Witam Was Kochani,

dziś przychodzę do Was z tematem, który jest mi bardzo bliski i wydaje mi się, że dla wielu młodych osób może być istotną kwestią, bo jakby nie było – może wyznaczać naszą dalszą drogę zawodową, ścieżkę kariery, rozwój osobisty i kierunkowanie najbliższych kilku lat życia. Mowa o wyborze studiów. Nie będę rozwodziła się tu nad samym wyborem kierunku studiów – bo to bardzo indywidualna kwestia i każdy musi zadecydować o tym zgodnie z własnymi zainteresowaniami, obszarem, który go interesuje, zawodem, jaki chcę w przyszłości wykonywać. Będę dziś rozważała natomiast studia pod kątem wyboru opcji dziennej lub zaocznej. Tak się składa, że studia licencjackie kończyłam w trybie dziennym, natomiast studia magisterskie kontynuuję zaocznie, dlatego uważam, że mogę śmiało przekazać Wam moje doświadczenia i przemyślenia na ten temat.

Zaczynamy!

Jaka w ogóle jest różnica pomiędzy trybem studiowania dziennym, a zaocznym? Podzielę to na kilka kategorii.

FINANSE

Różnica jest ogromna. Przede wszystkim należałoby wyjść od kwestii finansowych. Większość kierunków studiowanych w trybie dziennym jest bezpłatna (chyba, że mówimy o prywatnych uczelniach, na których także można studiować dziennie). Studia zaoczne natomiast (na uczelniach publicznych i państwowych) są płatne. Zwykle koszt studiów zaocznych można rozbić na raty i jest to wydatek rzędu około (plus, minus) 500 zł miesięcznie.
Jeśli nie jesteście z miasta w którym studiujecie zaocznie, trzeba też doliczyć koszty dojazdu, zakwaterowania, jedzenia w czasie, gdy będą odbywały się zjazdy.
Podobnie sytuacja wygląda ze studiami dziennymi, tylko z tą różnicą, że lokum musicie szukać na stałe w miejscu, gdzie studiujecie. Można też oczywiście ubiegać się o akademik.

STYPENDIA

Zarówno w przypadku studiów dziennych jak i zaocznym można jednak pobierać stypendium socjalne (jeśli takie nam przysługuję ze względu na obecny stan finansowy naszej rodziny) oraz stypendium rektora dla najlepszych studentów (za wyniki w nauce). W moim przypadku samo stypendium Rektora pokrywa comiesięczne czesne na studiach zaocznych. Także to nie jest tak, że jeśli teoretycznie Was nie stać na studia zaoczne – nie możecie ich pojąć. Warto też sprawdzić jakie są kryteria otrzymania stypendium socjalnego. Być może znajdujecie się w grupie osób, którym takie stypendium się należy.
Minusem studiów zaocznych jest brak możliwości pobierania stypendium z tytułu zamieszkania, gdyż nikogo już nie interesuje czy jesteście z miasta, w którym studiujecie i gdzie zatrzymujecie się na czas zjazdu.

PRACA

Chyba nie jest niczym nieoczywistym, że z uwagi na studiowanie w trybie dziennym – ciężko jest o pracę na cały etat, bo musielibyście zrezygnować z codziennego uczestniczenia w wykładach, konwersatoriach i ćwiczeniach. Oczywiście można ubiegać się o indywidualny tok studiów, ale nie jest to wcale takie proste i oczywiste, że go dostaniecie. Poza tym – sami tracicie – omijając wykłady, ćwiczenia, które potrafią być naprawdę ciekawe. Zatem zostaje nam jedynie praca dorywcza, zdalna albo w niepełnym wymiarze godzin.

Studia zaoczne odbywają się w weekendy, zwykle co dwa tygodnie (piątek-niedziela lub sobota-niedziela). Zatem od poniedziałku do piątku macie wolne od uczelni – zatem śmiało możecie pracować – nawet na etat, po 8 h dziennie. Sama tak pracowałam studiując zaocznie – i jest to możliwe. Inna kwestia to fakt, że jak miałam kilka zjazdów pod rząd, tydzień w tydzień i nie miałam ani dnia wolnego od pracy, uczelni – byłam wyczerpana. Jednak nie jest to nie do pogodzenia.

