Dzień dobry!

Cząstka siebie

Zawsze gdy na blogu pojawiają się posty bardzo osobiste odczuwam lekki dyskomfort wiążący się z tym, że jednak w jakimś stopniu obnażam kawałek siebie. Jednak nigdy tego nie żałuję. Gdy czytam Wasze komentarze, a także prywatne e-maile dotyczące moich przemyśleń, porad – jest mi przeogromnie miło, bo mam bardzo dojrzałych Czytelników. Jeśli mogę za pomocą swojego tekstu, swoich doświadczeń w czymś pomóc chociaż jednej osobie – to już jest to mój ogromny sukces.

Niezdecydowanie i stresujący konflikt wewnętrzny

Czasem samo skłonienie się do refleksji już jest pozytywnym bodźcem, impulsem do zmian na lepsze. Dzisiaj więc chciałabym przedstawić Wam temat bardzo mi bliski związany z ciągłym konfliktem wewnętrznym. Taaak, jeszcze do niedawna (a właściwie w dużej mierze także obecnie) mam problem z podejmowaniem decyzji – zwłaszcza, jeśli są to ważne dla mnie, kluczowe sprawy. Jednak nie tylko – jeśli chodzi o błahostki, także czasami myślenie nad właściwym wyborem zajmuje mnie bardziej niż radość z podjęcia owego wyboru. Czy to nie paradoksalne?

…ale która decyzja jest najwłaściwsza?

Niezdecydowanie nie jest niczym nienormalnym. Wiążę się zwykle z chęcią podjęcia jak najlepszej, świadomej i rozmyślnej decyzji. Jednak tym samym obciąża nas dodatkowymi przemyśleniami na ten temat. A jak mamy podjąć ważną decyzję, skoro nie wiemy jakie będą jej konsekwencje? No właśnie. Tutaj zaczynają się schody. Bardzo często niezdecydowanie wynika ze strachu… ze strachu przed niewłaściwym wyborem. Jednak tak naprawdę nie dowiemy się czy nasz wybór był właściwy, dopóki nie zweryfikuje tego przyszłość. A przecież żyjemy w teraźniejszości. Zatem wymagamy, aby poznać coś, czego nie jesteśmy w stanie doświadczyć. To rodzi konflikt.

Ważność decyzji

Jednak jak sobie z takim konfliktem poradzić? Często zdarza nam się podejmować ważne decyzje – zmiana pracy, wybór studiów, decyzja o rozstaniu, powiększeniu rodziny, wyjeździe zagranicznym. Wszystkie te tematy dotyczą naszego życia w przyszłości i będą miały kluczowy na nie wpływ. Stąd gdy stajemy przed ważnym wyborem, pojawia się stres, niezdecydowanie.

Zamartwianie na zapas

Co można zrobić? Przede wszystkim zdać sobie sprawę z tego, że nie ma jednego, właściwego rozwiązania. To, które wybierzemy, będzie jedynym słusznym. Gdy dokonamy już wyboru, napięcie spadnie. Żyjemy w teraźniejszości, więc na obecny moment dotyczy nas jedynie wybór. Nic nie ma zamartwianie się na zapas, obsesyjne analizowanie potencjalnych rozwiązań, bo one są tylko hipotezami, mogą się w ogóle nie wydarzyć.

Kluczowe pytania, „za” i „przeciw”

Aby podjąć właściwą decyzję, zwłaszcza taką życiową, wiążącą. Najlepiej odpowiedzieć sobie na kluczowe pytania dotyczące wartości, naszych planów i celów. Wszystko, co możemy zrobić to zanalizować wszystkie „za” i „przeciw”, ewentualnie posłuchać intuicji.

