Dzień dobry,

jako, że w ostatnim czasie pojawiło się u mnie sporo ciekawych nowości, które chciałabym Wam pokazać – przybywam oto z tym postem. Nie będzie to jednak typowy food haul, gdyż do listy moich naturalnych produktów dołączę także dwa kosmetyki naturalne. Zatem zapraszam Was dziś na totalny misz-masz. Jednego możecie być pewni – znajdziecie tu same zdrowe, naturalne produkty.

1. Vital Food, Chlorella, 100 g, około 19 zł (zakupiona w Auchan)

W codziennym użytku mam już spirulinę, którą bardzo polubiłam. Chlorella jest niemalże identyczna w smaku i w kolorze. Ja na początku miałam problem z algami, gdyż nie mogłam od razu się do nich przekonać. Jednak po jakimś czasie – polubiłam bardzo ich smak. Obecnie chlorelli używam zamiennie ze spiruliną do swoich zielonych koktajli. Bardzo mi odpowiada. Choć jest u mnie dopiero od tygodnia, używałam jej już kilka razy.

Chlorella to bogate źródło witaminy A, a także kwasów tłuszczowych omega-3, żelaza, wapnia i magnezu. Zawiera wszystkie 8 niezbędnych aminokwasów. W chlorelli znajduje się ponadto CGF czyli czynnik wzrostu, który pomaga zregenerować nasze komórki. Wspomaga detoks, jest bogata w białko, wspomaga utratę wagi, wspiera układ immunologiczny, dodaje energii i wspomaga trawienie. Czego chcieć więcej?

2. Białko konopne z konopii HEMP PROTEIN proszek 250g Intenson, 16,99 zł (zakupione w Biogo.pl)

Białko konopne jest otrzymywane poprzez wytłaczanie oleju z nasion z konopi, wysuszenie pozostałości oraz zmielenie. Już od dawna planowałam jego zakup. Będzie nadawało się świetnie jako dodatek do koktajlu do wyczerpującej aktywności fizycznej czy po prostu jako zdrowy dodatek do zwykłego shake’a. Jakiś czas temu zrezygnowałam z odżywek białkowych (zwłaszcza tych nienaturalnych, wspomaganych sztucznymi polepszaczami smaku i słodzikami) zatem taka naturalna alternatywa jak najbardziej do mnie przemawia. Jeszcze nie otwierałam tych wspaniałości, ale niebawem z pewnością je przetestuje.

3. Mąka z kasztanów jadalnych BIO 250 g, 14,99 zł (zakupiona w osiedlowym markecie)

Do mąki z kasztanów jadalnych przymierzałam się już od jakiegoś czasu. Tyle wspaniałych przepisów z jej udziałem znalazłam na blogach i na Youtube’ie, że aż mnie korciło, aby w końcu je wdrożyć w życie. No i w końcu mam! Jak się okazało wcale nie musiałam daleko szukać. W Tarnowie, w sumermarkecie sieci Spoołem nieopodal mojego domu udało mi się ją zakupić. W dodatku jest ona polecana osobom mającym problemy z jelitami. Nie zawiera glutenu. Tym bardziej się skusiłam!

4. Pyłek kwiatowy, 250 g, około 12 zł (sklep zielarski)

Pyłek kwiatowy to oprócz miodu podstawowy pokarm pszczół. Miód to pokarm energetyczny, zaś sam pyłek to białko, tłuszcze, sole mineralne, witaminy, kwasy organiczne i hormony. Całe bogactwo. Ma właściwości detoksykacyjne, antydepresyjne, antyalergiczne, przeciwmiażdżycowe, regulujące trawienie, wspomagające wzrok i trawienie. Stosowany regularnie jest w stanie zrobić wiele dobrego w naszym organizmie. Kiedyś jednak byłam uczulona na propolis i póki co podchodzę do niego rozważnie. Muszę powtórzyć testy alergiczne, zanim na dobre zacznę go stosować.

5. Nordic, Jumbo Oats, płatki owsiane, 1 kg, cena ? (produkt otrzymałam na Festiwalu See Bloggers)

Ostatnimi czasy zupełnie odeszłam od owsianek. A przecież płatki owsiane są takie dobre i bogate w przerozmaite składniki odżywcze. Jednak na See Bloggers otrzymałam (a właściwie wygrałam w ramach konkursu) cały zestaw skandynawskich produktów marki Nordic, które bazują właśnie na płatkach owsianych. W opakowaniu był też kilogramowy zapas klasycznych płatków owsianych. Super! W końcu zmotywuje mnie to do robienia pysznych, zdrowych owsianek z owocami.
Z tego co się orientuje firma Nordic ma dopiero wejść na rynek polski, więc obecnie jej produkty mogą nie być jeszcze dostępne.

