Dzień dobry,

lubię pisać o tym, co mnie porusza. O tym, co jest mnie w stanie wciągnąć, zainteresować, porwać i zafrasować. Lubię w końcu pisać o tym, co mnie absorbuje i przenika… i pozwala dowiedzieć się o sobie nowych rzeczy. Nie wiedziałam bowiem, że ja – naczelna perfekcjonista – będzie umiała odpuścić obowiązki, a nawet częściowo pracę czy bloga… a nawet swoje ulubione przygotowywanie zdrowych posiłków na rzecz zamawiania imitacji jedzenia do domu… ale tak się stało, a to za sprawą… Joanny Chyłki.

Seria z Chyłką

Książki Remigiusza Mroza stanowiące serię z Chyłką rozpoczynają się od „Kasacji”. Nic jeszcze wtedy nie zwiastowało, że dzięki nim wyrwę sobie tydzień ze swojego życia. Nie istniał bowiem żaden sposób, abym mogła się od nich oderwać. Co więcej, zrobiłam sobie tymczasowe wolne od swojego życia. Byłam zaczytana po uszy. Wykonywałam absolutne minimum swoich obowiązków, by – jak uzależniona – znów znaleźć się w świecie, który na długie godziny unieruchomił mnie na kanapie. A, gdy już późnym wieczorem (oczywiście później niż to mam z zwyczaju) szłam spać, nadal kołatały mi się w głowie losy bohaterów.  Utożsamiałam się z nimi, zżyłam i żyłam ich życiem. A teraz – po przeczytaniu wszystkich sześciu części – czuję się, jakby mi ktoś wyrwał kawałek mnie.

Nie pierwszy raz

Powracając jednak do tematu, gdy zaczęłam swój romans z „Kasacją”, wiedziałam, że to będzie dobra książka. Wiele dobrego na jej temat słyszałam. Czytałam zresztą „Behawiorystę” i wiedziałam na co stać Remigiusza Mroza. Swoją drogą, jeśli macie ochotę przeczytać więcej na temat pierwszej książki tego autora, którą miałam okazję czytać, zapraszam tu.

Tydzień z życia

Nie sądziłam jednak, że po „Kasacji” tylko rozochocę się na kolejne tomy wchodzące w skład serii z Chyłką. Nie wiem kiedy przeczytałam te sześć książek. Nie licząc pierwszej części, zrobiłam to niemalże w pięć dni – z czego ostatnią część pochłonęłam w kilka godzin, czytając do bardzo późnych godzin nocnych. Ale nie mogłam przestać. Wsiadłam na ten rollercoaster uczuć, emocji, intryg, tajemnic, niedomówień… i nie miałam ochoty z niego wysiadać. Baaa, ja za każdym razem znów pakowałam się w kolejną rundę tej jazdy bez trzymanki… a co więcej, bardzo mi się to podobało i nie umiałam się z tego zrezygnować. Tym bardziej, że ten rollersoaster za każdym razem fundował mi coraz to nowy wachlarz uczuć, czasem tak skrajnych, że w duchu przeklinałam jego wynalazcę (tak, Panie Remigiuszu – o Pana – w rzeczy samej chodzi!).

Duet jakich mało

Duet Joanny Chyłki i Kordiana – tfu! Zordona! – Oryńskiego jednak najbardziej mnie porwał. Zwłaszcza, gdy między tych dwojgiem zaczęła pojawiać się chemia. Oczywiście jednak nie o samą chemię chodziło, rzecz jasna. Cięte dialogi, niezwykłe poczucie humoru, trafne riposty i cała charyzma bijąca od głównych bohaterów… To wszystko sprawiało, że czytając – ciągle było mi mało. Zresztą, ja nie byłam zwykłym czytelnikiem – ja byłam tam, żyłam ich życiem, obserwowałam, przeżywałam, śmiałam się, smuciłam, troskałam, bałam, złościłam... Dawno już nie utożsamiłam się tak bardzo z bohaterami.

Intertekstualizm i smaczki stolicy

Poza tym fakt, że książka jest napisana po polsku i zawiera mnóstwo odniesień do rodzimej rzeczywistości, naszej kultury, zwyczajów. A intertekstualne smaczki to coś, co w utworach – nie tylko literackich – doceniam niesamowicie. Sam fakt, że akcja – w większości przypadków – rozgrywa się w stolicy, także jest nie bez znaczenia. Choć bliżej zdecydowanie byłoby mi do filii, nad którą pieczę sprawuje McVay, to sercem miło było przenieść się do Warszawy. Być w Skylight, pod prokuraturą, pić kawę w Paragrafie, jeść mięcho (i łosisie!) w Hard Rock Cafe, obrywać od kryminalistów gdzieś pod Warszawą, rozbijać się iks piątką po stolicy, zapijać się tequilą na Argentyńskiej czy w końcu być świadkiem namiętności mających miejsce w małej kawalerce na Emilii Plater.

