Dzień dobry,

październik dobiegł końca… mamy listopad w pełnej okazałości. Zawsze, gdy nadchodził listopad odliczałam już dni… do Świąt Bożego Narodzenia. Tym bardziej, że w galeriach handlowych rozpoczynały się już oferty świąteczne, a półki zaczną niebawem przepełniać się motywami choinkowymi, mikołajowymi i wigilijnymi. Niby to troszkę takie psucie tej całej magicznej atmosfery samych świąt, a z drugiej strony… cóż, nic z tym nie zrobimy, więc nie pozostaje nam nic innego jak przyjąć to do wiadomości i cieszyć się z tego, co jest. Osobiście uważam, że upychanie na każdym kroku elementów świątecznych w listopadzie to gruba przesada.

Ale ja tutaj o listopadzie, a zająć się mam październikiem. Przychodzę do Was dziś bowiem z październikowymi ulubieńcami wszelakimi. Październik upłynął mi… w szaleńczym tempie. Niemniej jednak miałam chwilkę na przyjemności. Głównie wieczorami znajdowałam czas i… oglądałam seriale. A właściwie seriale, który wciągnąły mnie bez reszty. A początkowo myślałam, że zupełni nie będę na to mieć czasu…. Jak to jednak pozory mylą… Nawet na książki wygospodarowałam dłuższą chwilkę…

1. Seriale, książki, kino

W tym miesiącu naprawdę ostro romansowałam z książkami, filmem oraz serialami. Ja nie wiem, jak ja na to wszystko znajduje czas… Jestem obecnie rozczytana w książkach Remigiusza Mroza. Seria z Chyłką to po prostu majstersztyk, ale… z pewnością obszerniej na ten temat rozpiszę się niebawem. Póki co jednak przepadłam bez reszty. Senior associate Joanna Chyłka to postać charakterna, charyzmatyczna… A książki pełne zwrotów akcji, wciągających zdarzeń, napięcia. Już dawno nie czytałam nic tak dobrego… a w dodatku osadzonego w prawniczym światku. To trzeba przeczytać! (zdjęcie piespop.pl)

Jeśli chodzi o filmy… w kinie byłam na „Botoksie”. Pełną recenzję tego filmu możecie znaleźć tu:

Botoks – recenzja filmu

Tak się zdarzyło, że wybrałam się także na „Człowieka z magicznym pudełkiem”. To także polski film z Olgą Bołądź w roli głównej. Miało być magicznie, magnetycznie, tajemniczo… A było… sama nie wiem… Czegoś mi zabrakło. Nawet moja ukochana piosenka Kory „Krakowski spleen” jako motyw przewodni filmu nie pomogła… (zdjęcie mobirank.pl)

Seriale z kolei u mnie ostatnimi czasy przedstawiały się pod postacią ostatniego sezonu „Dochodzenia” – jednego z genialniejszych formatów tego typu, jakie miałam okazję widzieć. Genialna gra aktorska, wciągająca fabuła, trzymające w napięciu sceny… Ach – polecam.

Obejrzałam też drugi sezon „Stranger Things”. Jeśli lubicie klimaty science-fiction, a także dużą dozę thrilleru oraz świetny humor – również polecam, bo naprawdę jest na co popatrzeć, a przy okazji można chwilowo oderwać się od rzeczywistości.

„Wataha” – ach, nie zliczę ile razy o tym serialu już słyszałam… Tyle osób mi go polecało. W końcu się przemogłam. Pierwszy sezon to jedynie kilka odcinków, ale naprawdę – to genialna fabuła, najlepsi polscy aktorzy i… mnóstwo zagadek. Obecnie jestem już przy trzecim odcinku drugiego sezonu i z zapartym tchem czekam na kolejne.

2. Gorzkie jądra pestek moreli

White saucer with apricot seeds on dark wooden table. Top view

Ciężko mówić o ulubieńcu, gdy coś jest gorzkie… jak nie wiem co. Jednak czasem wartości prozdrowotne są w stanie przesłonić nam sam smak. Odkąd tylko poznałam gorzkie pestki moreli – codzienne jem dwie sztuki. Profilaktycznie. Dlaczego? A chociażby w ramach prewencji, bo są one bronią w walce z nowotworami. Co takiego mają, że wykazują takie właściwości? Mnóstwo amigdaliny czyli witamina B17 często wykorzystywanej przy leczeniu chorób nowotworowych. To właśnie dzięki amigdalinie są tak gorzkie i posiadają specyficzny aromat. Ponadto zawierają też witaminy B6, B1, minerały, kwasy tłuszczowe. Gorzki smak jakoś można ścierpieć. Ja nawet się do niego przyzwyczaiłam i jem dwie pestki gorzkich jąder moreli dziennie już bez skrzywienia 😉

