Dzień dobry!

#instamatka, #fitgirl i koniecznie #healthychoices! Zewsząd atakują nas ideały. Na każdym kroku. Internet podtyka nam na talerzu idealne wzorce. W sieci wszystko jest perfekcyjne. Dziewczyny są zawsze pięknie umalowane, mają zrobione paznokcie, są zdrowe, szczęśliwe, kochają swoją rodzinę, mają w domu porządek, codziennie robią treningi, realizują się zawodowo, zarabiają fortunę,a przy tym mają mnóstwo wolnego czasu, poświęcają się pasji, wychowują dzieci i – rzecz jasna – są w idealnych związkach! A to wszystko przychodzi im tak łatwo, lekko i przyjemnie.

Niedościgniony ideał

Tak to wygląda. Świat w social media nie jest prawdziwy. Jest maksymalnie wyidealizowany, podkolorowany, obrobiony w Photoshopie, wyretuszowany i na pokaz. Jednak – trzeba przyznać – tworzy wizualnie prześliczny obrazek. Obrazek, w który przecież wierzymy, bo niby czemu nie? Wzrok nie może nas mylić. Chcemy przecież oglądać taki idealny świat… i wierzymy w niego… dążymy, nawet podświadomie.

Gdzie w tym wszystkim prawda?

Próbuję doszukać się jakiejś głębi w tych twarzach idealnie wymalowanych, wyretuszowanych. Widzę pełne usta (może nazbyt pełne?) ostrzyknięte kwasem hialuronowym. Pewnie wyleczył część kompleksów i… przyczynił się do powstania nowych, tyle, że już u innych dziewcząt.

A co jest za tą maską?

Co kryje się w tych oczach? Dlaczego torebki Chanel i Loius Vuitton tak chętnie zbierają lajki w sieci? Dlaczego to w złym guście pokazać się bez makijażu? Bo się nie klika? Bo nie chcemy widzieć naszego codziennego życia tam… w wielkim świecie social media?

Duża, wyćwiczona pupa to „must have”

Nie jestem za tym, aby wmawiało nam się, że luksus, pełen makijaż, najnowsze trendy i podążanie za osobami „na topie” jest drogą do szczęścia. Śliczne instagramowe nastolatki wypinające się w kuszących pozach nie muszą być przecież dla nikogo wzorem do naśladowania. Szczupła sylwetka z wielkimi piersiami i pupą to nie jedyny kanon kobiecego piękna. Jednak tak trudno to sobie uzmysłowić, gdy zewsząd jesteśmy zalewani takimi obrazkami, które chcąc nie chcąc zostają w naszej głowie.

Perfekt!

W obecnym świecie nie ma zmarszczek, nie ma niedoskonałości, nie ma otyłości, nie ma twarzy bez makijażu, bez poprawek, bez maski… Po co pokazywać prawdę? Jeszcze ktoś by w nią uwierzył i trendy stało by się zwykłe życie, zwykłe szczęście? A przecież to podkolorowane lepiej się sprzedaje.

Instagram jak prawdziwe życie?

Co skłoniło mnie do takich przemyśleń? Po prostu przeglądałam swój Instagram. Kolorowe zdjęcia, wydęte usta, popularne żony piłkarzy, topowe szafiarki, sztuczne vlogerki, celebrytki, masa luksusowych produktów i setki tysięcy fanów. Przecież te liczby nie biorą się znikąd. To my nabijamy te wyświetlenia i pozwalamy, aby nam wmawiano, że potrzebujemy rzeczy, które nie są nam potrzebne; że powinniśmy być tacy kolorowi, światowi, podretuszowani i piękni. I nieprawdziwi, nierealni, podobni do siebie.

Uchwycić wyimaginowaną perfekcję!

A tymczasem świat taki nie jest. Nie zawsze ma się porządek, idealną cerę, świetną figurę, zrobione paznokcie, włosy, makijaż. Nie zawsze jest się szczęśliwym, uśmiechniętym i zmotywowanym.
Jasne – ktoś powie – przecież nikt z nas nie chce oglądać trudności, smutku, biedy. To takie niemotywujące! To takie degustujące, nie prawda? Ma być łatwo, miło, pięknie i przyjemnie. I jest. Perfekcyjny makijaż, perfekcyjny posiłek, perfekcyjne zdjęcie. Wszędzie z telefonem w dłoni, aby przypadkiem nie stracić świetnego ujęcia. Tracąc przy tym moment, który może się już więcej nie powtórzyć.

