Witam Was Kochani,

dziś przychodzę do Was z recenzją podkładu, który towarzyszy mi od bardzo, bardzo dawna. Nie wiem już sama, które to jego opakowanie w mojej kosmetyczce. Nie wiem dlaczego tak późno się pojawiłam z tą recenzją. Skłoniło mnie do jej napisania niechybne denko mojego podkładu. O czym mowa? O Revlon Colorstay.

Większość z Was pewnie kojarzy ten podkład. Jest na rynku od lat i zyskał ogromną popularność na całym świecie. Ja także bardzo polubiłam się z jego działaniem. Jednak nie jest to mój podkład na co dzień. Z racji, że jest dość mocno kryjący używam go wtedy, gdy zaatakuje mnie akurat nadmiar niedoskonałości lub po prostu, gdy chcę lepszego krycia przez długi, długi czas.

Jedno trzeba temu kosmetykowi przyznać – jest naprawdę dobrze kryjący. Nie spotkałam drugiego drogeryjnego produktu, który dawałby podobny poziom krycia. Jeśli borykacie się z niedoskonałościami, przebarwieniami to jest coś dla Was!

Sama za sprawą problemów hormonalnych miałam kłopoty z cerą. Pojawiły się u mnie pod koniec pierwszego roku studiów, kiedy chciałam już zapomnieć o nastoletnim trądziku. Niestety, nie udało się. Oprócz dobrej kuracji dermatologicznej musiałam też czasem „wychodzić do ludzi” a pokazywanie się na co dzień z nieestetycznymi pryszczami stanowiło dla mnie nie lada problem. Wtedy właśnie przeczesywałam Internet w poszukiwaniu dobrego, trwałego podkładu mocno kryjącego w przystępnej cenie. No i znalazłam!

Sama mam wersję tego podkładu Oily Skin 24Hrs czyli dla cery tłustej. Moja typowo tłustą nie jest, jednak w strefie T ten potrzebuję czegoś takiego. Wiem, że jest też wersja dla cery suchej, ale jej nie testowałam, więc ciężko mi się na ten temat wypowiedzieć.

Wielkim plusem tego podkładu jest jego szeroka gama kolorystyczna. Każdy znajdzie odcień dla siebie. Ja osobiście postawiłam na kolor najjaśniejszy, który jest bardzo blady (idealny na zimę). Kolor Ivory jest jednak odrobinkę wpadający w róż.

Kiedyś miałam nieco ciemniejszy, cieplejszy odcień (chyba 120 Vanilla?) również dla naprawdę bladych osób, o wręcz porcelanowej cerze.
Co ważne – w gamie kolorystycznej występują i odcienie z różowym pigmentem i z żółtym i z nautralnym.

Jego wielkim plusem według mnie jest także fakt, że zawiera SPF 6. Zawsze to jakaś ochrona przeciwsłoneczna.

Minusem tego podkładu od dawien dawna był jego brak pompki. Sama mam jeszcze wersję bez niej i faktycznie – codzienne użytkowanie jest nieco upierdliwe właśnie przez to. Jednak obecnie została wprowadzona nowa formuła tego pokładu i wreszcie jest on wyposażony w wygodną pompkę. Super, bo bardzo mi jej brakowało.

Opakowanie jest szklane, jednak solidne. Upadło mi kilka razy na podłogę i się nie rozbiło. Uff!
Naklejka z napisami po długim czasie użytkowania się ściera.

Dla mnie jest to podkład, który muszę mieć w kosmetyczce na awaryjne sytuacje. Gdy moja cera jest w gorszym stanie i chcę czuć komfort dobrego krycia – sięgam właśnie po Colorstay. Idealnie też sprawdza się na większe wyjścia. Dobrze utrwalony utrzymuje się niemalże – tak jak zapewnia producent – do 24 h. Wprawdzie tak długo nie miałam okazji nie zmyć do z twarzy, jednak spokojnie wytrzymał całonocne imprezy w dobrym stanie. Małe poprawki były wskazane, ale ogółem trzymał się nienagannie. Co ważne, cera po nim jest matowa i nie ma tendencji do świecenia się już po godzinie/dwóch. Samo wykończenie też jest matowe, ale nie tępe. Jednak w żadnym razie satynowe czy rozświetlające. Dlatego zwolenniczkom bardziej wielowymiarowego makijażu i glow raczej bym go odradzała.

