Dzień dobry,

jesień, Moim Mili. Jesień w pełni. Kiedyś naprawdę za nią nie przepadałam. Wydawała mi się szara, bura, smutna i do niczego. Teraz nie uzależniam swojego humoru i samopoczucia od pogody. Jeśli widzę, że za oknem leje – po prostu biorę parasol i cieplej się ubieram. Szkoda życia na smutki. Jeśli nie mamy na coś wpływu to nie warto tracić czasu na to, aby się tym zamartwiać.

Niemniej jednak, faktem jest, że gdy zbliżają się jesienne dżdżyste dni, dużo łatwiej o przeziębienie. Jednak można się przed nim łatwo ustrzec. Już sama zdrowa dieta może przyczynić się do poprawy naszej odporności. Zobaczcie co warto jeść, aby się nie rozchorować jesienią.

Naturalne sposoby na odporność

  • Miód czyli moc witamin, mikroelementów oraz cennych enzymów. Już od dawna są znane jego wspaniałe właściwości wspomagające naszą odporność. Wystarczy 1–2 łyżeczek miodu dziennie. Dobrym sposobem jest wypicie go wraz z ciepłą wodą z…
  • cytryną! Cytryna to prawdziwe bogactwo dla naszej odporności. Ja codziennie wypijam wodę z przynajmniej połówką świeżo wyciśniętego soku z cytryny. Bardzo lubię ten kwaśny smak.

  • Witamina C może być także dostarczana do naszego organizmu w postaci kwasu l-askorbinowego. Niestety w naszej codziennej diecie mamy niedobory tego cennego składnika.
  • Wątróbka lub ostrygi – innymi słowy CYNK. Dzięki niemu możliwa jest produkcja białych krwinek odpowiedzialnych za odporność organizmu.
  • Awokado – cenne jeśli chodzi o wzmacnianie odporności. Źródło witamin z grupy B, witamin C, E, K beta karotenu oraz wielu składników mineralnych.

  • Maliny, dzika róża, aronia, porzeczki – wiadomo, zimą czy późną jesienią trudno o świeże, można jednak codziennie pić sok z tych owoców. najwygodniej dodawać go do wody mineralnej.
  • Czosnek jest naturalnym antybiotykiem. Doskonale wspomaga nasz organizm w walce z drobnoustrojami. Sama najbardziej lubię go dodawać do sposób pomidorowych lub zjadam go z formie sosu czosnkowego. Mniam!

  • Cebula. Ja z dzieciństwa zapamiętałam syropek z cebuli, gdy byłam chora. Mama zawsze mi go wtedy robiła i podawała. Czy lubiłam jego smak? Hmmm, na dwa razy.  Warto jednak znać przepis na ten syrop z cebuli: dwie cebule obieramy, kroimy, układamy w szklance i przesypujemy cukrem (lub miodem – ważne, aby cebula puściła sok). Przykrywamy i odstawiamy na około dobę.
  • Tran – bogactwo jeśli chodzi o witaminy A, D, nienasycone kwasy tłuszczowe, fosfor, jod i lecytynę. Dla wielu – postrach dzieciństwa. Pomimo, że ma niezbyt przyjemny smak i zapach – daje pożądane rezultaty.
  • Kiełki, natka pietruszki, chlorella, spirulina – innymi słowy cenna zielenina. Można ją dodawać do koktajli. Kiełkujące rośliny wytwarzają też chlorofil (zawiera go również chlorella czy spirulina) oraz enzymy wzmacniające i regenerujące organizm.

  • Imbir, kurkuma – czyli naturalne złote lekarstwo na przeziębienie. Wystarczy ze świeżego imbiru wycisnąć sok i dodać do niego nieco kurkumy. Wymieszać i wypić. Smak – dyskusyjny, ale działanie – rewelacja!
  • Omega-3 – nie dość, że dają nam większą odporność na wirusy, to jeszcze wspomogą pracę serca i mózgu. Warto suplementować je w formie kapsułek lub zadbać, aby nasza dieta była w nie bogata.
  • Witamina D – moim zdaniem jej suplementowanie jesienią i zimą jest naszym obowiązkiem, gdyż bardzo rzadko wtedy mamy okazję wystawiać się na słońce. Warto pamiętać, że wzmacnia ona naszą odporność i chroni układ krążenia. W Polsce zimą większość osób ma jej niedobory. Ja przyjmuję codziennie kapsułkę 2000 IU wraz z K2MK7.

Od czegoś trzeba zacząć!

Oczywiście wymieniać można jeszcze długo. Przede wszystkim dieta bogata w potrzebne minerały i witaminy jest najlepszą obroną przed wirusami i bakteriami. Jeśli do tej pory nie robiliśmy nic, aby wspomóc swoją odporność – najwyższy czas zacząć! Można skorzystać z gotowych sumplementów lub wprowadzić do swojej codziennej diety trochę zdrowia z natury.