WOLNY CZAS

Studiując dziennie – wasz grafik na uczelni nie jest zapełniony każdego dnia w 100%. Macie zwykle kilka godzin zajęć każdego dnia. Często jednak plan ułożony jest tak, że znajduje się w nim wiele irytujących okienek. Tak czy inaczej, czasu wolnego macie naprawdę sporo – sprzyja to rozwojowi osobistemu, prowadzeniu bogatego życia towarzyskiego, wewnętrznej harmonii. Na upartego – czasu wolnego na studiach dziennych jest tak wiele, że śmiało możecie podjąć pracę – głównie taką wieczorową lub z regulowanymi godzinami zatrudnienia. Czasem da się tak poukładać sobie ćwiczenia – aby nic nas nie omijało na uczelni i żebyśmy – dajmy na to mieli zajęte tylko dwa dni w ciągu tygodnia.

Na studiach zaocznych przy pracy na pełen etat nie ma mowy o wolnym czasie. Coś takiego nie istnieje. Pracujecie, bardzo rzadko macie wolny weekend, do tego musicie ogarniać sprawy związane z uczelnią.
Jeśli wybraliście jednak studia zaoczne, a nie pracujecie na pełen etat lub pracujecie z domu – macie więcej wolnego czasu. Studia zaoczne są raz na dwa tygodnie (przynajmniej tak powinno być, bo u mnie na uczelni zdarzają się na przykład 4 zjazdy pod rząd) i od poniedziałku do piątku macie wolne od uczelni. Jednak zajęte weekendy często wykluczają Was z fajnych, weekendowych rozrywek jak chociażby uroczystości rodzinne i tym podobne.

WEJŚCIE W DOROSŁOŚĆ

Na studiach dziennych, gdy jeszcze nie pracowałam – czułam się beztrosko. Nie miałam wiele stresu, miałam za to sporo wolnego czasu, spotkań ze znajomymi i możliwości rozwijania własnych zainteresowań, pasji. Moim zdaniem to jest bardzo potrzebne młodemu człowiekowi, który szuka swojej życiowej drogi. Nie czułam się jak w pełni dorosła.

Gdy zaczęłam pracować i studiować – momentalnie odebrałam lekcję pokory. Skończyła się beztroska, mnóstwo czasu dla siebie. Zaczęłam za siebie odpowiadać pod każdym względem – finansowym, organizacyjnym. Podejmowałam decyzję sama i ponosiłam ich konsekwencje. Na początku było mi bardzo ciężko pogodzić pracę i studia (a dodatkowo w tym samym czasie doszła też moja rehabilitacja). Byłam bardzo zmęczona i marzyłam o odpoczynku, na który zwyczajnie nie mogłam sobie pozwolić. Moje życie towarzyskie i rodzinne było w tym czasie także uboższe, bo zwyczajnie brakowało mi chwili, aby znaleźć czas dla bliskich. Momentalnie weszłam w dorosłość jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale wiele mnie to nauczyło i była to bardzo cenna lekcja, którą sobie chwalę.

ŻYCIE STUDENCKIE

Studia dzienne sprawiają, że masz jedyną możliwość zakosztować „życia studenckiego”. Koła naukowe, imprezy, eventy i konferencje organizowane przez uczelnię – masz szansę je współtworzyć, poznać ciekawych ludzi. Poza tym często mieszkasz z innymi studentami, nierzadko w akademiku – to dodatkowa okazja do kultywowania życia studenckiego, wspaniałych, niezapomnianych chwil, które nie powtórzą się nigdy wcześniej. To najpiękniejszy okres, gdy nie jesteś już dzieckiem, ale też nie musisz czuć się jak dorosły, bo nie spada na Ciebie ogrom obowiązków i odpowiedzialności.

Integracja na studiach zaocznych jest ciężka. Spotykasz się z innymi studentami jedynie w weekendy i mało jest okazji, aby się lepiej poznać, zaangażować w życie uczelni. Po prostu bywasz tam za rzadko. Ja studiując zaocznie nie czuję się już jak student.

JAKOŚĆ KSZTAŁCENIA, ILOŚĆ ZAJĘĆ

Na studiach dziennych masz więcej godzin wykładów, ćwiczeń – mniej musisz pracować w domu.

Studia zaoczne mają okrojoną ilość godzin i mimo, że za nie płacisz – musisz pracować więcej w domu, bo siłą rzeczy nikt nie zagwarantuje Ci zrealizowania 100% materiału na mocno skróconych zajęciach skomasowanych w weekend. Dlatego też NIE KAŻDY KIERUNEK STUDIÓW DA SIĘ REALIZOWAĆ W TRYBIE ZAOCZNYM.

