Dzień dobry,

koleiny post z mojej ukochanej blogowej serii food haul’i dziś na blogu. Zarówno u mnie, jak i u innych blogerów (zwłaszcza tych, którzy zdrowo się odżywiają) uwielbiam posty tego typu. Sama także chętnie je piszę.

Dzisiaj byłam na zakupach i zdobyłam produkty, których nigdy wcześniej nie próbowałam. Szczerze mówiąc – nie mam pojęcia co o nich sądzić. Dla mnie to w większości kompletne nowości. Zatem przy poznawaniu nowych smaków z pewnością mogę liczyć na małe niespodzianki. Zobaczymy jak to będzie.

1. Crispy Naturals, Chrup Topinambura, 18 g, około 4 zł zakupiony w drogerii Superpharm

Uwielbiam te serie „Chrup…” od Crispy Naturals. Przyznam szczerze, że akurat topinambura nie miałam okazji nigdy pochrupać. Kompletnie nie znam tego smaku. Podobno kiedyś był do kupienia świeży w Biedronce. Jednak jakoś przegapiłam ten moment i potem nie było już po nim śladu.

Próbował ktoś z Was topinambura? Czego się spodziewać? Nie mam pojęcia jaki to smak. Niemniej jednak z chęcią go zdegustuję, tym bardziej, że do wyprodukowania 100 g produktu gotowego użyto 555 g świeżych topinamburów. Ich czołowym składnikiem jest inulina, a ta z kolei jest cennym źródłem błonnika pokarmowego, doprowadza do rozwoju bifidobakterii w naszym układzie trawiennym (bifidobakterie wzbogacają organizm człowieka w witaminy B1, B2, B6 czy kwas foliowy).

2. Miód spadziowy no name, słoiczek (wygląda na 0,5 litrowy), 23 zł (po utargowaniu), zakupiony od miłego pana pszczelarza na targu

Z uwagi na wysoki indeks glikemiczny miodu, nie decyduję się na niego zbyt często. Lubię mieć go jednak pod ręką. Zwłaszcza, gdy chcę w zdrowy sposób dosłodzić deserek. Gdy jeszcze z mojej diety tymczasowo (albo i na stałe) nie wyeliminowałam serów białych – uwielbiałam kromeczkę ciemnego pieczywa pełnoziarnistego, masełko, ser biały i na to miód. Śniadanie idealne. Troszkę mi tego brakuje, jednak tymczasowo jestem na diecie eliminacyjnej (ze względów zdrowotnych) i nabiału wcale nie jest mi jakoś szczególnie brak. Miodu nie wyeliminowałam, zatem na łyżeczkę tego słodkiego, przyjemnego smaku skuszę się pewnie od czasu do czasu.

3. Witpak, Karob proszek, 250 g, 5,30 zł, zakupiony w stacjonarnym sklepie ze zdrową żywnością

Kolejny produkt-niespodzianka. Nie znam smaku karobu. Podobno fajnie zastępuje kakao. Z tego co słyszałam posiada smak łudząco podobny do smaku kakao, tyle, że jest bezglutenowy. Planuję go użyć do mojej flagowej nutelli z awokado. Zobaczymy czy zasmakuje mi na tyle, abym kupiła go ponownie.
A swoją drogą – wie ktoś dlaczego karob nazywany jest chlebem świętojańskim?

4. Bio planet, Ciecierzyca, 100 g, 8,50 zł, zakupiona w stacjonarnym sklepie ze zdrową żywnością

Ciecierzycę znam i uwielbiam jej smak. Rewelacyjne jest to, że jest to produkt tak szalenie uniwersalny. Można z niego zrobić pyszną pastę z dodatkiem oliwy, zupę czy potrawę jednogarnkową. Jedyny mankament to długość jej gotowania. Uprzednio namoczoną co najmniej 12 godzin i przepłukaną cieciorkę należy gotować około godziny. Co ważne, ciecierzycę solimy dopiero pod koniec gotowania. Sama dowiedziałam się o tym dopiero niedawno.
Czy ktoś tak jak ja lubi wcinać ugotowaną cieciorkę solo?

5. Dary Natury, Ekologiczne oregano, 20 g, 3,49 zł, (zakupione w stacjonarnym sklepie ze zdrową żywnością)

Uwielbiam oregano. Tak jak kocham włoską kuchnię, tak i mam słabość do tej przyprawy. Nie wyobrażam sobie, aby jej mogło zabraknąć pośród moich naturalnych „polepszaczy smaku”. Nadaje się i do pizzy, i do spaghetti i do sałatek. Natomiast odpowiednio przygotowane napary z oregano, wspomagają leczenie wrzodów żołądka i problemów z wątrobą.