Jak żyć, gdy nie jesteśmy perfekcyjni?

Jestem w stanie zrozumieć to, że nikt nie chce się pokazywać publicznie, gdy nie czuje się ze sobą dobrze. Jednak obecna przesadza w drugą stronę także jest niepokojąca. Wokół nas tworzy się idealny, utopijny świat, który nie istnieje. Wszyscy wiemy, że prawdziwe życie tak nie wygląda. Jednak i tak można się rozczarować, gdy wokół obserwuje się taki wspaniały, wykreowany świat, a my – tacy zwyczajni, normalni – nie pasujemy do tej perfekcyjnej, niezachwianej estetyki. Ale nadal chcemy pretendować do ideału, być jak inni, żyć życiem innych. Życiem, które istnieje tylko na zdjęciach. Chcemy wtłoczyć się w jakąś formę, która jest powszechnie akceptowalna, pożądana.

Tak świetnie pasuje mi tu cytat mojego uwielbianego w liceum (i aż do dzisiaj) Gombrowicza:

uczyńcie mi nową gębę, bym znowu musiał uciekać przed wami w innych ludzi i pędzić, pędzić, pędzić przez całą ludzkość. Gdyż nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę, a przed człowiekiem schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka.

Masz wybór. Nie musisz wierzyć w nierealne.

Nie zmienię świata. Jednak głupio mi patrzeć na to wszystko. Mieć świadomość, że ktoś mnie oszukuję, a do tego w to wierzyć. Bez sensu. Istnieje wiele instagramowych profili, gdzie osoby je prowadzące nie zamieniły się w chodzące ideały, słupy reklamowe, półnagie postaci wygięte w kuszących pozach czy ambasadorki luksusu. Na szczęście. Jest wiele wartościowych osób, które warto śledzić w social media. Wiele prawdziwych ludzi, którzy nie muszą przyjmować wyszukanych póz, zakładać masek i kreować rzeczywistości. Dlaczego zatem najwięcej obeswatorów w social media mają osoby promujące nieistniejące ideały? Dlaczego najchętniej śledzi się ten wyimaginowany świat?

M.

71 komentarzy

  1. Wydaje mi się, że w tej psycho i socjotechnice chodzi o to, by każdy zajął się bez reszty realizowaniem tej wizji i pracował nad ujednoliconym wyglądem, żeby najlepiej nie myślał za dużo, czemu służy ujednolicenie postrzegania świata, którego ramy wyznacza „poprawność polityczna” i kupował wskazane w reklamach towary. Ostatnio znajoma starsza pani zwróciła mi na to uwagę: „Zobacz, jaka młodzież jest teraz jednakowa – robią to samo, noszą to samo, kupują to samo i myślą tak samo. Każdy z nas robił kiedyś wszystko, żeby być oryginalnym i się wyróżnić, a oni starają się być tacy sami”. Wywołałaś temat, nad którym sama się ostatnio mocno zastanawiam, dlatego się rozpisałam. Pozdrawiam 🙂

    • Otóż to… Jak mamy wiele na głowie, to nawet nie poświęcamy swojej uwagi temu zjawisku. Dajemy się wkręcić ten wir… A on nie prowadzi do szczęścia. Jak można budować szczęście na czymś, co nie istnieje naprawdę?

