Dzień dobry!

Dzisiejszym tematem przewodnim mojego posta będzie moje wielkie zaskoczenie zielonym groszkiem. Jadłam go od zawsze. Większość moich ulubionych domowych sałatek posiada właśnie te przepyszne zielone ziarenka. Nigdy się nad nim specjalnie jakoś nie zastanawiałam. Jak był potrzebny groszek, kupowało się taki w puszce i już. Ostatnio jednak, oglądałam jakiś filmik Beaty Pawlikowskiej i mówiła ona tam właśnie o tym jak to wspaniale smakuje zielony groszek, ale taki ugotowany, a nie gotowy do spożycia, kupiony. Aż tu nagle ZONK! Jak to gotowany? Poczułam się jak ta blondynka z dowcipów. Ta, co to wydłubuje dżem z pączków, gdy ma ochotę na marmoladę.

Nigdy bowiem nie gotowałam groszku. A kupienie go ot tak, jak na przykład ciecierzycy – do namoczenia i ugotowania nigdy nie chodziło mi po głowie. Przyjęłam jako pewnik, że groszek kupuje się w puszce i już. Niemniej jednak, gdy tylko wybrałam się do stacjonarnego sklepu ze zdrową żywnością, moje pragnienie nabycia groszku do ugotowania było ogromne. W końcu – znalazłam, mam! Eureka!

1. Symbio, Ekologiczny groszek zielony, 300 g, około 6 zł

Cóż ja Wam mogę powiedzieć na jego temat? Nic. Nigdy bowiem nie wpadłam na to, aby go kupić i ugotować. Wszystko przede mną. Niebawem biorę się za jego namaczanie (pewnie pozostawię go na noc jak ciecierzycę w wodzie), a potem ugotuję.

Jak smakuje? Czy znacząco różni się od takiego w puszki? Nie mam zielonego pojęcia. Zobaczymy już niebawem.

W każdym razie bardzo cieszy mnie fakt, że to takie bogactwo, jeśli chodzi o białko. W 100 g posiada go aż 25 g! Wow! Naprawdę nieźle. Coś czuję, że chyba się polubimy… o ile groszek wybaczy mi, że przez 23 lata nie raczyłam dopuścić do świadomości, że istnieje inny niż ten w puszce! 😉

2. Orzeszek, Ostropest plamisty, 150 g, około 5 zł

Kiedyś regularnie dodawałam ostropest plamisty do koktajli, choćby odrobinkę. W małej ilości nie wpływa na smak owocowych specjałów. Jednak jakiś czas temu ostropest mi się skończył i jakoś nie kwapiłam się, aby kupić nowy. Zupełnie o nim zapomniałam. Poza tym kiedyś używałam takiego odtłuszczonego, a chciałam wybrać teraz taki zwyczajny. Znalazłam, kupiłam i od teraz będzie kilka razy w tygodniu gościł w moich koktajlach. O wątrobę trzeba dbać!

3. The Bridge, Bio Organic Rice Drink Vanilla, 1l, około 8 zł

Mleka nie piję już od kilku miesięcy. Gdybym miała oczywiście napić się takiego „prosto od krówki”, która spokojnie żyje na wsi, pasie się na łące i nie jest traktowana jedynie jako „mleczarnia” nie pogardziłabym. Jednak jeśli nie mam dostępu do takiego mleka, jakoś szczególnie nad tym nie ubolewam, a już na pewno nie kupuję tego UHT w sklepach.

Zwykle owsianki więc robiłam na wodzie. Podobnie zresztą jak moje koktajle. Ileż ja traciłam! Odkąd zaczęłam kupować mleka roślinne (takie z dobrym składem oczywiście, bez cukru) przekonałam się, że naprawdę czuć różnicę – szczególnie jeśli chodzi o owsianki czy jaglanki!

Tego napoju waniliowego na bazie ryżu jeszcze nigdy nie kupowałam, ale ma fajny skład i zapowiada się dobrze. Zatem! Niebawem przyjdzie na niego kolej.

4. Orzeszek, Ziarna konopi łuskane, 150 g, około 10 zł

Ziarna konopi kupuję już od jakiegoś czasu. Również lądują w moich koktajlach. Solo ich raczej nie jem. Są źródłem aminokwasów, błonnika, witamin, składników mineralnych, mikroskładników odżywczych oraz kwasów omega-3 i omega-6. Wszystko to oczywiście w odpowiednich proporcjach i prosto z natury! Polecam!

