Dzień dobry,

gdy na blogu po raz pierwszy pojawili się „ulubieńcy kosmetyczni” oraz projekt denko – wydawało mi się to oczywiste. Interesowałam się wtedy dość mocno makijażem, tematyką beauty. Jednak bloga prowadzę już 3,5 roku, więc i moje interesowania nieco się zmieniły. Z make-upowych inspiracji przerzuciłam się zdecydowanie na tematykę pielęgnacyjną. Od kilku miesięcy natomiast coraz bardziej sympatyzuję z kosmetykami naturalnymi (co nie znaczy, że inne produkty kosmetyczne wylądują w koszu – zużyję je, jednak na przyszłość będę starała się wybierać bardziej świadomie).

Lubię zdrowo zjeść

Moje zainteresowania bez reszty pochłonęła także zdrowa żywność. Obecnie jedynymi zakupami, które szczerze mnie cieszą są te spożywcze (i to najlepiej w sklepie ze zdrową żywnością). Kiedyś dla porównania uwielbiałam spędzać czas wolny w galeriach handlowych przeglądając najnowsze kolekcje.

Co mi smakuje?

Skoro moje zainteresowania się nieco zmieniły, chcę wraz z nimi zapoczątkować nową serię na blogu: „ulubieńcy żywnościowi”. Oczywiście to bardzo robocza nazwa – może kiedyś wymyślę coś lepszego. Nie znaczy to, że ulubieńcy kosmetyczni znikną na zawsze. Nadal będą się pojawiać, ale sądzę, że osobna seria z produktami żywnościowymi, które polecam w danym miesiącu może być ciekawa i inspirująca. Nie chcę też łączyć ulubieńców kosmetycznych z tymi żywnościowymi, gdyż zdaję sobie sprawę, że trafiam do różnych grup docelowych i nie każdy mój czytelnik musi być zainteresowany obiema tymi tematykami.

Zatem – zapraszam Was do zapoznania się z moimi ulubieńcami żywnościowymi czyli produktami, które w tym miesiącu wyjątkowo oczarowały mnie pod względem smaku, składu lub właściwości prozdrowotnych:

1. Zmiany Zmiany, Farmer w wariancie Pikantny Pomidor, 70 g, około 7 zł

Jak po raz pierwszy miałam do czynienia z wytrawnymi batonikami firmy Zmiany Zmiany – owszem, spodobały mi się, ale nie oczarowały mnie na tyle, abym się zakochała w ich smaku. Głupia byłam. Niemniej jednak zapraszam Was na moją starą recenzję Farmera sprzed kilku miesięcy:

Zmiany Zmiany Farmer Pikantny Pomidor – recenzja Megly

Ostatnio mam „fazę” na suszone pomidory. Dlatego, gdy w „Eko delikatesach” zobaczyłam te batoniki – od razu zechciałam je nabyć. A że akurat były na promocji (około 6,40 zł za sztukę – tak, wiem – to nadal nie jest super-tanio) postanowiłam zrobić malutki zapasik. Właściwie to mój chłopak dobrotliwie kupił mi je w prezencie (wie, że zdrowe jedzonko cieszy mnie zawsze najbardziej :D).

Baton jest na bazie moich ukochanych suszonych śliwek, jednak nie jest słodkim ulepkiem. To raczej dobra, wytrawna przekąska. Całość jest chrupiąca, gdzieniegdzie możemy natrafić na większy kawałek pestki dyni czy suszonego pomidora. Baton jest w konsystencji dość miękki, lepki i nieco tłustawy. Suszone pomidory zdecydowanie wysuwają się na prowadzenie. Wybitnej pikantności nie wyczuwam. Dla mnie bomba!

2. Eko alfabet, Quinoa biała komosa ryżowa, 250 g, 7,99 zł

Już jakiś czas temu wymieniłam kaszę jaglaną na komosę ryżową. Oczywiście jaglanki nadal jadam, ale rzadziej. Komosa jest moim zdecydowanym faworytem. Ma dość niski indeks glikemiczny, jest pyszna i nie trzeba jej długo gotować. Zajadam się nią głównie na słodko, choć zdarza mi się też na jej bazie zrobić smaczne kaszotto.