6. Schmidt’s Deodorants naturalny dezodorant w sztyfcie Róża+Wanilia, 92 g, około 32 zł (zamawiany z iherb)

Jeśli chodzi o naturalne dezodoranty to Schmidt’s zdecydowanie bije na głowę konkurencję. Trzeba przyznać, że zapach „róża-wanilia”, który zamawiałam – jest obłędny. Pachnie rewelacyjnie. Miałam już przyjemność parokrotnie używać tego dezodorantu i póki co nie chcę wydawać na jego temat konkretnej opinii. Podczas upałów nie dawał rady, ale może na jesień będzie czymś idealnym. Zobaczymy. Póki co – jestem oczarowana jego naturalnym składem.

7. Babuszka Agafi, Receptury Babuszki Agafii, pasta do zębów syberyjska, 75 ml, około 12 zł

Od dawna poszukiwałam pasty bez fluoru i innych niepożądanych dodatków. Koniec końców padło na rosyjską pastą Babuszki Agafi. Cena może nie należy do najniższych, ale za dobery, naturalny skład trzeba zapłacić. Poprzednio miałam tę pastę, tyle, że z innymi dodatkami, w pomarańczowym opakowaniu i pod względem smku – wydawała mi się nieco przyjemniejsza, ale ta też jest ok. W końcu tego się nie je. 😉

To już wszystko, jeśli chodzi o moje naturalne nowości. Jestem bardzo ciekawa jak spisze się u mnie białko konopne i czy koniec końców dezodorant Schmidt’s da radę. Pożyjemy, zobaczymy.

Post nie jest sponsorowany.

W jakich sklepach najczęściej kupujecie naturalne produkty?
Znacie jakieś fajne przepisy z wykorzystaniem mąki kasztanowej? Będę wdzięczna za linki 🙂

Madzia

63 komentarze

  1. Bardzo ciekawe nowości. Zaintrygowałaś mnie tą mąką z kasztanów jadalnych-pojęcia nie miałam o jej istnieniu 😉

  2. Mąka z kasztanów – wow, a ja myślałam, że ryżowa to rarytas 😀 Ja bym wypróbowała chlorelli, bo brakuje mi trochę zielonego w diecie. Brakuje mi dużo zielonego w diecie.

  3. Według mnie takie białko jest o wiele lepsze od tych „chemicznych” proszków – tutaj dodatkowo przyjmuje sie witaminy pochodzace z rośliny – w 100% naturalne 😉
    Jeśli chodzi o pastę do zebów to od kilku miesięcy używam tych naturalnych. Moja starsza siostra poleciła mi Dabur z bazylią oraz Babuszkę 😉 Obie mają naturalny skład, jednak ostatnio siostra powiedziała mi, ze Babuszka ma troszkę lepszy. Jeszcze jej nie używałam ale z Dabur z bazylia jestem bardzo zadowolona, ba wręcz zachwycona.
    Jakiś czas temu miałam z zebów zdejmowany kamień – zauważyłam, że moje zeby są bielsze. Nigdy nie były idealnie białe, bo mam inną budowę szkiliwa, ale są białe na tyle na ile mogą być. Zaczęłam myć zeby poleconą pastą i zauwazyłam, że ta pasta czyści o wiele lepiej niż tradycyjne. Zęby sa takie jakie były po zdjęciu kamienia – mojej mamie „wybielały”. Ja mówię, że nie wybielały, tylko w końcu zostały doczyszczone tak jak powinny być. Tradycyjne pasty nie myją. Wystarczy myć tą naturalna i można mieć zdrowy, biały uśmiech 😀
    Dodatkowo pasta Dabur z bazylią jest bardzo wydajna – na prawdę trzeba nałożyć jej ziarenko groszku i ładnie się pieni – jak nałożysz więcej, to potem z rana strasznie suszy – Sahara xD
    Raz skończyła mi się naturalna pasta do zebów i musiałam umyć tradycyjną – nie umyłam… pasta lepiła się do zebów, obkleiła je a zęby nie były doczyszczone. Moja siostra to potwierdziła. A co do ceny? U mnie w zielarskim pasta Dabur kosztuje ok 11zł, Babuszka tak samo. Cena pasty Elmex, Sensodyne, Blendamet itp. również obracają się w tej samej kwocie – a Elmex chyba kosztuje więcej, więc pasta nie jest droga 😉
    Następnym razem kupię Babuszkę, tylko jeszcze nie wiem jaki „smak” (o ile o smaku można mówić). Popytam siostry bo miała kilka i wie, która z nich jest mocniejsza a która słabsza – jakbyś była zainteresowana, to potem mogę dać znać 🙂
    A używasz jakiś płukanek do zebów? 😉