3. Powerbank

Ostatnio, gdy skarżyłam się Wam na moje problemy z coraz szybciej rozładowującą się baterią w telefonie dostałam wiele wiadomości, abym zainwestowała w powerbank. Tak też zrobiłam. Jedno naładowanie urządzonka do pełna i mam pewność, że nawet jak mój telefon zrobi mi psikusa i bateria padnie to nie muszę martwić się, że zostaję bez kontaktu ze światem. Wystarczy kabel, powerbank w torebce i jestem uratowana. Sam powerbank jak i podpięte do niego urządzenia ładują się błyskawicznie. Mamy tu do dyspozycji aż 10000mAh, a tak ogromna pojemność wystarczy do naładowania telefonu około pięciu razy! WOW! Tylko trzeba pamiętać, żeby mieć ze sobą kabel. 😉 Powerbank ma też LEDowy wskaźnik, który pokazuje stan naładowania czyli informacje pozwalające nam przybliżyć ile razy jeszcze będziemy mogli naładować nasz telefon. Porządne urządzonko. Każdemu polecam. Mój powerbank to akurat firma Adata. Wydatek rzędu 60 zł za taką wygodę naprawdę się opłaca.

4. Ładowarka samochodowa USB

Skoro już jesteśmy w temacie mojego telefonu i jego słabej baterii… Jeżdżąc samochodem po Krakowie (który nie jest moim rodzinnym miastem) posługuję się czasem nawigacją. W telefonie, a jakże. Tylko, że telefon potrafi mi się rozładować z prędkością światła, zwłaszcza, gdy mam włączoną nawigację. A po wyładowaniu baterii, bez nawigacji jeżdżę samochodem po Krakowie z trudnościami. Mam dobrą orientację w terenie, ale bez przesady… Czasem nawet nawigacja prowadzi nas przez ulice o mniejszym natężeniu ruchu. Póki co uważam nawi za element obowiązkowy (przynajmniej czasami). Z taką przejściówką (i kablem) przynajmniej mam pewność, że telefon nie rozładuje mi się nim dojadę do celu. A poza tym – fajny patent na naładowanie telefonu czy innego urządzenia przez USB w aucie. Czemu ja dopiero teraz do odkryłam?

 

5. Krowarzywa – Vegan Burger, Kraków

Wegańskie burgery? A kto powiedział, że burgery muszą kojarzyć się wyłącznie z mięchem. Nikt! Można podejść do sprawy kreatywnie. Jak się chce, to można, ależ oczywiście. Krowarzywa to miejsce, gdzie masz pewność, że na talerzu znajdą się same wegańskie smakołyki. Jeśli masz ochotę wegańskiego burgera po brzegi wypchane świeżymi, zdrowymi, roślinnymi składnikami odwiedź Krowarzywa. Tam stawia się przede wszystkim na zdrowie oraz miłość do zwierząt i natury. Ostatnimi czasy na nowo zakochałam się w tych burgerach, byłam tam ze dwa razy, ale już wiem, że chcę bywać tam częściej w najbliższych miesiącach. W Krakowie lokal mieści się przy ulicy Sławkowskiej 8 (przy Rynku Głównym). Pyszne, zdrowe jedzonko, przyjemna atmosfera, w 100% wegańskie produkty. Raj! Fajnie, że istnieje także opcja dowozu za dopłatą. Zdjęcie apetycznego burgerka zgarnęłam ze strony Krowarzyw. 😉
Wiem, że dwa lokale Krowarzywa znajdują się też w Warszawie. Ktoś był? 🙂

To już wszyscy moi październikowi ulubieńcy. Prawdziwy misz-masz. Nie zabrakło wspaniałego seriali, gadżetów, książek czy miejsc. Październik był intensywny i towarzyszyły mu takie moje małe przyjemności, którymi miło mi było się z Wami podzielić.

Znacie któregoś z moich ulubieńców? A czym Wy zachwycacie się ostatnimi czasy? 🙂

Pozdrawiam,

Madzia

83 komentarze

  1. W moim mieście półki zaczęły zapełniać się świątecznymi ozdobami jeszcze przed Świętem Zmarłych. W Tesco obok zniczy ustawiono świąteczne ozdoby… według mnie to nie pasowało, ale nie ja o tym decyduję. Z kolei świąteczne łakocie pojawiły się w Lidlu w drugiej połowie października. Co do tego mam takie samo zdanie jak Ty – według mnie to przesada, ale marketing rządzi się swoimi prawami – widziałam, że ludzie w październiku kupowali świąteczne łakocie..

