczcie sami.

Zdjęcia: cdn-static.denofgeek.com, naekranie.pl, minnesotabrown.com, pixel.nymag.com, cdn.vox-cdn.com, bi.gazeta.pl, cdn5.thr.com.

A jakie serialowe perełki Wy odkryliście ostatnimi czasy?
Znacie produkcje, które Wam polecam?

Madzia

66 komentarzy

  1. Orange is the new black- bardzo lubię i ciekawa jestem co wymyślą w nowym sezonie. W tej chwili śledzę nowy sezon Gry o Tron 😉

  2. Nie znam tych seriali, ale nie mam czasu na telewizję, a jak wiadomo seriale wciągają 😉
    Mam nadzieję, że kiedyś będę miała więcej czasu i nadrobię wszystkie serialowe i filmowe zaległości – oczywiście wtedy zerknę do Twoich postów i wybiorę to co polecasz 🙂

  3. Jedyny serial, który obił mi się o uszy to wymieniony jako pierwszy „House Of Cards” – jednak tak jak już kiedyś Ci wspominałam, jestem po prostu osobą, która nie ogląda seriali 🙂

    • A do tego jeszcze praca, obowiązki domowe i książki 😀
      Im więcej na siebie biorę, tym więcej mam czasu wbrew pozorom 😀 😀

  4. muszę przyznać że…nie oglądam tv xD
    Serio, teraz nie będziemy mieć już w Norwegii polskiej tv tylko norweską ale nawet gdy mieliśmy to ogłównie wiadomości oglądałam xD seriali też nie oglądam a filmy tylko na komputerze

  5. Ja właściwie nie za często oglądam jakiekolwiek seriale, ale jakiś czas temu odkryłam „Lucyfera” i mam za sobą już dwa sezony, a teraz czekam na trzeci. Poza tym ostatnio wyczaiłam „Czystego geniusza”.
    Z tych przez Ciebie wymienionych kojarzyłam tylko „House of Cards” i właściwie zastanawiam się, czy nie zacząć z nim przygody, bo zbiera wiele pozytywnych recenzji. 😉

  6. Oj, staram się nie zaczynać oglądać seriali, bo potrafią strasznie wciągnąć i człowiek przepadł. Znam to, bo całe lata nie zaczynałam, a teraz jeden zajmuje mi codziennie trochę czasu. Pozdrowienia 🙂

  7. Nie znam ani jednego 😀 Ale obecnie nie oglądam żadnego serialu.
    Jednak wolę filmy 😉 Rzadko kiedy tasiemiec wciąga mnie na tyle, żebym go obejrzała do końca.
    Choć ostatnio w telewizji lecą powtórki Dr Housa i czasami sobie włączam 😉
    Najlepszy serial jaki widziałam!
    Pozdrawiam 😉

  8. ostatnio oglądam bardzo mało seriali. Ale tak mnie zaciekawiłaś tymi propozycjami, że mam ochotę obejrzeć wszystkie. Muszę tylko znaleźć trochę czasu…

  9. Szczerze mówiąc to słyszałam tylko o tym drugim. Nie widziałam go jeszcze ale może sie skuszę. Aa no ten pierwszy też coś słyszałam lecz nie dla mnie raczej. Pozdrawiam.

  10. House of Cards widziałam tylko jeden odcinek i bardzo spodobał mi się sposób, w jaki serial jest nakręcony. Muszę do niego kiedyś wrócić. A „Orange is the new black” mam na swojej liście od dawna 🙂

  11. Nie oglądałam tych seriali, ale ostatnio oglądam bardzo fajny dokumentalny „Córki przeznaczenia” na Netflix – ma tylko 4 odcinki (albo 5) i wg mnie jest ciekawy 😉

Skomentuj