Dokładna analiza opcji w oparciu o nasze wartości

Zwykle każda nasze decyzja jest czymś motywowana. Jeśli mamy dwie opcje do wyboru i zastanawiamy się, która będzie właściwsza – najlepiej kierować się tym, co podpowiada nam serce, dusza, wewnętrzny głos. Dajmy na to, jeśli zastanawiamy się nad wyborem kierunku studiów i rozważamy opcję bardziej przyszłościową i bardziej zgodną z naszą obecną pasją powinniśmy odpowiedzieć sobie na kluczowe pytanie: „Co jest dla nas ważniejsze” i „Czy osiągniemy dzięki temu szczęście”. Oczywiście nadal działamy na zasadzie przypuszczeń, ale dopuszczamy do siebie bliższe nam rozwiązania. Jeśli na obecny moment nie wyobrażamy sobie życia bez naszej pasji, daje ona nam szczęście, choć wydaje się nieprzyszłościowa – warto wybrać tę drogę. Prawdziwi pasjonaci zawsze są doceniani w swojej dziedzinie, chociażby była niszowa i nieintratna. Poza tym – czy to właśnie o zarabianie fortuny nam chodzi?
Jeśli natomiast czujemy, że chcemy czuć się pewnie na rynku pracy, zdobyć solidne wykształcenie, w branży, która zapewni nad dobrą pracę, pewny zawód i dobre zarobki – jeśli czujemy, że na obecny moment da nam to poczucie bezpieczeństwa i spokój wewnętrzny – można pochylić się nad tym wyborem. Pasje zawsze można rozwijać równorzędnie.

Wspólny cel – więc po co się martwić?

Bardzo często zdarza się, że obie z naszych opcji do wyboru mają wspólny mianownik, wspólny cel. Czasem niepotrzebnie martwimy się na zapas, skoro i tak – koniec końców – obie drogi prowadzą do tego samego. Jedna z nich może być łatwiejsze, druga bardziej wyboista, ale być może każda z nich zagwarantuje nam to, czego oczekujemy. Często obawiamy się trudności, chcemy je zminimalizować i dlatego tak bardzo stresują nas pewne wybory. A trudności w życiu nie unikniemy. Wręcz przeciwnie! To one bardzo często uczą nas, jakie wybory są najtrafniejsze, jakie wartości są dla nas bardziej istotne i jak chcielibyśmy, żeby wyglądało nasze życie. Poza tym to, co było trudne do osiągnięcia daje sporą satysfakcję…

Trzeba spróbować.

Najważniejsze jest też uświadomienie sobie, że nawet jeśli od tej decyzji zależy nasza przyszłość – zawsze można ją zmienić, zacząć od nowa. Im więcej rzeczy próbujemy – tym więcej poznajemy, a tym samym bardziej wiemy, czego chcemy, albo przynajmniej zdajemy sobie sprawę, że coś na pewno nie jest naszym życiowym celem. Tylko metodą prób i błędów możemy się przekonać o trafności naszych decyzji. Nikt nie zna przyszłości, nikt nie wie co będzie za zakrętem. W końcu nawet najtrafniejsza decyzja w przyszłości może okazać się chybiona, bo to my sami się zmienimy.
Nie ma sytuacji bez wyjścia. A kto nie spróbuje, ten się nie przekona. Czasem prąd życia przynosi najwłaściwsze rozwiązania, które z pozoru wydają się niezbyt odpowiednie.

Intuicja, refleksja i brak życia w teraźniejszości

Nie ma co się stresować na zapas. Żyjemy tu i teraz. Przyszłość jest niewiadomą, a zbytnie w niej tkwienie sprawi, że zaniedbamy obecną chwilę, która więcej się nie powtórzy. Zaniedbamy ją na zmartwienia i zastanawianie się nad czymś, co i tak przecież się stanie. Szczęście zależy od nas samych. Wewnętrzny spokój da się osiągnąć. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie „Co jest dla mnie naprawdę ważne?”. Nie ma też co kierować się tym, co wybiera większość. Nikt za nas nie przeżyje naszego życia. Jeśli wsłuchamy się w siebie i postaramy siebie zrozumieć, wybierzemy najlepszą opcję. Tylko to wymaga czasu, pracy nad sobą, refleksji i samodyscypliny.

Mnie pomogło

Ja sama obecnie bardzo rzadko miewam już wewnętrzne konflikty. Kiedyś natomiast miewałam je naprawdę często. Dotyczyły bardzo wielu dziedzin życia. Praca nad sobą mi pomogła. Dlatego zachęcam Was do wykorzystania tych rad, które popieram swoim doświadczeniem w tym temacie. To działa!

Post nie jest sponsorowany.

Czy Wy także jesteście niezdecydowane/i?
Jak radzicie sobie z podejmowaniem ważnych, życiowych decyzji?

Madzia

63 komentarze

  1. Ja też tak mam, że jak piszę coś osobistego np w komentarzu to tak jakbym pozwalała ludziom na wejście do mojego świata – nie wiem, czy jest to dobre, czy nie.
    Co do zamartwiania się na zapas – to jest mój słaby punkt. Potrafię myśleć na dany temat godzinami i dniami i analizować każde rozwiązanie, a czarnych scenariuszy ciągle przybywa. To nie jest dobre, człowiek sam męczy się ze sobą i zadręcza myślami.

