Dzień dobry Kochani,

dzisiaj przychodzę do Was z recenzją pudru prasowanego od Vichy, który miałam w ostatnim czasie okazję testować. Mowa o Vichy TEINT IDÉAL czyli rozświetlającym pudrze prasowanym, który bez reszty skradł moje serce.

Puder to bardzo ważny dla mnie element makijażu. Zapewnia mi komfort w ciągu dnia. Wymagam od niego, aby utrwalał podkład, nie pozwalał sebum błyszczeć oraz aby produkty typu róż czy bronzer dobrze się na nim rozprowadzały bez tworzenia plam. Najbardziej w przypadku pudrów lubię efekt subtelnego glow. Produkt ma zatem delikatnie matowić skórę, ale nie w sposób tępy. Idealne wykończenie według mnie ma lekko rozświetlać, jednak w sposób delikatny – tak, aby wydobyć promienność cery.
Szczerze – myślałam, że taki produkt istnieje tylko w moich marzeniach, jednak przekonałam się ostatnio, że w rzeczywistości też został powołany do istnienia. Na szczęście!

Zacznę od samego opakowania pudru. Jest on opakowany w kartonowe opakowanie, które jest kolorystycznie spójne z moją ulubioną serią Vichy Idéalia. Pudrowy, zgaszony róż i złote napisy. Jak dla mnie połączenie kolorystyczne kojarzące się z luksusem, młodością i profesjonalizmem.

Po otworzeniu kartonika naszym oczom ukazuje się sam produkt. Szczerze mówiąc – jestem pod wrażeniem jego estetyki. Idealnie nadaje się do wrzucenia do torebki/kosmetyczki w celu dokonania małych poprawek na szybko w ciągu dnia. Opakowanie jest ekskluzywne w popularnym ostatnio kolorze rosegold. Napisy są złote i możemy się w nich przejrzeć, niczym w lustrze.

Kosmetyk otwiera się za pomocą przycisku. Po przyłożeniu do niego palca możemy go uchylić. Puder znajduje się po lewej stronie i stanowi ponad połowę opakowania. Obok, po prawej mamy specjalny aplikator (który jest genialny, ale o tym za chwilę). Cała wewnętrzna strona wieczka produktu zawiera lusterko. Dlatego też jest on tak wygodny i nadaje się świetnie do poprawek w ciągu dnia. Lusterko w tego typu produktach to dla mnie niezwykle ważny element. Uwielbiam, gdy opakowanie pudru je zawiera. Dla mnie to wyznacznik wygodnego użytkowania.

Tyle o opakowaniu. Pora przejść do jeszcze przyjemniejszej części recenzji czyli efektu, jaki ten kosmetyk daje na naszej skórze. Aż się niecierpliwię, aby się z Wami podzielić moją opinią na ten temat, bo rzadko zdarza mi się używać takie „perełki”.

Zacznijmy może od odcienia, jaki dobrałam. Z racji, że jestem ostatnimi czasy dość blada – zima i chroniczny brak słońca zawsze potęgują u mnie efekt „bladego lica” – wybrałam jasny odcień 01 Light Claire. Według mnie jest on bardzo uniwersalny i sprawdzi się świetnie u większości dziewcząt z jasną karnacją. Nie ma ani odrobiny różowych tonów. Jest neutralny. Przy mojej lekko żółtawej cerze – spisał się jak należy i pięknie z nią stopił. Dostępne są jeszcze dwa ciemniejsze odcienie 02 Moyen i 03 Foncee.

Produkt nakładam zawsze na podkład, z racji, że moja skóra nie jest wolna od przebarwień i niedoskonałości – podkład jest u mnie elementem obowiązkowym. Jednak sądzę, że dobrze sam puder spisałby się też solo, zwłaszcza u osób z mniejszymi problemami skórnymi.

Do nakładania produktu zawsze używam dołączonego w zestawie aplikatora, gdyż nie przepadam za nakładaniem pudru pędzlem. A aplikator naprawdę radzi sobie dobrze. Jest też niezastąpiony, gdy chcemy „na szybko” dokonać małych poprawek w ciągu dnia. Wystarczy delikatnie musnąć nim puder, a potem bezproblemowo zaaplikować na skórę. Cieszę się, że jest dla niego wyznaczona specjalna przestrzeń obok miejsca, gdzie znajduje się puder.