DOŚWIADCZENIE ZAWODOWE

Będąc na studiach dziennych, ciężko o wartościową pracę. Wiem coś o tym. Nie jesteście w stanie pracować 8 h dziennie, studiując aktywnie w trybie dziennym.

Studia zaoczne, z uwagi, że nie angażują Cię od poniedziałku do piątku, dają możliwość na pełne zaangażowanie w pracę. Nie ukrywam, że większość pracodawców bardzo zwraca uwagę na dyspozycyjność. Studia zaoczne sprzyjają zbieraniu ciekawych doświadczeń zawodowych. Możecie pracować i nie musicie się martwić, że po studiach dalej będziecie musieli zaczynać od praktyk i staży, bo to już będziecie mieli za sobą.

LUDZIE, KTÓRYCH POZNASZ NA STUDIACH

Zwykle na studiach dziennych jest mnóstwo osób „zaraz po maturze”, które nie do końca wiedzą czego w życiu chcą. Nie mają doświadczenia zawodowego, nie pracowali w miejscach związanych z branżą, która ma koneksje z wybranym kierunkiem studiów.

Z kolei na studiach zaocznych bardzo często poznajemy ludzi w różnym wieku, z przerozmaitym doświadczeniem zawodowym, branżowym. Dużo łatwiej jest „złapać” ciekawe kontakty, znaleźć się w środowisku pasjonatów, którzy wybrali dany kierunek bardziej świadomie. Studia nie są ich jedyną życiową drogą, wiele z tych osób pracuje i może się z nami podzielić swoimi doświadczeniami, przemyśleniami, kontaktami, co jest bardzo cenne.

PODEJŚCIE DO STUDIÓW

Na studiach dziennych wiele osób traktowało je jako przymus. Niewiele osób było szczerze zainteresowanych wykładami, treściami, jakie były w programie. Być może akurat moja grupa taka była, jednak zaobserwowałam takie zjawisko, więc chętnie się nim z Wami dzielę.

Zauważyłam, że na studiach zaocznych, ludzie płacąc za edukację, naprawdę chcą więcej z niej wynieść dla siebie. Są bardziej zmotywowani do nauki, chętniej chodzą na wykłady i naprawdę zależy im na tym, aby dowiedzieć się czegoś nowego, co często przyda się im w obecnej pracy.

Mam jeszcze dla Was zebrane wady i zalety studiów zarówno w trybie dziennym, jak i zaocznym:

Ja osobiście jeśli chodzi o tryb studiowania wolałam opcję dzienną, gdy zaczynałam studia. Złożyło się na to wiele czynników. Miałam wtedy jednak więcej czasu (także na naukę), czułam co to prawdziwe „życie studenckie”, mogłam angażować się w życie uczelni. Mogłam, choć się nie angażowałam (z wielu przyczyn). Jednak zaraz po maturze nie wyobrażałam sobie iść do pracy, tym bardziej, że pracy w branży bym nie znalazła z zerowym doświadczeniem.
Jednak nie wyobrażam sobie studiów dziennych przy pracy na pełen etat. Odkąd podjęłam decyzję o podjęciu takiej pracy w branży, z którą wiążę przyszłość – studia dzienne nie wchodziły w rachubę. Koniec końców jestem obecnie zadowolona ze studiowania zaocznego – wprawdzie czasem o wolny weekend u mnie trudno – jednak mam swobodę jeśli chodzi o pracę w tygodniu. Poznałam też wiele ciekawych osób, które studiują na moim kierunku – wiele z nich ma ciekawe doświadczenia zawodowe, które wiele wnoszą w moje opinie na temat branży, która mnie interesuje.

Myślę, że na obecnym etapie mojego życia podjęłam dobrą decyzję.
Jeśli kogoś interesował by kierunek jaki wybrałam to na studiach dziennych, licencjackich realizowałam zarządzanie ze specjalnością media i komunikacja społeczna, a na studiach zaocznych, magisterskich realizuję zarządzanie kulturą i mediami ze specjalnością reklama.
Z wybranych kierunków jestem zadowolona.

Co sądzicie na temat studiowania dziennego/zaocznego? Jaką opcję wybraliście?