    Dużo osób chwali powieści Mroza, ale mnie one do siebie nie przekonały.
    O filmach, które obejrzałaś słyszałam, ale nie oglądałam.
    Z seriali kojarzę tylko „Watahę” 😉
    Pestki moreli jadłyśmy z mamą – tak jak Ty profilaktycznie i chyba trzeba będzie do tego wrócić 🙂
    Do Krowarzywa chciałabym się kiedyś wybrać – mam nadzieję, że będzie taka okazja. Chciałabym się przekonać, czy te tak wysławiane burgery rzeczywiście są takie smaczne ;D

    Życzę miłego i spokojnego dnia 🙂

    • No coś Ty? Ja nie widziałam aż tak wcześnie tych wszystkich słodyczy i ozdób świątecznych… Dopiero teraz je zauważam… Nie wiem po co aż tak wcześnie… Jeszcze się to wszystkim zdąży przyjeść i będzie wychodziło bokiem. Też wydaje mi się to troszkę nie ma miejscu.
      Ja z kolei powieściami Mroza czuję się kupiona. Dobra porcja kryminału na odstresowanie po ciężkim dniu ostatnimi czasy bardzo mi służy 🙂
      Do pestek moreli można się przyzwyczaić, choć są ciut gorzkie właśnie.
      A co do Krowarzyw – serdecznie polecam 🙂
      Pozdrawiam 🙂

      • W tym roku Lidl się pośpieszył i widziałam, ze ludzie kupowali a właściwie to dzieciaki same wrzucały do koszyków i teraz tylko dostawiają te łakocie. Z tego co pamiętam to zawsze było tak, że przed Świetem Zmarłych bożonarodzeniowe ozdoby i łakocie pojawiały się w sklepach – jak dla mnie w listopadzie w ogóle nie tworzy to jakieś świątecznej atmosfery tylko niesmak… pewnie niedługo (jeszcze w listopadzie) w telewizji będą emitować Kevina a w radiu świąteczne piosenki…..

        Wiadomo – upodobania czytelnicze są różne, albo mi nie podeszła akurat ta książka. Może warto dać pisarzowi szansę? 😉
        Mi gorzki smak nie przeszkadza, ale tato powiedział „jak to można jeść, jak to takie niedobre” ;P

  2. Bez powerbanka nie ruszam się z domu, szczególnie, że bateria w telefonie nie działa najlepiej 😀 Na Botoksie byłam i zgodnie z Twoim wcześniejszym wpisem – nie polecam. Zbieramy się do Watahy i chcemy iść na Człowieka z magicznym pudełkiem.

    • Powerbank to sprawka obowiązkowa 😉
      O ile „Człowiek z magicznym pudełkiem” mnie nie porwał, o tyle „Watahę” gorąco polecam 🙂

  3. Ooo, obejrzę Watahę – niewielka liczba odcinków to dla mnie duży plus zważywszy na liczne obowiązki 🙂 A jak widzę mundury, to jeszcze bardziej uśmiecha mi się buźka 😀 Uwielbiam mundurowe seriale („Misja Afganistan” <3).
    Mój powerbank też ma taką pojemność, ale niestety nie starcza mi na kilka ładowań – zwłaszcza, jak korzystam w tym czasie z internetu 🙁

    W Krowarzywa nadal nie byłam, ale na pewno się tam wybiorę 🙂 Wiem, że mają też lokal w Gdańsku.

    • O, to tutaj mundurów będziesz mieć pod dostatkiem i to nawet w wersjach kobiecych 🙂
      Moim zdaniem nawet kilka podładowań telefonu to i tak niezły wynik 🙂
      A Krowarzywa polecam. Tak, chyba ich lokali jest coraz więcej. Fajnie! 🙂

  4. Świetne podsumowanie miesiąca. Co do serii o Chyłce, ostatnio wyszła jeszcze jedna część – czytałaś już? Ja jeszcze nie, ale się przymierzam;)
    Co do seriali – nie mam na nie czasu, więc robię sobie skrycie listę tych do obejrzenia kiedyś, gdy ten czas w końcu się znajdzie…
    pozdrawiam serdecznie!