Samo działanie pudru jednak skradło moje serce bez reszty.
Moja skóra jest problematyczna… Na policzkach ma tendencję do przesuszania, w strefie T natomiast potrzebuje lekkiego zmatowania. Trudno znaleźć mi zatem produkt idealny, który sprostałby takiemu wyzwaniu. Ten puder w kompakcie jest pierwszym kosmetykiem, który idealnie podjął się tego wyzwania.

Przede wszystkim dobrze utrwala podkład, a przy tym sam w sobie nadaje twarzy delikatne krycie. Fajne jest to, że nie tworzy efektu maski na skórze. Nie jest zupełnie transparentny, ale kolor, który nadaje jest subtelny i gdy dobrze dobierzemy odcień – idealnie stopi się ze skórą bez tworzenia widocznych odcięć czy plam.

Kolejnym wielkim plusem jest jego trwałość. Testowałam go w naprawdę ciężkich warunkach, gdy musiałam nosić makijaż 14 godzin. Nawet wieczorem, po całym męczącym dniu, byłam zadowolona z jego działania. Nie starł się, był trwały. Owszem, aby zapewnić sobie brak błyszczenia – dokonałam dwóch poprawek w ciągu dnia. Jednak ogólnie rzecz biorąc – mój makijaż nawet po 14 godzinach dzięki temu pudrowi był utrzymany w ryzach. To mi się podoba. Wiem, że mogę na niego liczyć.

Sama aplikacja też nie sprawia większych problemów. Bardzo podoba mi się fakt, że puder nie osypuje się, ani nie pyli. A przez to daje naprawdę spory komfort podczas nakładania, albo poprawek. Nie znoszę, gdy w ciągu dnia – chcąc na szybko „przypudrować nosek” puder osypie mi się na ubranie… zwłaszcza czarną bluzkę. Tu nic takiego nie ma miejsca.

Samo działanie jest wręcz stworzone dla mojej skóry. Puder nie przesusza jej, nie podrażnia. Vichy TEINT IDÉAL to produkt hipoalergiczny. Odpowiedni dla cer wrażliwych i skłonnych do podrażnień, zaczerwienień. Co więcej nie podkreśla zmarszczek, niedoskonałości czy porów. Nie zbiera się też w załamaniach. Dobrze radzi sobie z ujarzmieniem święcących się stref, a przy tym nie daje efektu tępego matu. Nic z tych rzeczy. Wykończenie jest lekko satynowe, rozświetlające i sprawia, że masz makijaż zyskuje dzięki temu wielowymiarowość. Fajnie sprawdza się także pod produkty do konturowania, które bezproblemowo się na nim rozprowadzają, spajając się i nie tworząc odcięć, plam czy niepożądanych „dziur” w makijażu.

 

Dla mnie dużym plusem jest też fakt, że ten Vichy TEINT IDÉAL posiada filtr 25 SPF. Już niebawem pierwsze promyki wiosennego słońca będą nam dawały o sobie znać. Nie muszę chyba mówić jak ważna jest odpowiednia ochrona przeciwsłoneczna. Tutaj mamy dwa w jednym, bo już podczas makijażu zapewniamy sobie także ochronę przeciw szkodliwym promieniom słońca nadmiernie operującym po naszej skórze.

Kochani, jak dla mnie jest to po prostu wielki hit, w którego działaniu się zakochałam. Już dawno żadnej puder w kompakcie, ani puder w ogóle nie przypadł mi tak bardzo do gustu. Zapewnia mi komfort, swobodę, dobry wygląd, a przy tym odrobinę luksusu, jaką warto sobie podarować.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o Vichy TEINT IDÉAL gorąco zapraszam tutaj.
Zachęcam też do odwiedzania strony Vichy.

Choć mamy dopiero początek marca, już wiem, że ten puder trafi do moich ulubieńców roku 2017.

Znacie puder Vichy TEINT IDÉAL? Co sądzicie o pudrach w kompakcie?

Pozdrawiam,

Madzia

85 komentarzy

  1. W takim razie muszę go wypróbować.Też zawsze wybieram najjaśniejszy odcień i super,że puder ma filtr SPF oraz jest długotrwały,to dwie najważniejsze dla mnie cechy 🙂

  2. WOW!!! Z przyjemnością skorzystam z Twojej podpowiedzi. Jestem włóaśnie na etapieszukania dobrego pudru w kamieniu. Podkładu używać nie muszę ale odrobina pudru czasem jest bardzo konieczna. Jutro poszukam! Buziaki od Futrzatego!