Kolejnym plusem jest fakt, że nie zmienia koloru. Nie utlenia się, nie ciemnieje.
Zapach jest ciężki do opisanie. Mnie w żadnym razie nie przeszkada. Nie czuć go na twarzy. Jedynie podczas aplikacji jest wyczuwalny. Taki „typowo kosmetyczny”, nienarzucający się.

Dla mnie ważne jest też to, że nie zapycha. Nie pojawiają mi się po nim podskórne krostki (a w przypadku innych podkładów często mam z takimi do czynienia). Jednak UWAGA! – jest to trwały podkład, który potrafi przesuszyć skórę. Po wielogodzinnym noszeniu mam wrażenie, że jest ściągnięta i dopiero potem muszę ją ratować pielęgnacją silnie nawilżającą. Dlatego unikam stosowania Revlon Colorstay na co dzień. Jednak od czasu do czasu lub na specjalną okazję jest idealny.
Trzeba także uważać, żeby nie przesadzić z ilością nakładaną na twarz. Gdy nałożymy go zbyt dużo, nawet przy dobrym rozblendowaniu uzyskamy efekt maski.

Skład: Aqua, Cyclomethicone, Trimethylsiloxysilicate, Butylene Glycol, Boron Nitride, Dimethicone, Alcohol Denat., Peg/Ppg-18/18 Dimethicone, Nylon-12, Tribehenin, Isododecane, Polyisobutene, Sodium Chloride, Cetyl Peg/Ppg-10/1 Dimethicone, Bisabolol, Serica, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Malwa Sylvestris Extract, Lilium Candidum Bulb Extract, Lactobacillus/Eriodictyon Californicum Ferment Extract, Cymbidium Grandflorum Flower Extract, Serica, Alumina, Polydimethylsil Oxane/Polymethylsilesquioxane Copolymer, Ethylene Brassylate, Methicone, Trisiloxane, Sorbitan Sesquioleate, Tetrasodium Edta, Methylparaben, Propylparaben.
[+-]:Mica (CI 77019), Titanium Dioxide (CI 77891), IronOxides(CI 77491, 77492, 77499).

Tak prezentuje się na twarzy:

Jednak i tak jest to mój ukochany drogeryjny podkład o mocnym kryciu, który będę kupowała dopóki będzie dostępny na rynku. Cena w Rossmannie to 70 zł, ale spokojnie w drogeriach internetowych można go kupić za nieco ponad 20 zł.

Polecam go zwłaszcza młodym dziewczynom, które mają problem z trądzikiem, a chcą czuć się komfortowo. Ten podkład nie tylko ujednolica koloryt cery, ale też dobrze kryje niedoskonałości, a przy tym nie jest bardzo drogi.

Marka: Revlon

Nazwa: ColorStay, Makeup for Combination/Oily Skin 24Hrs

Mój odcień: 110 Ivory

Pojemność: 30 ml

Dostępność: Rossmann, Hebe lub drogerie internetowe

Cena: około 70 zł w Rossmannie, ale w drogeriach internetowych jest już dostępny poniżej 30 zł

Znacie ten produkt? Jakie są Wasze ulubione kryjące podkłady?

Pozdrawiam,

Madzia

59 komentarzy

  1. Mam go. Owszem mocno kryje.. Wręcz jak fundament xD A tak na poważnie to jest bardzo bardzo ciężki. Do tego trudno go zmyć, zużywam na niego kilka chusteczek ;o
    Nie należy do moich ulubieńców, niestety :/
    Mój blog ♥

  2. Podoba mi się, że ma szeroką gamę kolorystyczną i właśnie z różnymi pigmentami – ja mam lekko żółtawą cerę, więc większość drogeryjnych kosmetyków nie wpada w moją tonację. Pierwszy raz o tym podkładzie słyszałam od TheKretka1.
    Podkładów na co dzień nie używam, nawet takiego nie mam i choć moja cera idealna nie jest (mam przebarwienia, wyskakuje mi coś czasem), to po prostu to zaakceptowałam 🙂 Źle bym się czuła w „drugiej skórze”.

