Dzień dobry!

Jaka jest Wasza ulubiona marka kosmetyczna? Ja nie mam jednej, ukochanej. Jednak wiele firm kosmetycznych pozytywnie mi się kojarzy i z chęcią sięgam po ich produkty ponownie. Ostatnimi czasy miałam okazję zapoznać się z kosmetykami polskiej marki Vianek. Część z nich otrzymałam we wspaniałej paczuszce dostarczonej do mnie od Konfrerencji Meet Beauty.

Do niedawna markę Vianek znałam tylko ze słyszenia. Od dawna chciałam wypróbować produkty, jakie oferuje, ale tak jakoś schodziło… zużywałam to, co akurat miałam i to, co było sprawdzone.

Jednak będąc na Targach Beauty Days miałam okazję baczniej przyjrzeć się tej marce, bo jej produkty były do nabycia na jednym ze stoisk. Postanowiłam bliżej zainteresować się ich produktami, jak i samą marką. Vianek Polska firma kosmetyczna oferująca produkty naturalne. W tym zdaniu mieszczą się dwie podstawowe informacje, na które staram się zwracać uwagę podczas doboru odpowiednich kosmetyków dla siebie. Jeśli marka jest polska i oferuje produkty z natury – ma u mnie ogromny plus na starcie.

Kolejnym wyróżnikiem tych kosmetyków bez wątpienia może być ich wygląd. Oryginalne zdobnictwo opakowań kojarzy się z naturą i polskim folklorem. Jeśli połączymy to z dobrym działaniem, fajnymi składami i pięknymi zapachami – otrzymamy naprawdę unikatowe produkty.

Ja akurat miałam okazję przetestować od Vianka szampon do włosów, krem do rąk oraz peeling do twarzy. Zobaczcie, co sądzę o tych produktach, czemu się w nich zakochałam i czy obdarzyłam markę zaufaniem.

1. Vianek, Szampon nawilżający do włosów suchych i normalnych, 300 ml, 21 zł

Smukła buteleczka, dominuje biała kolorystyka, a u dołu piękne wzory kwiatowe. Na półce w łazience prezentuje się jak ozdoba. Jednak nie w tym rzecz. Ten szampon skradł moje serce z dwóch innych powodów… a może nie tylko dwóch?

Przede wszystkim – jest to pierwszy szampon naturalny z dobrym składem, który pokochały moje włosy. Robiłam już niezliczoną liczbę podejść do naturalnych szamponów i zawsze kończyło się to tak samo – poplątana, sucha fryzura, niemalże niemożliwa do rozczesania. Szczerze mówiąc, właśnie z tego względu odwlekałam decyzję o użyciu tego szamponu. Jakież jednak było moje zdziwienie, gdy włosy po myciu były sypie, miękkie w dotyku i po prostu piękne!

Po raz pierwszy użyłam szampon bez odżywki. Zawsze, gdy chcę najlepiej przetestować szampon – używam do bez dodatkowych wspomagaczy, aby w pełni oceniać jaki efekt da mi produkt. Abym pełniej mogła ukazać efekt „po” umyciu głowy, muszę w tym miejscu zaznaczyć, że moje włosy są środnioporowate, jednak mają tendencję do obciążania (czasem nawet zwykła odżywka jest je w stanie obciążyć).

Efekt, jaki uzyskałam po myciu to włosy przyjemne w dotyku, które dobrze się układają. Były miękkie, wyglądały zdrowo. Szampon w żadnym razie nie podkreślił małych niedoskonałości fryzury – jak chociażby puszenie się (do którego czasem moje włosy mają tendencję). Co więcej – moja fryzura była utrzymana w świeżości dłużej niż zwykle, pomimo, że upalna pogoda nie sprzyja braku przetłuszczania włosów. Za to efekt łagodnego oczyszcza, bez podrażniania skóry głowy gwarantowany.

Kolejnym razem użyłam szamponu po olejowaniu włosów. Chciałam sprawdzić czy dobrze się spiszę w przypadku zmywania ciężkich olejów. Dał radę! Domył fryzurę na piątkę z plusem.

Sama konsystencja szamponu jest dość gęsta. Produkt jest przezroczysty. Nie posiada pompki, ale aplikacja nie jest nieprzyjemna czy w jakikolwiek sposób problematyczna. Po umyciu włosów jeszcze przez chwilę czujemy piękny zapach tego produktu, jednak nie utrzymuje się on na włosach dłużej niż kilkadziesiąt minut.