    • Zatem gorąco polecam 🙂 A Futrzaty od pudru niech się trzyma z daleka, bo jeszcze sobie ogonek nim „ubrudzi” 😉

  3. właśnie ostatnio nie mogę znaleźć swojego pudru i choć na codzień na skórę nie nakładam nic poza kremem to w weekendy by i się przydał ale chyba został w Polsce:( Taki Vichy miałabym pewnie ze 2 lata więc chyba warto zainwestować zwłaszcza po tak obiecującej recenzji!

    • Ja też dość długo zużywam pudry 🙂 Jeśli nie muszę – również się na co dzień nie maluję 😉

  4. Ja mówiąc szczerze nie używam pudru 😉 Lubię taki podkład, który nie wymaga już użycia pudru, eh, brak mi czasu na długi makijaż 😉 Ale ten wygląda ciekawie, ładne opakowanie 🙂

  5. Wciąż nie mogę się przyzwyczaić do nowego wyglądu bloga, ale muszę przyznać, że jest o wiele lepszy od poprzedniego! 🙂
    Teraz widać ten kobiecy pazur!
    Opakowanie wygląda bardzo ładnie. A recenzja przyciąga, jednakże nie maluję się. A szkoda, bo fajny :/

    • Miło mi słyszeć takie słowa na temat nowej odsłony megly.pl 🙂
      Brak makijażu wcale nie musi być czymś złym, wręcz przeciwnie 🙂

    • Ja dotychczas stawiałam jedynie na pielęgnację od Vichy, ale i kolorówkę mają naprawdę wartą uwagi 🙂

  6. na razie się nie pudruję, uzywam dermarollera i zaczęłam mi skóra schodzić – to efekt uboczby ale dość normalny ,dlatego maluje się lekko bo by zaraz to wszytsko było widać
    Ale po skończonej kuracji jestem skłonna zainwestować w ten puder kompaktowy, też mam taką cerę kaprysną jak Ty

    • Przy dermorollerze faktycznie takie efekty „uboczne” są normalne. Gdy skończysz kurację – polecam ten produkt 🙂

  7. Nie używam pudru,więc i z takim nie miałam do czynienia i mogę tylko napisać, że podoba mi się opakowanie 🙂

  8. Nie miałam okazji go przetestować, a to dlatego, że od kilku miesięcy staram się nie używać pudru ze względu na moją problematyczną i wrażliwą cerę. Wiem jak zbawienne są pudry, tym bardziej, wyglądające tak przepięknie jak Vichy, o którym piszesz. Jednak stanowczo trzymam się postanowienia o odstawieniu pudrów do twarzy ;o ;D

    • To już zależy od tego czego kto szuka w pudrze i jakie ma wymagania. W przypadku mojej cery spisuje się na piątkę z plusem 🙂

  9. Zaraz poczytam o nim więcej, bo przyznam szczerze podoba mi się 🙂 Nie wiedziałam, że Vichy wprowadzić puder 🙂
    Pozdrowionka 🙂

  10. Jak nie przesusza to już mi się podoba! ;p bardzo fajny odcień ja też jestem bardzo blada więc dla mnie byłby idealny, do tego ta elegancka kasetka oj kusi 🙂

  11. jeśli chodzi o mnie to bardzo długo używałam pudru, ale jakiś czas temu z niego zrezygnowałam i kompletnie nie używam. daję tylko podkład i jest okey. jak dawałam jeszcze puder to moja cera była bardzo obciążona. ale jakby nie patrzeć przez 10 lat używałam pudru. pozdrawiam ciepło <3

  12. oo, podoba mi się ten puder 🙂 również jestem blada i myślę, że odcień by mi pasował (co rzadko się zdarza 😀 ) już samo opakowanie wygląda bardzo zachęcająco 🙂

  13. Serduszko z płatków róż:) A puderek fajny! Ja zwykle skupiałam się na pielęgnacji twarzy i ciała tej marki, a kolorówki nie znam…Miałam kiedyś tylko podkład i był świetny, przyznaję:)

    • Ja uwielbiam pielęgnację od Vichy, ale teraz chyba coraz częściej będę też sprawdzała kolorówkę te marki 🙂

Skomentuj