Dzień dobry,

lato w pełni! Niezależnie od tego czy lubicie spędzać wakacje na plaży czy w górach, odpowiednia pielęgnacja skóry jest jak najbardziej mile widziana. Odkąd pamiętam, starałam się nie zapominać o codziennej pielęgnacji i przykładałam do niej dużą wagę. W te wakacje nie zamierzam zmienić swojego podejścia. Na każdy wyjazd – zawsze biorę ze sobą kosmetyki pielęgnacyjne.

Dzisiaj zapraszam Was na moje recenzje produktów idealnych na lato. Przedstawię Wam cztery naprawdę fajne kosmetyki polskich marek Eveline i Lirene, które dobrze się u mnie sprawdzają i zamierzam cieszyć się ich działaniem także na wyjeździe.

Produkty otrzymałam w związku z moim udziałem w Konferencji Meet Beauty. Jednak nie jest moje pierwsze spotkanie z kosmetykami marki Lirene czy Eveline. Cieszę się, że po raz kolejny mogłam powrócić do tych marek i cieszyć się działaniem naprawdę dobrych kosmetyków.

1. Eveline, Body Care Med +, Malina Nordycka, Intensywnie odżywczy balsam do ciała, 350 ml, 14,99 zł

Co może kojarzyć nam się bardziej z wakacjami jak nie słodkie maliny? Wprost uwielbiam, gdy moja pielęgnacja jest mini przesycona. Byłam bardzo ciekawa tego balsamu. Kiedyś zetknęłam się z maliną nordycką przy okazji bardzo dobrych nawilżających produktów od Neutrogeny, więc tym bardziej chciałam wiedzieć czy Eveline zaproponuje równie zadowalające działanie.

Wizualnie kosmetyk prezentuje się bardzo dziewczęco. Lubię kolor różowy, więc dla mnie taka tonacja kolorystyczna opakowania jest jak najbardziej na plus. No i fakt, że produkt posiada pompkę jest bardzo dużym ułatwieniem jeśli chodzi o aplikację.

Postanowiłam, że balsamu będę używała dwa razy dziennie, po prysznicu/kąpieli. Przy pierwszy użyciu byłam wprost zachwycona pięknym, niebanalnym malinowym zapachem. W żadnym razie nie była to sztuczna, popularna syntetyczna woń malin. Raczej coś słodkiego, owocowego. Zapach jednak nie utrzymuje się na skórze długo, zatem możemy się nim cieszyć głównie podczas aplikacji.

Balsam jest lekki, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Moim zdaniem jest idealny, gdy bierzemy szybki, odświeżający prysznic podczas upałów i już za chwilę chcemy się cieszyć dobrze nawilżoną skórą, ale nie mamy ochoty na bardzo treściwe mazidła. Niemniej jednak przy regularnym stosowaniu balsam fajnie nawilża. Jeśli mamy problemy z ekstremalnie suchą skórą – warto dla lepszego efektu łączyć go jeszcze z olejkiem lub oliwką.

Niemniej jednak jest to przyjemny produkt. Wygodnie się go używa, jest dość wydajny, a przy tym nawilża i daje skórze miękkość. Używam go z przyjemnością.

2. Eveline, Slim Extreme 4D Professional, Kawowe serum wyszczuplająco-drenujące, 250 ml, 16,99 zł

Przypomniały mi się stare, dobre czasy, kiedy to nagminnie kupowałam podobne produkty marki Eveline – nawet tuby miały identyczne, tylko nazwy nosiły nieco inne. Jednak wszystkie były wyszczuplające/antycellulitowe… i tak je w siebie wsmarowywałam czekając na efekt „wow”, podczas, gdy moja aktywność fizyczna i dieta miały wiele do życzenia. Obecnie mam nieco inne podejście do tego typu kosmetyków.

Używam ich z przyjemnością, ale tylko gdy idą w parze ze zdrową dietą, treningami i masażami ud czy innych miejsc, które chciałabym ujędrnić.

Ten produkt na pewno mogę nazwać wydajnym – przy codziennym, wieczornym stosowaniu od 3 tygodni na uda i pupę oraz czasem także brzuch zużyłam go mniej więcej połowę, więc jest to całkiem dobry wynik.

Kosmetyk sam w sobie nie ma jakiejś bardzo bogatej konsystencji, raczej jest przyjemnie kremowy, jak balsamik. Niemniej jednak dobrze się rozprowadza i pozostawia na skórze lekki film. Nie wchłania się od razu całkowicie.