Jakie są Wasze sposoby na poprawienie odporności jesienią/zimą?
Przywiązujecie wagę do tego, aby Wasza dieta zawierała cenne minerały i witaminy?

Madzia

75 komentarzy

  1. U mnie zimą obowiązkowo goszczą napar z imbiru, a także odstana woda z miodem i pyłkiem pszczelim. Uwielbiam cebulę i czosnek, ale moje otoczenie już niekoniecznie 😛 Dbam także o wit. D3, którą już suplementuję. A w sytuacjach kryzysowych sięgam właśnie po natkę pietruszki 🙂

  2. NA szczęście odporność mam dobrą, ale to nie szkodzi aby jeszcze bardziej o nią dbać, chociaż jeśli mam być szczera to zimą jakoś nie zwiększam spożycia „czegoś” – jem to na co mam ochotę a kiedy zaczyna kręcić mnie po kościach piję napar z macierzanki (oprócz naparu z pokrzywy) 🙂
    Mój tato je czosnek a mama z siostrą piją domowe soki z malin i porzeczek 😉

  3. Bardzo lubię wątróbkę 🙂 Czosnku używam bardzo dużo, no herbatę z miodem i cytryną piję 🙂 Będę zdrowa – mam taka nadzieję 🙂

  4. Miodu i cytryny u mnie w domku ostatnio pod dostatkiem 😀 uświadomiłam sobie, że mam ochotę na wątróbkę. A i muszę zakupić witaminę D na jesień i zimę, bo jej nje posiadam w apteczcd 😉

  5. jem tyle czosnku, że powinnam być zdrowa przez następne trzy dekady 😀
    Fajny wpis, taki na czasie, bo przeziębienia przez taką pogodę dobiają sie do nas drzwiami i oknami 🙁
    Ja jesień lubię tylko ze względu na to, że w koncu mogę codziennie paradować w swetrach 😀 cudowne uczucie 😀 Buziaki i udanego weekendu <3 :*

    • Najlepiej 🙂 Ale zalecałabym jej wypicie w jakimś odstępie od śniadania, aby nie rozwadniać zbytnio kwasowego środowiska żołądka. To ułatwia trawienie 🙂

  6. Marcepanowy Kącik Odpowiedz

    Popieram. Wszystkie metody są naturalne, zgodne z naturą i rosną na ziemi, ponieważ mają w tym jakiś cel.

  7. zdrowa dieta to podstawa 🙂 włączając do swojego menu te wszystkie produkty nie trzeba nam żadnych aptecznych supli 🙂

  8. Wątróbka to nie tylko cynk. Ma tyle minerałów i witamin, więcej niż wszystkie owoce wzięte do kupy. Tak praktycznie owoce to zawierają najwięcej witaminy C.Jedzone całe dostarczają błonnika, a soki…jedna szklanka soku jabłkowego czy pomarańczowego to tyle samo cukru co w coca cola. Awokado i wątróbka to moje favoo

  9. Lubię cytryny i czosnek ;D.
    Hmm, ja jakoś specjalnie nie dbam o to, by nie zachorować. Albo zachoruję, albo nie. Jak jest zimno to się ciepło ubieram, żeby się nie trząść jak galareta i nie zgrzytać zębami, bo jeszcze szkliwo zedrę xD.
    Pozdrawiam. 😉

  10. W ubiegłym roku, kiedy zaczęłam intensywnie spotykać się z małymi czytelnikami, moja odporność gwałtownie się załamała. Dzieci maja o wiele mocniejsze zarazki niż dorośli. Chociaż wit D łykamy na okrągło, i różne inne sprawy o których pisałaś. Podczas ferii zimowych w obawie przed tym ,ze będę musiała przestać spotykać się z dziećmi zrobiłam sobie kurację cytrynową wg Tombaka. Zadziałało. Dobrze, że poruszyłaś temat, bo zaczyna się sezon spotkań i gryp. Zaraz biegnę po cytryny.

  11. Cytryna, maliny i awokado to również moje sposoby na odporność, ale czasami sięgam też po czosnek (tyle, że wtedy jestem już konkretnie zdesperowana :P).

  12. na odporność polecam też długie spacery przy każdej pogodzie i unikanie skupisk ludzi, zwłaszcza gdy większość kicha i kaszle 🙂

  13. W sumie stosuje wszystko, jedynie wątróbki i ostrygi odpadają u mnie 😛 pod karą śmierci nawet językiem nie dotykam!

  14. Moja odporność nie należy do najlepszych i już zdążyłam się przeziębić. Dzieciaki też coś brało, ale faszeruję je syropem z cebuli oraz tranem i jest ok.

  15. Jesienią zwykle zaczynam pić czystka, suplementuję witaminę C i D, ale w tym roku jeszcze nie zaczęłam. Narazie na odporność nie narzekam, choć przez większą część tygodnia mam kontakt z zainfekowanymi ludźmi. Narazie daję radę 😉

Skomentuj