    • Widzisz – mamy zatem podobne odczucia jeśli chodzi o dzielenie się publicznie naszymi przemyśleniami, ale takimi głębszymi, bardziej osobistymi.

      Żyje się tu i teraz. Zamartwianie się na zapas nie jest nikomu potrzebne. Nie wiadomo, co się wydarzy, a większość tych rzeczy, o które się martwimy w ogóle nie ma miejsca. po co więc tracić na nie czas?

      • Ja również martwie się na zapas (nie zawsze, ale jednak). Staram się nad tym panować, ale nie zawsze potrafię, bo te myśli i czarny scenariusz sam pojawia się w głowie… to samo przychodzi nawet nie wiem skąd. Tyle dobrego, że nie zawsze przychodzą takie myśli i że są też te pozytywne, optymistyczne 😉

        • Bardzo często takie podejście bierze się z wytwarzania oporu wobec tego co ma się wydarzyć. Chcielibyśmy wszystko przewidzieć, nad wszystkim mieć kontrole, a życie tak nie wygląda. Trzeba pogodzić się z tą niewiadomą, która jest za rogiem. Przecież w teraźniejszości nie ma problemów. One istnieją w przyszłości. 🙂

  2. Znam to doskonale. Niezdecydowanie, myślenie, myślenie, myślenie przed i po decyzji… ehh. Pewnie stąd mam już tyle siwych włosów 😉

    • Widzisz, masz zatem bardzo fajnie wypracowany schemat działania w przypadku podejmowania decyzji.
      Ja jednak rzadko szybko potrafię podjąć decyzję 😉

  3. Mnie potrafiło dobijać zamartwianie się na zapas i ciągłe rozpamiętywanie tego, co już zrobiłam – czy podjęłam dobrą decyzją, a co by było gdyby… Zamiast skupiać się na teraźniejszości myślałam o tym co mnie spotkało i co mnie spotka, a to budziło czasami wiele rozterek. Podobnie jak Ty staram się pracować nad sobą i jest już o wiele lepiej. Kiedy mam jakieś wahania staram się skupić na plusach i minusach konkretnych decyzji i wybrać tę, moim zdaniem, najlepszą 🙂

    • Widzisz, nie jestem sama. Miałam dokładnie tak samo, jak Ty. To wieczne analizowanie wszystkiego jest bardzo męczące i czasochłonne… Teraz zastanawiam się jak ja tak kiedyś mogłam funkcjonować 😉

  4. Ja również wciąż borykam się z pewnym konfliktem, który trudno jest mi rozwiązać. Nauczyłam się jednak jednego – słuchać swojej intuicji. Ona zawsze dobrze podpowiada. Czasami rozum usypia i kierujemy się sercem, dlatego zawsze warto posłuchać intuicji… Pozdrawiam ciepło :*

    • Oj tak, intuicja naprawdę często najlepiej nam podpowiada. Można też nazywać to pójściem za głosem serca 😉

  5. Cieszę się, że w tak młodym wieku masz tyle przemyśleń. Ja do niektórych wniosków doszłam zbyt późno, ale lepiej późno niż wcale 🙂 Staram się nie martwic na zapas, bo szkoda zdrowia. Pilnuję się z „tu i teraz” choć musze przyznać – nie jest łatwo. Pozdrawiam

    • Jeszcze kilka lat temu byłam po stokroć mniej świadomą osobą.
      U mnie to także przyszło z wiekiem, ale też wraz z rozpoczęciem pracy nad sobą 🙂

  6. Kiedy byłam bardzo niezdecydowana, ale na szczęście z wiekiem to mi przechodzi. Przynajmniej w przypadku głupot nie poświęcam zbyt dużo czasu na analizowanie każdej możliwości 😉

  7. U mnie to zależy od decyzji, ale raczej rzadko miewam problemy w tym względzie – choć zdarza się, że nie wiem, co mam zrobić i decyzję odwlekam w czasie, licząc na to, że „wszystko samo się rozwiąże”. Studia wybrałam ze względu na zainteresowania i przedmioty, których po prostu chciałam się uczyć 🙂 I dobrze zrobiłam, a opinie typu „Ty? Na zarządzaniu? Myślałam, że pójdziesz na prawo/inny kierunek, uchodzący za nobliwy i ambitny” mało mnie już obchodzą 😀