    • Co do białka – w 100% się zgadzam. Poza tym te maksymalnie chemiczne smaki… Nie dla mnie. No i te słodziki… Zdecydowanie wolę coś wartościowszego w swojej diecie.
      Kiedyś chlorella mnie odrzucała, a teraz jak długo jej nie jem… tęsknię za jej smakiem 😉
      Co do past do zębów – nie próbowałam tych marki Dabur, ale Babuszkę mogę polecić 🙂
      Nie zauważyłam, żeby moje zęby wybielały, ale czyści dobrze.
      Co do cen – podobne jak właśnie np. Elmex, który wcześniej kupowałam.
      Polecam Babuszkę w pomarańczowym opakowaniu! „Smak” bardzo fajny.
      Jeśli możesz którąś polecić w oparciu o opinię siostry, będę wdzięczna.
      Płukanej do zębów obecnie nie używam, ale mam zakupioną taką z Tołpy dla dzieci. Niebawem ją rozpocznę. 😉

  4. przyznaję, że nie znam i nigdy nie miałam żadnego produktu ze zdjęć. ten pyłek kwiatowy – bardzo fajna sprawa – słyszałam o nim wiele dobrego. najczęściej takie produkty kupuję w sklepie ze zdrową żywnością. ściskam ciepło! <3

  5. Przepisów z użyciem mąki kasztanowej było kilka na moim blogu 🙂 Jestem baaaardzo ciekawa tego białka konopnego i sama na nie poluję, żeby wzbogacić moją dietę w białko po mocnym ograniczeniu nabiału (zostawiłam jajka, mięso też jadam, ale nie w dużych ilościach). Jeśli chodzi o algi to jestem sceptycznie nastawiona, bo nie wiem, ile i jak długo trzeba byłoby je spożywać, żeby faktycznie dostarczyć odpowiednią ilość tych cudnych składników 🙂

    • Super, przewertuje Twojego bloga pod kątem przepisów z wykorzystaniem mąki kasztanowej.
      A białko konopne – cóż, właśnie się przymierzam do jego przetestowania.
      Co do ograniczenia nabiału i mięsa – ja jedno i drugie wyeliminowałam, czuję się dobrze, ale na dłuższą metę… człowiek jest jednak przyzwyczajony do nabiału…
      Co do alg, dam znać. Póki co używam spiruliny, dodaję około łyżeczki, dwóch do koktajli od jakiegoś miesiąca. 🙂

  6. Od jakiegoś czasu kusi mnie mąka z kasztanów. Nigdy jeszcze nie miałam, ale jestem pewna, że można z niej wyczarować wiele fajnych potraw :)Na pewno byłoby pysznie 🙂

  7. Przypomniałaś mi o płatkach owsianych, które uwielbiam, kupowałam orkiszowe i inne, ale to nie to samo. O chlorelli gdzieś już słyszałam.

  8. Magdalenko, wszystkie produkty są super ciekawe. Chlorellę bardzo sobie cenię , ja w ogóle kocham algi. Dodaję do sałatek, albo tak jak Ty, do szejków.Chlorella potrafi wyciągnąć z ciała nawet metale ciężkie i generalnie super odtruwa.Przymierzam się do białka z konopii, właśnie ze względu na treningi. Co mnie zachwyciło, to dezodorant różano- waniliowy. Dwa moje ulubione zapachy. Pyłek kwiatowy ma dobrą cenę, dotąd kupowałam droższe, więc rozejrzę się za tym, który proponujesz.
    A teraz idę zrobić sobie płatki owsiane, bo mi narobiłaś apetytu.
    Pozdrowionka

