Witam Was Kochani,

pewnie zastanawiacie się jaki jest sposób na zdrowie i piękno? Kto z nas nie chce być zdrowym? Kto z nas nie chce cieszyć się ładnymi zębami, cerą bez niedoskonałości, szczupłą sylwetką. Otóż to. Pytania retoryczne. Zdecydowana większość z nas marzy o zdrowiu, dobrym samopoczuciu i świetnym wyglądzie. Najlepiej, żebyśmy osiągnęli to wszystko bez wysiłku i na już. Jeśli interesuje Was szybkie, natychmiastowe rozwiązanie – od razu ostrzegam – nie ma sensu dalej czytać tego wpisu, dlatego, że mój sposób na zdrowie i piękno z żadnym razie nie wiąże się z uzyskaniem efektów od zaraz, a wręcz przeciwnie… trzeba na to troszkę poczekać. Jednak da się! Kiedyś zmagałam się z dużymi problemami związanymi z niedoskonałościami, a teraz… sami zobaczcie:

Świadomość własnego organizmu. Obserwacja i wyciąganie wniosków

Zauważyłam na przykładzie swoim, mojej rodziny i znajomych, że bardzo często, gdy borykamy się z jakąś przypadłością lub problemem – chcielibyśmy szybkiego i skutecznego rozwiązania. Najlepiej, żeby ktoś zrobił to za nas. Chodzimy więc do lekarza, wybieramy tabletki, łatwe sposoby, podane jak na tacy. Nie zastanawiamy się jednak, że… można inaczej, naturalniej i zdrowiej.

Gdy chronicznie boli nas głowa – najłatwiej łyknąć tabletkę i czekać na efekt. Jednak problem nie minie. Nawracający ból głowy jest tu tylko przykładem. Równie dobrze może on dotyczyć innych obszarów naszego zdrowia. Nie zastanowimy się dlaczego głowa nas boli, nie zasięgniemy porady fachowca, nie rozważymy powiązań w naszym organizmie, które mogą na to wpływać.
Sama od lat borykałam się z migrenami i też tak postępowałam. Gdy bolało; brałam proszek i po sprawie. Jednak problem nie mijał. Dużo czasu zajęło mi zrozumienie, że te problemy mogą mieć jakiś związek, coś może na nie wpływać, a wręcz – nieświadomie – sama mogę je wywoływać.

Analizuj!

Wiele zmieniło się jednak w tym względzie, gdy zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami zaczęłam – najzwyczajniej w świecie, codziennie przyglądać się swojemu organizmowi i… analizować.
Dla mnie kluczowe okazało się codzienne zapisywanie moich posiłków, ilości wypitej wody i aktywności. Brzmi na coś bardzo pracochłonnego, ale wbrew pozorom można to robić łatwo, szybko i przyjemnie… choćby z pomocą specjalnych aplikacji, dzięki którym możemy wpisywać swoje gotowe posiłki lub wyszukiwać spożywane produkty. Jedyne, co będzie nam potrzebne to systematyczność. Potraktujmy to jako podjęcie zdrowego wyzwania. Jedyne, co trzeba zrobić to zacząć i rzetelnie, skrupulatnie zapisywać to, co jemy, pijemy przez kilka tygodni.

Dolegliwości nie biorą się znikąd

Ważna jest także obserwacja swojego ciała w tym czasie i zapisywanie wszelkich dolegliwości, które się pojawiają (ból głowy, wysyp niedoskonałości, senność, przemęczenie lub wręcz przeciwnie – świetny nastrój). Dzięki temu możemy doskonale zobaczyć, co na nas dobrze wpływa, co nam służy. Znam nawet osobę, która dzięki tej technice doszukała się przyczyn swoich problemów trawiennych, zbadała się i… zdiagnozowano u niej celiakię. Wcześniej nikt nie wiedział co jej jest, a dopiero wkład własny i taka domowa analiza pomogły jej w odzyskaniu dobrego samopoczucia. Warto zadać sobie trud, bo dzięki temu będziemy mieli pełniejszy ogląd na temat swojego zdrowia, a przez to będziemy wiedzieli jak walczyć z czynnikami, które negatywnie na nas wpływają.
To takie proste i do tego… darmowe. Jedyne, czego musimy od siebie wymagać to dyscyplina w prowadzeniu swojego „dziennika” i chwila refleksji na analizę zebranych danych.