6. House of Asia, Grzyby Shiitake, 30 g, 7,99 zł (zakupione w lokalnym markecie)

No i kolejna nowość! Co prawda grzyby shitake miałam już okazję jeść, będąc w azjatyckich restauracjach. Sama jednak nigdy nie przygotowywałam danie z ich udziałem. To jedne z najpopularniejszych grzybów Azji. Podobno świetnie sprawdzają się w daniach z makaronami, zapiekankach i potrawach z ryżem. Jeszcze nie wykombinowałam do czego ich użyję. Jeśli znacie jakiś fajny przepis z wykorzystaniem shiitake – koniecznie polećcie!

7. Denver Food, Quinoa Biała Bezglutenowa (Komosa Ryżowa) BIO, 200 g, 7,40 zł (zakupiona w stacjonarnym sklepie ze zdrową żywnością)

Wierzcie lub nie, ale nigdy jeszcze nie próbowałam komosy ryżowej. Zawsze wybierałam naszą rodzimą jaglankę. Jednak odkąd dowiedziałam się o niższym indeksie glikemicznym komosy ryżowej (np. od wyżej wspomnianej kaszy jaglanej) – postanowiłam jej spróbować. Kto wie – może na stałe zagości w mojej kuchni? Tak czy inaczej, czuję się jakbym była ostatnią osobą w Polsce, która jej nie kosztowała. Na blogach jest od groma przepisów z udziałem komosy ryżowej, a dla mnie nadal to nowość. Zobaczymy czy mi zasmakuje.

To już całość moich zakupów z ostatniego czasu. Same zdrowe produkty. Od jakiegoś czasu staram się, gdy tylko mogę, robić zakupy na lokalnych targach albo w sklepach ze zdrową żywnością. Widzę ogromną różnicę pomiędzy ekologicznymi produktami, a tymi najtańszymi, wspieranymi środkami ochrony roślin – z marketów.

Mieliście okazję w ostatnim czasie próbować czegoś po raz pierwszy?

Madzia

76 komentarzy

  1. O istnieniu topinambura to pewno dużo ludzi nie wie, choć jego kwiaty większość ma w ogrodzie.Mowa tu o słoneczniku bulwiastym. Właśnie bulwy tych kwiatów są jadalne. Bardzo lubię topinambur i nawet gotuję z niego zupę lub używam zamiast ziemniaków.

  2. Karob jest dla mnie bardziej karmelowy niż kakaowy – osobiście wolę kakao. Komosę jadłam chyba ze 3 razy w życiu, a cieciorkę mogę wsuwać solo – tak jak Ty. 🙂 Fajne zakupy!

  3. dziś mam w torbie na drugie śniadanie chlebek żytni z twarogiem i miodem spadziowym 😉 O tej porze roku codziennie jem łychę miodu dla zdrowia 🙂

  4. Przypomniałaś mi ,że istnieje ciecierzyca, a topinambur posadź sobie w swoim ogrodzie , będzie miała własne plony 🙂
    Pozdrawiam poniedziałkowo 🙂

  5. Super zakupy 🙂 topinambur uwielbiam zarówno chipsy te kupne ale też robiłam sama ze świeżego. Topinambur ma nieco specyficzny smaczek ale do pokochania 😉 fajny na surowo jak i do gotowania. Robiłam z nim lody i piekłam ciasto ;D karob też czasem używam a komosę różową uwielbiam, jest również ciemna, brązowa odmiana 😉 Smacznego! Pozdrawiam

  6. Bardzo lubię topinambur, choć dawno nie jadłam. Tych chipsów nie widziałam, ale z pewnością kupię przy następnej okazji 🙂

  7. U Cb jak zwykle widzę produkty których nigdy na oczy nie widziałam! 😉 Jestem ciekawa tych chipsów i grzybków 😉
    Pozdrawiam

  8. Jakie pyszności, tylko tych grzybków nie próbowałam, no i karob czeka na swoją kolej 🙂 Czekam na smakowitości w takim razie 🙂

  9. Trochę się nachodziłaś, bo każdy produkt z innego źródła 😉 ja ostatnio coraz częściej czytam składy produktów spożywczych i mam problem, bo niekiedy nie ma w czym wybierać 🙁
    Pozdrawiam!

  10. Komosa ryżowa tak, topinambur niekoniecznie. Jak dla mnie karob i kakao nijak się nie zastępują, ale tez to czytałam. No a ciecierzycę kupuję w puszkach albo słoikach, szkoda mi czasu na moczenie i gotowanie, a smak i wartości sie nie zmieniają.

