Dzień dobry Kochani,

dziś znów przychodzę do Was z postem dotyczącym żywienia. Poruszę kwestię owoców suszonych. Jestem ich absolutną fanką i nie wyobrażam sobie bez nich życia. Zwłaszcza teraz – gdy zrezygnowałam z białego cukru są one dla mnie jego doskonałym zamiennikiem. Gdy mam pokusę na słodkie, zamiast Milki czy Oreo sięgam po suszone owoce. Wyrobiłam już sobie taki nawyk i dobrze mi z tym.

Jednak nie każde suszone owoce są w 100% zdrowe. Trzeba uważać co się kupuje. Niektóre z nich zawierają konserwanty takie jak dwutleneksiarki (E220) i kwas sorbowy (E200). Te konserwanty mogą uczulać i nie są pożądane w mojej codziennej diecie. Co ciekawe – większość suszonych owoców dostępnych w sklepach ma te konserwanty w składzie, co bardzo mnie martwi. Jedynie produkty „bio” kupowane w sklepach ze zdrową żywnością są od nich wolne.

Dlatego myślałam nawet o zakupie specjalnego urządzenia do suszenia owoców. Samo w sobie nie jest drogie (można je dostać już za 60 zł). Jednak czy to opłacalna zabawa? Nie powiedziałabym. Owoce suszą się kilka-kilkanaście godzin, podczas których urządzenie musi pracować. Poza tym jakby nie było – jest z tym dużo zachodu. Nie wykluczam, że kiedyś kupię taką „maszynkę”, ale póki co nie podjęłam jeszcze w tej sprawie decyzji.

Jednak na szczęście są jeszcze suszone owoce wolne od niepożądanych konserwantów. Nie tak dawno temu odkryłam produkty z serii polskiej marki HELIO z serii Natura. Są one pozbawione konserwantów typowych w produkcji niektórych owoców suszonych, tj. dwutlenku siarki (E220) i kwasu sorbowego (E200). Owoce suszone tej serii są szczególnie polecane w diecie alergików.

Linia HELIO Natura od samego początku bardzo przypadła mi do gustu, bo doceniam mało przetworzoną żywność.

Obecnie wielu z nas jest bardzo podatnych na alergie, a konserwanty mogą wpływać na nasze zdrowie bardziej niż dotychczas przewidywano. Zawarte w innych suszonych owocach siarczyny są szczególnie niebezpieczne dla astmatyków.

Fakt, że produkty Helio mają niską zawartość sodu produkty i pomagają utrzymać odpowiednie ciśnienie krwi bardzo mnie cieszy. Duża zawartość błonnika To kolejny plus, jest bardzo wskazana dla osób redukujących wagę.
Bogactwo witamin, wartości odżywczych, mikro i makroelementów to wielka zaleta!

Bardzo cieszę się, że wreszcie natrafiłam na ich produkty. Na przykład taka suszona żurawina… Kupowana w marketach ma horrendalne ilości cukru, a Suszona żurawina Helio zawiera 50% mniej cukru oraz 7 razy więcej błonnika niż ta sama ilość standardowej suszonej żurawiny. Jest się nad czym zastanowić robiąc zakupy!
Ponadto jest ona też mniej kaloryczna i bogatsza w witaminy i składniki mineralne.

Produktem godnym uwagi są też rodzynki sułtańskie HELIO Natura, które nie zawierają typowego dla tej grupy produktów dwutlenku siarki (E220). Dzięki temu charakteryzuje je naturalnie wyjątkowy smak, naturalnie ciemny kolor, a jednocześnie są naturalnie zdrowe.
Zaletą suszonych winogron jest obecność znacznej ilości antyoksydantów. Ja rodzynki jem niezwykle rzadko solo – ale z przyjemnością używam ich do wypieków.

Do fig suszonych z kolei przekonałam się stosunkowo niedawno. Z miejsca kupiły mnie swoim nietypowym, egzotycznym smakiem. Te od Helio są bez sztucznych konserwantów. Pyszne, bogate w błonnik, białko roślinne i składniki mineralne. Są bardzo słodkie zatem stanowią doskonały zamiennik niezdrowych słodyczy przepełnionych białym cukrem, którego teraz unikam.

Być może nie wiecie, ale suszone morele… wcale nie powinny mieć charakterystycznego pomarańczowego koloru. Te, które mają są zwyczajnie siarkowane. Suszone morele HELIO Natura nie zawierają typowego dla tej grupy dwutlenku siarki (E220). Zatem ich kolor jest brązowawy. Przypominają one w smaku karmel i są słodsze od powszechnych na rynku moreli suszonych z dodatkiem konserwantów (to niezwykle mnie cieszy). A fakt, że są ciemniejsze w barwie jest efektem naturalnie prowadzonego procesu suszenia. Same zalety!

Ktoś z Was próbował suszonego berberysu? Ja po raz pierwszy się na niego skuszę. Te nietuzinkowe suszone owoce mają podobno świetny odświeżający kwaśny i przyjemny smaku. Naturalnie zdrowe – bogate w witaminę C, antyoksydanty oraz błonnik, a o niskiej zawartości tłuszczu.