Pozdrawiam,

Madzia

89 komentarzy

    • Dlatego właśnie studia zaoczne są fajną opcją, gdy ktoś chce pracować, zdobywać równocześnie doświadczenie zawodowe 🙂 Studia od piątku do niedzieli pozwalają nam na swobodną pracę, nawet na etacie 🙂

    • Mnie też okienka bardzo irytowały. Niestety na studiach zaocznych nadal mamy okienka – i to czasem takie potężne – trwające po 4h 😉

  1. A ja studiowałam dziennie i dopiero po studiach zaczęłam stałą pracę. W czasie moich studiów praca byłaby niemożliwością (miałam sporo zajęć, często całe dnie, a i okienka się zdarzały), a do tego zależało mi na ocenach, więc sporo musiałam się uczyć. Ogólnie nie żałuję, a napracować się jeszcze zdążę 🙂

    • Jasne – rozumiem. Wiele zależy od kierunku studiów, naszych oczekiwań względem niego, podejścia. Poza tym nie każdy kierunek studiów, plan i natężenie zajęć są identyczne 🙂

  2. bardzo przydatny post! NA pewno do niego wrócę, kiedy będę myśleć na magisterką, ale póki co trzeba skończyć drugi rok licencjatu 😉
    Pozdrawiam!

    • Pewnie! Wszystko po kolei, na spokojnie. Studia to istotna decyzja, wiążąca na kilka lat, dlatego warto dobrze ją przemyśleć 🙂

  3. Fajny post i świetnie, że przedstawiłaś swój punkt widzenia również w formie tabelki 😉 To jakie studia wybierzemy trzeba dopasować do siebie. Moja młodsza siostra wybrała studia dzienne: nawet nie było mowy o tych zaocznych. Siostra bardzo chciała wyrwać się z naszego małego miasta. Na początku to był dla Niej „szok”, przenieść się do większego miasta i codziennie dzwoniła do mamy, by porozmawiać ale na drugim roku już się zaaklimatyzowała 😉

    • Znam to z autopsji! Też pamiętam jak zaczynałam studia w innym mieście, zaraz po maturze. Przeprowadzka, inne otoczenie – to było wielkie przeżycie. Na szczęście szybko się zaaklimatyzowałam 🙂
      Pozdrowionka cieplutkie 🙂

  4. Dzienne są chyba lepsze, to takie przedłużenie młodości, bycia nastolatkiem, więcej ciekawych wspomnień, więcej luzu.
    Pozdrawiam wiosennie 🙂

    • Zgadzam się z tym, Krysiu. Studia dzienne to wspaniałe przedłużenie młodości. Jednak obecnie wszyscy wymagają od nas najlepiej ogromnego doświadczenia, zaraz po studiach. Stąd wiele osób decyduje się na pracę już podczas studiowania 🙂