Niesamowita Joanna Chyłka

Sama Chyłka jednak zdecydowanie jest postacią, którą będę nosiła w sercu – chyba zawsze. Niezwykle wyrazista, kąśliwa, piekielnie inteligentna, bezkompromisowa, świadoma swojej wartości. Latami pracowała na swoją pozycję w palestrze, ale także w kancelarii Żelazny&McVay. Pomimo to, jest gotowa na wszystko, niezwykle oddana sprawom, które zostają jej powierzone. Jest ostra jak brzytwa, wie czego chce (przynajmniej jeśli chodzi o jej karierę prawniczą). W życiu prywatnym jednak irytowała mnie na potęgę, wodząc za nos biednego Zordona (choć czy ja wiem, czy takiego biednego?), ale o tym z pewnością jeszcze wspomnę, bo ten obszar doprowadzał mnie to szewskiej pasji. Sama Chyłka jednak jest niesamowita. Twarda babka! Już sam fakt, że jej przysmakiem jest mięso, szybkie, drogie samochody, mocny alkohol… i nie ma dla niej spraw przegranych. Wybroni każdego.

Nie tylko prawo i intrygi…

Dlatego, gdy jej drogi stykają się z młodym aplikantem Kordianem Oryńskim, którego szybko nazwie Zordonem widać wyraźną różnicę temperamentów. Jako jego mentorka jest dla niego niemożliwie kąśliwa. Jednak robi to w tak uroczy, humorystyczny sposób, że jej riposty stają się niemal wartością samą w sobie. Szybko okazuje się jednak, że ich relacja wybiega poza obszar zawodowy. Stają się sobie bliscy, chociażby dlatego, że oboje mieli trudną przeszłość. Sprawy, które razem prowadzą także nie są bez znaczenia. Joanna i Kordian spędzają ze sobą bardzo dużo czasu… Coś zaczyna ich łączyć, jednak… tu właśnie zaczynają się schody… Coś ciągle wisi w powietrzu, ale… no właśnie. Nieustannie pozostaje jakiś niedosyt. Brakuje mi tu tego, czego oczekuje się po wątkach romansu. Ach, Panie Remigiuszu! Strasznie się pan bawi tym życiem osobistym bohaterów (a przy okazji emocjami czytelnika)! Aż przykro patrzeć… Nierealnym wydaje mi się, aby tych dwoje tak długo trzymało się na dystans (właściwie jednostronnie)… jednak… mam nadzieję, że w kolejnej książce sytuacja pod tym względem nieco się wyklaruje… Niemniej jednak ten -urywany co chwilę – wątek miłosny także przyciąga czytelnika jak magnes.

Ewolucja bohaterów?

Co więcej – bohaterowie także nieco się zmieniają na przestrzeni kolejnych tytułów. To również jest bardzo ciekawe. Chyłka nie zawsze jest taka twarda, jak się początkowo wydawało. Zordon z kolei, wyraźnie mężnieje, choć… jego decyzji nadal nigdy nie możemy być pewni... To akurat jeden pewnik! Nie sposób nie wspomnieć też o Kormaku… Chudzielec był chyba jedną z moich ulubionych postaci drugoplanowych. Zresztą, jeśli przeczytacie – z pewnością szybko wyrobicie sobie na jego temat opinię.

Nienawidzę Pana, Panie Mróz! 😉

Zdjęcie:  remigiuszmroz.pl

Oglądałam kiedyś serial Suits i wiedziałam, że prawniczy świat może mnie wciągnąć. Nie sądziłam jednak, że zupełnie przepadnę i dam się wkręcić w branżowe intrygi. Przy okazji wzbogacę się o mnóstwo fachowych pojęć (taak – wiem już co to abberracja – Kopaliński przyszedł z pomocą ;)) i po prostu wiedzy, bo ta jest umiejętnie serwowana na każdym kroku. Ach, jak to dobrze, że Remigiusz Mróz jest z wykształcenia prawnikiem! A przy okazji jest to obecnie jeden z moich ulubionych twórców kryminałów (choć właściwie równie dobrze można byłoby nazwać je thrillerami). Jednak z jednej strony go uwielbiam, z drugiej nienawidzę. Kończy książki tak, że człowiek pozostaje z tak wielkim kacem, że nawet Chyłka w swoich alkoholowych ekscesach nigdy nie zaliczyła większego. Poza tym autor nieustannie bawi się emocjami czytelnika. Zupełnie jakbyśmy dla niego byli takimi laleczkami voodoo, które można pogłaskać po główce, by za moment zbić im sztylet w plecy… Mróz gra nam na nerwach, wypuszcza, daje złudne nadzieje… Ale może właśnie dlatego jego seria z Chyłką jest tak dobra? Nie wiem… Ja ze swojej strony prosiłabym jedynie o nieco więcej litości dla bohaterów… Zordon dostaje bardzo mocno po tyłku, Chyłka zresztą też. Zwłaszcza w „Ostarżeniu”… moje nerwy zostały wystawione na niesamowitą próbę…