Dowiedz się czegoś o sobie

Być może nie mamy większych problemów zdrowotnych i na co dzień dobrze się czujemy. Niejmniej jednak taka metoda i tak jest dobra, aby poznać swój organizm, swoje przyzwyczajenia, których czasem nawet nie jesteśmy świadomi. Niekiedy zdarza nam się, że mamy spadek energii (a może to po prostu wina spożycia zbyt dużej ilości słodyczy). Innym razem cierpimy na ból głowy (przyczyną może być na przykład spożywanie zbyt małej ilości płynów). Naprawdę wiele można zdiagnozować samemu i dzięki temu… walczyć z tym… dla zdrowia i dobrego samopoczucia.

…ale ja „nie mam czasu”

Świat teraz żyje w naprawdę dużym pędzie. Stres, wieczne poczucie „niedoczasu”, godziny spędzane przed komputerem, mało ruchu… Być może nasze problemy zdrowotne mają prozaiczną przyczynę. Dajmy sobie możliwość zrozumienia siebie. Nie wymawiajmy się brakiem czasu… Co jest ważniejszego i cenniejszego od naszego zdrowia? Warto zrobić dla siebie tak niewiele, a efekty mogą być ogromne i same nas zaskoczą!

Każdy z nas jest inny, więc daj sobie szansę poznać siebie!

Jednym osobom służy spożywanie trzech obfitszych posiłków w ciągu dnia, inni nie wyobrażają sobie życia bez 5 małych porcji dań. Jedni uwielbiają słodkie śniadania, inni czują się po nich ospali. Ktoś może być fanem roślin strączkowych, a druga osoba czuje się po nich, jakby zjadła bombę. Jedna osoba może uwielbiać ostre przyprawy, a druga zanotuje po ich spożyciu pogorszenie cery.
Każdy z nas jest inny, indywidualny. Nie ma jednego wzorcowego sposobu odżywiania, który okaże się dietą idealną dla nasz wszystkich. Jednak metodą prób i błędów, obserwacji swojego organizmu możemy wyeliminować szkodliwe dla nas produkty lub wzbogacić codzienne menu dobrymi dla siebie wyborami.

Co wnikliwa obserwacja dała mi? Jakie wnioski wyciągnęłam?

Przede wszystkim – ból głowy. Najczęściej powodowany był u mnie zapominaniem o regularnym piciu wody.

Cera – kłopoty z cerą nasilały się zawsze na dzień, dwa po większej „uczcie” złożonej ze słodyczy.
Włosy – zmniejszyło się ich wypadanie, gdy zaczęłam spożywać więcej tłuszczy (zwłaszcza pestek dyni, słonecznika i orzechów).
Wzdęcia – soczewica powodowała, że miałam naprawdę spore problemy trawienne.
Śniadania złożone w dużej mierze z węglowodanów nie są dla mnie, zdecydowanie lepiej czuję się, gdy rano wybieram coś białkowo-tłuszczowego.
Treningi – te popołudniowe zawsze wiązały się u mnie z gorszym samopoczuciem. Najlepiej ćwiczy mi się rano.
Aktywność fizyczna – zauważyłam, że bóle w kolanie zdecydowanie się zmniejszyły, gdy pracując przy komputerze robię przerwę na „rozprostowanie kości” co 20 minut.
Stres – zawsze, mniej więcej miesiąc do półtora po silnym stresie obserwuje u siebie znaczne zwiększenie się wypadanie włosów.
Makroskładniki – kiedyś zupełnie nie przywiązywałam do nich wagi i w związku z tym często moje dieta była zbyt uboga w tłuszcze, białko.
Kalorie – spożywałam ich za mało.

Prewencja przeciw chorobom

Oczywiście to nie jedyne zmiany, jakie wprowadziłam dzięki swoim obserwacjom. Przede wszystkim jeśli miałam jakiś poważniejszy problem zdrowotny, z którym nie umiałam sobie poradzić – udałam się do specjalistów i na odpowiednie badania. Taka obserwacja to świetna sprawa, bo dzięki niej możemy we wczesnym stadium wykryć jakąś dolegliwość i leczyć ją, zanim na dobre się rozwinie.

Polecam tę metodę wszystkim, którzy chcą dowiedzieć się więcej na swój temat, wyeliminować przykre dolegliwości i cieszyć się zdrowiem, dobrym samopoczuciem i pięknem.

Post nie jest sponsorowany.

Obserwujecie swój organizm? Co sądzicie o takiej metodzie?

Madzia
____________________
W podwójnym rozdaniu wiosennym nagrody trafiły do:
Zestaw I – Czerwonafilizanka
Zestaw II – Pokularna.
Dzisiaj wysyłam e-mail do Zwyciężczyń z informacją o wygranej.
Będę czekała na dane do wysyłki. 🙂
Gratuluję!