    • Właśnie czytałam, że chlorella i spirulina są polecane osobom, które chcą usunąć z organizmu metale ciężkie. Smak – idzie się przyzwyczaić, choć z początku byłam nieco sceptyczna.
      Białko z konopi dopiero zaczyna być moim stałym elementem diety, ale za krótko go używam, abym mogła wydać na jego temat konkretną opinię.
      Dezodorant – całkiem ok, ale nie jakiś super-mocny.
      Pyłek faktycznie chyba kupiłam całkiem niedrogo.
      Smacznego!
      Pozdrawiam 🙂

  9. Ale super ten foodhaul. Wiele rzeczy kojarzę wiem czym są, ale hm… nigdy nie kupowałam.
    Takie FIT Eko produkty są dość drogie niestety.
    Mąka z kasztanów jadalnych ma taki specyficzny smak jakoś nie przepadła mi do gustu. Spirulina- oj nie dla mnie. Ten zapach, smak i kolor nie podszedł mi do gust.
    Fajnie od razu cały 1kg. worek płatków owsianych oj wiedziałabym jak wykorzystać.

    • Niestety szkoda, że cena produktów eko czasem jest nie najniższa, ale warto zadbać o swoje zdrowie. Tym bardziej, że teraz wszędzie pełno środków ochrony roślin i innej chemii…

  10. Mąkę kasztanową uwielbiam, jest wspaniała do naleśników czy placków 🙂 i chlorellę też lubię dodawać do koktajli 🙂 pozdrawiam kochana 🙂

  11. najbardziej to Ci zazdroszczę dostępu do tej mąki kasztanowej! a do spiruliny i chlorelli nie wiem czy bym się dała przekonac:).. ale tylko krowa zdania nie zmienia więc nie mówię definitywnie NIE:)

  12. Bardzo fajne rzeczy sobie kupiłaś. Muszę sobie kupić jakieś algi, ale jakoś nie mogę się za ten zakup zabrać.
    Słyszałam, że z tych dezodorantów najlepszy jest o zapachu (o ile dobrze pamiętam) geranium.

  13. Od dawna kuszą mnie antyperspiranty Shmidt’s, ale zawsze mi z nimi nie po drodze – szkoda, że nie można ich kupić u mnie stacjonarnie – byłoby mi zdecydowanie łatwiej 😛 Naturalne pasty zamierzam wypróbować, bo te zwykłe potrafią zaszkodzić moim dziąsłom. Pozdrawiam!

    • Ja szczerze mówiąc myślałam, że ten dezodorant będzie u mnie hitem hitów, a póki co tak na dwa razy się u mnie sprawdza 😉

  14. nigdy nie byłam zwolenniczką białka „tradycyjnego” w proszku, szczególnie jak popatrzyłam na składy. W stylu życia „fit” choć ta nazwa nie do końca do mnie przemawia znalazły się w jednym worku dwa rodzaje osób, jedne, które starają się z głową zdrowo odżywiać i drugie, które jakoś ślepo podążają modzie – suple (nie mam na myśli naturalnych) by wyglądać bo wg nich one zdziałają cuda z ich sylwetką. Czasami wystarczy wejść na ig, tam jakoś najbardziej to widać. Ciekawe jak to białko konopne się sprawdzi 🙂
    Do mąki z kasztanów również się przymierzam, kiedyś w restauracji jadłam kaczkę pieczoną podaną z kasztanowymi placuszkami (muszę je wreszcie odtworzyć!)
    A pastami mnie zaciekawiłaś – muszę zgłębić wiedzę 🙂

    • Moim zdaniem od osoby nie mającej styczności ze zdrowym żywieniem do takiej wyedukowanej i wcielającej to w życie jest długa droga.
      Sama kiedyś nie miałam nawet pojęcia, że algi istnieją w formie proszku oraz, że to takie bogactwo cennych składników odżywczych.
      Człowiek się uczy całe życie. Nie po to, aby być „modnym”, ale zdrowym – w moim przypadku przynajmniej. 😉

  15. To połączenie zapachowe róża-wanilia w naturalnym dezodorancie musi być piękne;).
    Daj znać czy kosmetyk spisał się w chłodniejsze dni.

  16. Mąka kasztanowa – pierwszy raz słyszę, aż sama jestem ciekawa, co można z niej wyczarować.
    Pozdrawiam. 😉

Skomentuj