Trzymam ją w szklanym pojemniczku, podobnie zresztą na biały sezam. Są bardzo podobne i nieraz już zdarzyła mi się małą wtopa. Wreszcie w końcu zmieniłam im pojemniki, aby bardziej się od siebie różniły i… po problemie. 😉

Nie przywiązuję się do tego konkretnego producenta komosy ryżowej. Ważne, aby produkt pochodził z rolnictwa ekologicznego – sam brand nie jest dla mnie istotny.

3. Eko alfabet, Orzechy nerkowca, 100 g, około 10 zł

Sama już nie wiem czy to nerkowce są moimi ukochanymi orzeszkami czy raczej orzechy makadamia. Tak czy inaczej – nerkowce we wrześniu gościły u mnie bardzo często. Takie 100 g opakowanie potrafię – nie chwaląc się – wciąć na raz. Uwielbiam ten delikatny smak!

Ponadto często też oprócz chrupania solo, dodaję orzeszki nerkowca do deserów lub dań wytrawnych. Są uniwersalne i świetnie się sprawdzają chociaż do czego. Polecam!

4. Case del sole, Pomidory suszone, 100 g, około 10 zł

Chciałam wreszcie wypróbować innych suszonych pomidorów niż tych ze słoika w oleju. Mogłabym ostatnio codziennie jeść omlety z suszonymi pomidorami właśnie. Coś najlepszego na świecie!

Takie suszone pomidory bez zalewy w oleju mają mniej kalorii i również nadają się świetnie nie tylko do omletów, ale też do pizzy, sałatek czy nawet sosów. Nie jest łatwo porozcinać je nożem, ale wystarczy wrzucić do blendera na sekundkę i szybko mamy malutkie kawałeczki. Pachną fenomenalnie i zawierają tylko 5% soli.

5. MaxSport, baton Raw Paleo Bar Cashew & Coconut, 50g, około 5 zł

Chciałam poznać smak tego batonika od dawno. Kusił mnie on zewsząd. A to koleżanka się nim zajadała ze smakiem, a to pojawił się na blogu Healthy Cottage u wspaniałej Elli Canto. Wszyscy go chwalili.

Gdy już natknęłam się na niego w sklepie ze zdrową żywnością, musiałam go kupić. Ma wspaniały skład! Przez pewien okres czasu musiałam z uwagi na dietę eliminacyjną zrezygnować z orzeszków arachidowych (a na ich bazie jest większość batonów raw). Szukałam więc takich opcji, które posiadają inne chrupiące orzeszki w składzie. Znalazłam tego batonika Paleo.

Same daktyle, wiórki kokosowe, orzechy nerkowca, masło kakaowe oraz marchew. Obłędnie słodki, pyszny! Smakiem nie ustępuje moim największym batonowym hitom. Zdrowy, smaczny, cena do przeżycia – same plusy. We wrześniu nieraz gościł w moim koszyku sklepowym!

To już wszyscy moi żywnościowi ulubieńcy. Być może kolejnym razem przyjdę do Was także z jakimś ulubionym przepisem miesiąca? Kto wie…

Post nie jest sponsorowany.

jakie smaki Was oczarowały we wrześniu? (wyłączając oczywiście owoce i warzywa sezonowe, bo wiadomo, że tu pewnie królowała by dynia i śliwki ;))

Madzia

75 komentarzy

  1. Baton Raw Paleo… rzeczywiście słodki – nawet bardzo, ale nie mogę powiedzieć, ze nie smaczny chociaż do ulubieńców jego nie zaliczę 🙂
    Nie przypominam sobie produktu (z tak zwanych „gotowców”), który by mnie oczarował (domowego masła orzechowego nie wliczam :P) – przynajmniej w tej chwili 😉

      • Bardzo słodki, ale smaczny i tak jak napisałaś zdrowy 😉

        Przypomniałam sobie o moich ulubieńcach a jeden trafił się dzisiaj – tahini Vivo, opiekane płatki orkiszowe i baton Kosmos od Zmiany Zmiany (nadal bardzo mi smakuje, chociaż teraz jego smak odbieram nieco inaczej ^_^) 🙂

  2. U mnie królują pomidory i papryka , na okrągło je robię, dopóki sezon trwa…
    Pozdrawiam pochmurnie nadal , co za pogoda …
    🙂

  3. Z tego wszystkiego tylko nerkowce, za resztą to tak z umiarem, zjem, ale nie należą do moich faworytów. A z nerkowcami uważaj, nadmiar nie jest wskazany. codziennie tyle, ile mieści się w dłoni, mężczyźni lepiej mniej :):).