  2. Nie mam konta na Insta, gdyż nawet fajne zdjęcia wydają mi się zbyt nieprawdziwe, co zrobić 😉 Tam to dopiero musi być lans 😉

  3. mnie przerażają super matki, co mają 3 dzieci, pięknie wysprzątany dom, wspaniałe ciało, super sesje zdjęciowe każdego dnia, codziennie pieką chleb na śniadanie, nie mają złego humoru i ich życie jest takie proste 😉 Ja po pracy często leżę i nic mi się nie chce. A co dopiero jakbym miała dzieci? 🙂

    • Albo takie co mają jeszcze dziecko co dobrze usiąść nie potrafi a te biegiem na siłownię, pokazują jakie to maja wysportowane ciała, kaloryfer na brzuchu, bicepsiki itp. Zastanawiam się kto zajmuje i opiekuje się dzieckiem? Tato?
      Nie mam instagrama. Nie oglądam tych wszystkich wyidealizowanych sylwetek – nawet nie dzielę tego na kategorie „wartościowe” i na „popis” bo mnie to nie interesuje. Nie ma osób idealnych – nikt nigdy taki nie bedzie 🙂

    • Widzisz, poczułaś tę presję, aby wszystko było wspaniałe. A życie tak nie wygląda. Uwierz mi, że nie tylko Ty jesteś po pracy zmęczona… Każdy tak ma…

  4. Pamiętam wpis na Pudelku, ukazujący Anię Lewandowską w bikini i komentarz „Tak wygląda bez retuszu!” oraz falę hejtu internautów typu „Ona ma cellulit”… Serio? Ludzie, otwórzcie oczy. Najbardziej frustrujące w tym wszystkim jest to, że zaczynamy oczekiwać od innych takich fizycznych ideałów. Już nie liczy się fakt, żeby człowiek szanował człowieka, miał pasję, był szczęśliwy, a oczy śmiały mu się z radości. Nie liczy się, żeby życzyć komuś „Miłego dnia” bez okazji, uśmiechnąć się w autobusie czy obdarzyć chwilą rozmowy. Wszyscy pakują na siłowni, a szczerze? Chodzę na nią od ponad miesiąca regularnie i 99% tych babeczek NIE MA perfekcyjnego ciała. Ma cellulit, niektórzy boczki, jedne są bardzo szczupłe, inne krąglejsze. Jedne mają barki większe, inne mniejsze. I to wszystko JEST OK! Jest okej, bo TAK ZOSTAŁY STWORZONE. Pracują nad swoją sylwetką i zdrowiem, ale chodzi o to, żeby ciało było sprawne i zdrowe. A zdrowe ciało u każdego wygląda inaczej.

    • Otóż to. Każdy z nas ma jakieś defekty… Tfuu… właściwie to nam się wmawia, że to są defekty. A to po prostu my sami.
      Teraz jest presja ćwiczeń, idealnego ciała, ruchu, aktywności, siłowni… Osoba, która nie ćwiczy może czuć się wręcz zaszczuta…

  5. Bardzo ciekawy post! Instagram niestety bardzo przekłamuje życie i wiele osób może wprowadzić w kompleksy. Trzeba pamiętać, że zdjęcia to starannie przygotowane kompozycje, wyćwiczone pozy, które z najlepszej strony pokazują ciało i w wielu przypadkach duża ingerencja w Photoshopie. Na wymuskany świat prezentowany na Instagramie trzeba patrzeć z dużym dystansem.

  6. I mnie to przeraża – wszystko jest takie idealne. Każdy wokół wydaje się być idealny, a to wcale nieprawda! Ludzie podążają za ideałem naszych czasów, który tak naprawdę nie istnieje. Nie popadajmy w skrajności… Zdrowy rozsądek jest najważniejszy. Bardzo fajny wpis. Pozdrawiam Cię ciepło! <3

  7. Ja też to zauważyłam, siedzę przeglądam Insta i widzę same ślicznoty 😀 Spotykam je później na osiedlu, na ulicy przypadkiem, już niestety tak nie wyglądają…nie wiem po co tak naginać wygląd przecież to są normalni ludzie, oczywiście ktoś może ćwiczyć mieć piękną sylwetkę dobrze się odżywiać mieć piękną skórę, urodzić się z pięknymi oczami, ustami itp. ale większość to niestety tak jak napisałaś retusze ;/

  8. W ogóle nie ogarniam tego instagrama… :/ Po co tak publikować swoje zdjęcia w innej pozie, z inną miną, mniej lub bardziej przerobione, skoro odbiegają od rzeczywistości w takim stopniu, że najbliżsi znajomi nie mogą poznać. Miałam koleżankę, która tak przerabiała zdjęcia, że jej mąż pisał komentarze „To może ty? hahaha”