Zapach? Typowo kawowy. Nie pije kawy, ale ten zapach w ogóle mi nie przeszkadza. Jest przyjemny, w mojej opinii dość intensywny, ale ja nawet lekką kawową woń wyczuję z kilku metrów, więc nie wiem czy jestem najlepszym recenzentem w tej kwestii.

Czy po 3 tygodniach stosowaniu ujędrnił widocznie moją skórę? Nie. Jednak nie wierzę, aby jakikolwiek balsam mógł to zrobić. Jednak dobrze nawilża i napina skórę, co już jest sukcesem. Do tego nie uczula i daje przyjemny efekt chłodzący, idealny na lato.

Skład: Aqua (Water), Glycerin, Cetyl Alcohol, Glycine Soja Oil, Alkohol denat., Propylene Glycol, Sodium Polyacrylate, Glyceryl Stearate SE, Dimethicone, Menthol, Butylene Glycol, Globularia Cordifolia Callus Culture Extract, Zingiber Zerumbet Extract, Ca eine, Co ea Robusta Seed Extract, Moringa Pterygosperma Seed Extract, Fucus Vesiculosus Extract, Kigelia Africana Extract, Parfum (Fragrance), Amyl Cinnamal, Citral, Citronellol, Limonene, Hexyl Cinnamal, Linalool, Potassium Sorbate, Trisodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, DMDM Hydantoin, CI 42090, CI 19140.

3. Lirene, Mineral Collection, balsam do ciała, multi-regenerujący z minerałami z morza martwego, 200 ml, 15,99 zł

Ostatnio kosmetyki zawierające minerały z Morza Martwego są naprawdę w cenie. To chyba jakiś nowy wakacyjny trend, bo naprawdę mnóstwo produktów tego typu się pojawia. Bardzo się cieszę, że mogę testować jeden z nich.

Balsam ma chronić, regenerować i zapewnić pielęgnację naszej skórze. Właściwie to przed jego użyciem zastanawiałam się nad jego przeznaczeniem. Niewiele mam miejsc na skórze, które wymagałyby regeneracji. Koniec końców postanowiła, że moje łokcie byłyby idealnym miejscem, aby zacząć testowanie tego specyfiku. Poza tym zawsze, gdy sprawdzam czy nie jestem uczulona na dany składnik produktu, wybieram najpierw mały fragment skóry, aby to zbadać.

Z racji, że balsam mnie nie uczulił, postanowiłam stosować go na ręce, skórę po depilacji oraz plecy. Moim zdaniem naprawdę fajnie nawilża i odżywia skórę. Czy radzi sobie z nadmierną suchością? Nie wiem, bo nie posiadam bardzo suchej skóry, a obecnie jest ona nawet w dość zadowalającym poziomie nawilżenia. Produkt na skórze pozostawia film ochronny, który – jak zapewnia producent – ma zabezpieczać przed utratą wody.

Moim zdaniem, niezależnie od aktywnych mikroelementów i witamin, jakie się w nium znajdują – jest to po prostu fajny balsam o miłym zapachu, dość treściwej konsystencji (choć przyjaznej w rozsmarowywaniu) i dobrych właściwościach nawilżających.

Skład: Aqua (Water), Isopropyl Isostearate, Betaine, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Ceteareth-20, Cetearyl Alcohol, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil, Glyceryl Stearate SE, Dimethicone, Alcohol Denat., Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Allantoin, Mannitol, Cellulose, Disodium EDTA, Maris Sal, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Ethylhexylglycerin, BHA, Tocopheryl Acetate, Hydroxypropyl Methylcellulose, Phenoxyethanol, Methylparaben, Parfum (Fragrance), CI 77007 (Ultramarines).

4. Lirene, C+D pro Vitamin Energy, serum na noc, 30 ml, 25,99 zł

To serum spodobało mi się… od pierwszego wejrzenia! Czyż nie jest piękne? Po prostu wygląda rewelacyjnie… jak jakiś magiczny eliksir! Chciałam go przetestować, bo czytałam na jego temat wiele pozytywnych opinii i miałam ochotę się przekonać czy dołączę do grona zadowolonych użytkowniczek tegoż produktu.