Ostatnim suszonym specjałem od Helio, który chcę dziś Wam przedstawić jest miechunka. Żałuję, że poznałam ją tak późno! Miechunka to zdaniem dietetyków jeden z najbardziej wartościowych owoców jakie do tej pory zostały poznane i opisane. Znane w medycynie ludowej od wieków, dziś zachwycają nie tylko walorami odżywczymi, lecz także poszukiwanym słodko-kwaśnym smakiem. Jest bogata w cynk, żelazo, fosfor, witaminę C, magnez, tiaminę! Naprawdę warto się skusić.

Polecam Was suszone owoce Helio z całego serca. Są pyszne i zdrowe. Miło jest jeść produkty, co do których mamy pewność, że są w 100% odpowiednie dla naszego organizmu! Zachęcam też do zaglądnięcia na profil facebookowy Helio.

Zastosowań takich zdrowych, suszonych pyszności jest wiele! Ja na przykład suszone figi postanowiłam wykorzystać do „raw barów” w wersji domowej! 🙂

Sprawdzacie składy suszonych owoców, które kupujecie?

Pozdrawiam,

Madzia

52 komentarze

  1. Ja kiedyś jadłam z rossmann suszone morele były smaczne i z tego co pamiętam miały niską kaloryczność i skład też niezły. =)

  2. Jeśli chodzi o pomarańczowe suszone morele, to jakiś czas temu potrzebowałam namoczyć kilka sztuk. Włożyłam więc do miseczki, zalałam wodą. I jakie było zdziwienie, kiedy po pewnym czasie morele stały się białe, a woda pomarańczowa. Od tego momentu, jeśli mam kupić suszone, to tylko te suszone na słońcu. Są drogie, ale ich smak bije na głowę wszystko.

    • Oj tak – warto się skusić na takie prawdziwe, suszone jak trzeba. W końcu to nasz organizm nimi karmimy, więc naprawdę trzeba przykładać wagę do składu produktu, jaki kupujemy 🙂

  3. Wydają się super, ja kupuję na wagę w sklepie ze zdrową żywnością, i zwracam uwagę na to czy nie mają dodatku oleju, cukru nie są siarkowane. Najlepsze są 100%>

  4. Jeśli chodzi o owoce suszone, to przyznam się, że nie czytam składów :/ chyba pora zacząć. Ale tak ogólnie, to też bardzo często zamiast czekolady sięgam po takie suszki 🙂

  5. Nie przepadam za suszonymi owocami i nigdy ich nie lubiłam. Zjem je tylko w batonikach RAW, bo same w sobie nie specjalnie 😉 Mimo tego o suszonym berberysie nie słyszałam i z ciekawości bym spróbowała 🙂

    • A ja właśnie uwielbiam suszone owoce dolo, albo jako dodatek do omletów na słodko. Kiedyś nie przepadałam za suszonymi owocami, ale teraz… uwielbiam! 🙂
      A berberys jest bardzo ciekawy w smaku, warto spróbować 🙂

  6. Szczerze to nie zwracam na to uwagi, ale dosc rzadko jadam suszone owoce. Berberys i miechunke probowalam dzieki uprzejmosci Ani (Naturalna Kuchnia) i bylam zachwycona 🙂 Ale w sumie to chetnie bym sprobowala niesiarkowanych moreli, zeby zobaczyc, czy faktycznie jest roznica w smaku 🙂

  7. Świetnie,ze o tym piszesz,też nie podoba mi się to,ze wiele marek dodaje jakues paskudztwa do owocow.Tez zrezygnowalam z suszarki jak na razie, bo faktycznie chyba za duzo bym zaolacila za jej używanie.No ale suszone owocki bardzo lubię ☺

    • Muszę przekalkulować zakup suszarki (czy to faktycznie się opłaca). Jeśli tak – z przyjemnością się na nią skuszę. A jeśli nie – nadal będę z ochotą kupowała takie suszone owoce (wyłącznie te zdrowe!) 🙂

  8. Nie lubię suszonych owoców. Rodzynek w ogóle nie jem i nigdzie ich nie dodaję. Wiem, że suszone owoce są zdrowe i warto je spożywać, ale nie wiem, czy kiedyś się do nich przekonam.

  9. Jadłam wszystkie te owoce i bardzo mi smakowały, a szczególnie dobrze wspominam miechunke i berberys 😉 Zawsze zwracam uwagę na dodatki w suszonych owocach i zazwyczaj kupuję ekologiczne – wg mnie bardzo różnią się smakiem od tych zakonserwowanych.

  10. Zdecydowani moi faworyci!
    Bez dwutlenków owoce są zdecydowanie lepszy ( i zdrowszy ) no proszę ! można? Można zrobić bez podłych dodatków! 🙂

  11. Morele suszone naturalnie to po prostu istny skarb! Bardziej nam smakują niż daktyle 😛 Ostatnio kupiłyśmy przez internet 1kg suszonych śliwek, na stronie napisano, że 100% śliwek w składzie a po otwarciu paczki w domu okazało się, że jak byk użyli sorbinianu potasu…. byłyśmy złe….

Skomentuj