  9. Kochana, na podobny temat napisałam, ale post czeka w kolejce. Najsmutniejsze jest w tym to, że młode osoby uważają wirtualny świat za godzien w 100% naśladowania, bez względu na koszt i skutki…

  10. Duża populacja ludzi są jak zwykłe owce, gdzie im sie wskaże tam idą. Oczywiście Ci którzy mózgi mają, patrzą na te zdjęcia z przymrużeniem oka ,gdyż wiadomo ,że prawie każdy telefon ma funkcje upiekszania zdjęć.Mnie nie ma na insta i nikt nie jest w stanie mnie sfrustrować pięknym ciałem czy perfekcyjnym życiem. A propos tego drugiego- ono nie istnieje 😉

  11. Każdy marzy o tym by być idealnym, a jeśli już może to chociaż zdjęcia podretuszuje i czuje się lepieej.Dlatego Instagrarm istniej i ma się dobrze…Ludzkie marzenia go napędzają…
    Pozdrawiam słonecznie 😉

  12. masz dużo racji, a najwięcej w tym, że trzeba wiedzieć co uznać za prawdziwe a co za przerysowane. Dystans to najważniejsza zasada 🙂

  13. Madziuś, dużo prawdy jest w tym co piszesz… sama na IG jestem dość aktywna i lubię tam przebywać. Ale masz rację, świat tam często jest bardzo podkoloryzowany- idealne kobiety, piękne domy, cudowne, estetyczne wnętrza.
    Ja osobiście staram się tego nie robić- pokazuję się tam taka jaka jestem na co dzień- nie poprawiam zdjęć w photoshopie, nie koryguję ich… i wcale nie jestem modna 😀 na wczasy jeżdżę w ukochane Bieszczady, gdzie śpię pod namiotem i jem kanapki z konserwą. Kupuję to, co mi się podoba- czasem w zwykłych, bezfimowych sklepach w moim rodzinnym miasteczku i za nic mam sobie to, czy to prestiżowe czy nie 😛 i wiesz co Ci powiem? czasem mam wrażenie przeglądające te wszystkie najpopularniejsze profile, że niczym się od siebie nie różnią…

    • Otóż to, każdy podobny do siebie, każdy jednakowy.
      Jakby to był jakiś wyścig klonów…
      Ale przecież nie każdego z nas muszą uszczęśliwiać te same rzeczy. Nie każdy z nas musi wpisywać się w obecne kanony piękna, mody, trendów…
      Nie to świadczy o naszej wartości. Prawdziwe życie to nie Internet i wykreowany świat non stop online 🙂

  14. uważam dokładnie tak samo jak Krystyna powyżej- jeżeli coś nie ma pobytu to nie istnieje, a tak Instagrarm rozwija się w najlepsze.
    Nie mam konta i nie wchodzę,brakuje mi czasu, a ten co mam wolę wykorzystać na swoje hobby
    pozdrawiam:)

  15. Prawdziwie to napisałaś…
    Ja nawet wzięłam prawie miesiąc wolnego od blogowania i Instagram-a. Czułam się źle, gdyż nie wyglądam jak te cud miód laski, nie miałam pomysłu na takie zdjęcia jak one mają, więc wypaliłam się.
    Lepiej być sobą! Prawdziwie sobą 🙂

    • Tyle, że nikt nie musi być taki, jak większość.
      Prawdziwa wartość leży głębiej w nas.
      Nie musimy na siłę kreować się na Instagramie na osoby, którymi nie jesteśmy. To nie da nam szczęścia i spełnienia.
      Prawdziwe życie to nie social media. Dopiero, gdy będziemy sami ze sobą szczęśliwy, samoświadomi siebie, swoich wartości, możemy prawdziwie cieszyć się życiem.
      Dobrze, że dałaś sobie wytchnienie. To nie wyścig, to nie konkurs. To Ty masz się dobrze czuć z tym, co robisz. Nie inni. 🙂

  16. To prawda, chciałoby się tak żyć, ale doba musiałaby mieć wtedy chyba z 90 godzin 😀 A my musielibyśmy nie mieć potrzeby snu 🙂