Podwójne życie Magdaleny

Póki co, nadal tkwię jeszcze w innym świecie. Nic jednak dziwnego… w ostatnim tygodniu zdecydowanie więcej uwagi poświęcałam życiu Chyłki i Zordona niż swojemu własnemu. Jak mawiał Umberto Eco „Kto czyta, żyje podwójnie”. A kto decyduje się na podwójne życie, musi ponosić tego konsekwencje. Troszkę mi zapewne zejdzie, zanim wrócę do „normalności”. Jednak, ja jeszcze wcale nie chce do niej wracać. Dobrze mi było w tym świecie pełnym prawdziwych emocji, wyrazistych bohaterów, inteligentnego humoru. Już dawno żadna seria nie wciągnęła mnie do tego stopnia, a moja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach.  Po całości serii nie omieszkałam też wczuć się w linię melodyczną „Afraid to shoot strangers” Iron Maiden.

Mam kaca i czekam na więcej

Teraz pozostaje mi czekać na kolejną część serii z Chyłką. Czekam z niecierpliwością. Mam tylko nadzieję, że Zordon będzie mógł jeszcze kogoś bronić, a jego kariera na dobre się rozpędzi. Mam też nadzieję, że wątek romansu w końcu nabierze nieco rumieńców! Z kolei jakoś zupełnie spokojna jestem o sprawy, które zostaną przydzielone temu wyjątkowemu duetowi. Tutaj na pewno będzie ciekawie! Jeszcze ani razu pod tym względem się nie zawiodłam… Obecnie jednak, tęsknię i – jak to bywa po zżyciu się z bohaterami, a potem konieczności opuszczenia ich życia – mam kaca!

Nie wytrzymam w postanowieniu

Ja tymczasem, póki co – świadomie robię sobie krótką przerwę od czytania… chyba po prostu nie będę ładowała Kindla, aby nie kusiło. Narobiłam sobie zaległości w życiu prywatnym i zawodowym, a mnie Kormak nie wystawi lewego L4! Jednak pewnie – prędzej niż zakładam – sięgnę po kolejną serię książek Mroza – tym razem z Forstem. A może zdecydować się na Parabellum? Wam natomiast polecam całą serię z Joanną Chyłką. Najlepiej czytać w kolejności: Kasacja, Zaginięcie, Rewizja, Immunitet, Inwigilacja, Oskarżenie.

Czytaliście może serię z Chyłką?
A może inna książka Remigiusza Mroza zawróciła Wam w głowach?

Madzia

86 komentarzy

  1. To kasiążka a właściwie cała seria musi być naprawdę ciekawa skoro rzuciłaś wszystko inne:-)))
    Dawno nie trafiłam na takie książki, może dlatego że czytam inne.
    Pozdrawiam poniiedziałkowo…:-)

    • Tak, rzuciłam wszystko inne, bo… nie dało się inaczej.
      Po prostu kompletnie oddałam się czytaniu i przeniosłam w ten świat pełen prawdziwych emocji, zwrotów akcji i dreszczyku! 🙂

  2. Nie czytałam, ale kusi mnie coraz bardziej – zwłaszcza jak przeczyta sie tak fajne recenzje 🙂
    Książki na pewno wciągają na maksa, więc ostrożnie musze wybrać czas na ich czytanie, bo wiem, że przepadnę 😉

    • Mam nadzieję, że ta ciekawość przerodzi się w aktywne czytanie Chyłki u Ciebie 😀

  3. Do Mroza jeszcze nie dotarłam. Napisałaś bardzo obszernie, czasami może za bardzo, nie wszyscy lubią tak dokładne i rozbudowane recenzje…

    • Jeśli coś tak bardzo mnie porywa… zazwyczaj zasługuje na maksimum mojej uwagi.
      Po prostu czułam potrzebę, aby bardziej się rozpisać 🙂
      Nie mogłam w kilku zdaniach podsumować aż tak dobrej serii, która porwała mnie bez reszty 🙂