    • Jeszcze nie czytałam, bo dopiero jest przy drugiej książce, ale… wciąga! Mam zatem przed sobą jeszcze tyle wspaniałości do czytania!
      Z tym czasem na serial/książkę… czasem bywa ciężko 😉

  5. „Człowieka z magicznym pudełkiem” myślałam że będzie ciekawszy…. a tu jakoś tak nie do końca… sama nie wiem czy obejrzę. Powerbank przydatna rzecz

  6. Wegańskie burgery jak najbardziej! Gorzkie migdały dodaje się jedynie jako smaczek np. do marcepanu…Niestety ze względu braku polskiej telewizji tonawet będąc okazjonalnie w Polsce polskie filmy i do tego serialu nie wciągają mnie…

  7. Właśnie jestem w trakcie oglądania drugiego sezon Stranger Things, na szczęście na razie trochę mniej straszny niż pierwszy sezon 🙂

  8. Uwielbiam Stranger Things <3 Strasznie zaciekawił mnie film "Człowiek z magicznym pudełkiem"… muszę koniecznie go zobaczyć 🙂

  9. A ja lubię ten świąteczny wystrój i przedświąteczny czas, nawet w listopadzie 🙂 Za Świętami samymi nie przepadam, ale ten czas mikołajów, świątecznych słodyczy i vlogmasów na yt bardzo 😀
    Co do seriali, to zaczęłam oglądać Stranger Things, ale kompletnie mnie nie wciągnął ;/
    A burgery w Krowie wg mnie się popsuły (ale jadłam tylko w Wawie) ;/ Kiedyś je lubiłam, a teraz te bułki są jakieś takie dziwne, a kotlety bardziej słone… No ale to może mi się tylko wydawać.

    • Vlogmasy – haha, przypomniałaś mi o ich istnieniu 🙂
      Ja te dekoracje lubię, ale… w grudniu 😉 Święta Bożego Narodzenia z kolei uwielbiam.
      Ojej, nie wiedziałam, że w Warszawie w Krowarzywa tak spadła jakość… szkoda…

      • Może jakoś tak trafiłam po prostu albo smak mi świruje 😛 Na pewno bardziej smakują mi ostatnio burgery z Papuvege w Łodzi.

  10. nie wychodze z domu bez powerbanka 😀 a co do tych pestek – nie wiedziałam ze mają tyle pozytywnych właściwosci! 😀 mega notka! 😀 pozdrawiam

  11. takiego burgera to bym zjadła!!! ładowarka super, przydałaby się 😉 a jeśli chodzi o serial to ostatnio w Diagnozę się bardzo wkręciłam 😉

  12. Ze „świąteczną atmosferą” co roku coraz gorzej. Teraz zaczęli już w październiku, co nie bardzo mi się podoba. Wolałabym, żeby jednak poczekali do grudnia lub końca listopada. Stranger Things też oglądam, ale jeszcze zostało mi pół sezonu. A takiego burgera chętnie bym spróbowała

  13. Moja mama kiedyś jadła te gorzkie pestki. Mój brat jej to wybił z głowy. Nie ma czegoś takiego Madziu jak witamina B 17, nie leczy ona raka, ani w żaden sposób nie zapobiega nowotworom. To nie jest witamina, to jest kwas pruski po prostu, toksyczny dla ludzi. Oczywiście jedząc na raz dwie pestki nie padniesz nieżywa, ale jedząc go regularnie kumulujesz w sobie toksyczną substancję. Nie ma żadnego, żadnego naukowego dowodu, że Amigdalina działa w jakikolwiek pozytywny sposób. Mój brat studiuje medycynę od paru lat, więc jemu wierzę, poza tym lekarzem jest siostra mojej mamy i mój chrzestny i wszyscy mówią to samo – to wielkie przeinaczenie i żerowanie na ciężko chorych ludziach, którzy wierzą, że coś ich uzdrowi. I Madziu jeżeli wierzysz w jej działanie, to ok, ale proszę nie pisz, że to witamina, bo nią nie jest, a po drugie nie pisz, że naukowo dowiedziono jej skuteczności, co by znaczyło, to,że używa się jej do walki z rakiem. Nikt nie udowodnił, że to działa. Wręcz przeciwnie, kwas pruski jest dla organizmu zabójczy.W szpitalu nikt nie podaje kwasu pruskiego pacjentom. Robią to znachorzy. Propagujesz tutaj zdrowy tryb życia, więc nie pisz po prostu niesprawdzonych rzeczy, by nie powiedzieć bzdur.
    Mnie jakoś Mróz nie przekonał, trochę nudny. Wolę Miłoszewskiego, w sumie lekkie kryminały, genialny Szacki,a akcji sporo 🙂
    Chciałam iść na Człowieka z magicznym pudełkiem, ale czytałam parę podobnych recenzji do Twoich i chyba sobie daruję 🙂