70 komentarzy

  1. Organizm zawsze daje znać jeżeli coś jest nie tak lub coś mu nie służy, trzeba się mu tylko przysłuchać 🙂
    Miłego weekendu 🙂

  2. O właśnie, super post i świetnie, że o tym piszesz. Nie ma nic gorszego niż ignorowanie sygnałów, jakie daje nam organizm i podchodzenie do nich bezrefleksyjnie. Inny przykład, może mało przyjemny. Problem zaparć może wynikać z wielu czynników, ale dzięki obserwacji można wychwycić, co je powoduje:
    1) zbyt mała podaż płynów
    2) zbyt mało błonnika
    3) zbyt dużo błonnika przy małej podaży płynów
    4) brak ruchu
    5) przy zaobserwowanym tyciu i braku energii – problemy z tarczycą
    6) kwestia nawyków, czyli brak regularności i ignorowanie potrzeby pójścia do toalety.

    Oprócz badań w kierunku chorób tarczycy, wszystkie inne rzeczy można wychwycić, analizując swoje ciało. Ja także to robię, wsłuchuję się w nie. Nie notuję skrupulatnie, co jadłam (chociaż może powinnam), ale zauważyłam, że jak zjem na śniadanie pół woreczka kaszy gryczanej, do tego łyżka oleju lnianego, dużo warzyw i np. ugotowane jajko, żółty ser lub łyżka serka typu feta/Almette, to potrafię nie być głodna nawet przez 5-6 godzin w porównaniu ze śniadaniem na słodko o podobnej kaloryczności! Więc jak wiem, że nie będę mogła sobie pozwolić z jakiegoś powodu na zjedzenie II śniadania po tych 3-4 godzinach, to zjadam takie śniadanie. Też poprawiło mi się zdrowie (włosy!!!) po spożyciu większej ilości tłuszczu. Wiem, że zbyt duża ilość twarogu na raz powoduje u mnie bóle brzucha. Ja takie obserwowanie organizmu zaczęłam dość nieświadomie właściwie, a potem porozmawiałam z mamą i okazało się, że obydwie to praktykujemy – wsłuchujemy się w swój organizm i robimy tak, żeby było nam dobrze 🙂

    Pozdrawiam!

    • Ja niedawno robiłam badania związane z tarczycą. Nieco obawiałam się wyników, ale na szczęście nic niepokojącego nie wykazały.
      Warto się obserwować, wyciągać wnioski, sprawdzać, analizować – dla naszego zdrowia, dla nas samych.

      Też zauważyłam, że śniadania na słodko bardzo często powodują u mnie głód zbyt szybko…
      Ja również spożywam teraz znacznie więcej tłuszczy w diecie niż kiedyś i również zauważyłam mnóstwo pozytywów płynących z tej zmiany 🙂
      Super, że nauczyłaś się obserwować swój organizm.
      Dziękuję za cenne rady!
      Chyba muszę włączyć więcej błonnika do swojej diety, bo zaobserwowałam, że zbyt mało go w codziennych jadłospisach 🙁
      Pozdrawiam 🙂

  3. Podstawą naszego zdrowia są jelita i dokarmianie kiszonkami dobrych bakterii.
    Ja piję zakwasy z kapusty , buraczków .
    Wtedy nie problemów z trawieniem węglowodanów.
    Też tak robisz ?
    Świetny wpis , bardzo mi się podoba, taki inspirujący i z własnego doświadczenia.
    Bardzo wiele dla siebie zrobiłaś, bardzo, podziwiam.
    Pięknie wyglądasz !
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Bardzo lubię kiszonki i są bardzo częstym elementem mojej diety!
      Dziękuję za miłe słowa 🙂
      Pozdrawiam 🙂

  4. ja mam problemy z żołądkiem, ale to przez stres. Szukam, ciągle szukam dobrego sposobu na całkowity relaks, ale różnie z tym bywa. A bez tego bywa,że naprawdę cierpię:(

  5. Świetny wpis. Nie ma nic za darmo, a jak się chce widzieć efekty to trzeba nad tym popracować. Nikt nie mówił, że będzie łatwo… Też miałam problemy z wypadaniem włosów, na szczęście ustały. Stres pewnie też się do tego przyczyniał. Czasem trzeba pokonać siebie, swoje przyzwyczajenia.

  6. Mnie kiedyś też często bolała głowa – przyczyna również okazała się prosta i już jest rozwiązana. Za mało płynów było.