  4. Nie czytałam, ale recenzja, którą napisałaś zaintrygowała mnie do tego stopnia, że sięgnę po te książki. Uwielbiam historie od których rzucam swoje życie i przenoszę się w świat bohaterów, nie mogę się z nimi rozstać i czytam jak najszybciej, żeby zobaczyć co się dzieje dalej ;D

  5. Taaak… każdą z tych książek przeczytałam w trybie ekspresowym… noc zarwana, ale co tam;)
    Bardzo wciąga. Aż za bardzo;)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

  6. Nie znam ani jednej jego książki Może to głupio zabrzmi ale nawet nie wiedziałam że ktoś taki jak on istnieje. Może to dlatego że po książki Bardzo rzadko sięgam i ciężko mi jakąkolwiek zainteresować 😉

  7. A mówiłam, że od Chyłki i Zordona można się uzależnić 😀 Cieszę się, że seria aż tak Ci się spodobała 🙂

    • To prawda – uzależniłam się całkowicie. Przepadłam z kretesem…
      A teraz chodzę jak zombie, bo mi do nich tęskno…

    • To prawda… Nie da się z jego książek zrezygnować… nie wiedzieć kiedy, a człowiek jest już wciągnięty bez reszty…

  8. Madziu, w najbliższych dniach zabieram się za czytanie. Ja tak przepadłam przy Zafonie.
    Serdeczności ślę 🙂

  9. W końcu dobra lektura jest jak dobre jedzenie 🙂
    Pozdrawiam cieplutlko z zimnego, deszczowego Rzeszowa!

  10. Zabieram się do tych książek od dobrych paru tygodni, ale natłok zajęć w pracy i na uczelni mi to bardzo utrudnia. Jako, że pracuję w empiku to mam dostęp do ksiązek każdego dnia, a tytuły Mroza są niezwykle popularne co jedynie mnie podjudza w postanowieniu, aby je w końcu przeczytać 😀 Wprawdzie przeraża mnie ilość części, ale dam radę! 🙂

    • Ja czytałam je na Kindlu, nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy, że każda z nich jest naprawdę dość potężna… Czytałam jednym tchem…
      Pracujesz w Empiku? Ale ciekawa praca! Ten dostęp do książek…

  11. Nie czytałam ale powiem ci że po przeczytaniu tego co Ty napisałaś o niej kusi mnie by ją przeczytać.

  12. Kasację czytałam już dość dawno, nie wiedziałam, że jest ciąg dalszy, chętnie przeczytam 🙂

  13. Od razu wzięłam kartkę i zapisałam sobie wszystkie tytuły serii 🙂 Koniecznie muszę zakupić i poczytać, bo czuję, że mnie wciągną 🙂

  14. Ja w ogóle lubię czytać książki, które są wydawane w trylogiach i całych sagach. Uwielbiam po prostu kończyć książkę ze świadomością, że w kolejnym tomie dowiem się więcej o dalszych losach bohaterów 🙂 Muszę sobie zapisać te tytuły. koniecznie 🙂

  15. Często widuję książki R. Mroza … i jak dotąd żadnej nie przeczytałam. Mam niechęć do polskich autorów. Z polskich autorów to czytałam Piotra C., kilka innych też się zdarzyło, ale on utkwił mi w pamięci.

  16. Ja przeczytałam tylko drugą część ;p Bardzo przypadła mi do gustu, więc pozostaje mi sięgnąć po pierwszą i kolejne 🙂

  17. Madziu bardzo lubię taką tematykę i z chęcią przeczytam wszystkie części. Zajrzę do mojej biblioteki czy je mają 🙂 buziolki

  18. mam dokładnie takie same odczucia 🙂 książki Mroza łykam jedynym tchem i tylko czekam na kolejną część 🙂

  19. Tak mnie zaciekawiłaś, że jeszcze bardziej się cieszę, że jutro odbieram okulary do czytania od mojego okulisty 🙂

  20. Przeczytałam tylko jedną część i uważam, że to najlepsza książka jaką czytałam tego autora. Z pewnością sięgnę po kolejne.

  21. Mama z różową torebką Odpowiedz

    Jeszcze nic tego autora nie czytałam, ale mam wrażenie, że opinie o nim są tak skrajne, że chwilowo nie mam wielkiej ochoty, jak mam przeczytać, to mi jakoś w ręce wpadnie 😛

    • Zatem najlepszym sposobem, aby się przekonać czy jego twórczość przypadnie Ci do gustu, jest po prostu przeczytanie którejś z jego książek. A jest ich duuużo 😉

Skomentuj