  5. Wielkie dzięki za ten post, przeczytałam z dużym zainteresowaniem 🙂 Trochę otworzyłaś mi oczy, bo ewidentnie idealizuję studia zaoczne: „Praca? Pikuś. Zjazdy? No przecież tak mało tam się robi. Egzaminy też mają łatwiejsze. A papierek jest.” Nawet nie pomyślałam o tym, że przecież wiele materiału trzeba przerobić samemu, a nie bardzo jest na to czas. No i spotkania z rodziną, przyjaciółmi… Ciężko by to było pogodzić. Dużo mam kwestii do przemyślenia.
    Chciałam magisterkę robić zaocznie, ale nie wiem, czy bym znalazła pracę na pełen etat (bo nie mam doświadczenia w branży – dopiero będę robić praktyki, a firma, w której chcę je robić, jeszcze nie dała mi odpowiedzi – muszę chyba skorzystać z koneksji ;)). Kurczę, ciężki wybór 😀 Teraz studiuję dziennie, jestem 3 dni na uczelni w tygodniu (resztę mam wolne, ale i tak mam sporo pracy samodzielnej). Z życia studenckiego nie korzystam, bo mieszkam pod Warszawą i mam słaby dojazd (musiałabym się o 23 zrywać z imprezy :P). Na pewno spotkanie doświadczonych osób na studiach to duży plus studiów zaocznych. A jak na tryb ukończenia studiów patrzą pracodawcy? Czy uważają, że „zaoczni” są gorsi? Pytam Cię, bo w podobnej branży jesteśmy, tylko ja nie mam na licencjacie specjalności 😉 A myślę o Zarządzaniu Projektami 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Z mojego doświadczenia wynika, że pracodawcy bardziej zwracają uwagę na doświadczenie, Twoje zainteresowanie daną branżą, stanowiskiem na jakie aplikujesz oraz tym, co jesteś w stanie dać firmie. Nikt nie pyta czy studia były dzienne czy zaoczne. Przynajmniej ja na rozmowach kwalifikacyjnych nie zetknęłam się z takimi pytaniami (chyba, że pod kątem mojej dyspozycyjności).
      Jeśli naprawdę chcesz się zaangażować w pracę, podjąć posadę na etacie – od razu mówię – studiując, dojeżdżając i pracując będzie Ci ciężko, będziesz musiała pogodzić się z czasem dla siebie okrojonym do minimum i przyspieszonym kursem dorastania. Ja jednak chwalę sobie studia zaoczne, choć nie czuję się już jak typowy „nieopierzony” student. Doświadczenie zawodowe dużo mi dało. Według mnie – jeśli jesteś zdecydowana na pracę, która naprawdę Cię uszczęśliwi i będzie związana z tym, co chcesz w życiu robić – śmiało wybierz studia zaoczne. Będzie ciężko, ale satysfakcja jest ogromna. Poza tym zdobywamy cenne doświadczenie. Coś kosztem czegoś – czas wolny, spotkania z przyjaciółmi, wolne weekendy – to musimy poświęcić…
      Pozdrawiam również 🙂

      • Robiąc zaocznie magisterkę i pracując, mieszkałabym na miejscu – tzn. w Warszawie (pracowałabym i studiowała), a firma, którą obrałam sobie na cel, jest akurat niedaleko mojego wydziału 😀 Ale jeszcze mam półtorej roku na decyzję, praca na razie jest w sferze marzeń i wszystko się zweryfikuje.
        Jeszcze raz dziękuję 🙂

        • Nie ma za co, cieszę się, że mogłam przybliżyć temat 🙂 Moim zdaniem – w takim wypadku – warto zaryzykować studia zaoczne. Jeśli masz możliwość podjęcia wymarzonej pracy to super 🙂 Ale na spokojnie, przemyśl wszystkie za i przeciw. Czasem czas doskonale weryfikuje nasze decyzje 🙂

  6. Studiów językowych niektórych nie da się robić zaocznie 😉 Niektóre filologie ponoć się da, ale lingwisyka odpada.. w sumie się nie dziwię, bo tyle ile bylo rzeczy do robienia to nie dałoby rady w weekend ;DDD ale ja teraz jestem na studiach podyplomowych i to jest taka różnica mimo wszystko w studiowaniu… dlatego ogólnie uważam, że warto robić tak jak Ty, licencjat na dziennym, żeby się zabawić, poimprezować, poczuć smak studiów, a magisterkę zaocznie, bo szkoda czasu 😉 a można już robić własnie jakieś zajebiste praktyki i pracowac nad CV 🙂

    • Zgadzam się z Tobą. Nie każdy kierunek da się zrobić zaocznie. Niektóre owszem – da się, ale wymaga to od studenta naprawdę wiele wysiłku włożonego w przygotowanie na zajęcia, nauki, że ciężko jest przy tym pracować na pełen etat.
      Ja nie żałuję swojej decyzji. Gdybym miała wybierać jeszcze raz – pewnie postąpiłabym podobnie 🙂

  7. Mi się wydaje, że właśnie w Twojej branży albo w kierunkach typowo humanistycznych czy ekonomicznych świetnie się spisuje opcja studia dzienne -> studia zaoczne. Łatwiej pojąć podstawy mając zajęcia codziennie i czas, aby na spokojnie się tego nauczyć, natomiast już w wieku 22 lat masz jakąś wiedzę, nauczyłaś się studiować, więc uczysz się przede wszystkim zdobywając doświadczenie w pracy + doszkalając się :). Zresztą słyszałam też, że na mgr często się trafiają podobne przedmioty, więc po co się tego uczyć dwa razy?