Serum zawiera witaminę C, D, E oraz kwas hialuronowy. Trzeba przyznać, że taka bomba działa pozytywnie na skórę. Jednak zaniepokoił mnie alkohol – i to dość wysoko w składzie. Z tego względu postanowiłam nie stosować serum do pielęgnacji twarzy, a jedynie szyi i dekoltu. Staram się, aby kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy były naturalne i bez alkoholu, który nawet w minimalnych dawkach źle wpływa na stan mojej – skłonnej do przesuszeń – cery.

Skóra podczas używania serum (na dzień i na noc) jest miękka i nawilżona. Produkt szybko się wchłania i bardzo przyjemnie pachnie. Dobrze pielęgnuje i nawilża. Nie mam większych zastrzeżeń. Aplikacja jest wygodna, gdyż jest to serum z pompką – dodatkowym plusem jest fakt, że nie musimy mieć kontaktu z całym produktem, tak jak w przypadku kremów w słoiczkach. Taka aplikacja jest niehigieniczna – zdecydowanie bardziej wolę produkty z pompką.

Po 3 tygodniach stosowania jestem zadowolona. Dość fajne serum w przyzwoitej cenie. Na lato – idealny produkt! Zresztą i szata graficzna jest bardzo wakacyjna.

Co sądzicie o produktach, które dziś przedstawiłam?
Miałyście okazję używać któryś z nich?
Jaka jest Wasza ulubiona pielęgnacja ciała na lato?

Madzia

74 komentarze

      • Kupiłam kiedyś dwa balsamy do ciała, miały mieć działanie takie, jakie chciałam, choć szczególnie tego nie widziałam, ale też nic się nie pogorszyło. Za to zapachy były okropne, bardzo sztuczne i po prostu drażniły. Ten jeden to jeszcze był do zniesienia, ale ten drugi, co jeszcze go mam, to masakra. Nie kupię więcej. A podobno Eveline ma fajne kosmetyki, jak np. odżywka do paznokci 8in1, czy coś takiego.

  1. Też uważam, że to dobre polskie firmy. Akurat tych produktów nigdy nie używałam, to jednak kupuję inne kosmetyki tych firm od czasu do czasu. Jednak moim ostatnim odkryciem jest po prostu naturalny olej arganowy 🙂 M.in. doprowadziłam tym do porządku paznokcie. Coraz bardziej skłaniam się ku kosmetykom prostym i naturalnym, skłoniła mnie do tego alergia. Po latach organizm zaczął wariować i nie toleruje niektórych składów.

    • Naturalny olej arganowy i mnie zachwyca. Jego działanie na moją cerę sprawia, że jest ona miękka, wygładzona i mniej problematyczna. Też coraz większą wagę przywiązuję do tego, aby moje kosmetyki były naturalne 🙂

  2. Używałam balsamu chyba 3d z eveline zimą 🙂 powodował bardzo przyjemny efekt ogrzewania i mrowienia na skórze 😉 niektóre ich produkty są bardzo fajne 😉

    • Ten alkohol sprawia, że pomimo całkiem przyzwoitego działania – nie mam ochoty na ponowny jego zakup 🙁

  3. Masz racje ,że najlepiej używać produktów z pompką…
    Zaciekawiło mnie te ostatnie serum…
    Każdy używa jednak innych produktów, chyba dlatego firmy kosmetyczne nie bankrutują ;-)))
    Pozdrawiam serdecznie ;-0

  4. Malinowy zapach? Zaciekawiłaś mnie tym balsamem. Uwielbiam kiedy kosmetyki pięknie pachną. Czasem jestem im nawet w stanie wybaczyć słabsze działanie, jeśli mają cudowny zapach. A gdy zapach idzie w parze z działaniem to już w ogóle jest super 🙂

  5. Nie zmieniam latem pielęgnacji – stawiam jedynie na lżejsze balsamy, a nie te tłustsze 🙂 Wymienionych produktów nie znam, aczkolwiek nie wierzę w działanie tych wszystkich serum wyszczuplających czy modelujących 😛

  6. O tak! Dekolt to podstawa 😉 kurczę ale kosmetyków! Zdecydowanie malinowy balsam mnie kusi… lubię takie owocowe 🙂

  7. Miałam kiedyś balsam do ciała z Neutorgeny, ale on też był właśnie z maliną nordycką – świetnie nawilżał, pamiętam go do dziś:).
    A Minerały z Morza Martwego to też na pewno ciekawa linia:)

  8. Tych kosmetyków jeszcze nie miałam.Serum brzmi kusząco 🙂 Lubię produkty z Lirene ale do Eveline zraziłam sie parę lat temu…

Skomentuj