5. EkoWital, Ekologiczny słonecznik łuskany, 180 g, około 5 zł

Bardzo lubię takie nasiona słonecznika. Zwłaszcza prażone smakują obłędnie! Bardzo dawno ich nie jadłam. Poprzednie opakowanie skończyło mi się już jakiś czas temu. Będąc w sklepie ze zdrową żywnością – skorzystałam z okazji i oto nabyłam taką małą paczuszkę pysznych smaków. Ekologiczne pestki słonecznika są doskonałym źródłem zdrowych tłuszczy, które są bardzo potrzebne do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Zwłaszcza polecam chrupanie słonecznika dla wzmocnienia włosów!

6. Bombus, Raw Protein w wersji peanut butter, 50 g, około 6 zł

Na co dzień nie żywię się raw barami, bo są po prostu nie najtańsze… ale gdy już raz na ruski rok jestem w sklepie stacjonarnym ze zdrową żywnością, gdzie wybór takich specjałów jest nieograniczony zawsze wynajdę coś nowego na spróbowanie. Uwielbiam baton od Bombusa w klasycznej wersji peanut butter. Ten jest dodatkowo wzbogacony wegańskim białkiem ryżowym. Idealny po treningu, prawda?

Oto całe moje zakupy. Moc pyszności. Na pewno mi się przydadzą. Większość z nich już przesypałam do moich szklanych słoiczków.

Post nie jest sponsorowany.

A jakimi zdrowymi pysznościami Wy się ostatnio zajadacie?
Jakie smaki podbijają Wasze serca?
Niech mi ktoś powie, że też nigdy nie gotował zielonego groszku!

Madzia

73 komentarze

  1. Zielony groszek. Od ponad roku nie kupuje tego w puszcze, tylko mrożony… na prawdę jest o wiele lepszy i smakuje jak groszek. Latem mam groszek z ogrodu – jeszcze lepszy. Ten z puszki nie ma w ogóle smaku. Jednak nie słyszałam o groszku do moczenia i gotowania… na prawdę ciekawe 🙂 Batonika Raw Protein bardzo chciałabym zjeść ponownie ale w wersji z kakao – niestety nie mam możliwości kupienia stacjonarnie 🙁 Jeśli chodzi o batony z dodatkiem orzeszków ziemnych polecam Kompas od Zmiany Zmiany 🙂

    • Groszek z ogródka można jeść od razu na surowo, ale można też podgotować aby był nieco bardziej miękki. Moja mama kiedyś podgotowywała, ale ja wolę taki surowy 😉

      • Nie mam groszku zielonego w ogródku… Szkoda… Na następny rok się nad nim zastanowię 🙂
        Batonik Raw Protein był smaczny 🙂
        Nie słyszałam, że Zmiany Zmiany mają nowy batonik 🙂 Kompas? A to ciekawe!

  2. Nie mialam pojęcia, że może być ten groszek kupowany do gotowania. Też całe życie myślałam, że jeśli trzeba kupić, to w puszcze. No ewentualnie te zamrażane. Nie przyszłoby mi do głowy, że są jakieś inne.

  3. Widziałam i jadłam. Smakuje prawie jak świeży zielny groszek. U nas w handlu są gotowane i suszone, więc wystarczy je wrzucić do sos u bez namaczania. 20 minut i gotowe!

  4. Madziu, a wiesz, ja też zawarłam znajomość z groszkiem poprzez Pawlikowską, wcześniej kupowałam tylko jak Ty w puszce i lądował w tłustej sałatce z majonezem. Dzisiaj wiem,że groszek jest pyszny !!!!
    Pozdrowionka serdeczne:)

  5. Zielonym groszkiem na surowo, zajadałam się w ogródku mojej babci. Nigdy juz żaden groszek nie smakował tak jak tamten… Wszystkie nasionka i inne produkty staram się kupować w sklepach ekologicznych. Ostatnio odkryłam Lokalnego Rolnika , w którym zamawiam przede wszystkim jabłka, pachnące… jabłkami. Pozdrawiam

  6. A ja jestem ciekawa, gdzie rosną te wszystkie słoneczniki i inne rośliny ekologiczne, czy ktoś wie?
    Bo kosztują sporo, a certyfikaty kto przyznaje? Nie żebym się czepiała, ale porównanie jajek eko z normalnymi nie wywołało rewolucji…

  7. Aż nie chce mi się wierzyć, że nigdy nie jadłaś gotowanego groszku ;p W prawdzie do sałatek zawsze daję ten z puszki (bo jest szybciej), ale w domu mama gotowała nam taką zupę ala rosół z zielonym groszkiem i makaronem – pyszności:)
    No i np. marchewka z groszkiem jako dodatek do ziemniaków – również pyszności 🙂