  11. Karob pojawiał się na tyle często w różnych przepisach, że zainteresował mnie tak bardzo i kupiłam go jakiś rok temu pierwszy raz. Uwielbiam jego smak. Moim zdaniem mało przypomina kakao, ale i tak jest przepyszny 🙂

  12. W restauracji niedawno próbowałam mus z pieczonych batatów, ciekawy smak, jednak do obiadu zbyt słodki jak dla mnie:-)

  13. Komosy ryżowej muszę koniecznie wypróbować. Topinamburu jeszcze nigdy nie jadłam i również jestem ciekawa smaku, a miód to pozycja obowiązkowa na jesień i zimę – pycha <3

  14. Madziu,topinambur rośnie u nas, nikt go nie zna, pokazała mi koleżanka, która zna każde drzewo w naszych lasach i każda roślinkę na naszych łąkach.Trudno było go wykopać,bo nie miałam nic pod ręką, więc tylko raz spróbowałam jedną sztukę.Smakuje tak sobie,trochę jak ziemniak. W sumie niezły.
    Karobu nie lubię, kiedyś kupiłam i leży, nie do końca zużyty w szafce. A nazwa pochodzi od drzewa świętego Jana, na którym rosną owoce, z nich robi się karob.Komosę lubię tak sobie, jednak pozostanę przy naszej poczciwej kaszy jaglanej,to moja ulubiona.
    Miód kocham.:)

    • Właśnie sąsiadka ma nas obdarować tym topinamburem, tyle, że świeżym.
      Jestem bardzo go ciekawa.
      Nie miałam pojęcia skąd wzięła się nazwa „karob”. Dziękuję za taką ciekawostkę.
      Kaszę jaglaną też uwielbiam, ale i komosa została moim ulubieńcem 🙂
      Nawet robiłam taki łączony misz-masz: komosa + kasza jaglana 🙂
      Miodek na zimę idealny 🙂

    • Musi smakować obłędnie.
      Czekam z niecierpliwością aż będę miała wymienioną kuchenkę i nareszcie będę miała sprawny piekarnik! 🙂

  15. Ciecierzycę mam w domu i muszę w końcu coś z niej przygotować. W tamtym roku miałam świeży topinambur i wyszła z niego smaczna babka a la ziemniaczana 🙂

  16. moim zdaniem karob nie smakuje jak kakao- jest słodkawy i lekko korzennym aromacie- osobiście uwielbiam! do owsianki pasuje cudnie i w plackach też się sprawdza ale karob karobowi nierówny- mam teraz 500g paczkę podobną albo i taką samą jak twoja i wyczuwam dziwny posmak…co do komosy też bardzo lubię a wcinam ją namiętnie odkąd dowiedziałam się że jako jedyna roślinka zawiera w 100% pełnowartościowe białko- nie brakuje mu żadnych aminokwasów zupełnie jak w tym pochodzenia zwierzęcego! uwielbiam komosę z mlekiem roślinnym na słodko lub na słono:) no i cieciorka- nie przepadam za tą samodzielnie gotowaną- taka tylko na hummus a ja wcinam garściami gotową kupną z puszki lub słoika:):) wspaniałe zakupki poczyniłaś Madziu:)

    • Właśnie to Ty po raz pierwszy mnie poinformowałaś o tym pełnowartościowym białku z komosy. Dziękuję 🙂

  17. powiem Ci szczerze, że większość rzeczy znam jedynie ze słyszenia 😉 i kilkukrotnie miałam chęć nabyć je, ale jakoś nie potrafiłam ich wkomponować w menu 🙂 muszę w końcu się przełamać 🙂

  18. Topinambur bardzo lubimy i własnie dzięki inulinie nie można zjeść go zbyt wiele (u nas 4 takie dość małe bulwy to maks) bo inaczej brzuch jest jak balon 😉 Ale warto spożywać go w małych ilościach przy chorych jelitach więc nam pomógł. Aczkolwiek należy uważać z jego sianiem w ogrodzie bo w kolejnych latach zdominuje wszystkie uprawy xD
    Też dałyśmy się złapać na zdrowszą wersję kakao czyli karob ale osobiście nie do końca nam smakuje. Bardziej wolimy wykorzystywać melasę z karobu do ciastek i kruchych ciast zamiast miodu niż sam karob.

    • Słyszałam o tych właściwościach inuliny 😉
      Nie wiedziałam, że taki niepozorny topinamburek może się tak rozpanoszyć w ogrodzie 😉

  19. Nie jadłam topinambura, więc nie mogę powiedzieć jak smakuje. O karobie pierwszy raz słyszę. Cóż, sprawdzanie nowości jest fajne, jak coś się nie sprawdzi to drugi raz się tego nie kupi. Przynajmniej ja tak robię, staram się tak robić.

Skomentuj