  7. Świetny wpis…. sama po sobie zauważyłam, że od kiedy mój organizm sam odrzucil nabiał lepiej się czuje a on lepiej funkcjonuje. Organizm daje mi też sygnały kiedy coś jest nie tak – to mądra maszyna 🙂

    PS Śniadanie białkowo-tłuszczowe? Podasz jakiś przykład? 😉 A możesz napisać jakie objawy miałaś po węglowodanowym śniadaniu? 🙂

    Co do soczewicy.. zawsze słyszałam opinię, że jest lekkostrawna.. jak widać nie zawsze ;/ I to zarówno po czerwonej jak i zielonej źle się czułaś?

    • Otóż to – warto słuchać organizmu 🙂

      Ja akurat lubię nabiał i nie zauważyłam, aby mi szkodził. Często jem na przykład serek wiejski z olejem lnianym + pestki dyni i do tego warzywa lub jajecznicę 🙂

      Po zielonej było troszkę gorzej, czerwona bardziej mi służyła 🙂

  8. Ciągle staram się pić więcej wody, ale mi nie wychodzi – wszelkie napoje poza kawą mogłyby dla mnie nie istnieć 😛 Ale też zauważyłam, że boli mnie głowa, gdy zapominam o piciu odpowiedniej ilości płynów 😉

  9. u mnie głownym problemem jest moje niejedzenie mięsa i brak zastępowania tego w swojej diecie. Staram się bo staram ale rzadko wychodzi tak, żeby było dobrze.
    Co do bycia piękną i zdrową – sama się przekonałam, ze do tego potrzeba czasu – każde nawet malutkie tabletki z vitaminami – nie działają od razu i wielkich efektów nie otrzymam po dwóch dnia stosowania. – Tutaj kolejny mój problem systematycznośc 😀 Dalej leży i kwiczy.

    • Warto szukać zamienników mięsa, które są bogate w białko i suplementować B12 🙂
      Nic nie działa od razu, ale warto zacząć teraz, bo czas i tak upłynie 🙂

  10. Bardzo mądry tekst:) Ja od wielu lat borykam się z problemami jelitowymi. Zrobiłam ostatnio testy na alergie utajone i analizę flory bakteryjnej – teraz łykam probiotyki i staram się ograniczać niektóre produkty – zobaczymy czy pomoże:)

  11. obserwacja samego siebie naprawdę dużo daje, staram się skrupulatnie analizować złe nawyki 🙂 póki co dobrze mi idzie a ja sama czuję się lepiej 🙂 gratki dla dziewczyn 🙂

  12. Obserwacja siebie to najprostsza z metod ale zarazem najtrudniejsza, bo wymaga tego zaangażowania od nas. A nam nie zawsze się chce. Masz rację z tym co piszesz. Sama jak tak się dobrze zastanowię to widzę jak było, kiedyś kiedy ten organizm rzeczywiście był moją wyrocznią i wsłuchiwałam się w jego potrzeby. Teraz trochę przez tempo życia to zaniedbałam i pojawiły się tego negatywne konsekwencje. Czas wrócić do dobrych nawyków! 🙂

    • Warto jednak wymagać od siebie wiele, aby móc dać sobie to, co cenne czyli zdrowie, dobre samopoczucie. Wiele, bardzo wiele zależy od nas samych 🙂
      Należy zwolnić tempo czasem, bo zdrowie jest najważniejsze i najcenniejsze 🙂

  13. Bardzo mi imponuje Twoja samokontrola i skrupulatne dążenie do celu. Nie robisz czegoś, bo wypada czy bo taka moda właśnie, ale z pełną świadomością i ogromną wiedzą kroczysz w jednym spójnym kierunku. Szacunek!

    • Jeśli chodzi o moje zdrowie, lubię kierować się intuicją, a nie modą, która niekoniecznie musi być dobra dla mojego zdrowia 🙂

  14. już od jakiegoś czasu zaczęłam się obserwować i też wyciągnęłam z tego sporo wniosków. Przez uszkodzenie szpiku kostnego mojej mamy i podejrzenia białaczki spowodowane wzięciem leków pzeciwgorączkowych z różnych grup, ale po odczekaniu wskazanego czasu, przestałam brać leki nawet przy bólu głowy (chyba, że jestem chora i muszę wziąć antybiotyk). Robię to tylko wtedy kiedy męczę się od dłuższego czasu i nic nie pomaga. Duże ilości sera żółtego, pora, selera i słodycze kupne wywoływały u mnie ból głowy, głównie przed okresem – w mini ilościach lub wcale (por, seler) migreny zdarzają się rzadziej i nie tak intensywnie. Zaczęłam się obserwować i sprawdzać różne rzeczy. Sięgnęłam też po zioła i domowe sposoby. Np herbata z tymianku lub majeranku jest świetna na znieczulenie bolącego gardła a do tego pomaga i możemy ją pić bez przerwy. Tymianek ma też właściwości odkażające i świetnie się sprawdza kiedy zrobi nam się afta. Ograniczenie chemii w naszym życiu i zdrowy tryb wcale nie wymaga dużo czas i pieniędzy, tylko tak jak mówisz obserwacji 😀