  4. Bardzo się cieszę, że się w końcu skusiłaś na tego batonika od Max Sport – wiedziałam, że będziesz nim oczarowana! 😀

    Nerkowcami i ja się we wrześniu bardzo mocno zajadałam (przypomniałaś mi, że muszę zrobić zapas :D), a Farmerów masz niemały zapasik 🙂

    Mnie we wrześniu oczarowało mleko sojowe Vitanella bez cukru, czekolada biała Trapa (bez cukru), krówki żurawinowe, batoniki od Ani Lewandowskiej oraz Tahini Primaviki – genialne 🙂

    • Skusiłam się na tego batonika i bardzo mi smakował 🙂
      Nerkowców zapas to obowiązek 😀
      Muszę spróbować tego mleka sojowego.

  5. Same pyszności u Ciebie widzę i wszystko bardzo lubię 🙂 Batoników nie miałam okazji skosztować, ale myślę, że by mi przypadły do gustu 🙂

  6. Nigdy nie jadłam komosy! Gdzie ja żyję. A suszone pomidory lubię w sałatkach – nie wiem, czy taka opcja by mi przypasowała, ale nie próbowałam więc trudno jest mi określić. Najbliżej moich kubków smakowych jest ostatni baton, bo orzechy kocham 🙂

  7. Jestem za oddzielną kategorią odnośnie ulubieńców spożywczych! Choć sama ostatnio niezbyt często gotuje, to lubię dobrą i zdrową kuchnie!:)

  8. Orzechy nerkowca uwielbiam! 😉 natomiast reszty nie próbowałam 😉 podziwiam Cię w wytrwałości co do zdrowego odżywiania 😉
    Buziaki :*

  9. Nerkowce to moje naulubieńsze orzecy, a macadamia nie jadłam, jakoś nie rzucają się w oczy w sklepach i nie myślę o nich podczas zakupów. Teraz myślę, ze warto wpisać na listę zakupów. Ja wolę taką tematykę niż zwykłe kosmetyki, więc jestem bardzo zadowolona z takiego obrotu sprawy 🙂

  10. Ja wciąż nie podłapałam ani kulinarnego bakcyla, ani mody na ekożywność i ekokosmetyki. Owszem, uważam na alergeny i kalorie, ale jakoś tak… nie lubię się ograniczać 🙂

  11. komosę również bardzo lubię tym bardziej, że zawiera pełnowartościowe białko z wszystkimi aminokwasami co jest bardzo ważne odkąd nie jem mięsa.
    u mnie zdecydowanym faworytem jest moje nowe odkrycie- krem karmelowy robiony samodzielnie z daktyli i solonych orzeszków- no niebo w gębie! robię go do deserków i placków i bardzo kojarzy mi się właśnie z wrześniem bo to w tym miesiącu odkryłam ten wspaniały smak:)

    • O tym białku ze wszystkimi aminokwasami to nawet nie wiedziałam. Dziękuję za informacje. 🙂
      Krem karmelowy robiony samodzielnie? Ależ kusisz! Koniecznie muszę wypróbować.
      Super!

  12. jeszcze nie jadłam suszonych pomidorów w takiej postaci!
    mam nadzieje, ze w koncu je dorwę 😀
    a komosę uwielbiam! 😀
    tyle dobroci tutaj! <3
    udanej niedzieli!

  13. Ach, uwielbiam pomidory suszone <3
    Chyba muszę sobie słoiczek kupić 😉
    No i orzechy nerkowca <3 Pychotka
    A tak dawno jadłam 😉

  14. Muszę spróbować komosy ryżowej orzechów nerkowca, chociaż są trochę drogie.
    Podobają mi się tacy ulubieńcy 🙂
    Moimi są zdecydowanie kasza jaglana i daktyle 🙂

  15. Ten fragment o namiętnym kupowaniu zdrowej żywności mógłby wyjść spod mojej ręki.
    I macadamia Madziu, absolutnie macadamia!
    Pozdrawiam serdecznie

  16. Poza suszonymi pomidorami, wsyzstko i ja mogłabym zaliczyć do ulubieńców miesiąca 😀
    Ja już zaczęłam pisać notkę.z ulubieńcam i na razie na liście mam masło orzechowe Terrasana w dużym słoiku i mleko waniliowe migdałowe Alpro. No i jeszcze tartaletki z Chudego Ciacha 😉

Skomentuj