  17. Mam IG i zaglądam, oglądam zdjęcia, ale jestem świadoma tego, że zdjęcia to jedno, a rzeczywistość to zupełnie inna sprawa 🙂

  18. Jestem estetką, lubię oglądać ładne rzeczy i ładne fotki;) więc do mnie IG przemawia. Prawda jest jednak taka, że nie jest to pełen obraz życia, rzeczywistości ale taki wyimaginowany, idealny. Pewnie taki o jakim marzymy… ale jest nierealny. Trzeba mieć tę świadomość i patrzeć na IG przez ten pryzmat.

    • Ja też lubię rzeczy estetyczne i też lubię patrzeć na piękno. Nie ma w tym nic złego. Trochę jednak mnie zastanawia po co tworzyć taki odrealniony świat… Perfekcyjne macierzyństwo, idealny makijaż… W życiu realnym też jest dużo piękna, naturalnego piękna – a nie sztuczności i fałszu…

  19. Niestety wiele osób, zwłaszcza młodszych, wpada w kompleksy myśląc, że tylko ich świat jest taki zwykły, a wszyscy wokół to tacy naj.

  20. W jakiś sposób rozumiem tych, którzy kreują się na „wszystko perfekcyjne”, ja jednak jestem wyznawcą prawdy i autentyczności. Np. Instagram i FB służy mi głównie do promocji postów na blogu, ale lubię InstaStories, bo tam wrzucam stopklatki z codzienności. Takie, jakie są. Raz bardziej, a raz mniej perfekcyjne i nie wstydzę się tego. Jesteśmy ludźmi 🙂

  21. Masz rację! Ja jako dojrzała kobieta nie mam problemu z tego typu reklamą, bo wiem, że pewne rzeczy są nierealne, na pokaz, wyeksponowane. Dlatego wszystkie reklamy raczej skierowane są do małolatów i młodzieży, którzy niestety nie mają obiektywnego spojrzenia na rzeczywistość i tu zaczyna się problem…

  22. Bardzo refleksyjny wpis… nieraz dziwię się, że młode ładne dziewczyny oszpecają się całkiem świadomie, nakładając warstwy makijażu który im dodaje lat. A to chyba dlatego, żeby upodobnić się do tych „perfekcyjnych”.
    Najgorsze z tego wszystkiego jest potem zderzenie z rzeczywistością, kiedy na przykład znasz kogoś z jego zdjeć, wpisów na blogu i jest perfekcyjny w nich w każdej z dziedzin życia, a potem okazuje się że to wszystko zwykła bujda na resorach. Ty to wiesz ale inni jeszcze nie i dalej hołdy składają…dlatego już nie daję się omamić.

    • Nikt nie jest perfekcyjny. Wiadomo, nikt nie lubi się pokazywać w Internecie niedoskonały. Jednak świat to nie tylko zawsze perfekcyjna fryzura, makijaż, strój. Gdyby każdy był taki jak na zdjęciach z Instagrama w rzeczywistości, nasze ulice zamieniłyby się w wybiegi modelek. A tak nie jest…

    • Nie musimy się zgadzać na to… przynajmniej swoją postawą możemy udowodnić, że nie to jest najważniejsze…

  23. Sama się łapię na tym, że patrzę na te idealne profile i mam kompleksy, że jam niegodna Instagrama. 😀 staram się robić piękne zdjęcia a nie wychodzi i się doluje. O nie – koniec z tym 😀

  24. Każdy co innego uważa za ideał i np.mnie w ogóle się nie podobają osoby z umięśnionymi sylwetkami (jak ktoś ma za dużo mięśni i ciągle ćwiczy to przestaję go obserwować – denerwuje mnie to w sumie nie wiem dlaczego :D) czy wymalowanymi twarzami, ale lubię popatrzeć na idealnie wystylizowane danie, choć w rzeczywistości takiego nie zrobię (bo kto normalny, nie myśląc o zrobieniu zdjęcia, będzie przyozdabiał zupę i przestrzeń obok różnymi cudami ;)).