    • To bardzo ciekawe co piszesz!
      Nie wiedziałam, że por czy seler mogą tak wpływać na organizm…
      A domowe sposoby i zioła są niezwykle skuteczne! 🙂

  15. Kontrolowanie naszego organizmu powinno być nawykiem każdej z nas, ale lenistwo często bierze górę. Też staram się notować co jadłam oraz moje ogólne samopoczucie, a także regularnie odwiedzać lekarza. O zdrowie trzeba dbać regularnie, jest to najważniejsza rzecz jaką mamy.

  16. Fajny wpis! Tak to powinno się rozbić, tylko często górę bierze lenistwo albo brak czasu.
    Trzeba wypracować w sobie takie dobre nawyki, w końcu zdrowie ma się tylko jedno. Pozdrawiam 🙂

  17. Juz od kilku lat obserwuję swój organizm i dzięki temu sporo zyskałam. Nie ma lepszego wskaźnika niż to co mówi nam nasz wewnętrzny kolega. Jak najbardziej polecam wszystkim metodę, o której świetnie napisałaś 😀

  18. Niestety ja zawsze o sobie myślę na ostatnim miejscu. Wiele błędów popełniam i nie umiem z tego wyjść. Nie mam siły i czas na dbanie o siebie. Koszmarek 🙁

  19. Nigdy nie przyglądałam się bliżej swojemu organizmowi ani swojemu trybowi życia. Też często miewam bóle głowy i faktycznie może to spowodowane jest piciem małej ilości wody, bo z tym u mnie akurat nie za dobrze. Chyba czas przeanalizować wszystko!

  20. Warto obserwować swój organizm. Dzięki temu możemy od razu działać, więc obserwacja i profilaktyka jest ważna. Lepiej zapobiegać niż leczyć, szczególnie że czasami niektóre choroby się wykrywa ciut za późno…

  21. oj tak, to prawda, że ludzie wolą wziąć leki czy np. zacząć ćwiczyć lub zmienić sposób odżywiania się i nie zdają sobie sprawy, jak wiele zależy od nich samych 🙂

  22. Bardzo trafne spostrzeżenia, większość ludzi nie słucha swojego organizmu z różnych powodów, praca, dzieci, zmęczenie, życie w biegu czy nawet zwykłe lenistwo albo głupie przekonania, że liczenie kcal czy zapisywanie ilosci wypitej wody jest bez sensu), a potem pojawiają się różne choroby, problemy z odżywianiem, problemy z włosami, cerą, zmęczenie, utrata odporności … no ale przecież na wszystko można dostać cudowne kolorowe tableteczki, syropeczki, plasterki w aptece, na co tylko czekają koncerny farmaceutyczne i producenci leków (co zresztą widać po ilości reklam którymi bombardują nas w tv). Ludzie ciągną do apteki jak pszczoły do miodu, nawet przeziębienie lecząc tabletkami, które mają kilometrową listę działań niepożądanych i wiele substanicji które mogą mieć ujemny wpływ na nasz organizm, a przecież na przeziębienie podobnie jak na większość wirusów nie ma lekarstwa, a objawy można śmiało łagodzić domowymi środkami, no to się rozpisałam 🙂 a chciałam tylko powiedzieć, że masz rację, trzeba nauczyć się słuchać własnego organizmu, warto 🙂

  23. Bardzo mądry wpis 🙂 Obserwacja organizmu to podstawa – wiele może on nam podpowiedzieć; ) Ja np. odkąd jem więcej krzemu widzę, że włosy mi prawie nie wypadają (być może to też przez selen z orzechów brazylijskich), jak jem produkty pszenne to mam strasznie suchą skórę i dużo innych zjawisk jeszcze zaobserwowałam 🙂

    • Ooo – bardzo ciekawe obserwacje. Chyba i ja pochylę się bardziej nad obecnością krzemu w mojej diecie, bo na co dzień nie zwracam na to uwagi niestety 🙁

  24. Pingback: Kwiecień 2017 - Podsumowanie miesiąca #13 - Blog lifestylowy: Dom na obcasach

Skomentuj