    • To prawda – ja akurat mam na studiach magisterskich zdublowane niektóre przedmioty z licencjata. Część przedmiotów da się przepisać, na inne z uwagi na zmienioną nazwę – muszę chodzić.
      Wiele zależy od branży, to prawda 🙂

  8. Ja studiuję w trybie dziennym – na razie dopóki mogę uczyć się za darmo to korzystam z tego. Zawsze próbuję coś popracować, żeby sobie dorobić, ale ciężko o sensowną pracę, kiedy ma się dużo wolnego czasu ale nigdy nie jest tak, że pod rząd – raczej sporo okienek, lub jeden wykład dziennie…

    • Zgadam się. Te okienka i rozrzucone zajęcia są zmorą na studiach dziennych. Człowiek chciałby to sobie jakoś zbić w całość, ale się czasem nie da, dlatego tak ciężko o sensowną pracę w normalnych godzinach…

    • Nie ma czego żałować. Tych decyzji i tak się nie cofnie. Warto patrzeć w przyszłość, aby kolejne nasze wybory były jak najtrafniejsze i zgodne z tym, co chcemy robić, co daje nam satysfakcję i rozwój 🙂

  9. Licencjat kończyłam dziennie. Zajęć nie miałam dużo, ale byłam na takim kierunku, że o masie wolnego czasu i bujnym życiu towarzyskim mogłam zapomnieć 😀 Jedynie w weekendy zdarzało mi się spotkać ze znajomymi i ewentualnie gdzieś wyskoczyć. A tak poza tym to sporo czasu spędzałam w tzw. książkach. Teraz wybieram się, wprawdzie nie na zaoczne studia, ale na podyplomówkę. Zobaczymy jak to będzie 😉

    • Doskonale rozumiem – niektóre kierunki studiów wymagają od nas maksymalnego zaangażowania i ślęczenia w książkach.
      A studia podyplomowe to fajna sprawa – można spotkać masę ciekawych ludzi z branży 🙂

  10. Studiowałam i studiuję dziennie. Jako że dojeżdżam, a dojazd zajmuje mi ok. 2 h w jedną stronę, nie pracuję, bo też nie mam gdzie w mojej okolicy. Fajnie byłoby zdobyć doświadczenie zawodowe, nie powiem, że nie. To jest mega przydatne, gdy po ukończeniu studiów staramy się o pracę. Wiadomo. Niektóre z moich koleżanek z grupy pracowały, no ale właśnie mieszkały na miejscu, nie była to praca w pełnym wymiarze i jeszcze zdarzało im się opuszczać ćwiczenia czy wykłady. Ja osobiście, jeśli w czymś uczestniczę to chcę w tym uczestniczyć bez spiny i z zaangażowaniem. Na studiach dziennych więcej się nauczę, no i te relacje w grupie pomiędzy ludźmi też są inne, jako że jesteśmy w podobnym wieku, a nie różnym. Każda opcja ma swoje plusy i minusy i to zależy, jakie ktoś ma możliwości i czego oczekuje, jak mu będzie lepiej.

  11. Ja studiowałam dziennie, ale zrezygnowałam po licencjacie, ponieważ nie otworzyli magistra z takiego kierunku jaki chciałam dokończyć. Teraz już bym raczej nie wróciła na studia, za dużo czasu się zmarnowało :/

    • Oj tak, jeśli kierunek „nie był dla Ciebie” i miałaś poczucie marnowania czasu – lepiej w porę zdać sobie sprawę i odpuścić niż brnąć w coś na siłę 🙂

  12. Ja mam za sobą dzienne studia, tylko takie wchodziły u mnie w grę, bo na zaocznych nie ma kierunków nauczycielskich 😉 po magistrze poszłam na zaoczne, za dużo powiedziane,że poszłam,poszłam raz, były to studia lingwistyczne-iberystyka, okazało się,że mimo iż co miesiąc mam płacić 500 zł czesnego to nie ma podziału na grupy, 80 osób miało się uczyć razem języka,w jednej wielkiej grupie. Zrezygnowałam.