    • Zetknęłam się z opinią, że koncerny farmaceutyczne sponsorują badania, które mają na celu zniechęcenie ludzi do jedzenia gorzkich pestek moreli. Przecież naturalne produkty ciężko opatentować, a tym samym na nich zarabiać. Szczerze mówiąc jednak – najpierw muszę powrócić do badań, najlepiej ze sprawdzonego źródła, aby ten temat zgłębić 🙂 Może Pubmed przyjdzie mi z pomocą.
      Owszem, wierzę lekarzom, uważam, że wielu z nich jest po prostu doskonałymi fachowcami, ratuje ludziom życie, ale niestety – wielu z nich nie zadaje sobie trudu, aby wyjść ponad to, czego uczą ich na studiach… taka postawa często jest nastawiona na to, aby choroby leczyć, a nie im zapobiegać…
      Informacje, które podałam na blogu pochodzą ze sprawdzonych źródeł, ale… na pewno dałaś mi impuls, abym bardziej doktoryzowała się z tym temacie i z pewnością to zrobię. 🙂
      Co do kryminałów natomiast, dziękuję za polecenia. Zawsze to fajnie znać dobrych autorów 🙂
      A „Człowieka…” faktycznie bym sobie darowała. Nic szczególnego 😉

  14. Ile dobrego dzisiaj u Ciebie 😀 I gorzkie pestki chętnie spróbuję i seriale chętnie pooglądam, że już o super burgerze nie wspomnę, taki apetyczny 🙂

  15. Nawet nie wiedziałam, że takie gorzkie pestki istnieją i mają tyle dobrych właściwości.
    Wow sporo filmów udało Ci się obejrzeć 🙂
    A co do świątecznej atmossfery, to w UK dekoracje w sklepach pojawiły sie już w połowie października, a w supermarketach słodycze jeszcze wcześniej..

  16. Też muszę sobie kupić ładowarkę samochodową i powerbank. Mój telefon pożera prąd jak szalony – pewnie za sprawą wielu aplikacji, których używam.

  17. O knajpie słyszałam od znajomej i za każdy razem przypomina, że musimy się tam wybrać. Na botoksie również byłam, zaś po książkę chętnie sięgnę 🙂

  18. Jejku jak ja dawno w kinie nie byłam, muszę zobaczyć co teraz grają i się wybrać koniecznie. Książki hmmm obiecałam sobie, że pójdę do biblioteki i coś wypożyczę na wieczory i wiesz co kochana pójdę już w poniedziałek po pracy. Bo ostatnio to mam czas tylko na kulinarne, ale wieczory są coraz dłuższe więc czas na czytanie będzie. Co do telefonu to mam możliwość ładowania w pracy więc luzik, ale bateria znika jak oszalała. Miłego wieczorku Madziu 🙂

  19. Mm.. takiego burgerka bym zjadła! u mnie w mieście niestety ylko mięsne burgerki ;( A co do serialu stranger things – właśnie mam zamiar go zacząć oglądać 🙂

  20. Czytałam „Zaginięcie”, chociaż średnio mi podeszło, ale dam Mrozowi kiedyś jeszcze jedną szansę; może będzie lepiej. Widziałam również pierwszy sezon „Stranger Things”, ale bez szału. A o pestkach moreli pierwszy raz słyszę :O

  21. To jest straszne, że na miesiąc przed pojawiają się świąteczne produkty. Mnie to strasznie zniechęca. Stoją znicze, a zaraz przy nich mikołaje z czekolady. No do czego to podobne? ;/ ,,Stringer things” włączyłam i wyłączyłam, to jak z ,,Grą o tron”, czyli nie obejrzę, może kiedyś. Za to ten film z Olgą Bołądź mnie zaciekawił.

  22. O filmie Wataha słyszałam, ale wciąż nie oglądałam, bo nie mam czasu. Skoro Ciebie tak wciągnął, to może i ja w końcu się zabiorę za oglądanie:)

  23. Z chęcią zjadłabym wegańskiego burgera. a co do filmów zanim obejrzę dokładnie studiuję recenzje…bo niestety częściej mnie rozczarowują zamiast zachwycać

  24. Watahę oglądam, serię z Chyłką czytałam 😉 Czytałam również serię z Forstem (Przewieszenie, Trawers i coś tam jeszcze), ale była słaba 😛

  25. Nie ukrywam, że przez te różnorodne opinie o Botoksie, sama mam ochotę go obejrzeć…. pewnie tak zrobię, ale na pewno nie w kinie, tylko poczekam na udostępnienie w sieci 😉

Odpowiedź do Martyna Anuluj komentarz