    Każdemu podoba się co innego, a sztuczność wirtualnego świata do niczego nie prowadzi (poza lajkami i popularnością oczywiście) i uważam, że o wiele lepiej byłoby sie skupić na tym realnym.

    • Doskonale Cię rozumiem. Też nie przepadam za nadzwyczajnie umięśnionymi sylwetkami (zwłaszcza u kobiet).
      Dlatego u mnie właśnie tak rzadko pojawiają się przepisy i „moje posiłki” w ciągu dnia, bo jak już coś zrobię to zazwyczaj nie chce mi się bawić w to przyozdabianie, a zupa sama w sobie nalana do zwykłej miski nie jest specjalnie atrakcyjna wizualnie, pomimo, że czasem smakuje przepysznie i nadawałaby się na bloga. 🙂
      Mądre podsumowanie! 🙂

  25. no i właśnie tutaj jest pies pogrzebany. Czy jakokolwiek się to mówi. Moja siostrzenica – jest tak wpatrzona w świat insta i facebooka, że każde zdjęcie które tam trfia, nie dość ze bierze za pewniaka to jeszcze uważa, że z nią coś jest nie tak – bo tego nie ma, tutaj nie wygląda tak, a tego nie dostała. Smutna, szara rzeczywistość nasze wieku, no. Moim zdaniem Social-Media trochę nas przerosły. Nie nadażąmy, a przynajmniej najmłodsze społeczeństwo za klasyfikacją i rozróżnieniem informacji, które nasz guru – Internet – wpuszcza w obieg.
    A sie rozpisałam! Dobra uciekam, nie ma co narzekać, bo jak zaczne to nie skończę. ale wpis ekstra!
    Udanego dnia!

    • Aż jej szkoda. Niepotrzebnie się męczy i stwarza problemy, których nie ma… ale wytłumacz to młodemu człowiekowi, który jest prawie non stop online… Po części nawet ją rozumiem.
      Jeśli podchodzimy do social mediów be refleksji często możemy brać to, co nam podają, jako prawdę, pewnik…
      A kto ma czas się dziś zastanawiać…

  26. Ja chyba za stara już jestem na te wszystkie social media i lansy w sieci i mój profil na Insta żyje własnym, bardzo spokojnym życiem..

  27. lubię oglądać ladne zdjęcia na Insta, ale skupiam się na rękodziele czy wnętrzach
    a nie obrobionych i wyretuszowanych laskach itp, chociaż nietety kują w oczy tak czy owak

  28. ,,Świat w social media nie jest prawdziwy. Jest maksymalnie wyidealizowany, podkolorowany, obrobiony w Photoshopie, wyretuszowany i na pokaz.” – i te słowa stanowią moje zdanie w tej kwestii. Możemy tworzyć iluzje, ale złudzenie pozostanie złudzeniem, nie stanie się prawdą. Można pozować, ale gdzie w tym nasza prawdziwa twarz? Jeśli dla kogoś liczą się oszusta, a nie to co prawdziwe to ma problem.

  29. Dla mnie perfekcja nie istnieje. Kręcą nas ładne fotki, bo oko lubi to, co ładne i gustowne – to wszystko. Gorzej kiedy nie umiemy oddzielić tego od nas i zaczynamy popadać w kompleksy, obsesję. Mi najbardziej przeszkadza ten hejt, ludzie krytykują innych a sami nic ze sobą nie robią. Kwestia Ani Lewandowskiej jest dla mnie kompletnie nie zrozumiała. Ludzie zamiast ją tak dogłębnie obserwować powinni zacząć interesować się swoim życiem. Jeśli tyle energii włożyli by w pracę, niż w obrażanie to pewnie odnieśli by sukces 😉

    • Też tego nie rozumiem. Anna Lewandowska jest traktowana jak lalka, do której pretensję rości sobie wiele dzieci. Każde z nich wie lepiej, doradza, chciałoby ją mieć na własność. Po co? Przecież to nie ich życie…

  30. To plastikowy świat. Nieprawdziwy. I ci ludzie, którzy nie pokażą się bez filtru, wcale tacy nie są. Gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi zawsze o kasę. i Tyle. Pozdrawiam serdecznie- Agnieszka

Skomentuj