    • Czasami naprawdę wszystko samo się rozwiązuje i pozostawienie rzeczy biegowi zdarzeń też jest jakimś rozwiązaniem.
      A opinie innych? One tak naprawdę nas nie dotyczą. Ot, gadanie. Przecież nikt za nas nie przeżyje naszego życia. 🙂

  8. Bardzo ciekawy i motywujący post ! Generalnie nie zaliczam się do grona osób niezdecydowanych, wręcz przeciwnie podejujących wyzwania co czasami nie wychodzi na dobre… jednak dzięki temu zyskałam tzw. „doświadczenie życiowe” i teraz straram się przeanalizować daną sprawę zanim podejmę jakąś decyzję. Zastanawiam się nad możliwymi konsekwencjami podjęcia danej decyzi a następnie zastanawiam się jak się będę z nimi czuła. Ten prosty schemat podejowania decyzji sprawdza się w więszkości sytuacji i co najważniejsze działa – pozdrawiam serdecznie 🙂

    • To doświadczenie życiowe o którym piszesz jest bardzo ważne. Jeśli człowiek zwraca uwagę na to, aby się samodoskonalić, być bardziej świadomym, to doświadczenie samo przychodzi i ułatwia nam życie. 🙂

  9. Dokładnie praca nad sobą daje super rezultaty i dzięki temu też możemy się o sobie więcej nauczyć 🙂
    Ja kiedys miałam straszne problemy z wybraniem właściwych opcji, ale teraz wiem czego chcę i jest o wiele łatwiej.

  10. Są decyzje i DECYZJE, te ważne podjąć trudno, ale podejmować trzeba, a ze czasem sie żałuje? Nie da sie inaczej, na tym polega życie, że uczymy sie na swoich błędach. Gorzej, gdy ktoś jest niezdecydowany w drobiazgach, to może nawet domownikom utrudniać życie…

  11. Ja myślę, że dobrze wyjść ze swojej strefy komfortu. Często niezdecydowanie jest lękiem przed tym co będzie i co się może stać, kiedy podejmiemy decyzję.Tak było ze mną i straciłam przez to ładnych parę lat w pracy, której nie cierpiałam. Dzisiaj robię to, co uważam,że jest dobre, a jeśli przy tym mogę się sparzyć, to trudno. Podążam za swoim sercem i ono jest dobrym doradcą. Lubię ryzyko.

    • Dokładnie tak! Niezdecydowanie często integralnie wiąże się z lękiem.
      Kluczem jest właśnie podążać za głosem serca! 🙂

  12. Ja jestem bardzo niezdecydowanym człowiekiem. Wiadomo, często zdarzają mi się typowo kobiece rozterki – włożyć buty czerwone czy czarne? 😀
    Ale, niestety, często niemożność dokonania wyboru dopada mnie również w innych obszarach życia. Najbardziej waham się przy zakupach, szczególnie tych większych.
    Ostatnio już prawie zamówiłam bilet na koncert, ale w ostatniej chwili się rozmyśliłam. Teraz żałuje i czekam, może jeszcze będą dostępne 😀

  13. Nie mam chyba problemów z podejmowaniem decyzji. Gorzej jak decyzja już właściwie podjęta, a ktoś próbuje mi na nowo namieszać w głowie. Zwykle lepiej postawić ludzi przed faktem, a nie tylko przed decyzją.

    • Dlatego człowiek powinien mieć poczucie własnej wartości, aby nie tak łatwo było komuś namieszać mu w głowie…

  14. Ja od jakiegoś czasu mam problem w podejmowaniu najbardziej banalnych decyzji i nauczyłam się pytać o opinię innych ludzi. Nie wychodzę na tym tak źle, przynajmniej do tej pory, ale odnoszę wrażenie, że dzieje się ze mną coś dziwnego – nie potrafię tego określić 🙂

  15. Kochana powiem tak, chyba każda z nas tak ma. Ja kiedyś więcej się zamartwiałam, myślałam i myślałam, teraz jakoś mniej. Chyba przetłumaczyłam sobie, że często to nic nie daje tylko powoduje to, że gorzej się czujemy. A jeżeli chodzi o podejmowanie decyzji to bywa różnie, ale warto zawsze się kogoś bliskiego poradzić. Buziolki kochana 🙂

    • Ważne, aby to dostrzec i robić coś w kierunku, który uwolni nas od takiego wiecznego analizowania 🙂 Buziaki! 🙂

  16. uczę się cały czas żeby nie zadręczać się aż tak bardzo nad rozmyślaniem jaką dezyzję podjąć i całkiem mi z tym dobrze:)