    • Wcale Ci się nie dziwię, że zrezygnowałaś. Dobrze, że w porę zorientowałaś się na jakiś zasadach ma to funkcjonować.
      Swoją drogą – to jakaś masakra, żeby przy studiach zaocznych, płatnych nie było podziału na grupy… jeszcze przy nauce języka…

    • To wcale nie jest obecnie złe rozwiązanie. Sugeruje się wszem i wobec, że warto iść na studia, że trzeba… Wcale nie. Można robić wiele kreatywnych rzeczy, realizować swoje pasje, być dobrym w tym, co się robi także bez studiów! Ale to temat na inny raz… 😉

  13. To wszystko zależy od sytuacji i danej osoby. Czasami trzeba wybrać zaoczne i iść do pracy, aby zarabiać. W sumie to dzienne są lżejsze dla studenta 🙂

    • To prawda – jeśli nie jesteśmy zmuszeni aby się samemu utrzymywać – dzienne studia są lżejsze, ma się więcej wolnego czasu i możliwość „poczucia się” studentem 🙂

  14. Studiowałam zaocznie, troszkę męczyły mnie całodniowe weekendy na uczelni ale dawałam radę 😀 Jakoś od razu po maturze nawet nie brałam pod uwagę dziennych już miałam dość nauki 😀 Fajnie to zebrałaś i podsumowałaś, ktoś kto się zastanawia nad dziennymi czy zaocznymi z pewnością skorzysta 🙂 Buziaki <3

    • Najważniejsze to dokonać wyboru odpowiedniego dla siebie i swojej przyszłej wymarzonej drogi zawodowej 🙂

  15. To ja znów nie poszłam na studia, z jednej strony żałuję a z drugiej przy obecnym systemie pracy (często jestem zmęczona) niestety nie dałabym rady fizycznie. A pracować muszę bo utrzymuje się sama i niestety rachunków nie zapłaci nikt za mnie.. 🙁 może kiedyś będzie lżej to pójdę. Podobno na naukę nigdy nie jest za późno 🙂

    • Oczywiście, że na naukę nigdy nie jest za późno! 🙂 Jednak jest wiele branż, w których można być świetnym także bez studiów w tym kierunku 🙂

  16. Studiuję dwa kierunki dziennie, pracuję w sobotę i prawdę będzie, że czasu nie marnuję! Ba, czuję się bardziej zorganizowana i zmotywowana. Nie mam „okienek”, bo zawsze coś muszę załatwić, czy coś zrobić. Pamiętam, jak studiowałam jeden kierunek, to właśnie była beztroska. Teraz już drugi rok ciągnę dwa kierunki i pracę i właśnie w takim stanie czuję się świetnie!

    • Podziwiam! Na pewno jesteś świetnie zorganizowana 🙂 Super. Jeśli nie jesteś tym wykończona i dajesz radę – znaczy, że dokonałaś dobrego wyboru, który kiedyś na pewno zaowocuje osobistym spełnieniem, ciekawą karierą! Dla wytrwałych, pracowitych ludzi nie ma barier 🙂

  17. Myślę, że osoby, które mają taką decyzję do podjęcia kierują się indywidualnymi przesłankami, ale Twój wpis na pewno im pomoże dostrzec rzeczy, o których nie pamiętają 🙂 Ja studiowałam dziennie i nie żałuję 🙂

    • Być może komuś ułatwię podjęcie decyzji, bo sama wiem, że się z nią zmagałam jeszcze do niedawna i nie wiedziałam co wybrać 🙂

  18. Studiuję dziennie, jestem na drugim roku filologii polskiej i muszę przyznać, że zazdroszczę Ci możliwości wpisania w zalety wolnego czasu przy właśnie tym trybie studiowania 🙂 Mój wydział słynie z fatalnego planu i mnogości zajęć, siedzimy na uczelni od rana do nocy 5 lub 4 dni w tygodniu, bez okienek lub z ewentualnie jednym, maks dwoma 🙂 To zabawne, ale przez studia często nie mam czasu na naukę i odrabianie prac domowych 🙂 Ot, taki paradoks. Oby im głębiej w las, tym było lepiej i mniej zajęć 🙂

    • Nie twierdzę, że na studiach dziennych ma się cały czas wolne, jednak w porównaniu do pracy na etat i studiowania w weekendy, gdzie – jakby nie było – ma się zajęcia jedynie z przerwami na sen od piątku do niedzieli to tego czasu jest znacznie więcej 🙂
      Jednak rozumiem, że fatalnie ułożyli Wam plan. Współczuję. Może kolejne semestry będą pod tym względem lepsze 🙂

  19. ja w październiku zaczęłam 1 rok studiów dziennych i jestem zadowolona, własnie bo nie czuję sie jeszcze w pełni dorosła, mieszkam w innym województwie, rozwijam się i nabieram różnego doświadczenia, ale co tydzień marzę o powrocie do domu na weekend 😉

    Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia 🙂
    ANRU,

    • Dla każdego coś innego. Ważne, że podjęłaś decyzję z której jesteś zadowolona. Jeśli potrzebujesz powrotów do domu na weekend i ich wyczekujesz – to super, że nie zdecydowałaś się na studia zaoczne, gdzie tego wolnego weekendowego czasu jest tyle, co nic 😉

  20. Ja studiowałam dziennie, miało to swoje zalety, ale było tak dawno temu;) W sumie to cieszę się, że już nie mam sesji;) Mam za to wspomnienia, głównie z życia towarzyskiego;)

    • Oj tak – sesja potrafi człowieka wymęczyć. Jednak studenckie życie towarzyskie ma wiele wspaniałych uroków 🙂

  21. Ja na szczęście mam ten etap już dawno za sobą, ale jakbym miała polecić to zaoczne+praca – szybsza stabilizacja chociaż nieco ciężko 🙂

    • To prawda. Czasy się zmieniają dynamicznie. Kiedyś większość osób zdecydowanych na pójście na studia decydowało się na tryb dzienny. Teraz inaczej to wygląda, więcej osób chce podjąć poważną pracę wcześniej niż po obronie magisterki 😉

  22. JA studiowałam 3 lata dziennie, 2 zaocznie i to był idealny podział. Po LO trafiłam do akademika, poznałam wielu fajnych ludzi, wspólne projekty, notatki, tłumaczenie ciężkich zagadnień. Ale po tych 3 latach byłam już zmęczona wspólną kuchnią, łazienką i zdecydowałam się na studia zaoczne + praca. Czasami było mega ciężko, bo jeden weekend cały w pracy, kolejny cały na uczelni. Weekendowego odpoczynku prawie 0, ale dałam radę 🙂

    • Czyli wybrałaś bardzo podobną drogę do mojej. Według mnie jest to fajne rozwiązanie, zwłaszcza dla osób, które już na studiach marzą o pracy, a tryb dzienny na uczelni nie za bardzo daje im taką możliwość 🙂

  23. Ja chodzę do szkoły w trybie zaocznnym i chyba marnujemy więcej czasu na okienka niż studenci w trybie dziennym XD.Wykładowcy często kończą szybciej swoje zajęcia i musimy czekać z 1,5 godziny na następne.Raz to nawet pani profesor zapomniała,że ma znami wykład XD,2 godziny czekaliśmy.

  24. och jak bardzo prawdziwy ten Twój post! zgadzam się w 100%
    1 sama robiłam dziennie ekonomię społeczną, a zaocznie pedagogikę, zresztą teraz czeka mnie ciąg dalszy, przydałoby się w końcu wrócić 🙂

  25. Genialny post! Bardzo przydatny, chociaż ja chyba nie mam wyjścia jeśli chcę pójść na weterynarię. Drugą opcją u mnie jest też zarządzanie personelem, albo jakieś inne, bardziej ekonomiczne kierunki.

  26. I think this is one of the most important info for
    me. And i’m glad reading your article. But wanna remark on few general things,
    The web site style is perfect, the articles is really great :
    D. Good job, cheers

  27. Unquestionably believe that which you stated.
    Your favorite reason seemed to be on the web the simplest thing
    to be aware of. I say to you, I definitely get annoyed while people consider worries that they plainly do not know about.

    You managed to hit the nail upon the top and defined out the whole thing
    without having side-effects , people can take a signal.
    Will likely be back to get more. Thanks

  28. Wszystko ma wady i zalety.
    Ja studiuję w trybie dziennym na 1 roku i pracuję. Myślę że wszystko jest do ogarnięcia. Wiadomo, że czasu ciągle zbyt mało ale jakoś potrafię go zagospodarować.
    Na licencjacie nie chciałabym studiować zaocznie.

  29. Hey would you mind sharing which blog platform you’re using?
    I’m going to start my own blog in the near future but I’m having a tough time deciding between BlogEngine/Wordpress/B2evolution and Drupal.

    The reason I ask is because your layout seems different then most blogs and I’m looking for something unique.
    P.S Apologies for getting off-topic but I 
    had to ask!

  30. Wonderful beat ! I wish to apprentice while you amend your web site, how could i subscribe for a blog website?
    The account aided me a acceptable deal. I had been tiny bit acquainted of this your broadcast provided bright clear concept

Skomentuj