    PS: Śliczne zdjęcie! *o* Rewelacyjny makijaż! I oczy masz piękne <3

  3. Podkład kultowy 🙂 Sama mama dwie butelki w domu, chociaż tylko dlatego bo dostałam je za darmo ;p Ja nie kupiłabym tego podkładu, bo nie potrzebuję tak mocnego krycia no i wolę bardziej „suche” podkłady 🙂 Ale jeśli ktoś szuka dobrze kryjącego też polecam Revlon 🙂

  4. Przymierzałam się do niego już tyle razy, ale jakoś nigdy nie doszło to do skutku. Zachęcona ostatnio jakąś promocją w drogerii internetowej poluję na niego, bo odcień, którym jestem zainteresowana rozszedł się jak świeże bułeczki 😀 więc czatuje dalej 😀 ale bardzo jestem zaciekawiona jego działaniem i tym jak się sprawdzi. Super, że akurat teraz wpadłam na jego recenzję u Ciebie! ♥

    Pozdrawiam serdecznie! ♥

  5. Nie miałam nigdy podkładu z tej firmy,szkoda, że przesusza skórę.Najlepiej kryjącym i niewysuszającym skóry jest wg mnie podkład z Estee Lauder.

  6. Mam w domu jedno opakowanie, ale mało kiedy po niego sięgam 🙂 Fajnie kryje i jest trwały, ale na mojej nadwrażliwej cerze daje uczucie ciężkości.

  7. Od dawna przymierzam się do wypróbowania tego podkładu, ale zawsze coś innego wpada do mojego koszyczka. Fajnie, że nowa wersja posiada pompkę, dozowanie produktu to bardzo ważna kwestia!

  8. Ja nie potrzebuję mocnego krycia, ba, nawet bym go nie chciała. Stosuję lekkie podkłady, które minimalnie zmienią odcień mojej skóry.

  9. Od dawna przymierzam się do kupienia tego podkładu, ale jakoś wiecznie co innego wpada mi w ręce. Muszę go kiedyś wypróbować 🙂

  10. Kiedyś miałam i lubiłam, ale zmieniła mi się cera z mieszanej na suchą/normalną i podkład nie wygląda na niej już tak dobrze 😉

  11. Jest na mojej liście 🙂 tylko zastanawiam się nad tym lub nad wersją z pompką 🙂 obecnie mam dwa w użyciu i jak wykończe to kupię ten 🙂

  12. no nie wierze 😀 cały czas przyglądałam się temu podkładowi ale własnie ten brak pompki mnie przerażał 😀 namówiłaś mnie! 😀 to bedzie moj kolejny zakup 😀 <3

    • Tylko jest jeszcze wiele starych podkładów Colorstay wyprzedawanych i trzeba być czujnym, aby nie dostał się nam taki bez pompki 😉

  13. sporo dobrego o nim czytałam wiele osób poleca mi ten produkt… nawet zdarzyło mi się zapytać kilka dziewczyn jakiego podkładu używają i to właśnie był opisany przez Ciebie produkt

  14. Obecnie używamy podkład Dr Irena Eris nr 210 bo ma dobre krycie. Słyszałyśmy, że Revlon dorównuje mu w tuszowaniu przebarwień ale nie mamy pojęcia jaki odcień kupić. Orientujesz się może jak przełożyć kolor 210 Ireny Eris na Revlon?

  15. Mnie on niestety zapycha:/ Tak jak Pandy używam Ireny Eris w wersji matującej i go uwielbiam – mocne krycie i jest idealny na lato, bo nie spływa;)

Skomentuj