  17. myślę że każdy odczuwa pewien dyskomfort dzieląc się takimi na prawdę osobistymi przemyśleniami czy faktami z życia ale ja w niezdecydowaniu nie widzę nic złego- przywykła już że potrafię pół godziny zastanawiać się czy kupić jakiś produkt, odłożyć go na półkę po czym następnego dnia po niego wrócić bo jednak przemyślałam sprawę i chcę go mieć xD mowa tutaj o pierdołach ale w życiu codziennym też tak często jest jeśli chodzi o ważniejsze wybory. co studiować, z kim się związać, jaką pracę wybrać…mnie zawsze takie decyzje przerażały i bałam się że będę czegoś żałować. Teraz uczę się aby nie zamartwiać się na zapas i tak jak napisałaś postępować zgodnie ze swoim przeczuciem, sercem a już na pewno nie tak jak wmawiają nam wszyscy dookoła.

    • Nie chodzi mi właśnie o takie decyzje mało ważne, choć też nie wiem czy do końca jest sens trwonić czas i ciągle się nad nimi zastanawiać, powracać, analizować. Zaprzątamy sobie tym strasznie głowę.
      Wiadomo – im ważniejsza decyzja, tym i presja pojawia się większa. Nie ma co zamartwiać się na zapas, to fakt.
      A co do dzielenia się tymi osobistymi przemyśleniami, kiedyś bardziej zwracałam uwagę na to, co ktoś sobie pomyśli, teraz się tego wyzbyłam w dużej mierze 🙂

  18. Niezdecydowanie to nic innego jak strach, ale w sumie nie ma co się dziwić. Człowiek zawsze się będzie bał podejmować decyzji nawet jeśli myślał nad nią bardzo długo.. każda decyzja i każdy wybór to zmiana w naszym życiu.. na coś dobrego, ale czasami coś się komplikuje i nie zawsze jest kolorowo. Dobrze jest mieć cel, dobrze robić sobie punkty „za” i „przeciw” mimo tego strach zawsze pozostanie. Nawet jeśli będziemy pewni na 99% to ten 1% zostanie i nadal będziemy się wahać.. Czasami warto trochę poluzować, odpuścić i nie przejmować się na zapas.. każda sytuacja nas czegoś uczy a my musimy z każdej wyciągać wnioski. Podejmowanie decyzji jest trudne, ale kształtuje. Świetny wpis!

    • Można częściowo pozbawić się tego strachu. W końcu człowiek żyje w teraźniejszości. Przyszłości nie ma. Dopiero będzie. Nie przewidzimy tego, co jest za rogiem. Człowiek nie jest w stanie znać odpowiedzi na takie pytania…

  19. Decyzje są dobre i złe. Człowiek uczy się na błędach. Nie wiem, czasami wydaje mi się, że spontaniczne decyzje są lepsze od tych wypracowanych. Najważniejsze jest to pierwsze uczucie za nim pojawią się wątpliwości, analizy…

  20. Ja zawsze kieruję się tym co dyktuje mi serce, podejmowanie decyzji zazwyczaj idzie mi łatwo. Mam podejście Co ma być to będzie, nie zwracam sobie głowy rzeczami typu”a może tak powinnam” działam i już 😉

  21. Kiedyś owszem, potrafiłam zastanawiać się nad wyborem jogurtu w sklepie przez 10 minut, że nie wspomnę o ważniejszych decyzjach, teraz nauczyłam się działać szybciej, życie mnie nauczyło, ważne żeby działać, nie stać w miejscu, nie cofać się, tylko iść do przodu, być elastycznym, czasem zmieniać strategie i wybory, nigdy nie wiadomo jaki skutek będzie miała dana decyzja, nie ważne czy podjęta szybko czy wolno i tak popełniamy błędy, bo jesteśmy ludźmi i takie jest życie,

  22. Doskonale Cię rozumiem. Kobiety chyba w większości tak mają, że wszystkim się martwią i stąd wynika ich trudność w podjęciu jakiejkolwiek decyzji, by nie wybrać gorszej ścieżki. Pozdrawiam weekendowo 😉

  23. Hmm, ja sporo analizuję. Dobrze wiedzieć, czego się chce. Być zdecydowanym. Ja często jestem, ale są też sytuacje, gdy nie mogę wybrać tak od razu. Gdy analizuję plusy i minusy i wychodzi po równo i nie wiem, co wybrać. Fajny wpis.
    Pozdrawiam. 😉

Skomentuj