  8. Przyznamy szczerzę, że nie kupowałyśmy nigdy takiego surowego ale też nie tego z puchy 🙂 Zawsze sięgałyśmy po mrożony, który smakuje dużo lepiej niż ten w zalewie. Ziarna konopi łuskane już dawno nam się skończyły i chętnie byśmy je przygarnęły 😀

  9. Takiego suchego groszku nie gotowałam, ale mrożony już tak 😀 Pycha jest! Fajne jest to mleko i chętnie bym go spróbowała 🙂

  10. Ziarna konopi chcę spróbować 🙂 ja najczęściej kupuję w zimie mrożony zielony groszek:) jest to idealny chrupiący dodatek do sałatek. W lecie kupuję świeży i jem surowy!! Polecam 🙂

  11. Nigdy nie przepadałam za owsiankami, bo nie mogłam jeść mleka, a bez wody przypominały mi niesmaczną papkę 😛 Może gdybym spróbowała zrobić taką na słodko, z mlekiem roślinnym – kto wie, może by mi posmakowały ♥ Uwielbiam jeść latem świeży, zielony groszek 😀

  12. Powiem szczerze, że nie znam żadnego z tych produktów.
    Kiedyś zdrowa żywność była mi znacznie bliższa 😀
    Teraz różnie to bywa 😉
    Pozdrawiam 😉

  13. Fajne produkty. A groszek no wiedziałam, że jest taki nie z puszki, ale zawsze u mnie się kupowało ten w puszcze, ja rzadko jem groszek.
    Pozdrawiam i smacznego! 😉

  14. A wiesz, że ja nigdy nie gotowałam jeszcze takiego groszku. Muszę się rozejrzeć za nim w sklepach, bo jestem ciekawa smaku. Ogólnie fajne zakupy kochana. Miłego wieczorku 🙂

  15. Moja babcia suszyło zielony groszek i potem gotowała. Powiem szczerze, osobiście wolę mrożony. z puszki tylko do sałatki 🙂
    Batonik o smaku orzechowego? Zawsze i wszędzie 🙂

  16. Przykro mi bardzo, ale groszek zielony to ja ajdłam nawet z krzaka 🙂
    Ostatnio jem orzechy rózne i mam dziwną dietę niestety,
    bo dopadła mnie chyba nietolerancja pokarmowa, więc jestem w fazie normalizowania diety…
    Pozdrawiam 🙂

  17. Swego czasu zajadałam się surowym zielonym groszkiem dopiero co zebranym z grządki i łuskanym własnoręcznie. Nie jadłam go parę lat i właśnie mi o tym przypomniałaś 🙂

  18. U Ciebie znowu mega pysznie 🙂 Przypomniałaś mi o kupieniu zielonego groszku 🙂 Jest idealny do zup i sosów 🙂

  19. ja się za to czaję na Super Krówkę do smarowania kanapek, może w końcku kupię jak będę miała Netto po drodze i jakieś mussli zamiast płatków

  20. Gotowany suszony groszek smakuje bardzo podobnie jak ten zapuszkowany. Gotuje się dość szybko, więc uważaj,aby go nie rozgotować. Ja zazwyczaj gotuję całe opakowanie, potem dzielę na porcje i mrożę. Spora oszczędność czasu i energii. A nasiona konopi polecam jako posypkę do jogurtów i owsianek 🙂

  21. Znowu same pyszności 🙂
    Groszek taki gotowałam nie raz, ale najbardziej mi smakuje mrożony z Hortexu i najczęściej jem właśnie go 🙂 I bardzo smakowicie wygląda to mleczko waniliowe 😉

  22. Ja uwielbiam mleko roślinne, ryżowe idealnie pasuje do kawy 😉 Już nie smakuje mi mleko krowie i jego przetwory.
    Słonecznik bardzo lubię i dodaje do wszystkiego praktycznie 😉

  23. Niestety nie mogę powiedzieć, że nigdy ni gotowałam zielonego groszku. Wręcz przeciwnie dosyć często mi się to zdarzało:) Ostropest jest u mnie niezastąpiony, dodaję go do wszystkiego, podobnie jak siemię lniane 🙂

  24. groszek zielony najczęściej kupuję mrożony, bardzo rzadko z puszki, może dlatego, że większość sałatek zawiera majonez, który nie jest moim ulubieńcem i z groszku robię inne rzeczy np. puree 🙂
    w moich szafkach jest sporo zdrowych rzeczy, ale z takich nowości to pasta kokosowa, a teraz też nawiązałam ciekawą współpracę ze sklepem ze zdrową żywnością i czekam na swoją paczuszkę z dobrociami, którymi będę kombinować różności na bloga 😀

Skomentuj