Skład:

Polecam wszystkim, którym marzą się naturalne składy w kosmetykach bez obciążania włosów, zbędnego plątania.

2. Vianek, Nawilżający krem do rąk, 75 ml, 16 zł

Jeśli chodzi o kremy do rąk to jestem naprawdę bardzo wymagająca. Mam swoje ulubione produkty i zazwyczaj trzymam się ściśle tego, co już mi się sprawdziło. Wiele kremów do rąk dostępnych w drogeriach ma kiepski skład, niemałą cenę i łatwo jest się nabrać.

Już dawno temu darowałam sobie szukanie kremu do rąk z naturalnym składem i dobrym działaniem, bo sądziłam, że takie produkty po prostu nie istnieją. Gdyby jeszcze konsystencja była lekka, krem szybko się wchłaniał, a przy tym dobrze i na długo nawilżał… Marzenie?

Niekoniecznie! Takie kosmetyki, jak widać, istnieją. Ten kremik od marki Vianek posiada 5% mocznik. Nie każdy przepada za tym składnikiem, ale mi on bardzo służy, bo działa zmiękczająco. Natomiast za nawilżanie odpowiadają: ekstrakt z robinii akacjowej, olej z kiełków pszenicy i masło shea. Jeśli czytujecie mnie od jakiegoś czasu, wiecie, że masło shea w kosmetykach to mój wielki ulubieniec.

Kremik szybko się wchłania i pięknie pachnie. Jest idealny, gdy pracujemy przy komputerze i nie chcemy wypaprać nakremowanymi dłońmi całej klawiatury. Wystarczy odczekać chwilkę po aplikacji i już… można znów przystąpić do swoich zadań.

Producent zaleca zużycie w ciągu 3 miesięcy od otwarcia. Myślałam, że nie poradzę sobie z nim tak szybko. Jednak tak się uzależniłam od jego używania, że chyba nie będzie z tym najmniejszego problemu. Akurat na wakacje taki nawilżacz przyda się idealnie.

Co zyskałam? Na pewno brak efektu suchych dłoni, wygładzenie, zmiękczenie i nawilżenie. Co więcej – jest to nawilżenie długofalowe. Po prostu stan moich dłoni się poprawił, nie tylko w momencie, gdy mam nałożony krem.

Konsystencja jest typowo kremikowa, jednak w żadnym razie nie bardzo tłusta. Krem dobrze się wchłania. Ładnie pachnie. Zapach utrzymuje się na dłoniach jeszcze przez chwilę od aplikacji.

Skład:

Nie mam mu nic do zarzucenia. Idealny produkt do torebki, kosmetyczki. Niewielki, szybko się wchłania, dobrze nawilża, a przy tym nie powoduje podrażnień i – pomimo, że mam wrażliwą skórę dłoni skłonną do ekstremalnego przesuszania i egzem – daje mi pełnię komfortu i nic lepszego na lato i tak bym nie znalazła (zwłaszcza z naturalnym składem!).

3. Vianek, Normalizujący peeling do twarzy, 75 ml, 19 zł

To już ostatni produkt marki Vianek, jaki miałam okazję testować w ostatnim czasie. Akurat tego peelingu nie otrzymałam w ramach Meet Beauty, a dostałam go od przyjaciółki.

Jednak bardzo się ucieszyłam, że mi go dała, bo już od dawna szukałam dobrego peelingu do twarzy z naturalnym składem. Delikatne, enzymatyczne propozycje na co dzień już mam, jednak żadnego porządniejszego zdzieraka nie mogłam uświadczyć.

Wprawdzie peeling jest przeznaczony do skóry przetłuszczającej się, z niedoskonałościami, a moja obecnie skłania się w kierunku normalnej. Jednak do używania w strefie T nadaje się idealnie, zwłaszcza, że obecnie wyprowadziłam moją skórę z pozimowego odwodnienia i przesuszenia.

Peeling posiada ekstrakt z szałwii o właściwościach oczyszczających i detoksykujących oraz silnie odświeżający olejek miętowy. Możecie sobie wyobrazić jak wspaniale pachnie! Po prostu obłęd. Uwielbiam takie świeże ziołowe zapachy. Szczerze mówiąc – patrząc na samą tubkę z produktem – tak właśnie wyobrażałam sobie jego zapach. Nie zawiodłam się!

Co do działania – również zostałam miło zaskoczona, gdyż produkt sprawdził się u mnie doskonale jeśli chodzi o walkę z regeneracją zmian skórnych (zmiany potrądzikowe, przebarwienia) i wyraźnie poprawił koloryt mojej skóry, która stała się bardziej jednolita.

Zaraz po zastosowaniu peelingu nasza cera jest miękka, gładka i niesamowicie przyjemna w dotyku. Peeling jest dość intensywny, jednak w dużej mierze to my same decydujemy jaką dawkę „zdzierania” chcemy dostarczyć naszemu naskórkowi.

Za możliwość przetestowania dziękuję Kasi! Dzięki niej odkryłam swój ukochany peeling, do którego na pewno powrócę, gdy mi się skończy. Jednak póki co cieszę się jego fantastycznym działaniem… i oby jak najdłużej mi służył!

Skład:

Kochani, tak oto wygląda moje przygoda z marką Vianek. W miarę testowania kolejnych produktów tej marki, chcę zapoznawać się z coraz to nowymi różnościami, jakie oferuje ta polska firma. Moim zdaniem, jeśli nie chcecie swojej skórze dostarczać wielu sztucznych składników i innych niepożądanych substancji, naprawdę warto zastanowić się nad naturalną pielęgnacją, tym bardziej, że obecnie jest ona coraz bardziej dostępna, niedroga i po prostu – świetnie działa!

Znacie produkty marki Vianek?
Jaki naturalny kosmetyk możecie mi polecić?

Madzia

67 komentarzy

  1. Bardzo ciekawe produkty, które z przyjemnością bym przetestowała 😉 nigdy nie używałam nic tej marki więc kto wie może zdecyduje się na zakup w przyszłości – pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. Nie jestem niewolnikiem składów, ale fajnie że są takie fajne marki, szczególnie polskie!, oferujące takie dobroci. Z tej Twojej gromadki miałabym ochotę na krem do łapek. Mogłabym się z nim polubić 🙂

  3. u mnie z Viankiem jest podobnie, jak było u Ciebie. Mam chęć wypróbować, ale póki co, zużywam to co mam i to co już sprawdzone 😉 ale kiedyś się skuszę na pewno!

  4. Muszę w końcu kupić ich produkty tym bardziej że sylveco i biolaven (marki siostrzane) bardzo polubiłam 🙂 najbardziej oczywiście kusi mnie peeling 🙂

  5. Z tej firmy miałam krem pod oczy – całkiem fajny, olejek do włosów – och jak on cudownie pachniał i wcierkę do włosów. Z pewnością skuszę się jeszcze na jakieś inne kosmetyki tej marki.

  6. Za peelingiem będę musiała się rozejrzeć 🙂 Obecnie używam z tej firmy kremu do rąk i pod oczy, a wcześniej miałam kremy do twarzy i żel do mycia twarzy. Były ok i pewnie kiedyś do nich wrócę 🙂

  7. Spotkałam się z tą firmą i właśnie szata graficzna mnie zachwyciła, ale nie miałam żadnego kosmetyku 🙂 Najchętniej skusiłabym się na krem do rąk – długotrwałe nawilżenie i brak filmu najbardziej do mnie przemawiają 🙂

  8. Znam markę Vianek, dużo o niej słyszałam, ale, o zgrozo, nic jeszcze nie trafiło w moje ręce. Chyba pora to zmienić, zwłaszcza, że piszesz o takich piękniochach:)

  9. Słyszałam o tej marce. Ma śliczne opakowania. Niczego jeszcze z Vianka nie używałam, także o działaniu nie mogę nic powiedzieć.
    Pozdrawiam! 😉

  10. No muszę przyznać, ze zaciekawiłaś mnie tymi produktami, a szczególnie szamponem, bo do tej pory tez nie sprawdził mi się żaden naturalny.

  11. Z Vianka miałam tylko nawilżajacą mgiełkę do twarzy, ale oczekiwałam od niej czegoś większego, więc trochę się zawiodłam :C Teraz, po Meet Beauty, otrzymałam szampon i jestem ciekawa, jak się sprawdzi i czy będę z niego zadowolona 🙂

Skomentuj